Witam Was wszystkich, jestem tu nowa i chcę podzielić się z Wami swoją historią/dramatem/osobistą tragedią (zwał jak zwał). Mam 24 lata i czego właściwie tu szukam? Porady, zrozumienia a może odpowiedzi od kogoś kto był w podobnej sytuacji (naiwne wiem). Poznalam półtorej roku temu fajnego chłopaka, 3 lata młodszego, było nam razem wspaniale, długo o mnie walczył. Okazało się jednak że jest trochę za młody, ma inne priorytety. Wybrał karierę jednak nasz kontakt do końca się nie urwał. Ja strasznie, niewyobrażalnie cierpiałam (wiem jak ckliwie to brzmi i zdaje sobie sprawę że wiele z Was było w podobnej sytuacji), ponizalam się błagając o jego powrót i całkiem stracilam do siebie szacunek. Długo trwało zanim zaczelam znów normalnie funkcjonowac, zwłaszcza że on często dawał o sobie znać a ja nie umiałam być na to obojętna. Przez ponad półtorej roku byłam sama, odrzucalam każdego mężczyznę który chciał się zbliżyć, balam się zaufać. Aż pewnego dnia podszedł do mnie w barze pewien chłopak, 27 letni nazwijmy go "D". Rozmawialiśmy pół nocy, wziął mój numer i odprowadził mnie do domu. Od tego czasu zaczęliśmy się spotykać. Wiedziałam, że on też jest po nieudanym związku, że przez 2 lata mieszkał z dziewczyna w Anglii i że go zostawila. Bardzo cierpiał, bo także nadal się do niego przez jakiś czas odzywala. Rok wcześniej wróciła do Pl a on został w Anglii, byli jeszcze w maju razem na weselu i wtedy definitywnie go zostawila zrywając wszelki kontakt. On gdy wrócił do Pl, praktycznie zaraz poznał mnie. Uznalam, że razem damy radę, że warto. Tematy tamtych związków raczej były przez nas omijane tudzież unikane. Wiedziałam, że zarówno u niego jak i u mnie tli się jeszcze zgliszcze dawnego uczucia. Był między nami pewien dystans, ale słabł z czasem. Gdy się widzieliśmy był dla mnie wspaniały, czuły, jakbym była dla niego całym światem. Gdy się rozstawalismy rzadko się odzywał (codziennie, ale niewiele), aż do następnego spotkania. Uznalam, że może nie lubi pisać SMS-ów, sam zresztą mówił że woli pisać na żywo. Choć zdarzały się dni że pisalismy cały czas... Byliśmy razem 3 miesiące (wiem to krótko, ale nie jest tu ważny czas, tylko fakt, że mu zaufalam, pierwszemu mężczyźnie po ponad roku), to były jedne z najpiękniejszych miesięcy w moim życiu bo dogadywalismy się jakbysmy znali sie od lat i byli dla siebie stworzeni. Nie chciał się spieszyc, nie chciał poznac moich rodziców, chyba bal się szybkiego tempa. Kiedy czar prysl ? Tak samo niespodziewanie jak się pojawił.. W sobotę się widzieliśmy, było wspaniale, jak zawsze..kino, kolacja, seks. Zegnalismy się z uśmiechem na twarzy i zapowiedzią kolejnego spotkania. W ND mieliśmy isc na spacer ale lało, w pn zapytał czy się spotkamy. Podjechal wieczorem. Pocałował mnie jak zawsze.. Po czym powiedział, że musimy porozmawiać.. Wyglądał jakby zaraz miał się poplakac, nigdy nie widziałam u niego takiej rozpaczy... Powiedział że nie jest gotowy na nowy związek, że probowal ale sam widzi że nie daje siebie w pełni, że wie że bym czasem chciała żeby do mnie napisał ale nie potrafi. Gdy jesteśmy razem jest super a gdy wraca do domu ma zderzenie ze wspomnieniami.Że nie chodzi o inną dziewczynę czy powrót do byłej, tylko po prostu jest w środku pusty i nie jest w stanie zaangażować się emocjonalnie. Pow że jestem wspaniałą, dobra i niesamowitą osobą i nie chce mnie ranić.. Ale inaczej nie potrafi, bo nie chce żebym była trzecią, że ma z tamta dziewczyną za dużo wspomnień przez tyle lat i musi sobie z tym poradzić sam, uciekając w muzykę, która jest odskocznia. Że z szacunku do mnie woli skończyć to teraz i jest mu cholernie przykro że to jestem właśnie ja. Ze gdyby miał mnie gdzieś to by to ciągnął nie wiedząc jak to się skończy i gromadząc dalsze wspomnienia przez które potem cierpialabym bardziej.. Mowilam mu że mój ojciec chciałby go poznać, to pewnie też zaważyło na jego decyzji, bo pow też że wie że ja bym chciała więcej, aby się zaangażował, poznał moich rodziców, ale on nie umie.. Nie chce żeby to było takie na pół gwizdka, chce się ogarnąć i zacząc z czystą karta. I niczego nie chce mi obiecać, żebym potem nie cierpiała. Dał mi książkę na święta z dedykacją.. Przytulilam się i rozplakalam, on też i gładził mnie po plecach. I poszlam.. I teraz nie umiem się pozbierać.. Nie wiem co robić... Dać mu czas? Jest szansa że zateskni ? Że zmieni zdanie? Że jednak mu na mnie zależy? Bo do cholery nie wierze że nie, że przez cały czas udawał! Tych gestów które w moja stronę stosował nie da się udawać! Za szybko się zaangażowałam.. Chce go z powrotem.. Powiedzie jak to widzicie.. ![]()
Podobne tematy
Anula, mnie się wydaje że on niestety ma rację. Nie jest dobrze wchodzić w nowy związek jak stary jeszcze nie wysechł. On musi Cię naprawdę szanować i mieć do Ciebie jakieś uczucia skoro Ci to powiedział. Widzisz, sama zauważyłaś że zarówno u niego jak i u Ciebie tli się jeszcze cząstka dawnego uczucia. Trzeba to wygasić zanim będzie się mogło pójść do przodu. Wiem, fajnie mi się mówi, a Ciebie serce boli jak cholera, ale tak jest lepiej niż być ze sobą na siłę po to żeby się rozstać za jakiś czas, bo tamte wspomnienia będą wracały jak bumerang. Jak się chce zacząć nowe to trzeba zakończyć stare.
Faktycznie, szybko się zaangażowałaś a on na to nie był gotowy. Czy mu dać czas? Oczywiście że tak. Nie dzwoń, nie pisz, spróbuj się zająć sobą, robić cokolwiek, nie siedzieć w domu. Może mu się przypomnij za jakiś czas, zapytaj co u niego, ale staraj się żeby to było naturalnie, żeby nie wyczuł że Ci bardzo zależy.
Czy zmieni zdanie? Czy zatęskni? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć. Ja myślę że tak, skoro byłaś dla niego ważną osobą. Niestety, niczego Ci nie obiecywał i Ty też na nic liczyć nie możesz, musisz wziąć pod uwagę że to jest koniec i starać się z tym żyć. A jak będzie to czas pokaże.
Trzymam kciuki.
Anula160191 chłopcy bardzo długo dojrzewają, zazwyczaj gdy już wydorośleją ze szczenięcych lat to stoją nad grobem
Nawet nie próbuj zrozumieć - ot odwidziało mu się, albo może ma inne powody tylko nie umie się przyznać, więc woli ubrać to w piękne słowa. Przeczytaj sobie wątek sąsiedni Zdradzałem kobietę swojego życia. Jak jej o tym powiedzieć? Może potraktował cię przedmiotowo, by zapomnieć o tamtej, a może ma już nową.
Zawsze mnie bawi jak facet robi świństwa w trosce by nie ranić kobiety
Ivy71 dziękuje za Twoje słowa i poważne podejście do tematu. Tak, jest mi cholernie ciężko, jedynie na treningach jakoś o tym zapominam, są dla mnie tym czym dla niego gitara i muzyka. Jego rozstanie nastąpiło kilka miesięcy temu, stosunkowo niedawno jeśli porównać je do mojego.. Tylko skoro nie był/jest gotów to po co w ogóle do mnie podchodził tamtego dnia.. Liczylam na "i żyli długo i szczęśliwie", a wyszło jak ostatnio, a nawet gorzej bo za drugim razem jest jeszcze ciężej. Wiem, że jemu na pewno też jest źle, bo przez ten czas bardzo się do siebie zblizylismy, ale nie chce go naciskać, bo jeszcze to go wystraszy i odniesie skutek przeciwny do zamierzonego. Boli mnie, że on cierpi chciałabym mu pomóc, ale może rzeczywiscie jeśli pobedzie sam i wygoi rany to los znowu nas połączy.. Kiedy Twoim zdaniem powinnam mu o sobie przypomnieć ? Powiedział że możemy się spotkać za jakiś czas, tylko to jest pojęcie bliżej nie określone...
Averyl, rozumiem Twoje podejście do mężczyzn, ja też coraz częściej myślę, że niewielu zostało już tych prawdziwych.. Jednak nie sądzę by patrząc na mnie z takim cierpieniem był w stanie prosto w oczy sklamac. Uważam że z oczu można wiele wyczytać, a jego były szczere. Poza tym nie platal się w zeznaniach, a po moich odpowiedziach miał momenty zawahania, jakby nie był do końca pewny czy dobrze robi.. Ale ja nie chciałam go przekonywać by dał nam szansę, że czas może wiele zdziałać, chce żeby sam do tego doszedł bo tylko wtedy będzie mógł się zaangażować na 100%.
Anula, ja myślę że możesz mu o sobie przypomnieć za kilka tygodni, może wyślij mu życzenia sylwestrowe ale nic więcej. Tobie też na pewno dobrze zrobi nie kontaktowanie się z nim, nabierzesz dystansu, uspokoisz się, przestaniesz go "potrzebować". Mężczyźni nie lubią kiedy kobieta zaczyna za szybko planować wspólne życie, pewnie w Tobie to wyczuł i się po prostu wystraszył. Dobrze myślisz Anula, tylko ważne żebyś miała więcej cierpliwości. Nie wychodź przed szereg, nie proponuj niczego pierwsza, staraj się żyć jakby go nie było i nigdy nie miało być. Jeśli mu na tobie zależy to wróci.
. Boli mnie, że on cierpi chciałabym mu pomóc, ale może rzeczywiscie jeśli pobedzie sam i wygoi rany to los znowu nas połączy.. Kiedy Twoim zdaniem powinnam mu o sobie przypomnieć ? Powiedział że możemy się spotkać za jakiś czas, tylko to jest pojęcie bliżej nie określone...
Anula, nie bądź taką matką Teresą i nie martw się o niego, tylko zajmij sobą.
Z jednej strony chłopak postąpił w miarę uczciwie wyznając Ci prawdę teraz, a nie np. za pół roku.
Zgadzam się, że takie teksty o szacunku do porzucanego partnera i trosce o jego dobro są nieco naciągane w obliczu wcześniejszego zaangażowania, ale co miał powiedzieć, wiedząc, że i tak Cię zrani?
Starał się być w miarę delikatny, i myślę, że obietnice ewentualnego spotkania też mogły być na potrzeby chwili, żeby zupełnie Cię nie zdołować.
Nie lituj się nad nim, bo w pewnym sensie Cię wykorzystał, może nie miał od początku takiego zamiaru, ale jeśli była dziewczyna nie wywietrzała mu z głowy i serca, to musiał zdawać sobie z tego sprawę.
Potraktował Cię jak plaster na ranę, może wierzył, że mu przejdzie z tamtą, jednak wobec Ciebie nie był uczciwy i zdaj sobie z tego sprawę, zamiast go gloryfikować.
Nie sądzę, że on cierpi z powodu rozstania z Tobą, nadinterpretujesz, raczej poczuł ulgę, więc moim zdaniem nie szukaj z nim kontaktu, ani za miesiąc, a tym bardziej wcześniej.
Z ewentualnymi życzeniami poczekaj aż on się wysili.
Jesli rozmyslil sie po waszej pierwszej czy jednej z pierwszych kopulacji to znaczy ze zawiodlas go w lozku. 100%.
Wszystko inne to wymowki by ci nie powiedziec ze w lozku nie ma chemii miedzy wami a z poprzednia dziewczyna byla 10x lepsza.
9 2015-12-17 16:49:04 Ostatnio edytowany przez anula160191 (2015-12-17 16:49:35)
Chorwat, nie akurat co do spraw łóżkowych było idealnie, raczej da się to wyczuć po reakcjach mężczyzny. Czesto mi powtarzał jak bardzo go podniecam i jak mu dobrze. Więc akurat to wykluczam.
Chorwat, nie akurat co do spraw łóżkowych było idealnie, raczej da się to wyczuć po reakcjach mężczyzny. Czesto mi powtarzał jak bardzo go podniecam i jak mu dobrze. Więc akurat to wykluczam.
Większość mężczyzn potrafi oddzielić seks od miłości (przynajmniej tak twierdzą), więc nie traktuj jego deklaracji o tym jak go podniecasz jako równoważnik uczucia z jego strony. Wykorzystał Cię, więc przestań go tłumaczyć.
11 2015-12-17 20:27:55 Ostatnio edytowany przez tabunsrokaczy (2015-12-17 20:28:36)
Większość mężczyzn potrafi oddzielić seks od miłości (przynajmniej tak twierdzą).
Bo to prawda.
Jesli rozmyslil sie po waszej pierwszej czy jednej z pierwszych kopulacji to znaczy ze zawiodlas go w lozku. 100%.
Wszystko inne to wymowki by ci nie powiedziec ze w lozku nie ma chemii miedzy wami a z poprzednia dziewczyna byla 10x lepsza.
Serio? Nie każdy facet uważa za najważniejszą cechę swojej partnerki poziom zaawansowania jej łóżkowych akrobacji. Takie podejście tyczy się tych, którzy chcą mieć w domu gwiazdę porno. Poza tym przy ogarniętym w tej materii partnerze kobieta może się rozwinąć w takim kierunku, który obydwojgu będzie pasował, wystarczą chęci z obydwu stron.
12 2015-12-19 14:26:30 Ostatnio edytowany przez anula160191 (2015-12-19 14:26:49)
anula160191 napisał/a:Chorwat, nie akurat co do spraw łóżkowych było idealnie, raczej da się to wyczuć po reakcjach mężczyzny. Czesto mi powtarzał jak bardzo go podniecam i jak mu dobrze. Więc akurat to wykluczam.
Większość mężczyzn potrafi oddzielić seks od miłości (przynajmniej tak twierdzą), więc nie traktuj jego deklaracji o tym jak go podniecasz jako równoważnik uczucia z jego strony. Wykorzystał Cię, więc przestań go tłumaczyć.
Zostałam zapytana o sferę łozkowa to też do niej się odniosłam w odpowiedzi. Zdaje sobie sprawę, że miłość nie ogranicza się do seksu.
Poznalam kogoś, jest znajomym mojego ex, od miesiąca jesteśmy razem ale nie ukrywam że mój ex nadal siedzi częściowo w mojej głowie. Wczytaj mój obecny robił urodzinowe ognisko, zaprosił również mojego ex, który cały czas przeszywal mnie wzrokiem. Następnie się mocno wstawił i pow że idzie, poszedł do mnie, przytulił mnie przez dłuższą chwilę, pocałował w policzek, spojrzał mi w oczy, pocałował ponownie i z bolescia w oczach pow że ja to jednak jestem Cip*. Po czym odszedł. Pow że idzie pić do baru. Był strasznie zazdrosny, jednak nie rozumiem.. Przecież to on to skończyl a mogliśmy być szczęśliwi.. Co o tym myślicie ?
14 2016-04-10 04:14:15 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-10 04:23:01)
Ja myślę, ba! - teraz to jestem pewna, że niezły z niego aktor. ![]()
Żeby najpierw omamić Cię i wykorzystać (w ramach plasterka po byłej), potem porzucić, a teraz kiedy zadziałał syndrom psa ogrodnika taki teatrzyk odpieprzyć ("idziempić, bo smutnym" buuuu
)) to trzeba tak po prostu lubić, bo nikt normalny i szanujący kobietę nie robiłby jej ciągle wody z mózgu.
Gość lubi dramę w życiu i dlatego z lubością takie sytuacje między wami inicjuje. Tu udawana rozpacz po rozstaniu, zaraz grillik wspólny jakby nigdy nic, teraz teatralna rozpacz Ujęcie II-gie..
komedia psz pani.
Ale..ważne, że działa. A działa, bo Pani czuje emocje, koktajl emocji i myśli i myśli.."czo ten Janusz?"
Ojjj.. jeszcze jedno takie zagranie i autorka chyc - do łóżeczka, pocieszanko :>
Niech Cię ręka boska broni, kobieto!![]()
Mialam podobna sytuacje. Ideal. Dobry, cudowny, nie sadzilam, ze mozna tak udawac uczucia. A jednak. Koles mnie potraktowal jak odskocznie, plaster, umilacz czasu i wrocil do ex. Cos go tlumaczy? Raczej niewiele. Tez mowil, ze odchodzi, bo nie chce zebym przegapila kogos innego. Oh jak to cudownie z jego strony! Kocham go nadal ale nie chcialabym miec sytuacji, w ktorej on chce do mnie wrocic, bo glupie serce pewnie by sie nie powstrzymalo, a doskonale wiem, ze nie warto, bo on na mnie nie zasluguje.
Miej sie na bacznosci, nie daj sie poniesc emocjom. Tacy faceci, to najwieksze zlo.