Piszę bo nie mogę tego zrozumieć. Jestem atrakcyjną kobietą, dobrze radzącą sobie w życiu, pozytywną z wieloma znajomymi. Przez 4 lata byłam w związku z atrakcyjnym ficzynie mężczyzną troskliwym, czułym ale równiez leniwym, zaborczym, kontrolnym, bierno agresywnym, manipulującym, w wieku 40 lat mieszkający z mamą, 3 znajomych, niechęć do jakiegokolwiek działania. Początek był romantyczny potem okazało się że wszystko jest na mojej głowie a mój partner nie ma ochoty nawet trawnika skosić, nie pracował, nie zarabiał, nie dokładał sie tłmacząc że nie ma pieniędzy i jednocześnie że nie pójdzie do pracy bo stworzony jest do wyższych celów. Niby na giełdzie miał jakieś pieniądze. Potrafił być słodki i troskliwy bardzo mi współczuł, że tak cieżko pracuje, jednocześnie nie oferując pomocy ze swojej strony. Zerwałam z nim po czym bardzo cierpiał prosił że wszystko się zmieni i że chce do mnie przyjechać, wrócił ale po to żeby przeczesac cały dom bo pewnie kogoś miałam i dlatego zerwałam wcześniej, stał się obsesyjnie zazdrosny, kontrolny, wpuszczał mnie w poczucie winy na każdym kroku, manipulował, uprawiał terror z telefonami i rytuały kiedy mam odbierać a ja wierzyłam że jak upewni co do moich uczuć to mu przejdzie. Gdy byłam na spotkaniu z koleżanką o którym wiedział, wydzwaniał na okrągło i zażyczył sobie że mam zadzwonić gdy będę jechać samochodem. Zadzwoniłam gdy byłam namiejscu już w domu po 30 minutach, oznajmił mi że kłamie znowu ze mnie mężczyzna podwoził więc " żegnaj" ". Po takim zachowaniu bardzo się wkurzyłam oddzowniłam i wykrzyczałam co myśle na temat takiego zachowania i że jest to chore, powiedział ze mam przesłać zdjęcie koleżanki, ja się wyłączyłam. Wiem że wtedy był pod wpływem alkoholu wiec zadzwoniłam na drugi dzień ale zablokował mój telefon, wysłałam sms a żeby mi wyjaśnił swoje zachowanie? i cisza.... nie mogę tego ogarną, najpierw mnie wielbi nie może beze mnie żyć, potem krzywdzi, po rozstaniu znowu prosi o szanse, po czym gdy mu ją daje szantażuje, manipuluje śledzi i krzywdzi, a potem ze mną "zrywa" bo tak to trzeba chyba rozumieć jeżeli nie chce się skonfrontować. A ja zostaje z poczuciem otrzymania "kary" tylko za co? i po co? Co teraz mam zrobić? Mam poczucie że to takie niedokmnięte.....nie rozumiem tego....ja lubie mieć sprawy domknięte, wyjaśnione, nazwane i teraz mnie to wszystko dręczy....co ja złego zrobiłam w sumie??
Podobne tematy
Piszę bo nie mogę tego zrozumieć. Jestem atrakcyjną kobietą, dobrze radzącą sobie w życiu, pozytywną z wieloma znajomymi. Przez 4 lata byłam w związku z atrakcyjnym ficzynie mężczyzną troskliwym, czułym ale równiez leniwym, zaborczym, kontrolnym, bierno agresywnym, manipulującym, w wieku 40 lat mieszkający z mamą, 3 znajomych, niechęć do jakiegokolwiek działania. Początek był romantyczny potem okazało się że wszystko jest na mojej głowie a mój partner nie ma ochoty nawet trawnika skosić, nie pracował, nie zarabiał, nie dokładał sie tłmacząc że nie ma pieniędzy i jednocześnie że nie pójdzie do pracy bo stworzony jest do wyższych celów. Niby na giełdzie miał jakieś pieniądze. Potrafił być słodki i troskliwy bardzo mi współczuł, że tak cieżko pracuje, jednocześnie nie oferując pomocy ze swojej strony. Zerwałam z nim po czym bardzo cierpiał prosił że wszystko się zmieni i że chce do mnie przyjechać, wrócił ale po to żeby przeczesac cały dom bo pewnie kogoś miałam i dlatego zerwałam wcześniej, stał się obsesyjnie zazdrosny, kontrolny, wpuszczał mnie w poczucie winy na każdym kroku, manipulował, uprawiał terror z telefonami i rytuały kiedy mam odbierać a ja wierzyłam że jak upewni co do moich uczuć to mu przejdzie. Gdy byłam na spotkaniu z koleżanką o którym wiedział, wydzwaniał na okrągło i zażyczył sobie że mam zadzwonić gdy będę jechać samochodem. Zadzwoniłam gdy byłam namiejscu już w domu po 30 minutach, oznajmił mi że kłamie znowu ze mnie mężczyzna podwoził więc " żegnaj" ". Po takim zachowaniu bardzo się wkurzyłam oddzowniłam i wykrzyczałam co myśle na temat takiego zachowania i że jest to chore, powiedział ze mam przesłać zdjęcie koleżanki, ja się wyłączyłam. Wiem że wtedy był pod wpływem alkoholu wiec zadzwoniłam na drugi dzień ale zablokował mój telefon, wysłałam sms a żeby mi wyjaśnił swoje zachowanie? i cisza.... nie mogę tego ogarną, najpierw mnie wielbi nie może beze mnie żyć, potem krzywdzi, po rozstaniu znowu prosi o szanse, po czym gdy mu ją daje szantażuje, manipuluje śledzi i krzywdzi, a potem ze mną "zrywa" bo tak to trzeba chyba rozumieć jeżeli nie chce się skonfrontować. A ja zostaje z poczuciem otrzymania "kary" tylko za co? i po co? Co teraz mam zrobić? Mam poczucie że to takie niedokmnięte.....nie rozumiem tego....ja lubie mieć sprawy domknięte, wyjaśnione, nazwane i teraz mnie to wszystko dręczy....co ja złego zrobiłam w sumie??
4 lata ??
prania "mózgu", w sumie jak się zastanawiasz "co ja złego zrobiłam z sumie??" to nawet trochę skutecznego prania "mózgu"
"przyciąganie, odpychanie" i powiadasz 40 lat facet, z mamą mieszkający
".ja lubie mieć sprawy domknięte, wyjaśnione, nazwane i teraz mnie to wszystko dręczy" tu nie ma co Cię dręczyć, ani co domykać
tylko wiać,
albo baseball i lać aż zmądrzeje ![]()
3 2015-12-16 19:15:39 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-16 19:18:04)
O, rany!
Gorszy od mojego bylego, bo moj zazdrosny nie byl wcale...hahaha....
Co masz zrobic?
Tu, sie kochana nie ma nad czym zastanawiac, tu trzeba spierd* ac.
On wie, ze ty lubisz sobie wszystko wyjasnic, ze musisz miec dogadane, ze chcesz, zeby on zrozumial...
Ja zrozumialam po 10 latach, ze on doskonale rozumie, tylko daje mi sobie wyjasniac, dopoki jemu z tym wygodnie.
Ty wyjasniasz, on ma cie gdzies- kumasz?
Popatrz, jemu napisanie" to zegnaj" zajelo chwile,
A ty na wyjasnienia tracisz miesiace.....
Naucz sie nie wyjasniac, tylko egzekwowac.
Naucz sie od niego.
Nie daj sie manipulowac....
A najlepiej, uciekaj od razu, bo nic z niego nie wyrzezbisz i tak...
Niczego złego nie zrobiłaś i nie uważam, że masz niedomknięte sprawy.
Dlaczego od niego oczekujesz, żeby je domknął?
Przecież:
najpierw mnie wielbi nie może beze mnie żyć, potem krzywdzi, po rozstaniu znowu prosi o szanse, po czym gdy mu ją daje szantażuje, manipuluje śledzi i krzywdzi, a potem ze mną "zrywa"
Tutaj masz dowód co jest przyczyną jego zachowania, dodając do tego to, co wcześniej o nim napisałaś, masz obraz człowieka niedojrzałego, niezrównoważonego egoisty i (zaryzykuję) narcyza.
Przykro się robi, czytając historie, gdy fajne babki męczą się (na własne życzenie) z takimi typami.
Weź sprawy w swoje ręce i sama zatrzaśnij mu drzwi przed nosem nie przejmując się jego pretensjami.
Aleś trafiła dziewczyno.Czterdziestoletni chłopczyk...od którego powinnaś się trzymać z dala.Facet,który jest na utrzymaniu mamusi,albo Twoim,zero jakiejkolwiek ambicji,i do tego jak widać,niezły manipulant.
Zwiewaj..."straciłaś" już na niego zbyt wiele czasu.
Wiej dziewczyno.
Szkoda tych 4 lat, ale z tego nic dobrego nie będzie.
Dziękuję Wam za te wszystkie odpowiedź, faktycznie mam mózg trochę wyprany....Boże ale masakra....bardzo mi pomogły te odpowiedzi... tak wieje już
Dziękuję Majkaszpilka że mi to obrazowo podsumowałaś, pawelkrk tak to prawda, tenniedobry
- dziękuję za basketballa przyda się
Ile można się tutaj nauczyć
a niby taka kurde mądra jestem....