Byłam z facetem prawie 10 miesięcy w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam dość bo poczułam się coraz bardziej zaniedbywana.
Brakowało mi uczucia w tym związku i byłam coraz bardziej nieszczęśliwa..nigdy nic nie powiedział do mnie nic miłego,
nigdy mojego imienia nie wypowiedział, nigdy nie powiedział że mu się podobam albo że ładnie wyglądam, wiedziałam że jest
mało wylewny ,mówił że się zmieni a Ja wciąż czekałam i nie było żadnych zmian ale dałam sobie spokój.Potem zaczełam zauważać inne rzeczy
które mnie martwiły np. nie szanował mojego czasu, a jak już się gdzieś wybieraliśmy to z kimś lub Ktoś inicjował jakiś wypad a jak nie wypaliło to
jechaliśmy gdzieś żeby nie było...z czasem Ja zaczełam nocować u niego..on u mnie i tak cały czas..tv.piwo i spać ,lubię
czasem tak spędzać czas ale to tak wyglądało już jakbyśmy mieli przejść w stan wegetacji..dodam że był zimny, oschły i
czasem obojętny mało było rozmów między nami..czułam się już samotna w tym związku..tak było od początku naszego związku..
Mówił że mu zależy ale to było na początku oczywiście musiałam to z niego wyciągnąć bo sam by nic nie powiedział..
Ogólnie dobry, spokojny chłopak...Ja często tez inicjowałam kontakt kiedy się spotkamy..bo też się starał ale najchętniej to
by się odzywał w piątek o 22 00 i powiedział że w sobotę się zobaczymy dlatego Ja starałam się zawsze wiedzieć wcześniej.
Czułam się jak dodatek do wszystkiego. Wcześniej się pytałam czy w ogóle do siebie pasujemy itp..on powiedział że mnie kocha
oczywiście zapytałam się o to..
Ja zerwałam bo nie wytrzymałam już ...a on powiedział że on już też ma tego dość i że się nie zmieni ,doceni mnie kto inny..
bo jego też już to męczy( bo zawsze mówiłam mu co mi nie pasuje i pytałąm dlaczego taki jest ale nie było z tego powodu
kłótni)chciałam wrócić żebyśmy to wszystko naprawili ..żebyśmy porozmawiali ..jakiś kompromis itp. dał mi szansę i
powiedział zobaczymy jak będzie i prez cały tydzień wymieniliśmy parę sms i w końcu zapytałam czy się spotkamy
a on powiedział że chce przerwy bo coś się nie klei..i tak o to on ze mną skończył ..ja oczywiście mówiłam że Go Kocham itp.
i cały tydzień mnie trzymał w takiej nie pewności..potem powiedział ze chce się ze mną przyjaźnić i że nawet tego chce ale narazie nic więcej i
chce mieć kontakt ze mną bo nie jest zły na mnie czy coś..ehh..potem Go prosiłam żebyśmy się spotkali że bede walczyć i mi zależy
a on tylko wyciągał pośrednie z moich smsów..po 2 tygodniach zapytałąm się co tam u niego odpowiedział itp.
Za parę dni spytałam czy się spotkamy na kawę a on że spotkanie raczej odpada odpisał dopiero na następny dzień..i cisza
od 10 dni..Wcześniej jeszcze jak mu pisał że miałam ciężkie dni itp to powiedział że on nie czuje tego co na początku.
Różne wersje mi mówi ale gdy mu mówiłam że mi zależy itp..a jak on ma mnie dość to ma powiedzieć że to koniec ..nie będe sobie
nadzieji robić ale nie powiedział zostańmy przyjaciółmi. Uważam że jest nie dojrzały albo naprawdę byłam mu obojętna.
Naprawdę tęsknie za nim ale wiem żeby się nic się nie zmienił jakby nawet wrócił ehh. On wiedział że jestem z nim nieszczęśliwa.
Wiem kompletny chaos..ale czuje czasem że to wszystko moja wina..i muszę to z siebie wyrzucić.
Jeśli chodzi o angażowanie się to było ono z oby stron.
Czy on już podjął całkowitą decyzję..czy nigdy się nie odezwie?