rozstanie po 10 latach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po 10 latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: rozstanie po 10 latach

Witam Wszystkich:)
Moja historia jest bardzo długa, ale postaram się jak najkrócej i jednocześnie najtreściwiej opisać. Moje małżeństwo trwa już 7 lat a razem jesteśmy 10 lat, mamy wspaniałą 7-letnią córkę.
Więc tak: Nasz związek był jak każde inne małżeństwo, dom-praca-dom... Wiem, że oboje zbyt mało zrobiliśmy, żeby być również dla siebie partnerami, zabrakło takiej prawdziwej komunikacji. Byłem typem zazdrośnika i potrafiłem z niczego zrobić aferę i tak sie kłóciliśmy i godziliśmy dość często. Chciałem wiedzieć wszystko, z kim pisze, z kim się spotyka, teraz wiem, że traktowałem ją jak własność. Pewnego grudniowego dnia w 2013 roku żona pękła (jak sama to nazwała) i zaczęła ze mną rozmawiać na temat, że mnie nie kocha i nigdy nie kochała, że popełniła błąd wychodząc za mnie, że czuła presję ze strony rodziców i nie umiała powiedzieć ''nie''. Ja uważnie słuchałem i niedowierzałem (strasznie mnie to zabolało). Okazało się, że poznała Pana A. kilka miesięcy przed tą rozmową (11 lat starszy facet od niej), ale tłumaczyła, że to tylko kolega i że on nie jest powodem dla którego chce odejść. Z jej opowiadań wiem, że miała z nim znakomity kontakt w sensie że rozumieli się bardzo dobrze, imponował jej na każdym kroku, ale szła w zaparte że on jej w głowie nie namieszał, że od początku jej było źle tylko prędzej o tym nie myślała (uwierzyłem w to). No ale w styczniu postanowiliśmy, że spróbujemy to naprawić, ja obiecałem że sie zmienię itd... W lutym wyjechałem za granicę i to miała być ta szansa: że odpoczniemy od siebie, przemyślimy...(miałem ogromną nadzieje że sie uda) Teraz myślę, że to było tylko przedłużenie mojej nadziei. Nie było mnie trzy miesiące, strasznie do głowy dostawałem, targałem się z myślami, wiele też w tym czasie sie wydarzyło u niej jak i u mnie. rozmawialiśmy, pisaliśmy do siebie, ja w miedzy czasie już szukałem jakiegoś wyjścia awaryjnego gdyby nam się nie udało(bałem sie że zostanę sam). Bardzo źle wspominam ten czas. Gdy wracałem do kraju już wiedziałem, że jak to się mówi ''nas nie ma'' (podczas jednej z rozmów powiedziała, że to koniec). Jak już przyjechałem to po prostu nie byłem sobą, popełniłem masę błędów, ważniejsze dla mnie były dziewczyny poznane na portalach i to żeby się z nimi zobaczyć niż własna córka (chciałbym wymazać ten okres z mojej pamięci). Wtedy też pierwszy raz zdradziłem żonę. Traktowaliśmy się bardzo źle, trwało to moze do połowy listopada. Potem już emocje jakby opadły i każdy sie pogodził przynajmniej na zewnątrz ze sytuacją (żona nigdy nie uzewnętrzniała swoich uczuć, zwłaszcza tych złych, więc ja myślałem że jakoś to spływa po niej i że ma wszystko gdzieś), ale wiem już że ona bardzo wszystko przeżywała (jak mogłem tego nie wiedzieć i robić jej ciągle taka krzywdę), podczas jednej ze szczerych rozmów gdzie padały pytania o zdrady, powiedziałem jej o swoich wybrykach. Po kilku dniach też oznajmiła, że zdradzała mnie z Panem A. i to na dodatek wyszło tak, że ona to zrobiła pierwsza i to jeszcze w styczniu kiedy byłem w domu. Bardzo mnie to zabolało ale nie zrobiłem awantury bo przecież ''razem'' byliśmy tylko na papierku a po drugie sam lepszy nie byłem.
Po roku od pierwszej rozmowy został złożony pozew o rozwód (bez orzekania o winie), znaleźliśmy sie na sali sądowej, to nas jakoś przeraziło, zawiesiliśmy sprawę na rok dając tym samym sobie kolejna szansę. Tak też faktycznie było, znowu obiecywałem że sie zmienię i że nie mogę zmarnować tej szansy, chodziłem do psychologa, raz byliśmy nawet wspólnie, czytałem książki psychologiczne... Mój zapał nie trwał jednak długo, szybko wszystko wróciło do normy jak już poczułem się na w miarę bezpiecznej pozycji. Teraz wiem, że chęć mojej zmiany była oszukiwaniem samego siebie, nie potrafiłem sie zmienić (wychodzi na to że nie chciałem). To wszystko było jakieś na pokaz, żeby tylko żona widziała że się zmieniam i żeby tylko wróciła (lęk przed samotnością). Dodam jeszcze, ,ze przez cały ten czas pracowałem za granicą ale dość często byłem w kraju... I było też tak, że jak coś miedzy nami się psuło to momentalnie w tej złości szukałem pocieszenia gdziekolwiek, flirtu itd...(lecz bez kolejnych zdrad) Po kilku miesiącach od rozprawy stało sie tak, że żona z córką przyjechały do mnie za granicę i zamieszkaliśmy razem, wynająłem nam fajne mieszkanie, córka poszła tam do szkoły, żona szukała pracy, i tak było fajnie... Lecz nie na tyle fajnie, żeby tworzyć fajny partnerski związek, nie było zaufania kompletnie, ja byłem w jej oczach oszustem, ale to co ona robiła a mi mówiła to też myliła sie z prawda, ale nie tak często jak ja... Kiedyś sprawdziłem jej tel i trafiłem na konwersacje z Panem A. (wiedziałem, że ma z nim stały kontakt, choć był okres że go znacznie ograniczyła, ale widziała że ja sie nie zmieniam wiec do niego powróciła), oczywiście to był flirt i na dodatek tłumaczyła że to nie jest nic złego, ale ja miałem gorsze treści do ukrycia, robiłem jej wyrzuty a to co ja robię nie widziałem. Przyjechaliśmy na święta i wiem, że już po nich do swojego mieszkania za granicą będę wracał sam. Od 8 grudnia 2015 r wyzerowałem licznik i powiedziałem sobie kolejny raz, że pora wydorośleć i zmądrzeć, myślę że teraz traktuje żonę dobrze, nie kłócimy sie nie robię afer z niczego, jestem świadomy, że teraz sie rozwiedziemy (nie wspomniałem wcześniej, że sprawę w sądzie odwiesiliśmy), że każdy będzie miał swoje życie... Jest mi bardzo ciężko bo wiem że ona jutro jedzie do Pana A. na sylwestra, ciągle mówi że to tylko przyjaciel i na razie chce się skupić na sobie, zadbać o siebie, a potem.... sie zobaczy... No i ok, sam sobie wypracowałem taką sytuację i poniosę konsekwencje. powiedziałem sobie że nigdy nie popełnię już tych błędów, teraz zajmę się przede wszystkim sobą (przydadzą mi sie teraz te książki które kupiłem) i córką, bardzo mi zależy żeby się zmienić, ja wiem że ona już może nigdy nie wrócić ale mam tyko taką cichutką nadzieję, bo powiedziała że gdybym się zmienił to fajnie by było z kimś takim tworzyć związek, i że łączy nas dziecko i fajnie jakbyśmy byli razem, ale na chwilę obecną nie może być ze mną. Jesteśmy jeszcze młodzi (ja mam 29 a żona 26 lat). Wypowiedzcie się Drogie Panie i doradźcie coś, bo jest mi naprawdę ciężko, ja myślę że teraz chcę szczerze tej zmiany, a żona mi nie wierzy w ani jedno słowo (ale to akurat rozumiem), a mimo to jest na tyle dobry człowiekiem, że potrafi mnie wspierać i powiedzieć dobre słowo a nawet przytulić. Wiem, że jej też jest bardzo ciężko, widzę to jak nigdy...

Czy rozwód  w tej sytuacji jest może dla nas jakąkolwiek szansą?? Czy to już będzie koniec raz na zawsze?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: rozstanie po 10 latach

Rozwód to koniec....
a nie szansa.
A po pierwsze masz jaja czy wydmuszki...
Kobieta zaczeła cię zdradzać od dawna a ty boisz się, że będziesz sam... samemu możesz być tylko z własnego wyboru...
Może się okazać, iż twoja była małżonka zostanie sama, gdy otrzyma papier rozwodowy...
Pan A tak ją omotał, że oddała się mu...
Po męsku olej ją, poznaj sobie inną.
Jak nie umieliście oboj posklejać wcześniej to teraz nie ma co klejić... zajmij się dzieckiem jak na ojca przystało.

3

Odp: rozstanie po 10 latach

Tak to jest, jak dzieciaki ślubują.
I robią śmietnik z małżeństwa.
Aż przykro sie czyta.

4

Odp: rozstanie po 10 latach

Takie niestety jest życie tak musi być, doatjesz nową szansę od losu to tyle. Nie masz wyjścia musisz zająć się dzieckiem i isć do przodu. mnie mąz tez zostawił...

5

Odp: rozstanie po 10 latach

Nie wybielasz się tutaj, jednak Twoja żona to niezłe ziółko. Zdradza Cię od dawna, jednocześnie wypiera się tego faktu, robiąc z Ciebie idiotę.
Beż względu na to co działo się w Waszym małżeństwie, wyznanie po iluś tam wspólnych latach, mając dziecko w dorobku; nie kocham cię i nigdy nie kochałam (podobnie w męskiej wersji)- jest ciosem poniżej pasa.
Świadczy jak najgorzej o takiej osobie, bo cóż można o niej pomyśleć.
Oszukiwała od samego początku, wyszła za mąż pod presją? -niedojrzała, niemądra, manipulantka...
"Po męsku olej ją, poznaj sobie inną."
Dokładnie, zastanów się też nad swoimi błędami, a masz szansę na udany związek w przyszłości, szkoda tylko dziecka.

6

Odp: rozstanie po 10 latach
josz napisał/a:

Nie wybielasz się tutaj, jednak Twoja żona to niezłe ziółko. Zdradza Cię od dawna, jednocześnie wypiera się tego faktu, robiąc z Ciebie idiotę.
Beż względu na to co działo się w Waszym małżeństwie, wyznanie po iluś tam wspólnych latach, mając dziecko w dorobku; nie kocham cię i nigdy nie kochałam (podobnie w męskiej wersji)- jest ciosem poniżej pasa.
Świadczy jak najgorzej o takiej osobie, bo cóż można o niej pomyśleć.
Oszukiwała od samego początku, wyszła za mąż pod presją? -niedojrzała, niemądra, manipulantka...
"Po męsku olej ją, poznaj sobie inną."
Dokładnie, zastanów się też nad swoimi błędami, a masz szansę na udany związek w przyszłości, szkoda tylko dziecka.

po co ma od razu poznawac inną klin klinem to nie jest rozwiazanie, niech facet sie pzobiera i wezmie sie  wgarsc

7

Odp: rozstanie po 10 latach
Dorula napisał/a:

Tak to jest, jak dzieciaki ślubują.
I robią śmietnik z małżeństwa.
Aż przykro sie czyta.


Jaki śmietnik?? Nam po prostu życie napisało taki a nie inny scenariusz... Wiele jest związków z gorszymi przejściami a jakoś im się udaje wszystko naprawić... Czy tak nie jest?? Dlaczego u mnie to może sie nie udać?? Oczywiście mam tego świadomość ale staram sie myśleć raczej pozytywnie... Teraz zajmę sie głownie sobą i córką a potem sie zobaczy, nie?? To nie jest tak , że u nas jest tragicznie jakoś, mieszkamy razem, śpimy...Teraz oboje chcemy być dla siebie najpierw dobrymi kumplami a czas pokaże jak to sie ułoży. Czyż nie??

8

Odp: rozstanie po 10 latach

dokładnie... Ja teraz nie chce poznawać żadnej innej, bynajmniej nie do związku... Teraz chcę skupić sie na sobie... I to też nie jest tak że od dawna mnie zdradzała. Zdradzała jak wyjechałem i mówiła że tylko z nim i trwało to moze ok 4 miesięcy. Ja jej wierzę jakoś...

9

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:
Dorula napisał/a:

Tak to jest, jak dzieciaki ślubują.
I robią śmietnik z małżeństwa.
Aż przykro sie czyta.


Jaki śmietnik?? Nam po prostu życie napisało taki a nie inny scenariusz... Wiele jest związków z gorszymi przejściami a jakoś im się udaje wszystko naprawić... Czy tak nie jest?? Dlaczego u mnie to może sie nie udać?? Oczywiście mam tego świadomość ale staram sie myśleć raczej pozytywnie... Teraz zajmę sie głownie sobą i córką a potem sie zobaczy, nie?? To nie jest tak , że u nas jest tragicznie jakoś, mieszkamy razem, śpimy...Teraz oboje chcemy być dla siebie najpierw dobrymi kumplami a czas pokaże jak to sie ułoży. Czyż nie??

to skoro tak jak teraz napisałeś próbujecie układać wszystytko to ok super mysl pozytywnie i układajcie trzeba walczyć...To dlaczego temat brzmi- rozstanie po 10 latach? hmm faktycznie haos jakiś.

10

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:

dokładnie... Ja teraz nie chce poznawać żadnej innej, bynajmniej nie do związku... Teraz chcę skupić sie na sobie... I to też nie jest tak że od dawna mnie zdradzała. Zdradzała jak wyjechałem i mówiła że tylko z nim i trwało to moze ok 4 miesięcy. Ja jej wierzę jakoś...

hehe z tego to nie mogę heheh sorki "" zdradzała mnie tylko 4 mce ja jej wierzę ... bony to niech zdrazda dalej po co szukasz wsparcia na forum jak sam nie wiesz czego chcesz porady jak zdrowo zyć czy jak życ z żoną która zdarza i to szczęsliwie pozdrawiam

11

Odp: rozstanie po 10 latach

często się tak kończy gdy dzieci zaczynają się bawić w rodzinę , weż się w garść , zajmij córką i żyj od nowa smile

12

Odp: rozstanie po 10 latach
Frania231 napisał/a:
josz napisał/a:

Nie wybielasz się tutaj, jednak Twoja żona to niezłe ziółko. Zdradza Cię od dawna, jednocześnie wypiera się tego faktu, robiąc z Ciebie idiotę.
Beż względu na to co działo się w Waszym małżeństwie, wyznanie po iluś tam wspólnych latach, mając dziecko w dorobku; nie kocham cię i nigdy nie kochałam (podobnie w męskiej wersji)- jest ciosem poniżej pasa.
Świadczy jak najgorzej o takiej osobie, bo cóż można o niej pomyśleć.
Oszukiwała od samego początku, wyszła za mąż pod presją? -niedojrzała, niemądra, manipulantka...
"Po męsku olej ją, poznaj sobie inną."
Dokładnie, zastanów się też nad swoimi błędami, a masz szansę na udany związek w przyszłości, szkoda tylko dziecka.

po co ma od razu poznawac inną klin klinem to nie jest rozwiazanie, niech facet sie pzobiera i wezmie sie  wgarsc

Gdzie napisałam, że od razu?

13

Odp: rozstanie po 10 latach
josz napisał/a:
Frania231 napisał/a:
josz napisał/a:

Nie wybielasz się tutaj, jednak Twoja żona to niezłe ziółko. Zdradza Cię od dawna, jednocześnie wypiera się tego faktu, robiąc z Ciebie idiotę.
Beż względu na to co działo się w Waszym małżeństwie, wyznanie po iluś tam wspólnych latach, mając dziecko w dorobku; nie kocham cię i nigdy nie kochałam (podobnie w męskiej wersji)- jest ciosem poniżej pasa.
Świadczy jak najgorzej o takiej osobie, bo cóż można o niej pomyśleć.
Oszukiwała od samego początku, wyszła za mąż pod presją? -niedojrzała, niemądra, manipulantka...
"Po męsku olej ją, poznaj sobie inną."
Dokładnie, zastanów się też nad swoimi błędami, a masz szansę na udany związek w przyszłości, szkoda tylko dziecka.

po co ma od razu poznawac inną klin klinem to nie jest rozwiazanie, niech facet sie pzobiera i wezmie sie  wgarsc

Gdzie napisałam, że od razu?

nie napisałeś, że od razu... ale poznać inną. Najpierw jak chce zreszta niech sam sie poukłada, ale  ztego co wyczytałam to próbują z zoną ratowac wszystko tyle, że ona go zdradzała przez 4 mce ale to nic...

14

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:

dokładnie... Ja teraz nie chce poznawać żadnej innej, bynajmniej nie do związku... Teraz chcę skupić sie na sobie... I to też nie jest tak że od dawna mnie zdradzała. Zdradzała jak wyjechałem i mówiła że tylko z nim i trwało to moze ok 4 miesięcy. Ja jej wierzę jakoś...

tylko znim? smile wybacz, jaka to różnica, Twoim zdaniem to czyni ją lepszą?
Po za tym zdradzała Cię już wcześniej emocjonalnie, zbliżyła się do innego faceta, zwierzała z Waszych prywatnych spraw, nawiązała z nim na tyle emocjonalną relacje, że tylko kwestia czasu był seks, nie masz też żadnej gwarancji, że nie wylądowali w łóżku już wcześniej.
Nie bądź naiwny.

15

Odp: rozstanie po 10 latach
josz napisał/a:
_martinez_ napisał/a:

dokładnie... Ja teraz nie chce poznawać żadnej innej, bynajmniej nie do związku... Teraz chcę skupić sie na sobie... I to też nie jest tak że od dawna mnie zdradzała. Zdradzała jak wyjechałem i mówiła że tylko z nim i trwało to moze ok 4 miesięcy. Ja jej wierzę jakoś...

tylko znim? smile wybacz, jaka to różnica, Twoim zdaniem to czyni ją lepszą?
Po za tym zdradzała Cię już wcześniej emocjonalnie, zbliżyła się do innego faceta, zwierzała z Waszych prywatnych spraw, nawiązała z nim na tyle emocjonalną relacje, że tylko kwestia czasu był seks, nie masz też żadnej gwarancji, że nie wylądowali w łóżku już wcześniej.
Nie bądź naiwny.

to już jest naiwność i to mega... facet ogranij się ...miej jaja

16

Odp: rozstanie po 10 latach

Dlatego tak temat zatytułowałem ponieważ się rozwodzimy, a nie chcemy mieć ze sobą relacji jak kiedyś. Nie próbujemy wszystkiego naprawić. To koniec jak na razie. A czy są jakieś przeciwskazania, żeby po rozwodzie powiedzmy po roku czy więcej sie zejść i żyć ze sobą bez tego papierka?? Czy nie ma takich przypadków??
To nie tak, że ja mam ogromną nadzieję że jak siebie poukładam od środka to ona wróci do mnie momentalnie...
Oczywiście że to że zdradzała tylko z jednym nie czyni ją lepszą, ja tylko pisałem co ona mi mówiła... wiem, powinienem zacytować... czyli dla Was to jest tak, że w tym wszystkim namieszała osoba trzecia, tak? Gdyby sie Pan A. nie pojawił to jakoś byśmy dalej żyli w tej rutynie?? Dodam, że przez całe malzenstwo az do tego grudnia 2013 nie mieliśmy problemów typu zdrady itp... Czy ja po prostu sie znudziłem, Może nie zdążyła sie wyszaleć za pannę... Na pewno coś w tym jest prawdy... I ja nie wierzę, że ona tak perfidnie do tej pory mogła by mnie oszukiwać i zdradzać... Jeśli już to ja ją oszukiwałem, pisząc i flirtując z panienkami jak dzieciak.... a przecież niczego mi nie brakowało... I to nie możliwe żeby mnie w tym roku zdradzała bo widziała sie z nim tylko raz... a gościu jest ponoć na poziomie i to są czysto koleżeńskie spotkania, kawa, pogaduchy itd.... (tak przynajmniej mówiła). Chociaż mówiła też ze nie raz przez tel rozmawiali na tematy ich bycia razem, wiem że on chcę być moją żoną i tylko czeka, ona mówi że on sobie może chcieć, ale do tego trzeba dwojga(aczkolwiek kiedyś w nerwach powiedziała że da mu raczej szanse)... Jestem strasznie skołowany

17

Odp: rozstanie po 10 latach

martinez_ masz dziwne podejście do tej całej sytuacji. Obydwoje nagrabiliście; Ty zazdrosny robiłeś sceny, olewałeś, flirtowałeś, ona znalazła sobie "przyjaciela", obydwoje zdradzaliście, ona Cie nigdy nie kochała!!! Toż to jakiś koszmar.
Po czym próbowaliście naprawiać, ale Ty miałeś słomiany zapał, a ona nadal miała "przyjaciela".
Teraz zapadła decyzja o rozwodzie, ale Ty liczysz na ciąg dalszy mimo wszystko - chore (wybacz)
Być może potrzebna Wam terapia małżeńska, jedno spotkanie to za mało.
Wydaje mi się, że Ty nie jesteś ostatecznie zdecydowany na ten rozwód, a jeżeli ona wręcz przeciwnie, to zrób porządek w głowie, zamknij ten rozdział, zadbaj o siebie, wyciągnij wnioski i zacznij nowe życie.

18

Odp: rozstanie po 10 latach

To prawda, ja z rozwodem chciałem poczekać, ale teraz myślę że chyba tak trzeba.... Teraz wiem czego chcę... mam inne priorytety niż kiedyś... myślę że dużo lepsze smile a przecież czas pokaże jak to wszystko dalej sie potoczy...

19

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:

To prawda, ja z rozwodem chciałem poczekać, ale teraz myślę że chyba tak trzeba.... Teraz wiem czego chcę... mam inne priorytety niż kiedyś... myślę że dużo lepsze smile a przecież czas pokaże jak to wszystko dalej sie potoczy...

Musisz sam wiedzieć czego chcesz!!! nikt Ci tutaj nie podpowie czy masz się rozwieść czy walczyć? y z Wami nie zyjemy... to musi być Twoja decyzja i zadaj sobie pyt czy jsteś sczęśliwy z nią ? czy warto o to walczyć? spisz sobie na kartce za i przeciw, porozmawiajcie jeśli się Wam uda... To co piszesz to tak jakbyś nie wiedział czego chcesz...takie chore mega. czas może pokaże, ale sam czas to nie wszystko bo w tym czasie i życiu są też ludzie czyny moarlność, zaufanie zależy jak kto chce, aby wygladał jego związek i jak interpretuje miłość

20

Odp: rozstanie po 10 latach

mam dziwne podejście? hmm, sam nie wiem. Boli mnie to wszystko dlatego bo przez ostatni rok żyliśmy ze sobą i można powiedzieć było fajnie, aż do momentu kiedy żona stwierdziła że wszyscy jej nogi podkładamy i nie może sobie spokojnie jechać do kolegi sie spotkać (mieszka 200km od nas).  Teraz właśnie sie pakuje i wyjeżdża już dzisiaj do niego na sylwestra... A mnie serce sie kraje jak to widzę ale nie daję po sobie poznać. Nie zrezygnowała z tego sylwestra bo powiedziała że nie wiadomo co z nami będzie, nie chce być naiwna i uwierzyć mi że sie zmienie i dlatego nie zrezygnuje z tego... A jeśli chodzi o temat Naszych zdrad to my go mamy już za sobą (tak myślę), już został prawie zapomniany.... Chodzi o to, że czegoś widocznie brakuje.... ja chcę sie zmienić!!!! Choćby dla siebie-aż dla siebie, chyba tylko ja mogę na tym skorzystać, prawda??

21

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:

mam dziwne podejście? hmm, sam nie wiem. Boli mnie to wszystko dlatego bo przez ostatni rok żyliśmy ze sobą i można powiedzieć było fajnie, aż do momentu kiedy żona stwierdziła że wszyscy jej nogi podkładamy i nie może sobie spokojnie jechać do kolegi sie spotkać (mieszka 200km od nas).  Teraz właśnie sie pakuje i wyjeżdża już dzisiaj do niego na sylwestra... A mnie serce sie kraje jak to widzę ale nie daję po sobie poznać. Nie zrezygnowała z tego sylwestra bo powiedziała że nie wiadomo co z nami będzie, nie chce być naiwna i uwierzyć mi że sie zmienie i dlatego nie zrezygnuje z tego... A jeśli chodzi o temat Naszych zdrad to my go mamy już za sobą (tak myślę), już został prawie zapomniany.... Chodzi o to, że czegoś widocznie brakuje.... ja chcę sie zmienić!!!! Choćby dla siebie-aż dla siebie, chyba tylko ja mogę na tym skorzystać, prawda??

Przepraszam, ale to co piszesz od poczatku i napisales teraz to jakas komedia, aż włos się jerzy na głowie.!!! Nie wierzę, że żona steruje Tobą- facetem...nikt za Cb się nie zmieni nikt żony Twojje nie zmieni spakowałabym jej sama walizki i wystawiła za drzwi... no koment powodzenia.

22

Odp: rozstanie po 10 latach

_martinez_ czeka Was rozwód i myślę, że nadszedł czas, żebyś pogodził się z tym i zamknął ten rozdział życia.
Jak wcześniej napisałam, obydwoje z żoną doprowadziliście do rozpadu Waszego małżeństwa. Ona już dawno się ewakuowała i od tego momentu jej rzekome starania o ratowanie wyglądają dość fałszywie.
"do momentu kiedy żona stwierdziła że wszyscy jej nogi podkładamy i nie może sobie spokojnie jechać do kolegi sie spotkać (mieszka 200km od nas). "
Wybacz, ale to nie jest normalne, żeby żona jeździła sobie do jakiegoś faceta na spotkania, zwłaszcza, że on na nią leci, ciekawe, jak ona czułaby się w analogicznej sytuacji.
Odpuść już, zajmij się sobą, szkoda, że tez nie zaplanowałeś sobie sylwestra.
Jesteś młody, wolny, życie przed Tobą, tylko jakoś mało piszesz o Waszej córeczce, jak ona to przeżywa.

23

Odp: rozstanie po 10 latach
josz napisał/a:

_martinez_ czeka Was rozwód i myślę, że nadszedł czas, żebyś pogodził się z tym i zamknął ten rozdział życia.
Jak wcześniej napisałam, obydwoje z żoną doprowadziliście do rozpadu Waszego małżeństwa. Ona już dawno się ewakuowała i od tego momentu jej rzekome starania o ratowanie wyglądają dość fałszywie.
"do momentu kiedy żona stwierdziła że wszyscy jej nogi podkładamy i nie może sobie spokojnie jechać do kolegi sie spotkać (mieszka 200km od nas). "
Wybacz, ale to nie jest normalne, żeby żona jeździła sobie do jakiegoś faceta na spotkania, zwłaszcza, że on na nią leci, ciekawe, jak ona czułaby się w analogicznej sytuacji.
Odpuść już, zajmij się sobą, szkoda, że tez nie zaplanowałeś sobie sylwestra.
Jesteś młody, wolny, życie przed Tobą, tylko jakoś mało piszesz o Waszej córeczce, jak ona to przeżywa.


Żona jedzie do kochanka i tyle w temacie . Widać że jej się jeszcze nie wyklarowała sprawa z nim, dlatego Ciebie trzyma na smyczy..gdyby nie wyszło.
Rozwód bez orzekania ??? Ty się chłopie weź w garść i pozbieraj dowody - jak pojedzie to masz na tacy , że ona jest winna rozpadowi małżeństwa.

Masz rogi odkąd pojawił się "kolega" ... Twoje zachowanie to efekt tego że był ktoś trzeci i tyle.

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

24

Odp: rozstanie po 10 latach
josz napisał/a:

_martinez_ czeka Was rozwód i myślę, że nadszedł czas, żebyś pogodził się z tym i zamknął ten rozdział życia.
Jak wcześniej napisałam, obydwoje z żoną doprowadziliście do rozpadu Waszego małżeństwa. Ona już dawno się ewakuowała i od tego momentu jej rzekome starania o ratowanie wyglądają dość fałszywie.
"do momentu kiedy żona stwierdziła że wszyscy jej nogi podkładamy i nie może sobie spokojnie jechać do kolegi sie spotkać (mieszka 200km od nas). "
Wybacz, ale to nie jest normalne, żeby żona jeździła sobie do jakiegoś faceta na spotkania, zwłaszcza, że on na nią leci, ciekawe, jak ona czułaby się w analogicznej sytuacji.
Odpuść już, zajmij się sobą, szkoda, że tez nie zaplanowałeś sobie sylwestra.
Jesteś młody, wolny, życie przed Tobą, tylko jakoś mało piszesz o Waszej córeczce, jak ona to przeżywa.

sylwestra spędzę właśnie z córką i sie cieszę, a mało piszę o niej bo nie ma co tu wiele pisać. Ona o niczym nie wie. Nie uzewnętrznialiśmy naszych problemów, ale wiem że w tej kwestii musimy sie zachować odpowiedzialnie i tak też zrobimy.... żeby wiedziała że oboje ją bardzo kochamy...

25

Odp: rozstanie po 10 latach

Nie mogę sobie poradzić... Całą noc nie spałem... Tak mi jej brakuje... Nie wiem co zrobić ze sobą... Bez przerwy myślę...
I wydaje mi się że bardzo pojechaliście po niej, nie znacie jej jaka jest,a ja tylko tak powierzchownie to opisałem, wcale nie jestem lepszy wręcz przeciwnie... my naprawdę dużo rozmawialiśmy o wszystkim, ona juz dawno zrozumiala swój błąd, aczkolwiek powiedziała tez ze nie żałuje tego co zrobiła, żałuje jedynie kolejności w jakiej to nastąpiło (najpierw powinna się rozstać ze mna i ewentualnie później zaczynać jakieś flirty). Nie potrafie przyjąć do wiadomości że mogła by tak mnie kłamać, wierzę jej kurde i dziś tez mi powiedziała że nic złego nie robi... naprawdę znam ja trochę, choć przyznam że w kłamstwie to była dobra... moje kłamstwa szybko wychodziły na światło dzienne... w grudniu kiedy sie tak bardzo pokłóciliśmy w nerwach pisałem z prędzej poznaną dziewczyną, i wypisywałem jej takie brednie, tez ją kłamałem żeby tylko zaimponować... a nawet padła propozycja ze bym zabrał ja do siebie za granicę i żeby miedzy swietami ze mna była... przecież to chore, wiem... Zona przeczytała to wszystko... strasznie mi zle było z tym, nie byłem sobą pisząc z nia wtedy... i od tamtego momentu To jest 8 grudnia postanowiłem skończyć z takim zachowaniem ale miarka sie przebrała i kolejnej szansy nie mogę dostać- powiedziała....

26

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:

Nie mogę sobie poradzić... Całą noc nie spałem... Tak mi jej brakuje... Nie wiem co zrobić ze sobą... Bez przerwy myślę...
I wydaje mi się że bardzo pojechaliście po niej, nie znacie jej jaka jest,a ja tylko tak powierzchownie to opisałem, wcale nie jestem lepszy wręcz przeciwnie... my naprawdę dużo rozmawialiśmy o wszystkim, ona juz dawno zrozumiala swój błąd, aczkolwiek powiedziała tez ze nie żałuje tego co zrobiła, żałuje jedynie kolejności w jakiej to nastąpiło (najpierw powinna się rozstać ze mna i ewentualnie później zaczynać jakieś flirty). Nie potrafie przyjąć do wiadomości że mogła by tak mnie kłamać, wierzę jej kurde i dziś tez mi powiedziała że nic złego nie robi... naprawdę znam ja trochę, choć przyznam że w kłamstwie to była dobra... moje kłamstwa szybko wychodziły na światło dzienne... w grudniu kiedy sie tak bardzo pokłóciliśmy w nerwach pisałem z prędzej poznaną dziewczyną, i wypisywałem jej takie brednie, tez ją kłamałem żeby tylko zaimponować... a nawet padła propozycja ze bym zabrał ja do siebie za granicę i żeby miedzy swietami ze mna była... przecież to chore, wiem... Zona przeczytała to wszystko... strasznie mi zle było z tym, nie byłem sobą pisząc z nia wtedy... i od tamtego momentu To jest 8 grudnia postanowiłem skończyć z takim zachowaniem ale miarka sie przebrała i kolejnej szansy nie mogę dostać- powiedziała....

Hej, ahh dziwne masz myślenie..to wiadomo, że spać nie mogłeś musisz sobie wszystko poukładać sam w głowie. skoro Ty tez dożuciłeś oliwy do ognia i ona pomyśl czy warto wlaczyć i być nieszcęsliwym  znią... nikt po niej nie pojechał sam ja tak opisałeś. Naiwny jestes i tyle miałam to samo więc wiem co to znaczy..powodzneia

27

Odp: rozstanie po 10 latach

Wybaczcie, trochę nie na temat. Nie wiem skąd, od długiego już czasu, wśród wielu piszących  osób pojawia się błąd w odmianie słowa kłamać.
"ona mnie kłamała", Ja ją kłamałem"???
Powinno być ona mnie okłamywała, ja ją okłamywałem.
To tak przy okazji.

28

Odp: rozstanie po 10 latach
_martinez_ napisał/a:

Jeśli już to ja ją oszukiwałem, pisząc i flirtując z panienkami jak dzieciak.... a przecież niczego mi nie brakowało...

Była nudna jako osoba, kiepski seks, flirt dla samego flirtu? Czemu to robiłeś?

29

Odp: rozstanie po 10 latach
Naprędce napisał/a:
_martinez_ napisał/a:

Jeśli już to ja ją oszukiwałem, pisząc i flirtując z panienkami jak dzieciak.... a przecież niczego mi nie brakowało...

Była nudna jako osoba, kiepski seks, flirt dla samego flirtu? Czemu to robiłeś?

nie wiem dlaczego.... Glupota, tyle mogę powiedzieć... ja wiem że ją kocham... robiłem tak wtedy gdy sie coś waliło u nas, a na co dzień to nie mam sobie nic do zarzucenia, oczywiście pomijając cały rok 2014
Nie była nudna, jest bardzo ładną kobietą, seks z nią jest cudowny-najlepszy, w tym temacie oboje jesteśmy zgodni...

Przed chwila z nia rozmawiałem przez tel... wypisywałem do niej dzisiaj, wydzwaniałem... powiedziała ze nie po to tam pojechała by wisieć na tel ciągle (a jak była ze mna to w tel co chwile dosłownie patrzyła) ale w końcu odebrała i mówi że była w łazience bo sie szykują i jadą do Krakowa... Wróci dopiero jutro na sam wieczór pociągiem, wcześniej jej zapytałem że chciałbym przyjechać po nia nawet.... to powiedziała że planów nie zmieni.... że popsułem jej ten wyjazd i jest wściekła... a gdzie w tym wszystkim jestem ja.... ja rozumiem że nie ma do mnie zaufania i że juz nie jesteśmy razem i że sie zachowuje tak jakby już była wolną osobą, ale czy to jest powód żeby mnie tak potraktować (bo byłem za nachalny dzisiaj) dodam jeszcze że żona tez kozystała z pomocy od Was na forum tutaj, i jest na takim etapie że dla niej to nie jest nic złego pojechać do kolegi nawet na kilka dni, oni miedzy sobą mają sprawy wyjaśnione i teraz się tylko przyjażnią..... to jest wszystko mega skomplikowane......

30

Odp: rozstanie po 10 latach

Aż specjalnie się zarejestrowałem. Pomoże Ci to co napiszę. Po pierwsze to ją idealizujesz. Wszystko co z nią to było najlepsze. Tak teraz piszesz, bo ona Cie porzuciła, a to co się w Tobie odzywa to takie cholerstwo co nazywa się Twoje ego, a nie wielka miłość. Zranione ego jest najgorsze. Ty wiesz, że ona jak rozkładała nogi przed tamtym to miała Cię w pamięci. Dobrze wiedziała co robi, a mimo to i tak się dała i pewnie jeszcze jej się tak podobało, że uwierz mi nie zrobili tego jeden raz. Obwiniasz się i stawiasz ją ponad siebie i to jest Twój błąd. Nic nie tłumaczy zdrady człowieku. Rozumiem, że mogło być strasznie w związku, ale tu została przekroczona granica! To nie pocałunek, czy obściskiwanie się, tylko seks. Rozumiesz to? Jak możesz potem wierzyć w jej zapewnienia, że Cie Kocha, że możesz jej zaufać, że już nigdy tego nie zrobi - jak nigdy nie zapomnisz o tym. Poza tym nie wiesz co będzie za jakiś czas. Będzie dobrze chwile. może nawet dłuższą chwile. Lecz za 1,2,5 lat przyjdzie to samo co było. Przypomnisz sobie o wszystkim i zaczniesz wypominać w kłótni. Teraz tak nie myślisz, bo to Ty zostałeś porzucony, ale tak by było! Poza tym jeśli jej wybaczysz, to sam zgodzisz się na to, że dajesz jej przyzwolenie na kolejną zdradę. Chcesz przeżywać to jeszcze raz? Myśleć, że jak idzie na imprezę firmową to czy tam się nic nie wydarzy? Lub, gdy będzie o godzinę spóźniona, to co będziesz myślał? Zawsze będziesz miał w głowie to. Odpowiedz sobie na pytanie. Czy nie lepiej za jakiś czas poznać inną kobietę i zaczynać z czystą kartką? Z tego związku wyciągnąć lekcję? Nie stać Cię jako faceta na inną kobietę? Ta była najlepsza, najseksowniejsza i była bóstwem? Właśnie zobaczyłeś prawdziwe oblicze swojej 2 połówki.

I uwierz mi. Mówi to facet, którego kobieta po prawie 12 latach, 8 miesięcy waliła w rogi, a ja jak Ty chciałem naprawiać, kochałem jeszcze mocniej, spotykałem się i nawet miałem z nią przez te kilka miesięcy co nie byliśmy już razem seks. Ona trzymała mnie w takiej rezerwie, a ja za każdym razem jak odjeżdżała do niego to miałem rozpierdol w głowie. Gdyby nie pomoc przyjaciela to dziś nie pisałbym tego posta. Tak moja miłość mi zniszczyła życie, wiecznie podsycając nadziejami.

Ona jeszcze zatęskni za Tobą, ale niech Cie to nie zwiedzie. Pomyśl, że to nie była jednorazowa zdrada, tylko romans. Pomyśl, że inny facet ją miał w łóżku, a ona się przy tym świetnie bawiła. I pomyśl, czy z taką chciałbyś tworzyć wzajemną przyszłość, opartą na przyjacielstwie, zaufaniu, wierności? Myślę, że to są fundamenty miłości, a tutaj już ich nie ma i nie będzie.

Włącz myślenie i zacznij żyć. I jeśli chcesz pogadać to pisz na priv.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po 10 latach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018