Dzień dobry wszystkim, prawie dwa lata temu wirtualnie odezwał się do mnie mężczyzna 44 lata, samotny (tak twierdzi), żyje praca - dom, nigdzie nie wychodzi, kilku znajomych. Wiem o nim tyle ile sam mi powiedział. Pisaliśmy ze sobą bardzo dużo, na początku poznawaliśmy się, opowiadaliśmy o sobie itp itd. Szybko chłopina zebrał się na wyznania i to te najwyższych lotów... jednak nie wszystko szło tak pięknie. Co jakiś czas COŚ złego zaczynało się dziać. On mówił, że nie chce mnie już, że to nie ma sensu, że nie możemy już ze sobą rozmawiać. Po czym, następowała cisza, z czasem ta cisza robiła się coraz częstsza i dłuższa. Powody były różne, myślę też że to po części moja wina.. on raz twierdził, że chce być sam, że jest introwertykiem, że ma lęki psychiczne. Zawsze w tych okresach ja nie dawałam za wygraną i jakoś udawało mi się go z powrotem "odzyskać". Tym razem od września już chyba dał sobie ze mną spokój, a ja nie potrafię zapomnieć o tym wszystkim co mówił. Mieliśmy się spotkać, w wakacje miałam jechać do niego ale nastąpiła faza ciszy i powiedział, że nie chce żebym przyjeżdżała. Nie mogę przestać o nim myśleć, nie chcę nikogo innego, fatalne zauroczenie. Chcę żebyśmy się chociaż spotkali, chociaż dzieli nas prawie 2000 km, jednak wychodzę z założenia, że dla chcącego, nie ma nic trudnego. Chciałabym go jeszcze jakoś odzyskać, ale boje się, że już jest za poźno a ja nigdy nie pogodzę się ze stratą. Czy ktoś spotkał się kiedyś z takim typem mężczyzny? Czy to ja odstraszam mężczyzn, b za bardzo chcę, ale to nie ja pierwsza zaczełam się zachowywać jak nastolatka tylko on. .... help:)
Podobne tematy
Nic o nim nie wiesz a już nie chcesz innego? ;-)
Chciałabyś go odzyskać a nigdy go nie miałaś?
Fakt, zachowujesz się jak nastolatka, zauroczona, zmanipulowana, zakręcona jednym palcem przez nie wiadomo kogo (taka prawda).
Kubeł zimnej wody na głowę aby odzyskać zdrowy rozsądek...
3 2015-12-16 13:47:28 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-12-16 13:48:01)
Moze to nie ty zaczelas zachowywac sie jak nastolatka, ale to TY nadal to robisz.
Napalilas sie na faceta i choc on daje wyrazne negatywne znaki to ty chcesz w to brnac.
A potem bedzie placz i zgrzytanie zebami, bo jemu nie zalezy....
Wez sie ocknij.
4 2015-12-16 13:52:21 Ostatnio edytowany przez 85m (2015-12-16 13:53:50)
Pewnie przyda mi się kubeł zimnej wody na głowę, ale w takim razie po co to wszystko było?
No właśnie obecnie jestem na etapie płaczu i zgrzytania zębami, ale chcę pójść do przodu, po to tu napisałam...
Zgadzam się z Dziewczynami.
Od siebie tylko dodam, czy naprawdę potrzebny Ci Facet "chorągiewka"?
Po co to bylo? Bo mu sie nudzilo? Co za roznica po co?
Jak ci ktos ukradnie torebke to sie bedziesz zastamawiac czy ja chce sprzedac, czy podarowac dziewczynie?
Skoro przez neta miał takie wahania nastrojów to naprawdę myślisz, że jeśli jakimś cudem spędzisz z nim część swojego życia (całego raczej nie dasz rady) to będziecie szczęśliwi? Te jego zachowania stałyby się Twoim koszmarem więc rada jest krótka: ogarnij się.
Jasne, że nie potrzebny. Tylko nie potrafie sobie z tym poradzić, z brakiem tej osoby w moim życiu i to, że on sobie świetnie radzi olewając mnie sikiem prostym w ogóle do mnie nie dociera. On pojawił się w moim życiu w baardzo trudnym momencie, dzięki niemu było lepiej. Teraz za tym tesknie, nie mam nawet z kim pogadać, przytulić się (wtedy też nie miałam, ale jakoś było lepiej).
Długa znajomość tylko i wyłącznie przez Internet,jest to największy błąd, jaki można popełnić poznając kogoś na portalu, ponieważ zaczynamy żyć iluzją, wyobrażeniem od danym człowieku.
No ale osoba w Twoim życiu nie może być fikcyjna tylko REALNA.
Wiele jest osób w internecie, które kontaktami wirtualnymi zastępują sobie pustkę w życiu. Bo tak jest miło, bezboleśnie i bez sensu...
I on pewnie tez taki jest. Kiedy zorientował się, ze Ty chyba na poważnie?? to zwinął żagiel i odpłynął w swoją stronę.
To proste.
Nie twórz fikcji sobie w głowie, bajka była, bajka się skończyła. Czas stanąć na ziemi i ruszyć z miejsca, to trudne, bolesne czasem ale prawdziwe.
11 2015-12-16 14:08:01 Ostatnio edytowany przez 85m (2015-12-16 14:10:50)
Z tym, że na początku on chciał spotkać się ze mną, wyrobił paszport. Po czym jednak nie, zdecydował, że nie przyjedzie. Po roku to ja miałam się z nim spotkać, zarezerwowałam bilet, on stwierdził, ze nie ma sie czego bać, że poznamy się, spędzimy razem kilka dni a co będzie zobaczymy. Po czym znowu zwrot, cisza i już nie chce żebym przyjeżdżała. Może i szybciej dałabym sobie spokój, już nie raz to przechodziłam, ale tutaj coś mnie trzyma, nie wiem czy to te wahania, że raz jest fajnie a zaraz wszystko co powiedział n ie ma znaczenia, tylko on chce być sam i kropka.
Mowi, że gada tylko ze mną a i nawet ze mną nie rozmawia, ze nie lubi ludzi.. i ze nie może mi pomóc. (chodzi o moja sytuację)
Dziewczyno proszę, daj sobie z Nim spokój dla Twojego dobra psychicznego.
No ale zrozum, ze powiedzieć można wszystko.
Jak zweryfikujesz to?
Poza tym jak facet mówi, że nie może, nie chce to należy mu uwierzyć bo na pewno wie co mówi.
Dziewczyny dobrze Ci tu radzą, Autorko.
Olej gada i zajmij się swoim życiem
Rozumiem gdybyście mieli po 16 lat, wtedy naprawdę ciężko jest się z kimś spotkać, ale jeśli dorosły facet przez dwa lata nie dał rady zebrać się w sobie i poznać Cię osobiście, to znaczy, że pierdoła z niego, albo ma coś do ukrycia. W obu przypadkach nie jest to typ mężczyzny, z którym chciałoby się związać. Więc przestań żyć złudzeniami, zrozum, że on nie był wart Twojej uwagi i w gruncie rzeczy marnowałaś z nim czas, a jak już się otrząśniesz, to na pewno znajdziesz kogoś dla siebie. Tylko się już więcej nie daj wkręcić w taką znajomość przez internet, która trwa i trwa, i w sumie nie wiadomo co z nią zrobić. Potem to tylko jeden wielki problem.
Nic o nim nie wiesz a już nie chcesz innego? ;-)
Chciałabyś go odzyskać a nigdy go nie miałaś?
.
10/10 :-)
Ok, zdaję sobie z tego sprawę, że tylko ode mnie zależy czy się otrząsnę. Dzięki za rady. ![]()
Ok, zdaję sobie z tego sprawę, że tylko ode mnie zależy czy się otrząsnę. Dzięki za rady.
otrzasnij sie jak najszybciej z tej wirtualnej rzeczywistosci. Innymi slowy - wyjdz z matrixa i zacznij zyc naprawde, bo zycie w sieci - przyjaznie, romanse, milosci, to uluda. Niektorzy traca tam swoj najlepszy czas.
18 2015-12-16 15:26:03 Ostatnio edytowany przez 85m (2015-12-16 15:32:44)
Ale mi tak na prawdę w życiu nic dobrego nie spotyka. Miałam nadzieję, że on okaże się tym dzięki któremu odpoczne... niestety nie ![]()
Po prostu trzeba uważać komu daje się ten kredyt zaufania, szczególnie jeśli chodzi o internet. Jestem znacznie młodsza od Ciebie, a mnie już z tego tytułu również wiele nieprzyjemności spotkało, dlatego teraz wychodzę z założenia, że jak chłopak zbyt długo ciągnie taką internetową szopkę, to coś jest z nim i tą znajomością fundamentalnie nie tak
Jak się kobieta mężczyźnie podoba, to on wiele da, żeby ją zobaczyć ![]()
Nie wiem jak to się stało, że aż tak zaufałam, wkrecolam się w tą znajomość. Wiem, że jeszcze długo będę to odchorowywac, chciałabym się otrząsnąć jak najszybciej. Bałam się zaangażować a gdy to się stało to puf, pękło jak bańka mydlana. Najbardziej boli to, że raz mówił tak ze wszystko się ułoży, ze mam na niego duzy wplyw, a później ze mnie nie chce.. sam mówił ze jest z nim coś nie tak, że lubi być sam!
Bo tak niestety zawsze jest. Bronisz się i bronisz, nie zauważając kiedy rzeczywiście wpadniesz w te sidła. A on najwyraźniej miał jakieś zaburzenia osobowości, to mi przypomina mojego byłego już przyjaciela, który też raz mówił, że mu zależy i nawet, że mnie kocha, a następnego dnia potrafił mnie tak sponiewierać, że tydzień się zbierałam do kupy. Od takich ludzi się tylko ucieka. Nie ma sensu dociekać dlaczego tak robią, co nimi kieruje, jak to naprostować. Oni mają problem ze sobą, z którym nie potrafią albo nie chcą się uporać. Szkoda czasu i nerwów.
Ale mi tak na prawdę w życiu nic dobrego nie spotyka. Miałam nadzieję, że on okaże się tym dzięki któremu odpoczne... niestety nie
wtedy najlatwiej uciec w wirtualnosc. Czujesz sie bezpieczniej. Gadasz z kims godzinami, tygodniami, miesiacami i wydaje Ci sie, ze go znasz a to tylko Twoje wyobrazenia o czlowieku. Iluzja. Mozna zyc iluzja dlugo i czasem niektorzy tak zyja. Czy jest im dobrze? W pewnym sensie tak, jesli nie daza do bycia razem w prawdziwym swiecie i taka namiastka szczescia im wystarcza, ze ktos gdzies, nie wiadomo kto ich rozumie, lubi a nawet kocha... Czyli daje im cos, czego w prawdziwym zyciu nikt im nie daje. Czytalam historie, gdzie ludzie latami trwali w takich "zwiazkach". Oczywiscie mowili sobie, ze musza sie spotkac, ale tak naprawde wcale tego nie pragneli, mowienie o spotkaniu, dawalo im zludne poczucie realnosci, ze przeciez nie ma problemu, to jest mozliwe - MOGA to zrobic. Ale jakos zawsze im bylo pod gorke. Moze bali sie rozczarowan, nie chcieli ryzykowac... Niewazne.
Jestescie tak razem 2 lata i nic z tego nie wynika. Czy satysfakcjonuje Cie kolejne 2 lata zycia w sieci z tym czlowiekiem? I nastepne...?
Bedziesz tak czekac w nieskonczonosc, az cos sie rozwinie na planie realnym?
Jesli angazujesz swoja uwage i emocje na taki uklad to jak ma Cie spotkac cos dobrego w rzeczywistosci? Zwracasz w ogole na nia uwage, czy jest tylko koniecznym przerywnikiem od matrixa, na mycie, jedzenie, prace i takie tam podobne nudne czynnosci?
Sama sobie odpowiedz, czego pragniesz.
Ale mnie nie zależnie czy tkwie w jakimś związku czy to wirtualnym czy nie nic ciekawego nie spotyka. A wręcz same negatywne rzeczy. Nie mogę powiedzieć tez ze zatracilam się w wirtualnym świecie, po prostu oczekiwałam ze w końcu to się przeniesie do świata realnego i w końcu będzie jakiś happy end. W takiej sytuacji w jakiej jestem nawet taki kontakt wirtualny mi wystarczal, on od samego początku wiedział jaka jest moja sytuacja, chciał się spotkać ale ja mówiłam ze trzeba poczekać na lepszy moment. Później chciałam tak bardzo się spotkać, i on mnie namawiał na przyjazd później zmienił zdanie. Pewnie znowu trafiłam na jakiegoś czubka! Szkoda tylko że tak mnie trafiło. ..
Widzisz, Ty oczekiwałaś.
Oczekiwać można miesiąc, pół roku, dziesięć lat.
Tak długo aż postawisz sprawę jasno i powiesz, że albo spotkanie, albo fora ze dwora. Internet potrafi dać złudzenie szczęścia, ciepła, miłości, ale to jest tylko marna imitacja, podróba. Chyba nie chcesz żyć czymś takim, prawda?
Moim zdaniem trochę się boisz realnego życia i stąd to tkwienie po uszy w wirtualnym świecie. Być może ktoś Cię skrzywdził i ciężko Ci zaufać komuś, kto może rzeczywiście wejść z butami w Twoje życie, nie tylko przez kabel. A może powód tkwi gdzie indziej. Ciężko powiedzieć, za mało o Tobie wiem, by wyrokować. W każdym razie musisz uporządkować siebie i więcej nie pozwolić samej sobie na taki układ. Pal licho jakie intencje ma druga strona. Na początek pomyśl o własnych. Jeśli chcesz być szczęśliwa, zadbaj o to. Nikt nie zrobi tego za Ciebie.
No to teraz- jak pan się już zwinął- to rekonwalescencja (która trochę potrwa...) i do przodu.
Rację mają dziewczyny, pisząc, że jednak uzależniłaś się od świata wirtualnego, zwłaszcza, że na podstawie tego przykrego dla Ciebie doświadczenia, twierdzisz że nic dobrego Cię w życiu nie spotka.
To akurat zależy od Ciebie, tyle, że na przyszłość weź pod uwagę realne życie.
Przecież ten typ (może był kobietą, widziałaś go, czy zakochałaś się tylko na podstawie tekstu i ewentualnie zdjęć?) mógł wypisywać cokolwiek, wypełniając nudę.
Może ma rodzinę, a takich jak Ty, z którymi korespondował jednocześnie mogło być więcej.
Tak na prawdę nic o nim nie wiesz, zakochałaś się w swoich wyobrażeniach o idealnym partnerze, tymczasem w realu, 2000km od Ciebie siedzi sobie jakiś ropuch i świetnie się bawi cudzym kosztem.
Ochłoń.
Chce być szczęśliwa, chciałam byc szczęśliwa z nim. On wiedział, może to za daleko zaszło? Ale po co w to brnął? Kopletnie nie rozumiem takiego zachowania, gdybym je zrozumiała może byłoby mi łatwiej. To prawda, że życie tu gdzie jestem niewiele mnie uszczęśliwia. To było jakieś wyjście z sytuacji... a teraz znowu szara bura i smutna rzeczywistość niestety. Jak na razie to najmocniej skrzywdził mnie właśnie on. Tak mi się wydaje ze towszystjo było w mojej głowie dlatego tak trudno mi zapomnieć. Mam się czym zająć, obowiązków mi nie brakuje ale pierwsza rzeczą jaką robie rano to sprawdzam czy jest wiadomość. Czas ruszyć do przodu, ja to wszystko wiem, ale jak to zrobić? Mrs. Happiness ile masz lat? Mogę wiedzieć
Chce być szczęśliwa, chciałam byc szczęśliwa z nim. On wiedział, może to za daleko zaszło? Ale po co w to brnął? Kopletnie nie rozumiem takiego zachowania, gdybym je zrozumiała może byłoby mi łatwiej. To prawda, że życie tu gdzie jestem niewiele mnie uszczęśliwia. To było jakieś wyjście z sytuacji... a teraz znowu szara bura i smutna rzeczywistość niestety. Jak na razie to najmocniej skrzywdził mnie właśnie on. Tak mi się wydaje ze towszystjo było w mojej głowie dlatego tak trudno mi zapomnieć. Mam się czym zająć, obowiązków mi nie brakuje ale pierwsza rzeczą jaką robie rano to sprawdzam czy jest wiadomość. Czas ruszyć do przodu, ja to wszystko wiem, ale jak to zrobić? Mrs. Happiness ile masz lat? Mogę wiedzieć
Najlepiej się nie zastanawiać po co on to robił, bo tylko niepotrzebnie będziesz traciła czas, a prawdy i tak się nigdy nie dowiesz. Lepiej wykorzystać go na coś, co Cię uszczęśliwi, pomoże stanąć na nogi. Pomyśl sobie teraz, co Cię najbardziej cieszy, z czego czerpiesz największą przyjemność i zrób to. To może być tabliczka ulubionej czekolady, jakaś fajna piosenka albo wypad do spa. Zadbaj teraz o siebie, zasłużyłaś na to. Pamiętaj też, że nic tak nie działa na mężczyzn jak szczęśliwa kobieta
Mam 20 lat ![]()
Ja mam 30☺ no właśnie ostatnimi czasy nic poza nim mnie nie cieszyło. Sama dobrze nawet tego nie wiem co mnie cieszy, chyba jedyne czego mi w życiu brakuje to fajny facet, odpowiedzialny.
Czyli nadal jesteś młodą kobietą. Zbyt młodą, by się jakimś tam facetem z internetu przejmować. Głowa do góry i koniec ze smuceniem się. Nie możesz uzależniać swojego szczęścia od mężczyzny, ani od nikogo. Na pewno jest coś, co poprawia Ci humor, idę o zakład, tylko teraz tak jesteś przejęta wspomnianym mężczyzną, że o tym nie myślisz. A wierz mi, że na pewno zrobi Ci się lepiej
Musisz jedynie uwierzyć.
Wygadać się możesz w każdej chwili, jeśli nie masz nikogo na miejscu, to tutaj, na forum. Jest wśród nas wiele osób, które przeżyły podobne rozczarowania. Ale musisz też zacząć działać, dla samej siebie. Bo wiesz, innym tak naprawdę to bez różnicy czy będziesz dzisiaj chodziła z uśmiechem na twarzy czy zalewała się łzami. Ich życie nadal pędzi do przodu, ten zegar nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Twój również. Pomyśl sobie, że podczas gdy Ty przejmujesz się kimś takim, gdzieś tam po świecie krąży mężczyzna dla Ciebie. Chyba nie chcesz go przegapić? ![]()
Czyli nadal jesteś młodą kobietą. Zbyt młodą, by się jakimś tam facetem z internetu przejmować. Głowa do góry i koniec ze smuceniem się. Nie możesz uzależniać swojego szczęścia od mężczyzny, ani od nikogo. Na pewno jest coś, co poprawia Ci humor, idę o zakład, tylko teraz tak jesteś przejęta wspomnianym mężczyzną, że o tym nie myślisz. A wierz mi, że na pewno zrobi Ci się lepiej
Musisz jedynie uwierzyć.
Wygadać się możesz w każdej chwili, jeśli nie masz nikogo na miejscu, to tutaj, na forum. Jest wśród nas wiele osób, które przeżyły podobne rozczarowania. Ale musisz też zacząć działać, dla samej siebie. Bo wiesz, innym tak naprawdę to bez różnicy czy będziesz dzisiaj chodziła z uśmiechem na twarzy czy zalewała się łzami. Ich życie nadal pędzi do przodu, ten zegar nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Twój również. Pomyśl sobie, że podczas gdy Ty przejmujesz się kimś takim, gdzieś tam po świecie krąży mężczyzna dla Ciebie. Chyba nie chcesz go przegapić?
Musze jakoś powstrzymać się przed robieniem z siebie idiotki i pisaniem do niego... nie ukrywam ze nadal liczę, że kiedyś się do mnie odezwie. Może kiedy ja odpuszczę. ... jestem żałosna. Wiem.. potrzebuje czasu ale trudno mi zachować głowę kiedy siedzę sama i tęsknię za nim. wiem zeże facet powinien zachować się jak facet, a tu nic. Boje się też ze kolejne rozczarowanie znaczy ze moim przeznaczeniem jest mój ex.
Rację mają dziewczyny, pisząc, że jednak uzależniłaś się od świata wirtualnego, zwłaszcza, że na podstawie tego przykrego dla Ciebie doświadczenia, twierdzisz że nic dobrego Cię w życiu nie spotka.
To akurat zależy od Ciebie, tyle, że na przyszłość weź pod uwagę realne życie.
Przecież ten typ (może był kobietą, widziałaś go, czy zakochałaś się tylko na podstawie tekstu i ewentualnie zdjęć?) mógł wypisywać cokolwiek, wypełniając nudę.
Może ma rodzinę, a takich jak Ty, z którymi korespondował jednocześnie mogło być więcej.
Tak na prawdę nic o nim nie wiesz, zakochałaś się w swoich wyobrażeniach o idealnym partnerze, tymczasem w realu, 2000km od Ciebie siedzi sobie jakiś ropuch i świetnie się bawi cudzym kosztem.
Ochłoń.
sądzę że mnie w życiu nie spotka nie z racji tego że olal mnie facet z internetu. Mam inne sprawy na głowie, które sprawiają że moje życie do prostych nie należy. Nie wiem pisałam z nim jakiś czas, wierzę mu ze czuł coś tam do mnie ale myślę że po prostu ma nie równo pod sufitem ze mnie nie chce
44 letni kawaler mieszkający sam, to coś nie tak z nim jest. Ale ropuchem to niestety on nie jest. Ja się nie zatracam w wirtualnym świecie. Dazylam do spotkania może za bardzo nawet.mam swoje życie poza nim. On był moim przyjacielem któremu mogłam napisać co mnie boli i usłyszeć ze ktoś jest kogo obchodzi moje życie.ale na krótko niestety...
Nie pisz do niego, niech on będzie już dla Ciebie zamkniętym tematem. Wiem, że mogę nie być najlepszym autorytetem, skoro jestem tak młodziutka, ale nawet ja z doświadczenia wiem, że z tygodnia na tydzień jest coraz łatwiej. Tylko trzeba chcieć. Bo jak człowiek woli się pławić w swoim nieszczęściu i wzdychać za kimś, kto odszedł, to wiadomo, że nic mu nie minie.
Dlaczego Twój poprzedni partner miałby być Twoim przeznaczeniem? Tylko dlatego, że z tym Ci nie wyszło? Mężczyzn na świecie jest mnóstwo, nie ograniczaj się tylko do dwóch ![]()
Nie pisz do niego, niech on będzie już dla Ciebie zamkniętym tematem. Wiem, że mogę nie być najlepszym autorytetem, skoro jestem tak młodziutka, ale nawet ja z doświadczenia wiem, że z tygodnia na tydzień jest coraz łatwiej. Tylko trzeba chcieć. Bo jak człowiek woli się pławić w swoim nieszczęściu i wzdychać za kimś, kto odszedł, to wiadomo, że nic mu nie minie.
Dlaczego Twój poprzedni partner miałby być Twoim przeznaczeniem? Tylko dlatego, że z tym Ci nie wyszło? Mężczyzn na świecie jest mnóstwo, nie ograniczaj się tylko do dwóch
myślę że wiek nie ma znaczenia jeśli masz podobne doświadczenia. Jeszcze trochę upłynie czasu zanim to będzie dla mnie zamknięty temat. Nie ograniczam się do dwóch, z exem mam chłopca 6 lat (zajmuje się nim, jest chory-to miałam na myśli mówiąc o mojej sytuacji), więc może musze z nim być mimo że od dawna się nam nie układa. To jeszcze gorsza historia... i jak tu nie wątpić w cokolwiek?
Minie jeszcze trochę czasu, to jest pewne, ale minie go mniej jeśli postanowisz to na dobre zakończyć, nie oglądać się cały czas za siebie w nadziei, że on gdzieś tam będzie. Nie był Ciebie wart, ani Twojego czasu. A skoro masz dziecko, to skup się na nim i na sobie, spróbuj znaleźć pocieszenie w swoim synku.
I tak jak mówiłam wcześniej, zajmij się sobą. Idź do fryzjera, zrób sobie ładny makijaż, fajnie się ubierz, wyjdź do ludzi. Byle tylko się teraz nie izolować i nie zamykać na świat, bo może Ciebie ominąć dużo dobrego. W życiu niestety słyszałam oraz widziałam więcej przykrych niż pozytywnych historii, ale uważam, że nie powinniśmy się nigdy poddawać. Bo warto wierzyć w dobro. Gdyby tej wiary pewnego dnia zabrakło, chyba każdemu z nas odechciałoby się żyć.
W każdym razie, jeśli nie kochasz swojego byłego, to nie myśl nawet o powrocie do niego. Wychodzę z założenia, że lepiej próbować czegoś nowego i się rozczarować niż ciągle pchać się do tej samej rzeki, wiedząc, że nie czeka nas tam nic dobrego.
Minie jeszcze trochę czasu, to jest pewne, ale minie go mniej jeśli postanowisz to na dobre zakończyć, nie oglądać się cały czas za siebie w nadziei, że on gdzieś tam będzie. Nie był Ciebie wart, ani Twojego czasu. A skoro masz dziecko, to skup się na nim i na sobie, spróbuj znaleźć pocieszenie w swoim synku.
I tak jak mówiłam wcześniej, zajmij się sobą. Idź do fryzjera, zrób sobie ładny makijaż, fajnie się ubierz, wyjdź do ludzi. Byle tylko się teraz nie izolować i nie zamykać na świat, bo może Ciebie ominąć dużo dobrego. W życiu niestety słyszałam oraz widziałam więcej przykrych niż pozytywnych historii, ale uważam, że nie powinniśmy się nigdy poddawać. Bo warto wierzyć w dobro. Gdyby tej wiary pewnego dnia zabrakło, chyba każdemu z nas odechciałoby się żyć.
W każdym razie, jeśli nie kochasz swojego byłego, to nie myśl nawet o powrocie do niego. Wychodzę z założenia, że lepiej próbować czegoś nowego i się rozczarować niż ciągle pchać się do tej samej rzeki, wiedząc, że nie czeka nas tam nic dobrego.
Właśnie ja nic poza skupia niem się nad moim synem nie robie, nie wychodzę nigdzie bo nie mam takich możliwości, czasem spotkam się ze znajoma i to wszystko. Ja juz się dawni zamknelam na ludzi, podczas choroby syna i nie mam ochoty na utrzymywanie sztucznych znajomości. Ludzie mnie zawodzą. Dlatego wtedy ten wirtualny związek był jak wybawienie.. ale teraz? Najgorsze ze mi się wydaje ze to był ten jedyny (wiem ze to naiwnie brzmi, ale miałam taka nadzieje), chciałam w końcu być szczęśliwa. Nie przez jakieś moje wyobrażenia, widzę przecież jaki z niego osobnik.. ale pasowalismy do siebie i tego mi jest tak bardzo żal. Pierwszy krok to przestać się narzucać ... boli i tak, więc powolutku.
37 2015-12-16 22:25:01 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-12-16 22:26:29)
A nie mogłabyś znaleźć sobie nowych znajomych?
Pracujesz gdzieś? Jeśli tak, to może w pracy jest ktoś, z kim mogłabyś czasem wyjść i pogadać?
Nie powinnaś się tak zamykać, to prawda, że ludzie są strasznie zawodni, ale jednocześnie ich towarzystwo potrafi czasem człowieka niesamowicie na duchu podnieść. Szkoda, że się nie znamy osobiście, bo sama bym Cię na jakąś kawkę wyciągnęła, żebyś nie siedziała smutna w czterech ścianach.
Musisz sobie teraz po prostu powtarzać, że gdyby to był ten jedyny, to by Cię tak nie potraktował. Zaakceptować fakt, że mu nie zależało i ruszyć dalej. Jest ciężko, będzie ciężko, ale tak jak sama napisałaś, trzeba od czegoś zacząć.
P.S. Nie ma nic dziwnego w tym, że miałaś nadzieję. Każdy z nas w ten lub inny sposób pragnie szczęścia. Tylko niestety często szukamy go w nieodpowiednim miejscu.
38 2015-12-16 22:44:08 Ostatnio edytowany przez 85m (2015-12-16 22:46:12)
Nie pracuję, siedzę z małym na zasiłku, piszę pracę magisterską (zaległą). Boję się iść gdziekolwiek, byłam bezrobotna przez długi czas, poźniej ta choroba. Nie chcę nikogo poznawać, opowiadać ludziom o sobie, teraz też z trudem mi to przychodzi, jednak potrzebuje się wygadać. Wiem, że nikogo to nie interesuje. Nikt mi nie może pomóc. Wiem, że jedyny argument, który może mnie przekonać żeby o nim zapomnieć to właśnie taki, że gdyby to był ten jedyny to bym z nim już tam była. Z resztą sam to przyznał, że gdyby chciał to już dawno byłabym z nim.
Czemu mam takiego pecha do facetów? Nie chce już dłużej być sama, a kto się zainteresuje kimś w takiej sytuacji jak moja? chyba jakiś desperat, do tego pięknością też nie grzeszę. Wszystko przemawia na moją niekorzyść. Nawet sama się nie obronię, bo nikt ze mną nie wytrzymuje.
39 2015-12-16 23:18:00 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-12-16 23:18:56)
A nie dałabyś rady pójść do pracy? Chociaż takiej na pół etatu na początku? Żebyś do ludzi wyszła, bo życie przecieka Ci przez palce, stracisz resztki młodości, a czasu już potem nie cofniesz. Wiadomo, że synek teraz jest dla Ciebie najważniejszą osobą, ale myślę, że jemu też będzie w przyszłości źle z tym, że jego mama przesiedziała najlepsze lata życia z nim w domu, zamiast spróbować korzystać z życia. Dzieci to też czują niestety, mają potem często wrażenie, że są przeszkodą i to ich wina, że rodzic jest taki smutny.
Wygadaj się, śmiało. Nie zaszkodzi, a może pomóc.
Skoro znasz odpowiedni argument, to wiesz co masz robić. A ten facet niezły tupet miał, że gadał Ci coś takiego. Myślę, że uświadomienie sobie tego pozwoli Ci łatwiej o nim zapomnieć. Bo w końcu jak można czuć coś do takiej osoby?
Może błąd tkwi w tym, że za bardzo chcesz być kochana, więc jak się ktoś pojawi, to ignorujesz wszystkie znaki ostrzegawcze i pchasz się w to całą sobą?
Wygląd to nie wszystko, poza tym kobieta jak o siebie zadba, to od razu inaczej wypada w oczach mężczyzny. Dlatego tyle razy pisałam już, żebyś się teraz w miarę możliwości zajęła sobą i przede wszystkim odnalazła sposób na szczęście. Każdy chłopak, który na mnie w życiu zwrócił większą uwagę, mówił mi, że mu się spodobałam, bo wyglądam na kogoś, kto się dużo uśmiecha. Jak piszę czasem z chłopakami na różnych portalach, to też zwracają na to uwagę i uważają to za wielki plus. Coś w tym musi być, nie uważasz? ![]()
Na pół etatu nie opłaca mi się iść do pracy, tylko po to żeby z kimś przebywać. Do końca stycznia mam ten zasiłek a później zobaczymy, nie wykluczone, że będę zmuszona iść do pracy. Zobaczymy.
Prosiłam go żebym mogła przyjechać na parę dni, 3 dni, ja bym odpoczeła od syna i kłopotów, poznalibyśmy i kto wie, może coś by wyszło, może nie. Nie zgodził się. Różne rzeczy mi mówił, najgorsze, że to prawda. On wie co czuje, gdy był "dobry" odwzajemniał wszystko, chociaż z czasem przestał mówić, że mnie kocha, ale wiem, że nie jestem mu obojętna, tylko, że ktoś, kto prowadzi wygodne życie nie ma w sobie wytarczająco dużo odwagi by to zmienić, ale z drugiej strony to chyba jednak nie miłość. Nie wiem już sama.. a może faktycznie to jakaś choroba psychiczna, trudno mi już to wszystko pojąć. Wszystko mi o nim przypomina, nawet Twój nick
Wbrew pozorom często się uśmiecham do ludzi spoza mojej rodziny, na co dzień raczej jestem zła, marudna, poirytowana wszystkim. Gdy gadaliśmy czułam się zupełnie inaczej, miałam w sobie moc.
Pewnie taki problem o jakim wspomniałąś występuje, jednak w tym wypadku to wszystko wyszło z jego inicjatywy, zagadał, zaczeliśmy gadać no i poszło... za szybkie obrał tempo, ale niestety nie studziłam jego zapędów. Jestem o to na siebie zła, ale teraz to już nic nie zrobię:) Potrzebuję za dużo uwagi, gadam jak najęta, o to miał pretensje (tłumaczyłam, że gadam bo to jest jedyna nasza forma kontaktu). Powiedz mi czy jeśli ja przestane wypisywać a on się do mnie odezwie, czy jest taka szansa?
Z doswiadczen wlasnych i obserwacji....
Tak. Jak urwiesz kontakt, on sie odezwie, i bedzie sie staral go podtrzymac....zeby bylo jak jest.
Nie, nic z tego nie bedzie,
Urwij to dla wlasnego dobra....definitywnie.
Im dluzej to bedzie trwalo, tym bedzie ci trudniej.
Nie czytalam calosci, ale z pierwszego postu widac, ze jemu pasuje wirtualna znajomosc, i nie chce inaczej.
Jak za bardzo sie wkrecasz, to cie odpycha, jak odpuszczasz, to sie zbliza.
Jak by dopuszczal mysl o zwiazku, to sam by chcial sie spotkac....
Nie brnij w zludzenia, to jest jak narkotyk, uzalezniasz sie coraz bardziej.
Krotko i konsekwentnie- zniknij.
Z doswiadczen wlasnych i obserwacji....
Tak. Jak urwiesz kontakt, on sie odezwie, i bedzie sie staral go podtrzymac....zeby bylo jak jest.
Nie, nic z tego nie bedzie,Urwij to dla wlasnego dobra....definitywnie.
Im dluzej to bedzie trwalo, tym bedzie ci trudniej.Nie czytalam calosci, ale z pierwszego postu widac, ze jemu pasuje wirtualna znajomosc, i nie chce inaczej.
Jak za bardzo sie wkrecasz, to cie odpycha, jak odpuszczasz, to sie zbliza.
Jak by dopuszczal mysl o zwiazku, to sam by chcial sie spotkac....Nie brnij w zludzenia, to jest jak narkotyk, uzalezniasz sie coraz bardziej.
Krotko i konsekwentnie- zniknij.
postaram się. Chce być góra w tej sytuacji.
oldorando napisał/a:Z doswiadczen wlasnych i obserwacji....
Tak. Jak urwiesz kontakt, on sie odezwie, i bedzie sie staral go podtrzymac....zeby bylo jak jest.
Nie, nic z tego nie bedzie,Urwij to dla wlasnego dobra....definitywnie.
Im dluzej to bedzie trwalo, tym bedzie ci trudniej.Nie czytalam calosci, ale z pierwszego postu widac, ze jemu pasuje wirtualna znajomosc, i nie chce inaczej.
Jak za bardzo sie wkrecasz, to cie odpycha, jak odpuszczasz, to sie zbliza.
Jak by dopuszczal mysl o zwiazku, to sam by chcial sie spotkac....Nie brnij w zludzenia, to jest jak narkotyk, uzalezniasz sie coraz bardziej.
Krotko i konsekwentnie- zniknij.
postaram się. Chce być góra w tej sytuacji.
Obawiam się, że nie zrozumiałaś sugestii oldorando.
Nie chodzi o to, żeby mu cokolwiek udowadniać, "być górą".
Nie możesz i nie będziesz górą nad kimś, kto ma Cię w nosie, kto po prostu zabawił się Twoim kosztem, dla kogo, nie jesteś nikim istotnym - zrozum to wreszcie.
Ten ktoś, zwyczajnie z Ciebie zakpił, a Ty dałaś się nabrać na piękne słowa.
W swojej nieciekawej (w/g siebie) sytuacji życiowej, chwyciłaś się słów tego "czarodzieja" niczym tonący brzytwy.
oldorando radzi: Nie brnij w zludzenia, to jest jak narkotyk, uzalezniasz sie coraz bardziej.
Krotko i konsekwentnie- zniknij
Dokładnie - ZNIKNIJ tzn. zakończ tę korespondencję, która prowadzi donikąd.
Masz 30 lat i ciągle wierzysz w bajki? Żaden rycerz na białym koniu nie przyjedzie i nie ofiaruje Ci pięknego życia usłanego różami.
Niestety sama musisz zadbać o siebie, i uwierzyć, że nawet praca na pół etatu, to jakiś krok do przodu, w przeciwieństwie do mrzonek o wirtualnej miłości, która ziści się w rzeczywistości.
85m napisał/a:oldorando napisał/a:Z doswiadczen wlasnych i obserwacji....
Tak. Jak urwiesz kontakt, on sie odezwie, i bedzie sie staral go podtrzymac....zeby bylo jak jest.
Nie, nic z tego nie bedzie,Urwij to dla wlasnego dobra....definitywnie.
Im dluzej to bedzie trwalo, tym bedzie ci trudniej.Nie czytalam calosci, ale z pierwszego postu widac, ze jemu pasuje wirtualna znajomosc, i nie chce inaczej.
Jak za bardzo sie wkrecasz, to cie odpycha, jak odpuszczasz, to sie zbliza.
Jak by dopuszczal mysl o zwiazku, to sam by chcial sie spotkac....Nie brnij w zludzenia, to jest jak narkotyk, uzalezniasz sie coraz bardziej.
Krotko i konsekwentnie- zniknij.
postaram się. Chce być góra w tej sytuacji.Obawiam się, że nie zrozumiałaś sugestii oldorando.
Nie chodzi o to, żeby mu cokolwiek udowadniać, "być górą".
Nie możesz i nie będziesz górą nad kimś, kto ma Cię w nosie, kto po prostu zabawił się Twoim kosztem, dla kogo, nie jesteś nikim istotnym - zrozum to wreszcie.
Ten ktoś, zwyczajnie z Ciebie zakpił, a Ty dałaś się nabrać na piękne słowa.
W swojej nieciekawej (w/g siebie) sytuacji życiowej, chwyciłaś się słów tego "czarodzieja" niczym tonący brzytwy.
oldorando radzi: Nie brnij w zludzenia, to jest jak narkotyk, uzalezniasz sie coraz bardziej.
Krotko i konsekwentnie- zniknij
Dokładnie - ZNIKNIJ tzn. zakończ tę korespondencję, która prowadzi donikąd.
Masz 30 lat i ciągle wierzysz w bajki? Żaden rycerz na białym koniu nie przyjedzie i nie ofiaruje Ci pięknego życia usłanego różami.
Niestety sama musisz zadbać o siebie, i uwierzyć, że nawet praca na pół etatu, to jakiś krok do przodu, w przeciwieństwie do mrzonek o wirtualnej miłości, która ziści się w rzeczywistości.
w to co wierze nie ma tu nic do rzeczy. Różne rzeczy się zdarzają, ludzie wierzą w glupsze rzeczy niż ja w mojego księcia. Zrozumiałam dokładnie co oldorando napisał. Po prostu sama dla siebie chce być góra nad kimś kto mnie skrzywdził. Nie chce czekać na wiadomość od niego, chce się pozbyć tego uczucia, a nie wyjść z wirtualnej rzeczywistości bo takiej nie ma. Interesują mnie żywi ludzie dlatego cierpię, gdybym tkwila w wirtualnym świecie toby mi taką znajomość wystarczyła. Chce zapomnieć o nim. Tylko tyle i aż tyle.
45 2015-12-17 09:23:20 Ostatnio edytowany przez JuliaKaa (2015-12-17 09:23:47)
Jeszcze jedno - ten człowiek Cię nie skrzywdził - sama się skrzywdziłaś, masz wolną wolę wiesz co robisz.
Weź odpowiedzialność za to co się dzieje w Twoim życiu to i w bajki, ze ktoś Ci je cudownie odmieni przestaniesz wierzyć.
Wszystko co ma miejsce w Twoim życiu jest Twoim w nim udziałem.
Jestes samotna kobieta, bardzo samotna, w trudnych chwilach pojawil sie on.A Ty zachowalas sie jak maly psiaczek, spragniona bliskosci.Wyidealizowalas go, bo tak bardzo pragnelas czulosci, nawet nie milosci.
Zrob sobie remanent.W swoim sercu, w swojej duszy.Jestes mloda, moze za bardzo wrazliwa.Nie ludz sie, ze pierwszy lepszy facet, nawet poznany w swiecie rzeczywistym, jest Twoim przeznaczeniem.
Piszesz, ze masz dziecko.Mozesz napisac, co sie stalo z jego tatusiem ? To nie jest moja ciekawosc.To bylby pierwszy krok przed oczyszczeniem sie.Napisz, to moze udzielimy Ci rad, zebys mogla lepiej zyc.I znalezc szczescie.Prawdziwe, nie wirtualne.
Tak chcę odmiany w moim życiu, jedyne czego mi potrzeba to mieć w kimś oparcie w trudnych chwilach, żeby, ktoś mnie pokochał taką jaka jestem i jak widzę świat, to źle? Nie zadowalam się pierwszym lepszym z brzegu facetem, tylko akurat tak wyszło, że z nim wspaniale mi się pisało. Wszystko pasowało do siebie. Myślę, że ktoś odmieni magicznie moje życie w ten sposób, że pomoże mi przejść przez życie, ułatwi je, bo samej trochę mi trudno, mimo, że mam kilka osób obok siebie to jednak czegoś mi brak.
Z tatą mojego synka utrzymuję kontakt, jednak nic do niego nie czuje i nie wyobrażam sobie być z nim po tym wszystkim co było między nami. On twierdzi, że to rozstanie to wszystko moja wina, i że to ja przedłożyłam własne szczęście nad szczęście dziecka. Spotyka się z małym w weekendy, czasami ja też w tym uczestniczę. Ta sytuacja też jest zagmatwana, dlatego, wydawało mi się, że tamtem mężczyzna mieszkający tak daleko może mnie od tego wszystkiego uratować. Wiem, że może jestem naiwna, ale mam już na serio dość. Chcę żeby syn miał prawdziwego opiekuna, żeby miał dobry przykłąd i widział, że w końcu mama się uśmiecha szczerze. A może to są same bzdury, jestem zbyt romantyczna, a życie zbyt brutalne. Staram się to wszystko jakoś ciągnąć, lecz nie widzę żadnej perspektywy przed sobą.
48 2015-12-17 12:09:40 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-17 12:10:18)
wydawało mi się, że tamtem mężczyzna mieszkający tak daleko może mnie od tego wszystkiego uratować.
To błąd.
Nie można na drugiego człowieka składać odpowiedzialność za własne życie.
Takie kobiety jak ty są jak bluszcz, opinają swoją ofiarę aż brakuje tchu, wtapiają się w nią, chcą być od kogoś zależne, nie musieć konfrontować się z problemami.
To oznaka niedojrzałości.
Bardzo prawdopodobne, że tamten mężczyzna wyczuł, że ty poszukujesz opiekuna zamiast partnera i stopniowo schładzał stosunki z tobą, aby wyjść z relacji z tobą na dobre.
Znajdziesz w końcu kogoś, kto będzie dla Ciebie takim oparciem, ale teraz przede wszystkim sama musisz nim dla siebie być. Dla siebie i syna. To spora odpowiedzialność, tym bardziej, gdy człowiek nie wie co zrobić choćby z samym sobą, ale gwarantuję Ci, że dasz radę. Póki co skup się na tym, co masz i co jeszcze możesz mieć, a powinno być Ci łatwiej.
Ważne, że on też uczestniczy w życiu dziecka, on jest jego ojcem w końcu, a nie jakiś obcy mężczyzna z internetu. Twój syn nie potrzebuje drugiego tatusia, za to na pewno chce mieć szczęśliwą mamę. Więc zrób mu tę przyjemność, no i samej sobie przede wszystkim, i znajdź własny sposób na to.
Życie nie jest tak przeraźliwie brutalne, po prostu czasem liczymy na niemożliwe. Nie powinno się wierzyć wyłącznie w to, że przyjdzie ktoś, kto nas chwyci za rękę i wyciągnie na powierzchnię. Większość ludzi nawet nie zauważy, że jesteś gdzieś poza zasięgiem ich wzroku, czekając na zainteresowanie. Trzeba samemu się podnieść, ewentualnie z pomocą najbliższych, których już masz. A jak już staniesz o własnych siłach, pewniejsza siebie i lepiej znająca swoją wartość, inni też Ciebie zauważą. Tak to działa, nie inaczej. Jeśli więc rzeczywiście chcesz coś zmienić, zacznij od swojego myślenia.
Chyba nie pozostaje mi nic innego jak zacisnąć zęby, będę się starała jakoś to wytrzymać. Nie wiem czy mi się uda, ale postaram się..
to co wierze nie ma tu nic do rzeczy. ................. Nie chce czekać na wiadomość od niego, chce się pozbyć tego uczucia, a nie wyjść z wirtualnej rzeczywistości bo takiej nie ma.
Wirtualna rzeczywistość jak najbardziej istnieje, a Ty, niestety stałaś się jej ofiarą.
Przecież ten ktoś, gdzieś tam daleko, tak na prawdę był dla Ciebie obcy, nieprawdziwy, a gdy chciałaś go "zmaterializować" rozpłynął się.
Zgoda, to w co wierzysz, to Twoja sprawa, ale między innymi dlatego tutaj napisałaś, bo Twoja wiara w uczucie wirtualnego przyjaciela, okazała się złudna i doprowadziła do takiego stanu w jakim teraz jesteś.
Marzysz o lepszej przyszłości - dobrze, warto i trzeba mieć marzenia, warto dążyć do ich spełnienia, ale jednocześnie twardo stąpać po ziemi, a nie czekać na cud.
Cuda zdarzają się najczęściej na ekranie, w realu, to zdecydowana rzadkość.