Cześć... powiem krótko, jakieś 3 miesiące temu rozstałem się z dziewczyną. Nie było żadnej kłótni, żadnej zdrady, żadnych negatywnych emocji. W zasadzie podczas rozstania nie wiedziałem co jest powodem. Dopiero po jakimś czasie podczas rozmowy powiedziała, że uczucia jej minęły, że ona nie umie tego wytłumaczyć. Od czasu rozstania nie gadaliśmy normalnie, ona się do mnie nie odzywa. O naszym związku też nie chciałą rozmawiać, według niej stało się i tyle, nie ma o czym mówić, co mnie dziwi, bo ten związek zawsze był dla niej najważniejszy... Jest w stosunku do mnie jakby obojętna, mówi, że nie czuje potrzeby ze mną rozmawiać, i nie pisze do mnie nic, zero kontaktu z jej strony... nawet życzeń na święta i na sylwestra od niej nie dostałem...Nie wiem o co chodzi, ale zachowuje się jakbym jej zrobił jakąś krzywdę, albo jakby nasz związek kojarzył jej się z czymś złym, do czego nie chce wracać...
Jednak w zeszłym miesiącu temu napisałem jej wiadomość, że jakby chciała się niezobowiązująco spotkać, to niech się odezwie, a jeśli nic nie napisze, to dam jej po prostu już spokój. Po jakimś czasie zero odzewu, więc napisałem, że szkoda, i że życzę jej wszystkiego dobrego. Po prostu momentalnie poczułem, że mam ja gdzieś, i olałem sprawę. Jednak ona zaczęła do mnie pisać, że chce się spotkać, pytała, czy mogę np. w przyszłym tygodniu, a jak nie odpisywałem jej na smsy to pisała na fejsie, mimo, że usunąłem ją ze znajomych. No i jakiś czas temu, mniej więcej w połowie grudnia stanęło na tym, ze po świętach. No i jest już po świetach, a nawet po nowym roku, od poniedziałku obowiązki i zero odzewu póki co, ale to pewnie kwestia czasu.
I co teraz ? Czy mam iść na to spotkanie, czy olać ją ? Czy jeśli ona się nie odezwie, to przypomnieć jej o tym ? Z jednej strony jest mi troche to obojętne, bo powoli zapominam o niej, jednak cały czas jest w moim sercu, moje uczucia są jakby uśpione, ale każde wspomnienie powoduje, że jest mi przykro, więc nadal jednak mi trochę zależy na niej. No i wole żałować, że cos zrobiłem, niż żałować, że nie sprobowałem.
Czy uważacie, że podczas takiego spotkania mogę zrobić dobre wrażenie na nowo, i to uczucie może wrócic ? Czy możliwe jest, że po jakimś czasie od rozstania uczucie wraca? Jak mówiłem, nasze rozstanie nie było spowodowane jakimś złym zachowaniem, czy jakaś negatywną sytuacją, nie było otoczone jakimś cierpieniem i niepozytywnymi emocjami. Myślę, ze w naszym związku pojawiła się jakaś monotonia, nic nowego się nie działo, było po prostu nudno, zamiast cieszyć się sobą i robić fajne rzeczy robilismy wciaż to samo.
Pare razy czytałem na paru forach, że ludzie się rozstają, bo uczucie mija/opada a po jakimś czasie spotykają się i wszystko wraca, zaczynają od nowa. Czy to możliwe ?