Cześć... Jestem dość młoda i nie mam dużego doświadczenia w podrywaniu, randkach itd. Oczywiście byłam w kilku związkach, ale to zawsze było takie typowe.. poznawałam kogoś na uczelni albo u znajomych, później spacer, kino, kolacja i po kilku tygodniach byliśmy parą. Teraz jestem sama, poznałam fajnego faceta, który totalnie mnie onieśmiela. Na początku nie mogłam uwierzyć, że mu się podobam no ale wszystko na to wskazywało. Sęk w tym.. że nic więcej się nie stało. Nie byliśmy na randce, znamy się z pracy. Dużo rozmawialiśmy, widziałam jego spojrzenia, ale nie potoczyło się to jak we wcześniejszych relacjach. Byłam onieśmielona spojrzeniami, lubiłam z nim rozmawiać, ale to on nadawał ton naszej znajomości. Nie dlatego, że jestem sierotą i nie potrafię pokazać facetowi, że mi się podoba, ale dlatego, że on chyba taki jest. No wiem, że to niefajne, bo w jakimś sensie znaczy to, że nie traktuje mnie jako potencjalnej partnerki. Stwierdziłam, że to po prostu miły nieznaczący flirt i tyle. Uznałam, że skoro i tak moje starania nic nie zmieniają to nie będę robić nic. Bo za każdym razem gdy próbowałam się zbliżyć czułam że za bardzo się odsłaniam i że on tego nie chce. W ostatnim czasie czuję, że trzyma wobec mnie coraz większy dystans. W dodatku coraz częściej jest dla mnie po prostu uszczypliwy. Owszem zdarza mu się powiedzieć coś miłego, ale gdy ze mną rozmawia to unika mojego wzroku, a przecież pamiętam jak błyszczały mu oczy gdy rozmawialiśmy o totalnych głupotach. Albo rzuca komentarze na temat tego jak inni mężczyźni na mnie reagują, ostatnio np. stwierdził, że na mój widok odebrało facetowi mowę i zachowywał się przy mnie jak idiota. I śmiał się z niego. Może rzeczywiscie ten klient trochę się motał w czasie rozmowy, no ale nie podejrzewam, że to z uwagi na mnie. Raczej to ten kolega go zbił z tropu bo był cholernie nieprzyjemny i totalnie nieprofesjonalny. Przez tą uwagę poczułam się wtedy strasznie glupio.Zaczęłam się zastanawiać co zrobiłam nie tak, że tak zmienił zachowanie, ale nic nie przychodzi mi do głowy. No i nie zapytam go o to, bo niby jak? "Hej, mam takie pytanie. Miałam wrażenie, że się lubimy i wpadłam ci w oko, ale teraz jesteś dla mnie złośliwy i mnie unikasz. Dlaczego?" No nie.... Wiem, że wy też nie pomożecie, bo nie znacie ani mnie ani jego.. no ale może są tu osoby, które lepiej znają się na relacjach damsko-meskich i podzielą się przypuszczeniami na ten temat.
A czy musi od razu Ciebie traktować jako partnerkę? Nawet sam flirt czy najzwyczajniejsze miłe i uprzejme zachowanie może przecież mieć miejsce między ludźmi..Nie od razu każdy patrzy na drug ą osobę, jak na partnera.Ile czasu minęłó, żeby już sobie tworzyć w głowie scenariusze związku? Oczekujesz, że oczywiście wszystko się zacznie od razu z przytupem i wybuchem namiętności?
No i po raz n-ty rzecz jasna strach i obawa przed bezpośrednim i szczerym pytaniem. Dlaczego takie wyznanie ma uchodzić za nietaktowne? Wydaje mi się ono najlepszym rozwiązaniem. Oczekujesz, że to bedzi eciągła gra podchodów, przyciągania, aluzji i domysłów..?
Kontynuuj dyskusję w swoim pierwszym wcieleniu, i w swoim pierwszym wątku dotyczącym tej relacji - https://www.netkobiety.pl/t125094.html