Witam, zauważyłem już kilka razy że dużo dzieci dziś nie potrafi się bawić, nie tylko między sobą ale i samemu. Żeby był z dzieckiem spokój to daje się mu się telefon do ręki, i non stop sobie gra, jak nie na nim to na laptopach i komputerze, rodzice jakby się nimi w ogóle nie interesowali, dodatkowo jeszcze mają pozakładane konta na fb i robią sobie tam co chcą bez kontroli rodziców a wiadomo jakie w internecie są treści... Czy uważacie że te smartfony to dobra zabawka dla dziecka? Ja rozumiem że XXI w mamy ale chyba warto korzystać z tego w sposób mądry. Nie wiem czy tak jest wszędzie, ale gdy przyjeżdżają moje kuzynki ze swoimi dziećmi to obrazek jest taki sam. W dodatku są strasznie niegrzeczne i niczego nie nauczone. Szlag mnie jasny trafia gdy widzę dziecko które lata po całym sklepie drze się że chce to i to, matka mu nie zwróci uwagi tylko od czasu do czasu ze zmęczeniem odpowie: ,, tak nie wolno robić", a dzieciak nic z tego nie wie i zaczyna pyskować w przykry sposób. Rodzice je rozpieszczają zamiast reagować: krzyknąć lub strzelić po tyłku tłumaczą to ciekawością świata... ciekawe, ja jako dziecko byłem bardzo ciekawy świata ale nie darłem się na cały głos w miejscach publicznych, nie wymuszałem płaczu żeby wzbudzić litość i coś dostać, i nie pyskowałem do starszych. A dzisiejsza młodzież? Gdy słyszę ich tępe gadki w autobusie z kim się p******y na ostatniej dyskotece wtrącając co drugie słowo na k to mnie odpada głowa po prostu. Nie szanują się, nie potrafią ze sobą rozmawiać, non stop tylko fb, instagram i jeszcze ten cholerny snapchat, to nic innego jak "ekshibicjonizm" życia prywatnego i zamiast żyć patrzą na życie. Podejrzewam że z tym wątkiem pod moim adresem polecą zarzuty typu: uogólniasz, generalizujesz, zobaczymy jak będziesz miał swoje dzieci itp. Wiem doskonale że nie wszystkie dzieci takie są, ale na pewno sami zauważyliście że jest inaczej jak kiedyś. Zresztą tyle lat naszych "wspaniałych" rządów doprowadziły do tego że oboje rodziców MUSI pracować i matka nie ma czasu zająć się swoim dzieckiem. Proszę o waszą opinie w tym temacie.
Podobne tematy
Witaj.
Tak, to prawda, że widzi się dzisiaj dużo przekleństw u młodzieży (nawet u małych dzieci). Są uzależnione od telefonów, smartfonów, komputerów. Ale uważam, że tak się dzieje dlatego, bo jest to wina rodziców przede wszystkim. Jeżeli rodzic jest mądry to do takich sytuacji jak Ty opisujesz nie doprowadzi. Nawet jeśli dziecko zetknie się z przekleństwami itd., to jeśli ma wpojone przez rodziców dobre wartości, to będzie wiedziało, że to co robią jego koledzy jest złe. Ale niestety niektórzy rodzice w ogóle nie interesują się swoimi dziećmi i "przekazują" te wychowanie rówieśnikom dzieci. I wtedy nic dobrego z takiej sytuacji nie może wyjść.
Ale czy kiedyś było inaczej? Wydaje mi się, że nie. Przekleństwa pewnie też były, wyzywanie rówieśników itd. Tylko nie było wtedy komputerów, telefonów. Ale uważam, że jest to dobre, tylko trzeba umiejętnie z tego korzystać. A rodzice mają obowiązek pilnować tego.
I jestem tego zdania, że dziecka nie wolno bić. Drobny klaps to też forma bicia.
Pozdrawiam.
Dzieci niegrzeczne były kiedys są i dzis. Tak samo z puszczalskimi nastolatkami. Nadmiar komputera, Internetu czy tableta, oglupia dzieci. Ale czy nie potrafią sie bawić? Pracowałam z dziećmi w przedszkolu, zajmuje się caly czas dziecmi z rodziny, zawsze jak impreza rodzinna to zamiast siedzieć przy stole z innymi, idę do dzieci
i zauwazylam ze dzieci potrafią się bawić i mają swietna wyobraznie tylko trzeba im pozwolić na to i zachęcać do zabawy, pomagać a nie dawać grać całymi dniami na komputerze. Dziecko samo się nie wychowa.
4 2016-01-03 14:33:59 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-01-03 14:37:07)
Mnie na przykład wkurzają pijacy łażący po ulicach, 25-latkowie plujący na chodnik, właściciele głupich psów, wyfiokowane paniusie i grubi faceci łażący latem z obleśnymi brzucholami na wierzchu.
Kto ich wychowywał i czy też im internet zaszkodził?...
Jeżeli ktoś CHCE dostrzegać tylko niewychowaną i głupią młodzież - to będzie dostrzegał tylko taką. Ja tam bez problemu mogę w tej samej sieci, z tymi samymi tabletami i telefonami dostrzec mnóstwo, ale to na prawdę mnóstwo młodzieży, która te narzędzia potrafi wykorzystywać w sposób kreatywny.
Tylko żeby to dostrzec trzeba przestać być dwudziestoparoletnim malkontentem ![]()
No cóż prawdę mówiąc ja nie miałam nigdy dobrego wzorca w domu, normalnego ojca ale raczej nie jestem chyba aż tak zepsuta. Dużo zależy nie tylko od wychowania może tez i od charakteru człowieka.
Tak, to prawda, że widzi się dzisiaj dużo przekleństw u młodzieży (nawet u małych dzieci). Są uzależnione od telefonów, smartfonów, komputerów. Ale uważam, że tak się dzieje dlatego, bo jest to wina rodziców przede wszystkim. Jeżeli rodzic jest mądry to do takich sytuacji jak Ty opisujesz nie doprowadzi. Nawet jeśli dziecko zetknie się z przekleństwami itd., to jeśli ma wpojone przez rodziców dobre wartości, to będzie wiedziało, że to co robią jego koledzy jest złe. Ale niestety niektórzy rodzice w ogóle nie interesują się swoimi dziećmi i "przekazują" te wychowanie rówieśnikom dzieci. I wtedy nic dobrego z takiej sytuacji nie może wyjść.
Ale czy kiedyś było inaczej? Wydaje mi się, że nie. Przekleństwa pewnie też były, wyzywanie rówieśników itd. Tylko nie było wtedy komputerów, telefonów. Ale uważam, że jest to dobre, tylko trzeba umiejętnie z tego korzystać. A rodzice mają obowiązek pilnować tego.
I jestem tego zdania, że dziecka nie wolno bić. Drobny klaps to też forma bicia.
Gdy dziecko od małego przeklina to wiadomo skąd to wynosi... z Domu, gdy pójdzie do szkoły to od kolegów. Gdy miałem z 6, 7 lat i przyszłoby mi coś brzydkiego powiedzieć to dostałbym po głowie i usłyszałbym od mamy: ,, Spróbuj tak jeszcze raz powiedzieć... " A dzieci też potrafią być cwane, w domu udaje grzeczne dziecko, a w szkole rozrabia i gdy przychodzi czas wywiadówki, pani się skarży matce na zachowanie dziecka to matka ze zdziwieniem odpowiada: ,, Co? Mój synek? Nie możliwe, w domu jest taki grzeczny pani musiała się pomylić ". Od dziecka zależy jakich sobie znajomych dobierze i czy zacznie odrzucać wartości wpajane mu przez rodziców.
Dzieci niegrzeczne były kiedys są i dzis. Tak samo z puszczalskimi nastolatkami. Nadmiar komputera, Internetu czy tableta, oglupia dzieci. Ale czy nie potrafią sie bawić? Pracowałam z dziećmi w przedszkolu, zajmuje się caly czas dziecmi z rodziny, zawsze jak impreza rodzinna to zamiast siedzieć przy stole z innymi, idę do dzieci
i zauwazylam ze dzieci potrafią się bawić i mają swietna wyobraznie tylko trzeba im pozwolić na to i zachęcać do zabawy, pomagać a nie dawać grać całymi dniami na komputerze. Dziecko samo się nie wychowa.
Puszczalskie nastolatki były tylko raczej się tym tak publicznie nie chwaliły, był to taki temat tabu, z facetami było podobnie. Gdy między nimi do czegoś doszło to była taka zasada 'nikomu o tym nie mówimy' i to było normalne.
A że dziecko się samo nie wychowa - pełna zgoda. I Szacunek dla Ciebie że masz takie podejście do dzieci.
@ICENI Radziłbym poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem, a potem udzielanie się na forum ![]()
Jeżeli jest taka sytuacja, jaką opisujesz to jest to nic innego jak straszenie dziecka w domu, jeśli zdarzy mu się przekleństwo. I wtedy dziecko się boi i w domu nie przeklina, robi to poza domem. A wszystko dlatego, bo nie zostało dziecku wytłumaczone, że często powtarzające się przekleństwa są złe. Dziecko wtedy jedynie rozumie, że nie może robić tego w domu, bo mama mnie np. uderzy, albo wydrze się na mnie lub sama zacznie na mnie przeklinać.
Tak, dzieci dobierają sobie znajomych, ALE duży wpływ na to mają rodzice. Jeżeli wpoją dzieciom, co jest dobre, a co złe, to wtedy takie dziecko będzie szukać sobie takich znajomych, którzy postępują dobrze.
Czasami ciężko to pojąć, jak ogromny wpływ na dorosłe życie ma rodzina. I jak wiele też rodzin popełnia dużo poważnych błędów w wychowaniu.
Mówiono mi że to jest nie ładnie i żebym tak nie mówił jak i z wieloma rzeczami, dlatego też wiedziałem co mogę a czego nie mogę. Trochę uogólniłem z tym cytatem.
Są dzieci którym sie mówi ze czegoś nie wolno robic a one zrobia to z podwójną przyjemnością. Innym jak powiesz nie mów brzydko to tego nie zrobią. Zalezy od charakteru dziecka.
Dlatego do każdego dziecka trzeba podchodzić indywidualnie. W końcu to rodzic powinien znać najlepiej swoje dziecko i wiedzieć, co na nie działa, a co nie.
Są dzieci którym sie mówi ze czegoś nie wolno robic a one zrobia to z podwójną przyjemnością. Innym jak powiesz nie mów brzydko to tego nie zrobią. Zalezy od charakteru dziecka.
Też tak myślę i widziałam to po swoich dzieciach.
Jedno zawsze robiło to co trzeba bez mówienia ;A tego nie wolno.
Drugiemu mówiłam nie wolno a on i tak zrobił co miał zrobić.
Zgadzam się. Dzieci są teraz totalnie niewychowane. Przyczyn jest co najmniej kilka:
1. Aby wychować dzieci to najpierw trzeba by wychować rodziców. Rodzice obowiązek wychowania własnych dzieci chcą zrzucić na inne instytucje, czyli głównie szkołę, a jednocześnie pozbawia się nauczyciela narzędzi do wychowywania. Kiedy dziecko klnie to wina nauczyciela, bo przyniosło ze szkoły, bo nauczyciel za nie odpowiada itp. Tyle, że kiedy w szkole jakiś dzieciak klnie to nauczyciel może go jedynie upominać po raz setny lub wpisać uwagę do dziennika, a wiadomo, że to wszyscy maja gdzieś. Do kąta nie postawi, bo to nielegalne, nie ochrzani porządnie, bo nie wolno, rodziców ma wzywać? A po co, powiedzą tylko, że to on sobie nie radzi i to jego rola. Otóż nie kochani rodzice. Wychowanie dzieci należy do was. Szkoła może pomóc, wskazać drogę, przypilnować dzieci przez te kilka godzin dziennie. Ale w szkole dzieci są po to, żeby się uczyć, a nie, żeby tłumaczyć im podstawowe rzeczy. Rodzic nie potrafi niekiedy zapanować nad władnym dzieckiem, a nauczyciel ma zapanować nad kilkunastoma i jeszcze zrealizować program nauczania. Czy to logiczne?
2. Totalny bezkrytycyzm. Matki (i ojcowie niewiele lepiej) ZAWSZE powiedzą coś, aby ich dziecko było biedną ofiarą, nawet kiedy samo zrobiło coś złego. Przyniesie złą ocenę: wina systemu oświaty i złego nauczyciela, a nie tego, że dzieciak się nie przyłożył, zmaluje coś: no wina kolegów, bo go namówili i tak w nieskończoność. Dzieci się teraz nie upomina i nie krytykuje. Niedawno byli u nas goście, daleka rodzina. Chłopiec około lat 3 nie miał się czym bawić, więc wziął sobie 3 szklanki i zaczął przelewać sok z 1 do 2 i tak w kółko. Dopóki robił to na stole no to trudno, rozlewał, ale sie starło, kiedy natomiast przeniósł się na kanapę to zrobiło sie to trochę mniej zabawne. Ciężko upominać szkraba, bo to daleka rodzina, przyjechali raz na 20 lat no to nie będziemy niegościnni, z resztą było oczywiste, że rodzice upomną smyka. Po chwili tej zabawy ojciec dziecka mówi do żony: weź mu to zabierz, bo nabrudzi (ona siedziała koło dziecka, on po drugiej stronie stołu), a matka na niego patrzy z wyrzutem i mówi: No coś ty, przecież będzie płakał! Nikt się nie odezwał, dzieciak narozlewał nie dużo, całe szczęście szybko się znudził i zajął czymś innym. Tylko, że gdyby matka mu zabrała te szklanki to popłakałby trochę, ale wiedziałby, że matka dyktuje zasady, a i tak wiadomo, że szybko znalazłby inne zajęcie, ale w ten sposób rodzice pozwolili mu robić to na co on ma ochotę niezależnie czy to jest w porządku. Dla mnie "bo będzie płakał" to żaden argument. Popłacze i zaraz mu przejdzie a jak wejdzie starym na głowę za jakiś czas to będzie "gdzie my popełniliśmy błąd"
3. Rodzice mają za dużo zajęć, matki pracują na pełnych etatach, każdy chce się utrzymać w pracy, więc zostaje po godzinach, ciągłe stresy, problemy, więc po powrocie do domu rodzic nie chce kolejnych problemów mieć na głowie, tylko mieć chwile dla siebie i daje dziecku tableta czy telefon. I skutkiem tego dzieci coraz częściej nie potrafią same się sobą zająć. Widzę to na jakichś rodzinnych spędach, dzieci kuzynek po chwili zabawy rzucają zabawkę w kąt i biorą kolejna, która im się za chwilę znudzi. Teraz dzieci jak się wezmą za układanie puzzli to albo za chwile zrezygnują, albo wołają rodziców, żeby ułożyły za nich. Wiadomo, że to jeszcze nie dotyczy 100% dzieci, ale niestety coraz większej części. Mało tego, dzieci są coraz bardziej nieporadne. Kiedyś może dzieci (zwłaszcza na wsi) miały problem w ładnym pisaniem czy czytaniem, ale potrafiły wiele powiedzieć o czynnościach domowych, narzędziach, przedmiotach w gospodarstwie domowym. Obserwowały jak rodzice coś robią np proste naprawy czy przygotowywanie posiłków, albo opieka nad zwierzętami, a teraz niekiedy dzieci w szkole nie potrafią właściwie trzymać nożyczek, bo w domu mama nie dała, wolała sama powycinać, albo nawet zawiązać butów, bo mama kupiła na rzepy jak dziecko nie umiało zamiast nauczyć, poćwiczyć... Juz nie mówiąc o takiej wyższej szkole jazdy jak odróżniania podstawowych gatunków drzew, bo przecież co ich obchodzą zielska za oknem, a moje pokolenie jednak jeszcze umiało odróżnić klon, dąb czy jarzębinę.
4. Co do młodzieży to dzisiejszy świat trochę stanął na głowie i pewnie sprawy są zwyczajnie odwrotnie niż byc powinny. Jak gówniarz się spił na imprezie i rzygał to jeszcze "za moich", bardzo niedawnych czasów był wstyd, a teraz no to widać że dobrze przyimprezował, poszedł w melanż itp. Podobnie ze sprawami seksu. Jeszcze parę lat temu to było traktowane bardziej intymnie, nie trąbiło się na prawo i lewo, a teraz to w niektórych środowiskach powód do dumy, że się przespało z kolejnym chłopakiem/dziewczyną. I co gorsza to dotyczy nie osób 20+, tylko najczęściej 16, 17. Ale co się dziwić, kiedy we wszystkich serialach w TV ledwo skończą liceum to na studiach mieszkają z chłopakiem i jest to społecznie akceptowalne. Ostatnio moja siostra lat 17 była na imprezie sylwestrowej w domu u kolegi (domówka, rodziców w domu brak), po której większość uczestników (z wyjątkiem mojej siostry i jej chłopaka ) nocowała u tego kolegi. I podzielili sie na pokoje nie tak, że dziewczyny w dziewczynami, a chłopaki z chłopakami tylko parami, bo jak to w klasie jest kilka par z jednego towarzystwa. Kiedy siostra wychodziła z imprezy i zawołała gospodarza, żeby zamknął drzwi wejściowe do domu to dopiero podobno ubierał szybko spodnie, bo już zaczęła się rozrywka. Z resztą czego się spodziewać jak chłopak śpi ze swoja dziewczyną na jednym łóżku, w osobnym pokoju i jeszcze lekko podpici. To czy ze soba sypiają czy nie to inna sprawa, ale nawet na imprezie przy znajomych trzeba to zamanifestować! Przecież mogli sie porozdzielać na pokoje inaczej, a nie tak, że wszyscy i tak wiedzieli co i jak sie święci.
Jak mi jeszcze jakieś obserwacje przyjdą do głowy to się podzielę ![]()
Niegdyś dzieci też były niegrzeczne. Były i osobniki rozpuszczone. Rozwydrzone. Chamskie itp. Były takie przed którymi na ich widok przechodziło się na drugą stronę ulicy.
Dzisiejszy świat tylko to napędza.
Nie wierzyłam jak mi babcia opowiadała jak uparłam się przy kiosku ruchu, że chcę zabawkę i koniec. Babcia spokojnie mi odmówiła raz,drugi,trzeci,czwarty,. Więc zaczęłam się drzeć i rzuciłam się na chodnik. No jak to ja? Naprawdę?
Wstydziła się za mnie, nie raz ![]()
A wyszłam na człowieka.
Natomiast zawsze wpajano mi szacunek do ludzi i kulturę osobistą....jak? Tego nie wiem....nie zauważyłam ![]()
Ja też sądziłam ze świetnie dzieci wychowuję. Jakie było moje zdziwienie, gdy ze sklepu wróciła moja mama mówiąc że mój syn w sklepie zrobił awanturę.
Jak mocno byłam zdziwiona,gdy młodszy uderzył dziecko w przedszkolu.
Ale moje pociechy zawsze są kulturalne,nikogo nie wyzywają, znają granice. Bo na co dzień w domu tego używamy.
Co do wulgaryzmów nie zawsze wynosi się je z domu. Starszy syn zaczął kląć w 2 klasie podstawówki. Bo koledzy tak robili. Szybko mu wyjaśniłam ze tak nie wolno.
Ogólnie kiedyś było inaczej. Nie tylko rodzice ale i sąsiedzi, otoczenie dbało o zachowanie młodych. Teraz już nikomu nie wolno zwrócić uwagę, bo jeszcze policję na Ciebie naślą...