netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

16 odpowiedzi3 858 wyświetleńzałożony przez niona, 16.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Długo zastanawiałam się nad napisaniem. Usłyszałam jednak od kogoś, że są tu pozytywne dusze i może uda mi się spojrzeć na sprawę inaczej...

Małżeństwem byliśmy krótko, nie doczekaliśmy nawet drugiej rocznicy. Powodem rozwodu jest coś co początkowo uważałam za wspaniałą cechę mojego męża. Mąż jest bardzo rodzinny. Wszystkim chce pomagać. Niestety w żaden sposób nie ma to odzwierciedlenia w rodzinie którą świadomie założył. Mama i tata, a zwłaszcza jego tata są całym jego światem. Nie można złego słowa powiedzieć o jego tacie, który niejednokrotnie na mój temat wypowiadał się, delikatnie mówiąc, nieodpowiednio.
Szkoda, że zapomniał w tym wszystkim, że sam stał się tatą. Szczerze mówiąc ja praktycznie swojego męża nie widziałam. Całe dnie tylko u rodziców w pracy. Co gorsza gdy pojawił się nasz synek, też go nie było. Wychodził rano, wracał na kąpiel synka (po moich prośbach) i znowu wychodził. Wracał o 1-2 w nocy. Gdy wróciłam do pracy myślałam, że te weekendy, które będziemy mieli, rzeczywiście będą dla nas. Nie, bo trzeba mamusi i tatusiowi pomóc, albo odespać (spał do 15). Podczas gdy ja pracowałam dzieckiem zajmowali się na zmianę moja mama i ojciec dziecka. Niestety opieka ojca polegała na wychodzeniu do pracy rodziców. Często też wykorzystywał moją mamę, żeby z małym została, bo on miał ważne sprawy.
Gdy postawił plany rodziców ponad naszą rocznicę ślubu już nie wytrzymałam. Wiele razy z nim rozmawiałam, tłumaczyłam, prosiłam. Niestety gdy się zbuntowałam, zostawił nas. Gdy syn trafił do szpitala odwiedził nas po 4 dniach. Gdyby nie moi rodzice nie miałabym nawet wody do picia.
Gdy złożyłam pozew o rozwód stał się zaborczym tatą. On chce bo ma prawo. W odpowiedzi na pozew stwierdził, że chce opieki 50/50 bez płacenia alimentów. Wszystko kręci się wokół pieniędzy. Jego ojciec kiedyś gdy jego brat kłócił się z partnerką twierdził, że zrobią wszystko żeby zabrać jej dzieci. Teraz robi wszystko by zabrać synka mi...Boję się, że któregoś dnia nie odda mi dziecka. Nigdy nie ograniczałam mu kontaktów, a teraz robi coś takiego. Gdzie był gdy go potrzebowaliśmy? Teraz chce ciągać synka, który ma niecałe dwa latka, z domu do domu co drugi dzień! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego...

Przepraszam, za taką długą wiadomość, ale już sobie z tą sytuacją nie radzę. Szantażowanie mnie przez męża, traktowanie w taki a nie inny sposób... Jestem twarda dla synka. Jednak czasami nie jestem w stanie pohamować łez... Dobrze, że jest synek, który jest bardzo przytulaśny i wesoły. To daje mi ogrom radości i szczęścia...

Boję się jednak, że rzeczywiście ta rodzina zrobi wszystko by odebrać mi synka...

2 Ostatnio edytowany przez takata (2015-12-16 15:45:24)

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Spokojnie, nie zabierze Ci dziecka, u dokucza, po szantażuje, po ubliża, ale póki co to sąd rozstrzyga kto i w jakim zakresie jest opiekunem prawnym.
W tym zakresie sądy w 95% orzekają na korzyść matki z którą tak małe dziecko jest bardziej związane emocjonalnie. Nie zgadzaj się na opiekę przemienną, jakby co weź opinie od psychologa..
Co do Twojego pseudo małżeństwa, to ciesz się, ze tak szybko je zakończyłaś, bo dzięki temu całe życie przed Tobą..
Głowa do góry będzie dobrze..

3

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Gratuluję podjęcia konkretnej decyzji.
Jesteś teraz załamana całą sytuacją, do tego okres zbliżających się świąt także skłania do refleksji, więc Twój ból z powodu zawodu jest zrozumiały.
Myślę, że nie musisz obawiać się odebrania dziecka, takata ma rację.
Jeśli złożyłaś już pozew rozwodowy, to myślę, że i w kwestii podziału opieki nad dzieckiem prawnik może Ci doradzić, jak zabezpieczyć się, przed roszczeniami męża.
niona myśl pozytywnie, jesteś silną dziewczyną. Wiele kobiet w podobnej do Twojej sytuacji, latami walczą z wiatrakami, rujnują sobie zdrowie, a życie przecieka im przez palce.
Ty podjęłaś słuszną decyzję, choć niełatwą. Trzymam za Ciebie kciuki.

4

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

takata bardzo Ci dziękuję... Patrząc na to jaki jest mój przyszły były teść to mogę podejrzewać, że zrobią wszystko żeby uprzykrzyć mi życie. I będą do upadłego walczyli o dziecko, byle tylko nie płacić alimentów. Mój mąż powiedział swojej adwokat, że łaskawie 200 zł może dać, gdzie sam żłobek kosztuje mnie 600 zł. Gdyby nie moi rodzice to pewnie już dawno zamknęłabym się w domu i zapłakana liczyłabym każdą złotówkę.
Po opinię psychologa powinnam iść sama z dzieckiem czy poczekać aż sąd zadecyduje o wystawieniu opinii?
To pseudo małżeństwo jak to nazwałaś, ciężko w ogóle było nazwać małżeństwem. Każdy nasz plan musiał być ustalony z jego rodzicami, czy akurat wtedy nie będzie potrzeba żeby synek do nich przyszedł. Bo klamka zepsuta, bo spłuczka nie działa, bo lampka nie świeci, a przy okazji opony niech im wymieni itp. Podkreślę, że jego rodzice nie należą do biednych i spokojnie mogliby pare groszy za wymianę opon czy naprawę zapłacić.
Najgorsze, że to dopiero początek...

5

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

josz nie było mi łatwo... Przecież to ojciec mojego dziecka... Jednak dla niego nasza rodzina nie istniała. Wielokrotnie powtarzałam, że przez tą pracę jego rodziców nasze małżeństwo się rozpadnie. Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie myślałam, że aż tak. Poza tym teraz pokazuje jaki jest na prawdę...
Złożyłam pozew, ponieważ mąż nawet nie próbował ze mną zamienić zdania, żeby ratować nasze małżeństwo. Przez miesiąc pisałam, dzwoniłam, próbowałam rozmawiać, a on traktował mnie jak powietrze... Podjęłam decyzję i się jej trzymam.
Bardzo dziękuję... To była najtrudniejsza decyzja jaką musiałam kiedykolwiek podjąć...

6

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Po opinię udałabym się teraz. Zawsze to jakiś dokument dla sądu. Jeśli nawet mąż nie będzie chciał go uznać, to sąd powoła biegłego psychologa na jego koszt..
Walcz dziewczyno, bo Twój mąż nie myśli teraz racjonalnie, tylko chce Ci dokuczyć. To taka zemsta za to, że śmiałaś od niego odejść. Skoro dzieckiem się wcześniej nie przejmował to nie wierzę, ze nagle obudziły się w nim uczucia rodzicielskie..
Nie będzie łatwo, poradzisz sobie :-)

7

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

niona, przygotuj się dobrze do tej batalii. Wykorzystaj dowody jakie masz w postaci Waszej korespondencji, udowodnij, że próbowałaś ratować małżeństwo, a on nie wykazał żadnej chęci, co dobitnie świadczy, że nie kocha Cię, nie zależy mu.
Skontaktuj się z partnerką jego brata (nie napisałaś, czy tamci są nadal razem), weź ją na świadka, niech ona przedstawi swoją sytuację i naświetli toksyczny wpływ teściów na związki swoich synów.
Jeśli chodzi o alimenty, to ich wysokość uzależniona jest od dochodów rodzica. On pracuje w firmie rodziców, więc mogą kombinować, ale sąd pewnie weźmie pod uwagę, jego dochód jaki wykazywał w zeznaniach podatkowych w ostatnich latach. Na ostatnią chwile, na potrzeby rozwodu, raczej niewiele wykombinują.

8

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

I jeszcze jedno, pisałaś, że często dzieckiem zajmowała się Twoja mama, nawet wtedy, gdy on miał to robić.
Na sprawie rozwodowej, wiadomo, każdy rodzic będzie zeznawał na korzyść swojego dziecka, ale zastanów się czy możesz znaleźć innych świadków, którzy potwierdziliby, że on słabo zajmował się Waszym dzieckiem. Obydwoje pracujecie, możesz udowodnić, kto przede wszystkim chodzi z dzieckiem np.  do przychodni, na plac zabaw, odwozi, przywozi ze żłobka.
Nie miej wątpliwości, ani skrupułów, walczysz o swoje dziecko.

9

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

takata dziękuję za opinię. Postaram się jeszcze do sprawy załatwić opinię psychologa. Może to coś zmieni.

josz niestety partnerką brata jest zastraszana przez teścia. Nie pomoże mi zeznając w sądzie. Mąż ma stałą pracę, do tego pomaga w firmie rodziców za co oficjalnie nie dostaje ani grosza. Okropnie brzmi to, że mąż mnie nie kocha. Niby to wiem,ale dziwnie przy tak młodym małżeństwie o takich rzeczach mówić sad
Jest kilka osób które wiedzą, że kiepsko się dzieckiem zajmuje, ale nie wiem ile z tych osób będzie chciało zeznawać. Będę walczyć do końca, bo mąż nie próbuje się nawet dogadać, więc nic nie będzie z ugody.

10

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Czy Twój jeszcze mąż, sugeruje, że chciałby przejąć opiekę nad dzieckiem?

11

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

josz mój przyszły były mąż walczy o opiekę 50/50 i niepłacenie alimentów. Chce ciągać niespełna dwuletniego synka z domu do domu co drugi dzień. Na dodatek przez cały ten czas spał z synkiem raz, a teraz walczy o noce byle tylko nie płacić alimentów. W całej tej jego walce chodzi wyłącznie o pieniądze.

12

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Niona, nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym ciąganiem dziecka co drugi dzień. Ja rozstałam się z ojcem mojego dziecka, gdy córeczka miała 1,5 roku (teraz ma 3). Od początku ex spotyka się z Małą 2 razy w tygodniu i co drugi weekend zostaje u niego na noc. Nie widzę w tym niczego złego, a nawet cieszę się, że jest między nimi więź. Ale on płaci alimenty i wiem, że zajmuje się Małą w miarę dobrze. Natomiast opieka 50/50 to rzeczywiście nie jest dobre rozwiązanie i sądy raczej orzekają taki tryb, gdy dzieci mają ponad 5 lat.
Jak teraz wyglądają kontakty Twojego ex z synem?

13

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Ja także uważam, że mało prawdopodobne jest, żeby sąd wyraził zgodę na taki podział opieki.
Jednak zabezpiecz dowody, świadków i zapewnij sobie dobrego prawnika, takiego, który o Ciebie zawalczy.

14

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Aga30, ja też nie widzę nic złego w kontaktach ojca z dzieckiem. Do tej pory widuje się raz-dwa razy w tygodniu z dzieckiem plus co trzeci weekend (bez noclegów). Mówiąc co drugi dzień, to mam na myśli to, że ojciec dziecka chce aby jednego dnia dziecko było u niego, a jednego u mnie i tak na zmianę, czasami dwa dni tu a dwa dni tam. Co do opieki to masz szczęście, że Twój ex dobrze zajmuje się dzieckiem. Ja niestety mam problem z tym w jaki sposób dziecko spędza czas z ojcem - niestety tu jest największy ból. Poza tym ojciec dziecka co dzień daje mi do zrozumienia, że mu mało (nie wspomnę o innych słowach)

josz walczę ile mogę. Niestety święta załatwił mi mało spokojne. Oby teraz było lepiej...

15

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Dałoby się jakoś udowodnić to, że nie odwiedził dziecka w szpitalu?

16

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Swanen oczywiście że tak, był wtedy zupełnie w innym mieście. Pomagali mi rodzice, jego nie było.

17 Ostatnio edytowany przez Swanen (2015-12-28 12:41:23)

Odp: Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

A da radę udowodnić, że nie przyjechał, bo nie chciał a nie np. z powodu siły wyższej typu choroba, etc? Omów to z adwokatem - jeśli możesz udowodnić, ze zlekceważył chorobę dziecka, to masz silny argument w ręce.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód... Został mi najkochańszy synek...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026