Witajcie,
Zapewne głupio to zabrzmi z ust faceta ale potrzebuję się wygadać i poszukać jakiegoś sensownego wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje.
Mianowicie chodzi o moją dziewczynę z którą jestem 4 lata, mamy 24-25 lat.
Problem jest tego typu że ona jest... leniem. Stwarzała wokół siebie na początku naszej znajomości taką otoczkę, tzn. częste spacery, wypady do kina, restauracji, ładnie się ubierała.
Wszystko zaczęło się w przeciągu ostatniego roku, samo z siebie i nagle.
Wraca z pracy, jedyne co robi to wita się ze mną, pogada parę minut, ogląda telewizję i po godzinie idzie spać, zwykle jest to 20-21 godzina. Nigdzie nie chce wyjść, ani spacer ani do kina ani coś zjeść, w dodatku nie dba o siebie, makijaż 3 razy do roku, golenie nóg czy miejsc intymnych przedłuża najbardziej jak się da i co najgorsze myje się raz na tydzień... Nie mam już sił, bo o ile temat niewychodzenia jest tematem w miarę normalnym to temat mycia się jest już delikatny. W dodatku nasz sex, który był codziennie lub co drugi dzień z dnia na dzień stał się sexem 3 razy w miesiącu i nie wiem czy unika go z lenistwa czy z tego że jest jej głupio bo się nie myje... Obiad po pracy ? Mogę zapomnieć, nawet herbaty nie zrobi a o posprzątaniu to nawet nie wspominam.
Jakby tego było mało cały czas wytyka mi że ja w pracy się obijam a ona ciężko pracuje, chociaż mam trudniejszy zawód, pracuję od niej dłużej i zarabiam więcej to mimo wszystko pracę zostawiam w pracy i przychodzę z pozytywnym nastawieniem do domu.
Każdy dzień wygląda tak samo, aczkolwiek raz na tydzień zechce jej się wyjść do sklepu... tyle że samochodem a sklep jest 300 metrów od naszego miejsca zamieszkania...
Wypalam się przy takim nastawieniu, kocham ją ale taką jaką była bo teraz to wegetacja, zero zainteresowań, zero marzeń, zero chęci.


