Witajcie,
Mam pewien dylemat, chociaż czuję, że sytuacja jest beznadziejna i nic z tego nie wyjdzie. No ale nadzieja umiera ostatnia
Ostatnio poznałam przez aplikację fajnego chłopaka, mamy po 30 lat, więc dzieciakami już nie jesteśmy.
Szybko umówiliśmy się na pierwszą randkę i po raz pierwszy od jakiegoś czasu poczułam, że coś zaiskrzyło. Facet nie jest jakiś super przystojny, dosyć nieśmiały ale ma to coś.
Randka trwała trzy godziny, siedzieliśmy w restauracji praktycznie do zamknięcia. Na początku on był trochę zestresowany, ale potem się rozkręcił, okazało się, że mamy dużo wspólnych tematów i zainteresowań. W trakcie rozmowy mówił, że następnym razem jak się spotkamy to pójdziemy tam, zobaczymy to itd.
Jak się rozstawialiśmy to zaznaczył, że ma nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. Ja zaproponowałam, żebyśmy wymienili się numerami. On zapisał mój i wysłał mi wiadomość w stylu : hej, tu Tomek (imię oczywiście zmienione )
Dał mi buzi w policzek i rozeszliśmy się.
Niestety po spotkaniu się nie odezwał. Widzieliśmy się tydzien temu w piątek, ale wiedziałam, że weekend i tydzień będzie mial zajęty. Jego siostra z rodziną miała przyjechać z zagranicy. W każdym razie odczekałam cztery dni i napisałam raczej netrualną wiadomość : hej, mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko dobrze. Jeśli miałbyś ochotę któregoś dnia na kolejne spotkanie, daj mi znać
Chłopak niestety nie odpisał.. Wiadomosc wyslalam trzy dni temu. Wiem, ze raczej szans juz nie ma, chociaz łudzę się bo facet nie z tych co lubią pisać.
Skasowałam jego numer, żeby nie kusiło mnie napisać do niego jeszcze raz.
Wiem, ze to było tylko jedno spotkanie ale kurcze jest mi przykro bo dawno sie tak fajnie nie bawiłam i mialam ochote to powtórzyć.
A Wy co o tym myślicie ? Czy jest nadzieja ?