Pomocy, bo zwariuję, błagam :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

Tak jak w tytule, muszę się wygadać, bo już mam myśli samobójcze sad
Moja sytuacja jest taka, że jestem w II małżeństwie, mam dwoje dzieci, maluszków, jedno ma roczek, drugie to przedszkolak. Pochodzę z rodziny gdzie była straszna matka, przez którą zmarł mój ojciec, wygoniła go z domu, była podła, zawsze kochała tylko swoje drugie dziecko, mojego brata, ja i ojciec byliśmy zawsze źli. Od małego mnie nie lubiła, powtarzała niby w żartach, że nie chciała mnie, ojciec ją zmusił do tej ciąży, same kłopoty przeze mnie, nie lubi dziewuch, zawsze marzyła tylko o chłopcu. Mojemu bratu wolno było wszystko, mi nic. Nie wolno mi było się spotykać z chłopakami, matka wyzywała mnie od prostytutek jeśli chciałam się z kimś spotkać. To sprawiło, ze mam teraz problemy z ułożeniem sobie relacji. Matka mnie trzymała krótko, zmuszała do bycia religijną, ona przeszła do sekty Świadków J i oszalała, powiedziała, że jeśli ja nie będę (brat też przeszedł i jest teraz jeszcze cudowniejszy, moja matka mówi, że on jest prawdopodobnie aniołem, którego Bóg zesłał na ziemię) wSiwadkach to ona się mnie wypiera. W dorosłe życie weszłam pełna kompleksów, nienawiści do siebie, zahukania, przerażenia. W wieku 19 lat uciekłam z domu i niedługo wyszłam za mąż. Moja matka nasyłała na mnie policję, słała za mną listy gończe, groziła rodzinie męża. Było źle do tego stopnia, że rodzina męża błagała go żeby uciekał ode mnie, bo taka matka nie wróży dobrze. On mnie kochął i pobraliśmy się. Niestety, moja matka przybrała wtedy inną strategię - zwabiła nas z powrotem do miasta, gdzie ona mieszka (mała mieścina), dała nam mieszkanie, pomogła znaleźć pracę dobrą, słowem znowu uzależniła nas przy sobie, płacząc, że ona będzie teraz inna. Małżeństwo przetrwało 9 lat, na koniec urodziło się dziecko, mój najkochańszy cudowny synek, za którego dałabym wszystko - najwrażliwsze cudowne dziecko świata, mój predszkolaczek. Moja matka zwariowała na jego punkcie, kochała go bardzo, twierdząc, że on jest taki jak mój brat jak był maly. W międzyczasie między nami się lekko popsuło, ponieważ maż nie mógł się odnaleźć w pracy w tej małej mieścinie, miał ambicje, tam mu mało płacili jak on uważał, do tego obowiązki przy dziecku, no i wyjechał do pracy za granicę. Jak można się spodziewać, po pół roku zakrzątnęła się koło niego pani po rozwodzie, mąż mnie zdradził. Byłam zdewastowana, nie nadawałam się do zycia, wymiotowałam codziennie, ale mój synek mnie zmobilizował i rozwiodłam się. Mąż zostawił mi mieszkanie w zamian za niedochodzenie jego winy. Obecnie jest w związku z kochanką.
Ja natomiast na ten czas, ponieważ nie nadawałam się do życia, przeniosłam się do matki, a ona pokazała z powrtoem co potrafi. Zdołowała mnie psychicznie całkowicie, opowiadała codziennie że jestem ofiarą losu, że do niczego się nie nadają, że gdybym jej słuchała i wyszła za mąż za Swiadka, to nie byłabym porzucona. Słowem, była to wszystko moja wina. Powiedziała, że jestem fatalną matką, że lepiej gdyby mnie niebyło.
Byłam zrozpaczona, i wtedy pomógł mi kolega, który też rozstał się z dziewczyną. Niestety, w tym wszystkim jawił mi się jako gwiazdka z nieba, pomagał mi, obiecał, że zabierze od matki, pomoże. No i głupia padłam jego lupem. Zapewnił mnie że pokocha mojego synka i się nami zaopiekuje. Moja matka szalała, znowu wyzywała mnie od prostytutek, miała przygotowane pisma do sądu o oderbanie mi synka, wykrzykiwała,ze się szlajam, że powinnam do końca życia być sama (miałam wtedy 30 lat) i zająć się dzieckiem, pod jej kuratelą.
Wyszłam za nego za mąż, urodziło się drugie dziecko.
No i okazało się, że II mąż jest brutalem, pije codziennie po 2 piwa, ciągle komentuje kobiety, która ładna która nie. Mną się przestał interesować, jest zbyt zmęczony dla mnie, nudzę go. Złości się na wszystko - ja nie dość, że pracuję, to jeszcze zajmuję się dziećmi oraz staram się jak mogę aby choć trochę coś ugotowa c czy ogarnąć, ale jest ciężko jednocześnie pracując i zajmując się dwójką ciągle chorych dzieci (starszy praktycznie nie chodzi do przedszkola, ciągle w domu obaj, ja muszę godzić pracę i opiekę nad nimi, jest to bardzo obciążające psychicznie i fizycznie, ale musiałam wrócić do pracy jak mały miał 5 mcy, bo już wiedziałam, że nie mogę być zależna od brutala.
W tym momencie jestem strzępkiem nerwów. Moje dzieci były kilkuklrotnie świadkami scen przemocy nade mną, przy nich staram się udawać, śmieję się, ale dzieci widzą wszystko. II mąż nie lubi mojego synka, krzyczy na niego, ciągle krytykuje, wyśmiewa. Ja płaczę z teog powodu, kłócę się z nim i obrywam.
Moja matka pomaga mi w opiece nad dziećmi, ale niestety, nie jest to bez ceny - kładzie do głowy starszemu nauki Świadków, opowiada dziecku  o demonach, bogu Jehowie, ogniu piekielnym. Ostatnio biednemu dziecku wykrzyczała, że choinka jest "pogańska", Mikołaj nie istnieje, ona sobie nie zyczy takich głupot. O mnie przy dzieciach mówi, że jestem demonem, który opuścił Boga.
Ja jestem w ciężkiej depresji. Nie mam co ze sobą zrobić, jestem niezależna finansowo, mam pracę, alimenty na dziecko, finansowo jakoś dałabym radę sama. Ale pod warunkiem, że dzieci by nie chorowały, a to jeszcze maluszki, co ja mam zrobić????
Codziennie mam myśli samobójcze, wykańcza mnie udawanie przed dziećmi, one i tak widzą jaka jest atmosfera. Nie mogę wyjść sama  z domu, bo boję się zostawić starszego synka z mężem. Synek go czasem specjalnie prowokuje, bo isę nie lubią, a on już kilka razy go szarpnął, mały się go boi. Na porządku dziennym jest mówienie jaki to maluszek jest słodki, a starszak niegrzeczny (choć to najsłodsze dziecko świata, kochany maluszek świata poza mną nie widzi i zawsze staje w mojej obronie)
Co ja mam robić??? Jak mam sobie sama poradzić?? Gdzie mam iść, co robić? Nie kwalifikuję się do żadnej pomocy, bo mam pracę, mieszkanie swoje, i jeszcze jedno, które wynajmuję. Czy mam wrócić do matki, jakoś przecierpieć póki dzieci są małe?? Nie dam sobie rady sama z dwójką takich maluszków, przecież jak mi będą non stop chorować, to nawet pracować nie będę mogła sad  a pracę swoją cenię bardzo, choć zarabiam niewiele, ale mi by starczyło i dzieciom.
Mąż grozi, że mnie zabije, albo będzie tragedia jak odejdę. A ja usycham coraz bardziej. Nie chcę zabronić kontaktów matce  z synkiem, bo to jedyna osoba która go kocha poza mną, tylko nie wiem czy to się nie odbije negatywnie na jego psychice, te durnoty o Jehowie. Ja mu mówi,ę, że babcia plecie, ale skąd mam wiedzieć co ona jeszcze mu kładzie do głowy? No ale przynajmniej mam pewność, że go nie bije, nie szturcha, nie obraża.
Wiem, że mam koszmarną sytuację, nie wiem co mam robić???
Dodam, ze nie mam wsparcia absolutnie w nikim, to dlatego uciekłam najpierw do I potem do II męża, bo nie mam żadnych przyjaciół, matka mi zabroniła wszelkich kontaktów, twierdząc że mnie zepsują, mam tylko normalne koleżanki, które niestety chętnie posłuchałyby jak mi źle, ale tylko w ramach rozrywki sad
Jestem sama jak palec, a odpowiedzialność za dzieci mnie zabija sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

są dwa wyjścia. albo wynajmiesz opiekunke do maluszka myślę że do 1000 kogoś znajdziesz ( alimenty od jednego i drugiego dadzą ci możliwość opłacenia) a jak i starszy zachoruje to niania zostanie z dziećmi. wynajmując mieszkanie i praca powinnaś dać radę. lub sie pomęczyć dla własnych korzyści i zamieszkać z matką ale nie sądzę by ten pomysł był dobry. powinnaś zrobić w pierwszej kolejności porządek z tym psycholem. wyobrażam sobie jak sie czujesz gdy widzisz gdzie twój mąż nie akceptuje Twego Synka. dlatego tez to powinien być główny motywator aby go kopnąć w dupe nie oglądając sie za siebie. a jak dalej będzie ci groził idź niezwłocznie na policję. pozdrawiam i życzę Ci siły.

3

Odp: Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

no i przydał by sie Tobie psycholog ale na niego czasu Ci napewno nie starczy. mając małe dzieci bez wsparcia rodziny sytuacje można zaliczyć do patowej. ale zawsze wyjście jest. grunt ze masz prace.

4

Odp: Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

Nie masz przyjaciół, bo Matka zabroniła ci wszelkich kontaktów? 
"mój synek mnie zmobilizował i rozwiodłam się" ?
"Maluszek (...) zawsze staje w mojej obronie" ?

Olka -> znajdź proszę mądrego psychoterapeutę, który pomoże Ci ogarnąć tę sytuację.

5

Odp: Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

Aż się zarejestrowałam, tak mnie jakoś uderzył ten post. Uciekaj, będzie coraz gorzej, będziesz coraz bardziej nieszczęśliwa, a to przełoży się na maluszki. Masz dzieci i to o nich musisz myśleć, nie o gadzie, który traktuje Cię jak szmatę i szantażuje. Jeśli masz możliwości, finansowo dasz radę, to nie zastanawiaj się ani chwili. Takie gady się nie zmieniają, oni ewoluują w coraz gorszym kierunku. Poszukaj, może jakaś sąsiadka gotowa byłaby zająć się dziećmi za niewielką stawkę? Żłobek, przedszkole? Cokolwiek? Jeśli masz możliwość, nagrywaj gnoja, jak grozi, że Cię zabije itp. Na sprawie rozwodowej przyda się na pewno. Jeżeli gnój nie lubi i nie szanuje Twojego starszego synka, to koniec, kaplica, finito. Sama mam męża, całkiem fajnego, bo kocha mojego synka z dawnego, chorego związku jak swoje dziecko. Jakby go nie kochał, to by dawno go z nami nie było. Może tak emocjonalnie to na mnie zadziałało. Masz dwójkę fajnych dzieciaczków, pracę, dodatkowe finanse, powinnaś sobie poradzić. Znajdź w sobie odwagę i wyrwij się z tego piekła. Bardzo Ci tego życzę. Zrób to dla siebie, dla dzieciaczków i dla nowego, lepszego życia. Na początku będzie ciężko, ale dasz radę wyjść na prostą smile

Odp: Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

Olka. fiszka skąd jesteś? W sensie miasto?

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomocy, bo zwariuję, błagam :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018