netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Odejsc czy walczyc z alkoholem

4 odpowiedzi1 549 wyświetleńzałożony przez monia1920, 13.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odejsc czy walczyc z alkoholem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Odejsc czy walczyc z alkoholem

Witajcie!
Od kilku tygodni bije się z myślami: czy odejść od partnera, który nadużywa alkoholu. Nie jest to jakaś patologia, awantury, porzucanie pracy... Ale jednak. Zacznę może jednak od początku.
Mam córkę - 7-latke. Związek z jej ojcem pozostawił wiele blizn. Na tyle dużych, ze nie chciałam się z nikim wiązce przez prawie 4 lata po rozstaniu. Nikogo nie dopuszczałam na tyle blisko, by mógł mnie zranić...
Na imprezie urodzinowe, mojej zresztą, poznałam dziewczynę- koleżankę, koleżanki. Po 5 min rozmowy powiedziała mi: jesteś idealna kobieta dla mojego kolegi ( nazwijmy go T), niczego jeszcze nie byłam tak pewna, jak tego, ze będzie z was para idealna.
Urodziny mam w styczniu, koleżanka do kwietnia namawiała mnie na zapoznanie się z T. W końcu dałam się przekonać... Spotkaliśmy się u znajomych i musze przyznać, ze od pierwszego momentu cos zaiskrzyło. Jakby mnie cos do niego ciągnęło. Po tym pierwszym spotkaniu dzwonił do mnie często, rozmawialiśmy godzinami o wszystkim. 4 Tygodnie później zaprosił mnie na obiad i zaczęliśmy się oficjalnie spotykać.
Byłam taka jakby ,,zardzewiała'' po tych wszystkich latach i BARDZO nieufna. Ale on był cierpliwy, do niczego nie namawiał, powoli otwierał mnie na siebie i nas. Było jak z bajki, wydawałoby się, ze urodziliśmy się dla siebie. On przed 40-ka, ja 30-kilka, on - niespełniony ojciec, ja samotna matka. Słuchaliśmy podobnej muzyki, lubiliśmy taka sama kuchnie i nie było tematu, na który nie potrafiliśmy rozmawiać. No, ale najważniejszy sprawdzian był wciąż przed nim - poznanie mojej córki ( a jest to w moim życiu osoba absolutnie najważniejsza ). Polubiła go od razu. Szybko znaleźli wspólny język, ona pozwalała się rozpieszczać, ( choć nie robił tego, aby jej się przypodobać, wiem, bo by to wyczula) a on był cierpliwy...
Wydawać by się mogło, ze nic nie może zakłócić tej sielanki, a jednak... Często wychodziliśmy do znajomych, na koncerty, imprezy… No wiadomo, zawsze pojawiał się alkohol. Po jakimś czasie zauważyłam, ze T pije dużo. Pojawiały się sytuacje, kiedy nie poszedł do pracy, bo kac, bol głowy itp. Itd. Raz zabrał moja córkę na spacer do parku i wrócił po paru piwkach. Jakiś incydent tu i tam, zaczęłam się martwic. Porozmawiałam z nim, przyznał, ze tak, oczywiście mam racje, ze będąc sam nie zwracał na to uwagi, ale teraz będzie.
Miesiąc później pomagał moim znajomym w remoncie – o 6 wieczorem musiał się zwinąć do domu, bo był niezłe już wcięty.
Ja oczywiście znowu rozmowy, tłumaczenia. Kilka tygodni spokoju i znowu jakiś numer. Zaczęłam się denerwować kłócić, nawet grozić. Kilka tygodni spokoju i znowu jakiś wybryk… aż do ostatniego tygodnia, kiedy zaczęłam się poważnie zastanawiać nad rozstaniem. Chodził jakiś przybity kilka dni, niby pogoda, przeziębiony takie tam…Piątek znajomi zaprosili nas na urodziny córki – wszystko ok. Nie był pijany ani nic, ale jak wróciliśmy do domu, doprawił’’ się kilkoma piwkami. W sobotę wstał po 11 i oczywiście pierwsze, co, to piwko. Tego dnia wieczorem miał do nas przyjechać siostrzeniec mojego byłego. Mieszkamy dość blisko i utrzymujemy z rodzina byłego stosunki powiedzmy poprawne, kulturalne.
T. poszedł po zakupy na obiad, wrócił o 3 ,,na gazie’’. Prosiłam, przekonywałam, żeby się ogarnął, doprowadził do porządku, nie pil już tego dnia – na nic. Zawsze był zazdrosny o moje układy z rodzina byłego – nie potrafił zrozumieć, dlaczego i po co utrzymuje z nimi bliskie kontakty. Kiedy chciał mi dogryźć nazywał ich moja ,,bliższą rodzinna’’ twierdząc, ze są u mnie na wyższym miejscu niż on. Rozżalony wypił jeszcze 3 piwa i poszedł spać… Wstał około 10 wieczorem i oczywiście wybrał się do sklepu po kolejne 4…
Pochodzę z rodziny, w której nadużywało się alkoholu, wiec doskonale wiem, czym to pachnie. Nie chce zgotować mojej córce takiego losu! To wiem na pewno. Ale z drugiej strony T jest pełny ciepła, dobry dla mnie i dla niej. Owszem bywa zazdrosny i zaborczy, ale bardzo o nas dba…
Wszystkie te wydarzenia miały miejsce w przeciągu około roku. Jeszcze nie jest za późno, żeby się wycofać. Jest bardzo bliski dla mojej córki, ale skoro pożegnała się z własnym ojcem, który wyjechał z kraju, myślę, ze dałaby sobie rade z pożegnaniem T, jeśliby do tego miało dojść…
Tylko, co zrobić? Kocham go i pierwszy raz w życiu wiem na pewno, ze jestem kochana, ważna, doceniana… Ale nachodzą mnie myśli, czy powoli wychodzi szydło z worka i teraz będzie już tylko gorzej? Co robić? Proszę poradźcie…

2

Odp: Odejsc czy walczyc z alkoholem

Droga Autorko - moim zdaniem powinnaś postawić sprawę jasno.
Sama przyznałaś, że masz niestety doświadczenia jak ten nałóg może się skończyć.
On musi wybrać - albo ty i córeczka albo piwko.
Przede wszystkim patrz na to, żeby córka nie musiała potem być świadkiem nieciekawych scen.
Jak coś to po możesz porozmawiać z nim o jakiejś terapii skoro ma z tym problem.

3

Odp: Odejsc czy walczyc z alkoholem

Z tego co piszesz mnie by się zaświeciła czerwona lampka.
Trochę za dużo tych dziwnych sytuacji. Alkohol to śliska sprawa.

A poza tym zawsze  dziwię się jak można wlać w siebie kilka piw na raz.  Kilka litrów znaczy się. Trzeba być bardzo pojemnym że tak powiem.

4

Odp: Odejsc czy walczyc z alkoholem

O boże, chroń córkę i siebie! Nie wchodź w taki związek, wpakujesz się tylko w tarapaty.

5 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-14 14:33:15)

Odp: Odejsc czy walczyc z alkoholem

Witaj,

monia1920 napisał/a:

Pojawiały się sytuacje, kiedy nie poszedł do pracy, bo kac, bol głowy itp. Itd. Raz zabrał moja córkę na spacer do parku i wrócił po paru piwkach.

czy dorośli(dojrzali?) ludzie w tym popapranym świecie, taki wzorzec mają

monia1920 napisał/a:

Jakiś incydent tu i tam, zaczęłam się martwic.

i bardzo dobrze

monia1920 napisał/a:

Chodził jakiś przybity kilka dni, niby pogoda, przeziębiony takie tam…Piątek znajomi zaprosili nas na urodziny córki – wszystko ok. Nie był pijany ani nic, ale jak wróciliśmy do domu, doprawił’’ się kilkoma piwkami. W sobotę wstał po 11 i oczywiście pierwsze, co, to piwko.

katar czy chęć alkoholu a Ty już mu komfort picia zaczęłaś psuć

monia1920 napisał/a:

pochodzę z rodziny, w której nadużywało się alkoholu, wiec doskonale wiem, czym to pachnie. Nie chce zgotować mojej córce takiego losu! To wiem na pewno. Ale z drugiej strony T jest pełny ciepła, dobry dla mnie i dla niej. Owszem bywa zazdrosny i zaborczy, ale bardzo o nas dba…

odpowiedz sobie sama na pytanie, czy bieg czasu, oraz okoliczności nie wpłynęły już może na Twój zmysł "powonienia" big_smile

czyż sama się nie okłamujesz już po troszku

"więc doskonale wiem, czym to pachnie" - jak wiesz to znów chcesz żeby Cię "popieściło prądem"
"Owszem bywa zazdrosny i zaborczy, ale bardzo o nas dba" - to się równoważy ?? pozwalasz na coś w imię czegoś??

z deszczu pod rynnę?? mam nadzieje że się mylę  sad

dbaj o córkę, mądrych decyzji życzę

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odejsc czy walczyc z alkoholem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026