NIe radzę sobie już z tą całą sytuacją i postanowiłam ,że tu napisze może trochę mi ulży.Jestem w 5 letnim związku zareczona ,tylko fakt jest jeden ,że ciągle ktoś kogo kocham wbija mi nóż w serce. Strasznie mnie ten związek oslabil wiele zmienił. Problem dotyczy mojego partnera pierw walczyłam z tymm przez dlugi okres by przestał brać dopalacze i jego urojeniami z tym związanymi które mu się z Tego braly mianowicie, ze go zdradzam itd (co nigdy nie miało miejsca bo jestem zdania jak jest się w związku to jestem fer do drugiej osoby) bierze teraz sporadycznie juz sił mi zabrakło do dalszej walki z tym ale teraz doszlo do Tego wieczne kłamstwa ,pisanie za moimi plecami z innymi dziewczynami tłumacząc się ,ze Jak coś weźmie to nie wie co robi. (To ma byc dla mnie uspokojenie) kompletnie mu już nie ufam bo jest to wstanie zrobić nawet jak nic nie weźmie mydli mi oczy ,a Ja glupia dalej w to brne te uczucie mi odbiera zdrowy rozsądek .Wiele razy rozstalismy się bo juz mi wybilo odeszłam to ciągle szuka kontaktu i chce wracać a Ja przez te uczucie ciągle wybaczam. Nie potrafię przestać kochać uodpornic się na kogos kto mnie ciągle rani .
Podobne tematy
Dotarłem do słowa "dopalacze" i już wiedziałem co napisać ale przypomniało mi się że za to lecą banany..
NIe radzę sobie już z tą całą sytuacją i postanowiłam ,że tu napisze może trochę mi ulży.Jestem w 5 letnim związku zareczona ,tylko fakt jest jeden ,że ciągle ktoś kogo kocham wbija mi nóż w serce. Strasznie mnie ten związek oslabil wiele zmienił. Problem dotyczy mojego partnera pierw walczyłam z tymm przez dlugi okres by przestał brać dopalacze i jego urojeniami z tym związanymi które mu się z Tego braly mianowicie, ze go zdradzam itd (co nigdy nie miało miejsca bo jestem zdania jak jest się w związku to jestem fer do drugiej osoby) bierze teraz sporadycznie juz sił mi zabrakło do dalszej walki z tym ale teraz doszlo do Tego wieczne kłamstwa ,pisanie za moimi plecami z innymi dziewczynami tłumacząc się ,ze Jak coś weźmie to nie wie co robi. (To ma byc dla mnie uspokojenie) kompletnie mu już nie ufam bo jest to wstanie zrobić nawet jak nic nie weźmie mydli mi oczy ,a Ja glupia dalej w to brne te uczucie mi odbiera zdrowy rozsądek .Wiele razy rozstalismy się bo juz mi wybilo odeszłam to ciągle szuka kontaktu i chce wracać a Ja przez te uczucie ciągle wybaczam. Nie potrafię przestać kochać uodpornic się na kogos kto mnie ciągle rani .
Ale szukasz tutaj porady jak przestać kochać?
Szukam raczej rozwiazania jak wyjść z tej sytuacji która mnie osłabia i niszczy zbyt długo juz to trwa nie da się tak żyć .Itak moje trudy są na nic. Zbyt długo w tym tkwie i za każdym razem co to ucinam ciężko potem ogarnąć mi samą siebie.
Odpowiadające na pytanie to Nie, miłość cierpieniem nie jest.
Miłość to radość, szczęście, uśmiech, bliskość, zaufanie itp.
To co u Ciebie jest przeciwieństwem. Za Chiny ludowe bym miłością tego nie nazwała.
Więc nie zastanawiaj się i wiej wiej od tego pseudo narzeczonego gdzie pieprz rośnie.
Dziękuję bardzo za odpowiedz.Jestem Tego świadoma ,ślepo w to brnełam i nie widziałam dużo rzeczy które teraz zaczynam zauważać. Itak wystarczająco dużo czasu straciłam na coś co tak naprawdę wynika było jednostronne.
Szukam raczej rozwiazania jak wyjść z tej sytuacji która mnie osłabia i niszczy zbyt długo juz to trwa nie da się tak żyć .Itak moje trudy są na nic. Zbyt długo w tym tkwie i za każdym razem co to ucinam ciężko potem ogarnąć mi samą siebie.
Dokładnie tak jak napisałaś i tak Twoje trudy na nic.
Jego zachowania nie bierz do siebie ,to jest tylko jego życie i to co on z nim zrobi to jest jego problem.
Jasne,że chciałaś go odciągnąć od brania dopalaczy ale jak on nie chce to niestety nic nie zrobisz. Szkoda.
A pisanie z innymi dziewczynami to chyba nie trzeba tego tłumaczyć ,że nie jest w porządku.
Chcesz to zakończyć to zacznij się uodparniać na jego powroty.
Najlepszym na świecie sposobem jest "zero kontaktu". To pozwala na odnalezienie siebie po ciężkich związkach,daje czas na pozbieranie myśli i określenie uczuć.
Nie jest proste ale wykonalne.
rojka dzięki za chwile i wypowiedź w moim temacie. Zaczynam juz patrzeć na to z innej strony bardziej trzeźwy okiem juz tyle razy mnie sprowadził ciągłymi kłamstwami na ziemię, ze mu kompletnie juz w nic nie wierzę. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia bo nigdy krzywych akcji mu nie robił aczkolwiek tez bym mogła odwet zrobić za jego postepki ale to by było wbrew mojej naturze.