netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Przyjaciolka meza na swieta

23 odpowiedzi6 677 wyświetleńzałożony przez cineks87, 26.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przyjaciolka meza na swieta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Przyjaciolka meza na swieta

Maz rozmawial przez tel. Weszlam do pokoju zapytalam z kim rozmawia. Z Agnieszka ( jego przyjaciolka z pracy, czesto sobie pomagaja, czasem odwiedzj nas w domu) Powiedzialam zeby ja pozdrowil a on na migi czy moze ja zaprosic. Na co ja cicho odpowiedzialam ze jesli to ona sie wprasza to ok ale jezeli to on chce ja zaprosic to nie. A on na to ze juz jej kiedys w pracy wspominal zeby przyjechala w swieta na co niezadowolona wzruszylam ramionami. A on do niej to co przyjedziesz?  Jak skonczyl rozmawiac nakrzyczalam zeby ze mna uzgadnial takie rzeczy wczesniej a nie stawial mnie przed faktem dokonanym. Obrazil sie wielce. Po godz przyszedl i o cos tam pytal. Nie odzywalam sie wogole. Czulam sie jak zdradzona. Od pazdziernika pracowal po 60 godz tyg. Nie chcieli mu dac wolnego na swieta. Gdy dostal wolne cieszylam sie ze spedzimy razem swieta we wlasnym domu kupionym w tym roku z dziecmi 5 lat i pol roku a on to psuje i ja zaprasza i jeszcze sie dziwi ze jestem zla. Dla mnie swieta to czas dla rodziny. Od kad sie urodzilo drugie dziecko nie mamy czasu dla siebie wcale. Dzis wygadal sie ze kazda przerwe z nia spedza.

2

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Robisz z igły widły i do tego boczysz się jak dziecko. Milczeniem, fochami i krzykami nie rozwiążesz konfliktu. Twój małżonek chciał być miły dla koleżanki i z dobrego serca ją zaprosił, a ty zrobiłaś awanturę. To tylko jeden dzień, jedna kawa, ewentualnie obiad. Przecież nie będzie siedzieć u was od czwartku do niedzieli, zwłaszcza, że posta napisałaś przed chwilą - więc pewnie chodzi tylko o jutrzejszy dzień, prawda?

jezeli to on chce ja zaprosic to nie

- co ty dziecko jesteś, na złość facetowi robisz? Drażni cię, że ma koleżankę? Twoje ego na tym cierpi? Boisz się, że cię dla niej zostawi? To porozmawiaj z nim o swoich obawach, powiedz mu co czujesz, zamiast wylewać swoje żale na forum i strzelać fochy.

3

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Dla mnie to byłby znak, żebym zastanowiła się nad    relacją z mężem. To nie jest dziwne, że chcesz spędzać  święta   tylko z rodziną. Uderzyło by mnie dlaczego mężowi ta relacja nie wystarcza.   Czy myślisz, że chce zaprosić koleżankę na święta, bo ją  polubił? Czy może z dobrego serca?  A może ma dość świąt  tylko z rodziną? Pomoże  szczera rozmowa z mężem.

4

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
Emilia napisał/a:

Robisz z igły widły i do tego boczysz się jak dziecko. Milczeniem, fochami i krzykami nie rozwiążesz konfliktu. Twój małżonek chciał być miły dla koleżanki i z dobrego serca ją zaprosił, a ty zrobiłaś awanturę. To tylko jeden dzień, jedna kawa, ewentualnie obiad. Przecież nie będzie siedzieć u was od czwartku do niedzieli, zwłaszcza, że posta napisałaś przed chwilą - więc pewnie chodzi tylko o jutrzejszy dzień, prawda?

jezeli to on chce ja zaprosic to nie

- co ty dziecko jesteś, na złość facetowi robisz? Drażni cię, że ma koleżankę? Twoje ego na tym cierpi? Boisz się, że cię dla niej zostawi? To porozmawiaj z nim o swoich obawach, powiedz mu co czujesz, zamiast wylewać swoje żale na forum i strzelać fochy.

Emilio, z całym szacunkiem, ale tak specyficznej odpowiedzi na wątpliwosci Autorki po Tobie sie nie spodziewałem - aż musiałem sie w końcu zarejestrować... No wybacz, ale czy nie dostrzegasz w całej tej sytuacji czegoś wiecej, głębiej? Kto jak kto, ale Ty powinnas chyba całą sytuacje widzieć w "szerszym swietle" i nie traktowac tego tak ...prosto.
Autorka ma tu rację w swoim spojrzeniu i to chyba widać. Jej małżonek ewidentnie jest zaangażowany w znajomość ze swoją "koleżanką" i stracił poczucie rzeczywistosci... Fakt, ze tyle czasu spędza w pracy (kosztem własnej rodziny!), każdą przerwę spędza tam z "kolezanką" jest już pewnym ostrzegawczym sygnałem... Teraz pomysł z włączeniem tej "kolezanki" w domowe ognisko - zaproszenie - to nic innego jak eskalacja tej "znajomosci". Jest tu tez problem z jego lojalnością, bo swojego chorego pomysłu nie uzgodnił z Autorką (własną żoną) - a to juz jest wyjątkowo niefajne (eufemizm). Ten człowiek ma zonę, ma dzieci - ma własną RODZINĘ i to z nimi powinien chciec być i spędzić ten krótki czas... Istnienie "koleżanki" w jego myslach nawet w takim momencie swiadczy o istotnym problemie, z którym Autorka nie potrafi sobie poradzić. Nikt nie potrafiłby na jej miejscu... I zadna forma (milczenie, awantura, zal itp.) zachowań nie jest tu własciwą. Sądzisz, ze rozmowa cos tu da? big_smile Ileż wątków, gdzie takie rady padały i nic nie dały? Rozmowa z kimś,. kto jest zakrecony/niobecny/zakochany/obcy/oczarowany/zafascynowany ...są z góry skazane na porażkę. Z tym człowiekiem Autorka też nie ma szans znaleźć porozumienia na obecnym etapie. Co najwyzej usłyszy, ze sie czepia, jest BEZPODSTAWNIE zazdrosna, świruje, doszukuje się i go OGRANICZA. Zakwestionujesz takie opcje? Bo ja nie... Małżonek Autorki musi zderzyc sie ze scianą (nawet milczenia Autorki), dostać obuchem w łeb, wpaść do przerębla - mieć jakiś wstrząś by zacząć normalnie mysleć i doznać olśnienia, ze ...ma własna rodzinę.
Negowanie wątpliwości i postawy Autorki jest w tym przypadku nieporozumieniem, a usprawiedliwianie i bagatelizowanie postępowania małzonka - poważnym naduzyciem...

5 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-12-26 10:51:47)

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Dla mnie istotne jest, czy koleżanka ma rodzinę. Jeśli ma rodzinę, nie spędza świat samotnie, to dziwi mnie zachowanie męża autorki.
Jeżeli kobieta jest samotna, nie dziwię się, ze została zaproszona. Też na święta zaprosilam kolegę, bo ms tylko brata alkoholika.
Niemniej uważniej popatrzylabym autorko na swojego męża. Bo tu mogą być dwie opcje : lubię ja i chce żeby nie była sama, albo jest w stanie zakochania, zauroczenia fascynacji...

6

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
samotnax4 napisał/a:

Dla mnie istotne jest, czy koleżanka ma rodzinę. Jeśli ma rodzinę, nie spędza świat samotnie, to dziwi mnie zachowanie męża autorki.
Jeżeli kobieta jest samotna, nie dziwię się, ze została zaproszona. Też na święta zaprosilam kolegę, bo ms tylko brata alkoholika.
Niemniej uważniej popatrzylabym autorko na swojego męża. Bo tu mogą być dwie opcje : lubię ja i chce żeby nie była sama, albo jest w stanie zakochania, zauroczenia fascynacji...

Zwróć uwagę, że mąż autorki każdą przerwę w pracy spędzał z  koleżanką, a dla żony i dzieci nie miał zbyt dużo czasu.

Conam rozmowa nie da nic? To, co autorka ma zrobić? Obuchem w  głowę?

7 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-12-26 12:14:57)

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

"Zwróć uwagę, że mąż autorki każdą przerwę w pracy spędzał z  koleżanką, a dla żony i dzieci nie miał zbyt dużo czasu."


Zwróciłam na to uwagę, dlatego napisałam, ze mógł się zauroczyc. Ale wierzę również w przyjaźń damsko męska. Spędzanie przerwy z koleżanką z pracy nie jest dla mnie czymś złym. Chyba, ze autorką też by tam pracowała. A jeżeli chodxi o to ze mąż dużo pracuje... ja też nie mam na nic czasu, pracuje od października na dwa etaty, co nie oznacza, ze zdradzam męża. Możliwe, że autorka siedzi w domu, dlatego mąż dużo pracuje  bo żyć za coś trzeba

8

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
conam napisał/a:
Emilia napisał/a:

Robisz z igły widły i do tego boczysz się jak dziecko. Milczeniem, fochami i krzykami nie rozwiążesz konfliktu. Twój małżonek chciał być miły dla koleżanki i z dobrego serca ją zaprosił, a ty zrobiłaś awanturę. To tylko jeden dzień, jedna kawa, ewentualnie obiad. Przecież nie będzie siedzieć u was od czwartku do niedzieli, zwłaszcza, że posta napisałaś przed chwilą - więc pewnie chodzi tylko o jutrzejszy dzień, prawda?

jezeli to on chce ja zaprosic to nie

- co ty dziecko jesteś, na złość facetowi robisz? Drażni cię, że ma koleżankę? Twoje ego na tym cierpi? Boisz się, że cię dla niej zostawi? To porozmawiaj z nim o swoich obawach, powiedz mu co czujesz, zamiast wylewać swoje żale na forum i strzelać fochy.

Emilio, z całym szacunkiem, ale tak specyficznej odpowiedzi na wątpliwosci Autorki po Tobie sie nie spodziewałem - aż musiałem sie w końcu zarejestrować... No wybacz, ale czy nie dostrzegasz w całej tej sytuacji czegoś wiecej, głębiej? Kto jak kto, ale Ty powinnas chyba całą sytuacje widzieć w "szerszym swietle" i nie traktowac tego tak ...prosto.
Autorka ma tu rację w swoim spojrzeniu i to chyba widać. Jej małżonek ewidentnie jest zaangażowany w znajomość ze swoją "koleżanką" i stracił poczucie rzeczywistosci... Fakt, ze tyle czasu spędza w pracy (kosztem własnej rodziny!), każdą przerwę spędza tam z "kolezanką" jest już pewnym ostrzegawczym sygnałem... Teraz pomysł z włączeniem tej "kolezanki" w domowe ognisko - zaproszenie - to nic innego jak eskalacja tej "znajomosci". Jest tu tez problem z jego lojalnością, bo swojego chorego pomysłu nie uzgodnił z Autorką (własną żoną) - a to juz jest wyjątkowo niefajne (eufemizm). Ten człowiek ma zonę, ma dzieci - ma własną RODZINĘ i to z nimi powinien chciec być i spędzić ten krótki czas... Istnienie "koleżanki" w jego myslach nawet w takim momencie swiadczy o istotnym problemie, z którym Autorka nie potrafi sobie poradzić. Nikt nie potrafiłby na jej miejscu... I zadna forma (milczenie, awantura, zal itp.) zachowań nie jest tu własciwą. Sądzisz, ze rozmowa cos tu da? big_smile Ileż wątków, gdzie takie rady padały i nic nie dały? Rozmowa z kimś,. kto jest zakrecony/niobecny/zakochany/obcy/oczarowany/zafascynowany ...są z góry skazane na porażkę. Z tym człowiekiem Autorka też nie ma szans znaleźć porozumienia na obecnym etapie. Co najwyzej usłyszy, ze sie czepia, jest BEZPODSTAWNIE zazdrosna, świruje, doszukuje się i go OGRANICZA. Zakwestionujesz takie opcje? Bo ja nie... Małżonek Autorki musi zderzyc sie ze scianą (nawet milczenia Autorki), dostać obuchem w łeb, wpaść do przerębla - mieć jakiś wstrząś by zacząć normalnie mysleć i doznać olśnienia, ze ...ma własna rodzinę.
Negowanie wątpliwości i postawy Autorki jest w tym przypadku nieporozumieniem, a usprawiedliwianie i bagatelizowanie postępowania małzonka - poważnym naduzyciem...

W 100% zgadzam się z Twoją wypowiedzią, nie dziwię się oburzeniu autorki zachowaniem męża.
cineks87 w swojej wypowiedzi koncentruje się na braku skonsultowania z nią decyzji zaproszenia koleżanki do domu w czasie świąt, jednak problem wydaje się głębszy.
Mąż większość czasu spędza w pracy, czyli można się domyśleć, że z koleżanką spędza więcej czasu, niż z rodziną.
Z pewnością, jak wszyscy, składali sobie w pracy życzenia świąteczne, więc ulubionej koleżanki nie mógł pominąć, a tymczasem już w pierwszy dzień świąt rozmawiają przez telefon (o czym, czy tak stęsknili się za sobą?), a w drugi dzień świąt koleżanka zaproszona przez męża autorki, będzie świętowała razem ze swoim ulubionym kolegą,  nie bacząc, że ten ma rodzinę i cudem wyrwane krótkie chwile z nią.
Nie ma znaczenia czy ona jest samotna, ma z pewnością rodzinę, innych znajomych, a nawet jeśli nie (co jest mało prawdopodobne), świadomie wpieprza się na trzeciego w cudzą rodzinę.
Tak, to bardzo nie w porządku i niestety świadczy o dużej zażyłości między nimi.
Zdanie i uczucia żony są pomijane i lekceważone przez obydwoje "przyjaciół", a szczególnie męża.
conam masz rację pisząc, że mąż przekracza granice (o ile już nie przekroczył) i w tej sytuacji, faktycznie, tylko zderzenie ze ścianą mogłoby go wytrącić ze stanu w jakim się teraz znajduje "zakrecony/niobecny/zakochany/obcy/oczarowany/zafascynowany.
Trudno się dziwić, że cineks87 poczuła się zdradzona.
Rozmowa z mężem na tym etapie, zapewne niewiele pomoże, autorka zostanie oskarżona o chorobliwą, niczym nieuzasadnioną zazdrość, lub ograniczanie mu wolności, mimo tego rozmowa jest niezbędna  z wyartykułowaniem swoich zastrzeżeń.
Na miejscu autorki, po tym incydencie nie zgodziłabym się więcej na wizyty koleżanki w domu, oziębiłabym maksymalnie stosunki z tą panią.
Następnym krokiem w sprowadzeniu męża z obłoków na ziemię (o ile już nie odpłynął), powinno być....hmm, no właśnie zderzenie ze ścianą...?
Jakieś propozycje?

9

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Samotna przyjaźń  damsko-męska owszem, jak się nie zabiera czasu rodzinie.
Josz raczej zderzenie z rzeczywistością. Dłuższy urlop i zajęcie się rodziną przez owego pana.

10

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
conam napisał/a:

Emilio, z całym szacunkiem, ale tak specyficznej odpowiedzi na wątpliwosci Autorki po Tobie sie nie spodziewałem - aż musiałem sie w końcu zarejestrować... No wybacz, ale czy nie dostrzegasz w całej tej sytuacji czegoś wiecej, głębiej? Kto jak kto, ale Ty powinnas chyba całą sytuacje widzieć w "szerszym swietle" i nie traktowac tego tak ...prosto.
Autorka ma tu rację w swoim spojrzeniu i to chyba widać. Jej małżonek ewidentnie jest zaangażowany w znajomość ze swoją "koleżanką" i stracił poczucie rzeczywistosci... Fakt, ze tyle czasu spędza w pracy (kosztem własnej rodziny!), każdą przerwę spędza tam z "kolezanką" jest już pewnym ostrzegawczym sygnałem... Teraz pomysł z włączeniem tej "kolezanki" w domowe ognisko - zaproszenie - to nic innego jak eskalacja tej "znajomosci". Jest tu tez problem z jego lojalnością, bo swojego chorego pomysłu nie uzgodnił z Autorką (własną żoną) - a to juz jest wyjątkowo niefajne (eufemizm). Ten człowiek ma zonę, ma dzieci - ma własną RODZINĘ i to z nimi powinien chciec być i spędzić ten krótki czas... Istnienie "koleżanki" w jego myslach nawet w takim momencie swiadczy o istotnym problemie, z którym Autorka nie potrafi sobie poradzić. Nikt nie potrafiłby na jej miejscu... I zadna forma (milczenie, awantura, zal itp.) zachowań nie jest tu własciwą. Sądzisz, ze rozmowa cos tu da? big_smile Ileż wątków, gdzie takie rady padały i nic nie dały? Rozmowa z kimś,. kto jest zakrecony/niobecny/zakochany/obcy/oczarowany/zafascynowany ...są z góry skazane na porażkę. Z tym człowiekiem Autorka też nie ma szans znaleźć porozumienia na obecnym etapie. Co najwyzej usłyszy, ze sie czepia, jest BEZPODSTAWNIE zazdrosna, świruje, doszukuje się i go OGRANICZA. Zakwestionujesz takie opcje? Bo ja nie... Małżonek Autorki musi zderzyc sie ze scianą (nawet milczenia Autorki), dostać obuchem w łeb, wpaść do przerębla - mieć jakiś wstrząś by zacząć normalnie mysleć i doznać olśnienia, ze ...ma własna rodzinę.
Negowanie wątpliwości i postawy Autorki jest w tym przypadku nieporozumieniem, a usprawiedliwianie i bagatelizowanie postępowania małzonka - poważnym naduzyciem...

Tu się zgodzę. Też bym na miejscu Autorki węszyła coś niefajnego. Radzę się nie fochać, nie czepiać, tylko szczerze pogadać, ze ta relacja z nią Cię nie pokoi itp. Mój chłopak tez ma przyjaciółkę z pracy od 3 lat (dłużej niż mnie zna, więc to mnie trochę uspokaja, że nigdy ze sb nie byli). Widać, ze ona go kocha itp. Rozmowa z nim i przypominanie mi, że z jego strony nic poza przyjaźnią nie ma bardzo mi pomaga pohamować zazdrość i budować zaufanie.
Popracujcie nad zaufaniem w Waszym związku i wgl nad relacją, bo faktycznie- skoro on w ŚWIĘTA wspomina o kumpeli z pracy, to coś tu jest nie halo. Trzymaj rękę na pulsie, ale nie rób awantur, bo awantury odsuwają Cię od męża. Zawalcz o związek, popraw jego jakość.

I zgódź się, by przyprowadził tę laskę do Was do domu: będziesz mogła zaznaczyć, ze to Twój facet i wara od niego, pokazać sielankę, a przede wszystkim ją poznasz. Dobrze by było, jakbyś się z nią też zakumplowała, to łatwiej by Ci było ją kontrolować. Poza tym trudniej o zdradę, gdy żona i "kochanka" się lubią.

11

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
kareninka napisał/a:

Popracujcie nad zaufaniem w Waszym związku i wgl nad relacją, bo faktycznie- skoro on w ŚWIĘTA wspomina o kumpeli z pracy, to coś tu jest nie halo. Trzymaj rękę na pulsie, ale nie rób awantur, bo awantury odsuwają Cię od męża. Zawalcz o związek, popraw jego jakość.

I zgódź się, by przyprowadził tę laskę do Was do domu: będziesz mogła zaznaczyć, ze to Twój facet i wara od niego, pokazać sielankę, a przede wszystkim ją poznasz. Dobrze by było, jakbyś się z nią też zakumplowała, to łatwiej by Ci było ją kontrolować. Poza tym trudniej o zdradę, gdy żona i "kochanka" się lubią.

Zgadzam się, że w takiej sytuacji awantury niczego nie zmienią na lepsze, jednak trudno będzie walczyć o związek w pojedynkę, jeśli dla męża, jak widać, dzień bez koleżanki jest dniem straconym.
Kto tu ma walczyć, gdy mąż nie widzi problemu?
cineks87 zna tę koleżankę, sama napisała, że tamta czasem bywa w ich domu, co nie zmienia faktu, że mąż jest bardzo zaangażowany i nie specjalnie przejmuje się odczuciami żony.

12

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
josz napisał/a:
kareninka napisał/a:

Popracujcie nad zaufaniem w Waszym związku i wgl nad relacją, bo faktycznie- skoro on w ŚWIĘTA wspomina o kumpeli z pracy, to coś tu jest nie halo. Trzymaj rękę na pulsie, ale nie rób awantur, bo awantury odsuwają Cię od męża. Zawalcz o związek, popraw jego jakość.

I zgódź się, by przyprowadził tę laskę do Was do domu: będziesz mogła zaznaczyć, ze to Twój facet i wara od niego, pokazać sielankę, a przede wszystkim ją poznasz. Dobrze by było, jakbyś się z nią też zakumplowała, to łatwiej by Ci było ją kontrolować. Poza tym trudniej o zdradę, gdy żona i "kochanka" się lubią.

Zgadzam się, że w takiej sytuacji awantury niczego nie zmienią na lepsze, jednak trudno będzie walczyć o związek w pojedynkę, jeśli dla męża, jak widać, dzień bez koleżanki jest dniem straconym.
Kto tu ma walczyć, gdy mąż nie widzi problemu?
cineks87 zna tę koleżankę, sama napisała, że tamta czasem bywa w ich domu, co nie zmienia faktu, że mąż jest bardzo zaangażowany i nie specjalnie przejmuje się odczuciami żony.

A tak, sorry, nie doczytałam wszystkiego.
No to raczej chyba pozamiatane. Jedna osoba związku nie naprawi.

13

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Problemem jest to, że on nie liczy się z Twoim zdaniem. Kłótniami, fochami, tylko pogorszysz sprawę. Musisz być bardziej cierpliwa, rozmawiać spokojnie ( wiem że Cię nosi).
Trzeba odbudować ( lub stworzyć relacje), gdzie Ty i Twoje odczucia są szanowane. Ale to możesz zrobić tylko ty sama. Spokojem, i konsekwencją i bynajmniej nie zakazami.

W samej przyjaciółce nie upatrywałabym niebezpieczeństwa. Znasz ją, została zaproszona do waszego domu.... więc nie ma tego elementu ukrywania, mataczenia itp...
Nawet jeśli jest osobą samotną, to posiadając wyczucie taktu ONA NIE POWINNA zgodzić się na obecność u was. Owszem , podziękować za zaproszenie i tyle.

14

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Zadko udzielam się na forum, ale tutaj musze się wtrącić z racji ze coś takiego przeżyłam. Pisałam kiedyś ze mój mąż też ma koleżankę w pracy, która też kiedyś chciał zaprosić do domu na kawę. Tez mi wmawial ze to tylko koleżanka, a ja wierzyłam. Co prawda nic ich nie łączyło, ale wiem ze się nią zauroczyl, myślę że tutaj może być podobna sytuacja. Nic ich jeszcze nie łączy oprócz fascynacja, takiej ze nie mogą wytrzymać bez wspólnych rozmów kilku dni. Muszą się zobaczyć, a ponieważ to jeszcze nie jest romans wiec nie wiszą nic dziwnego w takiej domowej wizycie nawet w święta. Radziła bym się przyjrzeć tej relacji bliżej, obserwować, a mężowi bez awantur powiedzieć ze powinni zachować swoje koleżanstwo do stosunków czysto służbowych. A w domu niech czas poświęci tobie i dzieciom, bo go bardzo potrzebujecie.

15

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Zgadzam się z wyżej napisanymi wypowiedziami na ten temat . Taka relacja z koleżanką - niby przyjaciółką dla której tyle czasu poświęca nie jest normalna. Mając dużo pracy i małe dzieci w domu powinien większość czasu poświęcać rodzinie a zwłaszcza w święta.

16

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Skoro Ci to przeszkadzało to wystarczyło powiedzieć, że wolałabyś spędzić rodzinnie ten czas, a tak to się zgadzasz a potem masz pretensje...

17

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
elizka11 napisał/a:

Skoro Ci to przeszkadzało to wystarczyło powiedzieć, że wolałabyś spędzić rodzinnie ten czas, a tak to się zgadzasz a potem masz pretensje...

Chyba nie doczytałaś, mąż postawił żonę przed faktem dokonanym, mimo jej sygnałów na "nie" (był już w trakcie rozmowy z koleżanką), zaprosił ją jednak, stąd po rozmowie wyniknęła kłótnia, o to, że nie liczy się z jej zdaniem i nie poświęca czasu rodzinie.
Szkoda, że autorka zamilkła.

18

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Tu autorka nie moglam sie zalogowac na poprzednie konto wiec utworzylam nowe. Dzieki za odpowiedzi. Ja ufam mezowi poki co. Ta dziewczyne znam. Jako ze mieszkamy za granica pomagamy sobie. Ona pozyczala nam pieniadze. My opiekowalismy sie jej kotem gdy jechala do Polski. Nie traktuje jej jako konkurencji. Ale nie wiem co ona ma w glowie. Nie wiem czy nie podkochuje sie w moim mezu. Zwyczajnie dmucham na zimne.   Bardzo dlugo tlumaczylam mezowi o co mi chodzi. Tak jak przypuszczaliscie. Stwierdzil ze wymyslam itp. Powiedzial ze nie myslal ze moze mi sie to nie spodobac. Dzien przed wigilia dalam mu pare potraw wigilijnych zeby jej przekazal. Ona nie ma faceta ale mieszka z bratem i razem mieli spedzac swieta. Wg mnie to wystarczajacy gest ze nie jest sie zaproszonym. To bez sensu by bylo masz tu makowiec i przyjdz na makowiec. Pytalam go czy sobie zyczyli wesolych swiat bedac w pracy. Mowil ze tak. Zapytalam to po co dzwonila juz rano w Boze Narodzenie. Powiedzial no zeby zyczy Wesolycj Swiat. Yyy. Co to dziewuszyszko ma w glowie? Ona ma 21 lat. Ja 26 maz 28.  Moze to malo wazne ale zawsze jak przyjedzie to siedzi 5 6 godzin.

19

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

A i jeszcze Wam powiem jak bylo z tymi przerwami w pracy. On na kazda przerwe chodzil do auta. Powiedzialam zeby chodzil jak czlowiek na stolowke do ludzi bo zdziczeje. No  i wtedy jak sie klocilismy juz naprawde nie pamietam co powiedzialam ale on odpowiedzial: sama mi kazalas z nia siedziec na stolowce!

20

Odp: Przyjaciolka meza na swieta
kareninka napisał/a:
conam napisał/a:

Emilio, z całym szacunkiem, ale tak specyficznej odpowiedzi na wątpliwosci Autorki po Tobie sie nie spodziewałem - aż musiałem sie w końcu zarejestrować... No wybacz, ale czy nie dostrzegasz w całej tej sytuacji czegoś wiecej, głębiej? Kto jak kto, ale Ty powinnas chyba całą sytuacje widzieć w "szerszym swietle" i nie traktowac tego tak ...prosto.
Autorka ma tu rację w swoim spojrzeniu i to chyba widać. Jej małżonek ewidentnie jest zaangażowany w znajomość ze swoją "koleżanką" i stracił poczucie rzeczywistosci... Fakt, ze tyle czasu spędza w pracy (kosztem własnej rodziny!), każdą przerwę spędza tam z "kolezanką" jest już pewnym ostrzegawczym sygnałem... Teraz pomysł z włączeniem tej "kolezanki" w domowe ognisko - zaproszenie - to nic innego jak eskalacja tej "znajomosci". Jest tu tez problem z jego lojalnością, bo swojego chorego pomysłu nie uzgodnił z Autorką (własną żoną) - a to juz jest wyjątkowo niefajne (eufemizm). Ten człowiek ma zonę, ma dzieci - ma własną RODZINĘ i to z nimi powinien chciec być i spędzić ten krótki czas... Istnienie "koleżanki" w jego myslach nawet w takim momencie swiadczy o istotnym problemie, z którym Autorka nie potrafi sobie poradzić. Nikt nie potrafiłby na jej miejscu... I zadna forma (milczenie, awantura, zal itp.) zachowań nie jest tu własciwą. Sądzisz, ze rozmowa cos tu da? big_smile Ileż wątków, gdzie takie rady padały i nic nie dały? Rozmowa z kimś,. kto jest zakrecony/niobecny/zakochany/obcy/oczarowany/zafascynowany ...są z góry skazane na porażkę. Z tym człowiekiem Autorka też nie ma szans znaleźć porozumienia na obecnym etapie. Co najwyzej usłyszy, ze sie czepia, jest BEZPODSTAWNIE zazdrosna, świruje, doszukuje się i go OGRANICZA. Zakwestionujesz takie opcje? Bo ja nie... Małżonek Autorki musi zderzyc sie ze scianą (nawet milczenia Autorki), dostać obuchem w łeb, wpaść do przerębla - mieć jakiś wstrząś by zacząć normalnie mysleć i doznać olśnienia, ze ...ma własna rodzinę.
Negowanie wątpliwości i postawy Autorki jest w tym przypadku nieporozumieniem, a usprawiedliwianie i bagatelizowanie postępowania małzonka - poważnym naduzyciem...

Tu się zgodzę. Też bym na miejscu Autorki węszyła coś niefajnego. Radzę się nie fochać, nie czepiać, tylko szczerze pogadać, ze ta relacja z nią Cię nie pokoi itp. Mój chłopak tez ma przyjaciółkę z pracy od 3 lat (dłużej niż mnie zna, więc to mnie trochę uspokaja, że nigdy ze sb nie byli). Widać, ze ona go kocha itp. Rozmowa z nim i przypominanie mi, że z jego strony nic poza przyjaźnią nie ma bardzo mi pomaga pohamować zazdrość i budować zaufanie.
Popracujcie nad zaufaniem w Waszym związku i wgl nad relacją, bo faktycznie- skoro on w ŚWIĘTA wspomina o kumpeli z pracy, to coś tu jest nie halo. Trzymaj rękę na pulsie, ale nie rób awantur, bo awantury odsuwają Cię od męża. Zawalcz o związek, popraw jego jakość.

I zgódź się, by przyprowadził tę laskę do Was do domu: będziesz mogła zaznaczyć, ze to Twój facet i wara od niego, pokazać sielankę, a przede wszystkim ją poznasz. Dobrze by było, jakbyś się z nią też zakumplowała, to łatwiej by Ci było ją kontrolować. Poza tym trudniej o zdradę, gdy żona i "kochanka" się lubią.

   

Ja nie mialabym okazji zeby zaznaczyc  ze to moj facet. Jestem mama pieciolatki i polrocznego bobasa ktory ssie cyca . Latam przewijam itp. Nie ma ze siadzemy razem.czy zwyczajnie zlapiemy sie za rece.

21 Ostatnio edytowany przez Azbi (2016-01-01 21:27:26)

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Domicina, z twojego opisu wynika, ze ona jednak coś do niego czuje, przecież mogła do ciebie zadzwonić, znacie się i posłałaś jej ciasto to miała powód by tobie podziękować i tobie złożyć życzenia, ona jednak zadzwoniła do twojego męża. Powiedz mężowi, że ufasz mu całkowicie  jednak  nie ufasz jej tak do końca. Powiedź mu, że nie chodzi ci o zerwanie z nią kontaktów jednak dla dobra waszej rodziny o znaczne ograniczenie.
Kiedyś dawno temu,  miałam koleżankę, która u mnie przesiadywała tez całymi godzinami, tez miałam małe dziecko więc musiałam się nim zajmować. Ona siedział i rozmawiała z moim mężem, nic w tym złego nie widziałam.  Zachorowała mi mama wiec musiałam do niej pojechać z córeczką na kilka tygodni. Moja koleżanka odwiedzała mojego męża dalej i kiedyś przyniosła z sobą wino i zaczęli popijać. Miała wtedy odwagę wyznać mu ze się w nim zakochała i tak na prawdę to już dawno to ona zaczęła do niego przychodzić a nie do mnie. Zaproponowała mu seks, maż zadzwonił na drugi dzień z samego rana aby mi o tym opowiedzieć, ufałam mu i wierzyłam ze nic tam do niczego nie doszło. ufam mu dalej ale znajomość z ta dziewczyną sama zeszła na dalszy plan, bo zapytała mi się czy mój mąż mi coś tam opowiadał, powiedziałam że opowiedział mi co się działo jak mnie nie było, nie dopytywała się nawet co mi powiedział tylko  ona wstała i wyszła, więcej już  do mnie nie przyszła i  później mówiłyśmy sobie tylko cześć na ulicy, a do męża w ogóle nie odzywała się.
Jeżeli mąż będzie jednak stawał w jej obronie to nie awanturuj się tylko zadziałaj podstępem.
Masz dwoje małych dzieci więc jak przyjdzie na drugi raz poproś męża o zajęcie się dziećmi, a ty jej dotrzymuj towarzystwa przez jakiś czas, a następnie powiedz posiedziałabym jeszcze z tobą chwilę ale mamy obowiązki względem dzieci i siebie nawzajem, daj jej do zrozumienia ze po prostu przeszkadza. Odprowadź do drzwi, podaj kurtkę , zrób coś co jednoznacznie jej wskaże że czas jej wizyty dobiegł końca.


Innym razem możesz  poprosić ją o zajęcie się córeczka, która tak bardzo lubi ciocię, daj jej kredki farby czy klocki albo inna jakąś grę dziecinną niech ci pobawi dziecko i tak za każdym razem, a jak mało to wciśnij jej dziecko malutkie niech ponosi i poprzewija, ty w tym czasie poprzytulaj się do swojego męża, zaproś go nawet do sypialni albo znajdź pracę która wymaga obecności was dwoje, może zrozumie że kilku godzinne siedzenie to odbieranie waszego czasu  To tylko takie moje rady.

22

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Nie napisałaś, czy ta dziewczyna w końcu skorzystała z zaproszenia?
Zgadzam się z Azbestową, że jeżeli już musiała dzwonić w święta, to raczej do Ciebie z życzeniami, a nie do Twojego męża.
Dziewczyna jest zdecydowanie nadgorliwa i źle się dzieje, że Twój mąż nie widzi w tym problemu.
Myślę, że schlebia mu jej zainteresowanie, więc trzymaj rękę na pulsie, zwłaszcza, że jego argumenty nie są zbyt logiczne.
Nie sugerowałaś mu, żeby wszystkie przerwy w pracy spędzał z nią, tylko ogólnie z innymi pracownikami, no i te niby życzenia dzień po dniu oraz wpraszanie się do Was dość nietaktowne.
Na Twoim miejscu zdystansowałabym się do tej dziewczyny, a już w żadnym wypadku nie korzystała z jakiejkolwiek jej pomocy.
"Ja nie mialabym okazji zeby zaznaczyc  ze to moj facet. Jestem mama pieciolatki i polrocznego bobasa ktory ssie cyca . Latam przewijam itp. Nie ma ze siadzemy razem.czy zwyczajnie zlapiemy sie za rece."
To jest Twój mąż i ona o tym wie, więc dziwne byłoby, gdybyś jeszcze musiała to zaznaczać, nie dopuść do sytuacji, żebyś musiała o niego walczyć, a on wystąpi w roli trofeum.
Jesteś mamą małych dzieci, więc z pewnością masz co robić w domu, ale postaraj się ożywić trochę Wasze małżeństwo, przypomnieć o dawnej czułości, od niego też wymagaj zaangażowania.
Może bardziej prowokuj, czy daj do zrozumienia, bo przymus nie jest żadną satysfakcją.
Nie pozwól, żeby rutyna + chętna koleżanka zniszczyły Ci życie, uświadom to mężowi zanim odpłynie.

23

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Nie nie przyszla. Napisal jej sms. "Moze lepiej bedzie jak przyjdziesz kiedy indziej. " dzieki za rady. Nie bede juz ja o nic prosic.

24 Ostatnio edytowany przez Włóczykijówna (2016-01-08 13:56:43)

Odp: Przyjaciolka meza na swieta

Porozmawiajcie szczerze... w ogóle Ci się nie dziwie że jesteś zła. Znam taką nadgorliwą koleżaneczkę z pracy. Pozwolę sobie streścić sytuację ze względu na jej podobieństwo (imiona zmienione)
Kolega Marek ma żonę i roczną córeczkę. Pracowaliśmy w jednym pokoju razem z samotna koleżanka Magda z którą się bardzo kolegował. Dochodziło do sytuacji gdy np podczas umawiania jakiegoś spotkania towarzyskiego Magda komentowała złośliwie "o ile żona cie puści" "no ciekawe czy będziesz miał wychodne" "czy ci pozwoli" lub złośliwe komentarze gdy dzwoniła na jego kom do pracy bo z dzieckiem sie coś działo. itp znam tą żonę... jest to normalna dziewczyna nie jakaś baba z wałkiem mówiąca nigdzie nie pójdziesz. Magda oczekiwała po prostu że Marek będzie stawiał znajomość z nią ponad życie rodzinne i żonę.  Markowi niestety też brakowalo jaj by kazać jej zamknąć japę i rozluźnić znajomość... Zaznaczam że na prawdę nie sądzę by mieli romans po prostu była taką zaborczą samotną koleżaneczką która nie rozumie że ktoś ma rodzine i nie jest najważńiejsza. Miej się na baczności i przedyskutuj sprawę z mężem.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przyjaciolka meza na swieta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026