zemsta - nie wypada? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zemsta - nie wypada?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 62 ]

Temat: zemsta - nie wypada?

Potrzebuję rady, spojrzenia obiektywnym okiem, ….od 20 lat jestem mężatką i mam dwoje dzieci. Pięć lat temu przechodziliśmy  kryzys, który skończył się dwa miesiące temu. Postanowiliśmy, że już nic nam nie pomoże i powinniśmy się rozejść. Właściwie to ja zaproponowałam, ponieważ miałam dość życia w zawieszeniu … niby razem, ale tak naprawdę osobno. Przez te ostatnie 5 lat próbowaliśmy się do siebie zbliżyć, ale z każdym dniem oddalaliśmy się. Zaczęliśmy żyć własnymi życiami: osobne wyjścia, osobni znajomi, zero rozmów o nas samych, naszych codziennych sprawach, radościach i  porażkach jedynie czas z dziećmi spędzaliśmy wspólnie. Dlaczego do tego w ogóle po 15 latach, niby udanych – oczywiście to jedynie moje subiektywne odczucie  -  doszło?
Mąż zakochał się w koleżance z pracy i dzięki tej miłości uświadomił sobie, że właściwie to nigdy mnie nie kochał, że nie o takiej kobiecie marzył, a nie umiał tego powiedzieć , niby ciągle dawał mi do zrozumienia, że jak się nie zmienię to on znajdzie sobie inną, a że po drodze dwoje dzieci się urodziło, no cóż bywa…
Chyba nie muszę pisać, co się wtedy ze mną działo ….klasyka: załamanie nerwowe, utrata wagi i wiary w siebie, strach, podeptane nadzieje i marzenia i pytanie CO DALEJ? I tak mijał rok, po roku….uwierzyłam znowu w siebie, ale serca już nie naprawiłam. Ktoś powie zmarnowane pięć lat, nie, nie zmarnowałam. Ja potrzebowałam tego czasu, aby dojść do tego momentu w którym dzisiaj jestem, że chcę rozwodu.
Kiedy w 20 rocznicę powiedziałam, że powinniśmy zamieszkać osobno, mąż się zbytnio nie przejął…nawet tak będzie lepiej i im dłużej szukał mieszkania tym bardziej zmieniał zdanie….w pewnym momencie stwierdził, że właściwie powinniśmy zamieszkać razem, bo w większym mieszkaniu będzie miał więcej przestrzeni dla siebie i być może to wpłynie pozytywnie na niego, może będzie mnie nerwowy  no i dzieci będą nas miały i oczywiście najważniejszy argument pieniądze – mniej wydamy jeżeli weźmiemy wspólny kredyt….
Nie powiem, że przez chwilę się zawahałam – zawsze byłam słaba na jego manipulacje – ale przypadek sprawiał, że zmieniłam zdanie i ten moment mi uświadomił, że wcale nie jestem taka silna, taka gotowa, taka pewna, że wciąż mam żal do niego, wciąż mnie boli to odrzucenie, że powinien na sobie poczuć jak to jest, od kilku dni męczy mnie myśl, ze powinnam się zemścić…
Przypadek dotyczył, że odczytałam jego billingi…i przeżyłam szok. Codziennie ona….od co najmniej roku –wcześniejszych bilingów nie udało mnie się ściągnąć – kilka smsów dziennie codziennie!
Może tak by mnie to nie sieknęło, gdyby okazało się, że to jakaś inna…nie wiem może tak mnie się tylko wydaje…
Pięć lat temu była rozmowa z nim, z nią i obiecała, że będą mieć jedynie służbowy kontakt. Mąż po tej rozmowie kupił nowy telefon – niby do spraw służbowych…nigdy przez te 5 lat nie sprawdzałam jego telefonów…co mnie teraz podkusiło, żeby sprawdzić bilingi…ciekawość? Opatrzność? Okazało się, ze ten telefon służył tylko do kontaktów z nią. W każdej minucie naszego życia była obecna ona…kiedy byliśmy we dwoje tak naprawdę we troje, w każde święto, w każdą rocznicę, w wolny dzień, na wakacjach, na wycieczce, ciągle ona, ona, ona  ta kobieta nawet nie dała nam szansy, na naprawę związku, relacji, bo wciąż była w jego sercu, myślach i przy boku….a on ? obłuda! Po co te próby naprawiania relacji, udawanie, narzekanie, że nic nie robię by to zmienić i na koniec wspólne mieszkanie? Po co mnie tak zwodził, oszukiwał? Ja nic od niego nie chciałam, nie namawiałam,  wiele razy prosiłam odejdź daj żyć! Daj szansę sobie i mnie ułożyć życie…
W pierwszej chwili chciałam wydrukować te wszystkie bilingi i wysłać jej mężowi…ale po namyśle stwierdziłam, że facet nie jest temu winny, po co ma przeżywać to co ja, tym bardziej, że o pierwszym razie wiedział i o mało by się nie rozsypało ich małżeństwo, co by zrobił wiedząc że nadal się spotykają. Raczej bardziej ich łączy relacja esemesowa ale jednak….poza tym dzieci – nie chcę by przeżywały to co moje…..
Zostaje ona i on.
Ona  - chce jej wysłać te bilingi i uświadomić, co ryzykuje i chcę, aby zerwała z nim kontakt tak z dnia na dzień i bez słowa wyjaśnienia…tylko tyle…
On – by poczuł, co czuje osoba, która z dnia na dzień, bez uprzedzenia, traci kogoś, kogo kochała…też tylko tyle….nie chcę jego powrotu, zbyt długo mnie oszukiwał i pierwszy raz czuję , że tego już bym nie wybaczyła, poza tym bałabym się, że kiedyś znowu mnie oszuka.
Ale się waham…..mam ambiwalentne uczucia – raz targa mną złość , raz obojętność….

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-25 23:47:11)

Odp: zemsta - nie wypada?

Dobrze się stało, że sprawdziłaś billingi. Mogłaś się upewnić, że przez ostatnich kilka lat, gdy próbowaliście poskładać wasze małżeństwo, tak naprawdę była to jedna wielka mistyfikacja, skazana na niepowodzenie.
I niech się na tym zakończy.
Potrzebowałaś tych 5 kat aby dojrzeć do rozstania a twój mąż przypieczętował tylko twoją decyzję, postawił kropkę nad i.
I niech tak zostanie.

Zemsta to marnotrawstwo energii.

3

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

On – by poczuł, co czuje osoba, która z dnia na dzień, bez uprzedzenia, traci kogoś, kogo kochała…też tylko tyle…..

Nie straciłaś go z dnia na dzień, ten proces trwa już od 5 lat!
Zemsta nie jest dobrym doradcą, zresztą jak zamierzasz się zemścić, przecież jemu od dawna na Tobie nie zależy.
Uważam, że rozmowa z kochanką, a tym bardziej wysyłanie jej dowodów jakie posiadasz, nie ma najmniejszego sensu.
Oni od dawna wyzbyli się skrupułów i nie liczą się z Wami tzn ona z mężem, a Twój z Tobą.
Zachowaj te bilingi, postaraj się o zdobycie jeszcze innych dowodów i nic mu o tym nie mów.
Wnieś sprawę o rozwód i wtedy  zastanów się czy jednak nie powiadomić jej męża, on też jest oszukiwany.
To byłaby by być może jakaś niewielka zemsta, bo może trochę skomplikowałabyś jej życie, a może wręcz przeciwnie, wreszcie wszyscy mieliby jasną sytuację, a para kochanków mogłaby się wreszcie oficjalnie połączyć.
Piszesz, że nie zmarnowałaś tych pięciu lat, no nie wiem, skoro jednak zabolało Cię ponowne wykrycie zdrady męża, to jednak chyba nie przerobiłaś tego wszystkiego.
Trzymaj się swoich planów rozwodowych, bo raczej nie masz czego ratować.

4 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-11-26 01:53:34)

Odp: zemsta - nie wypada?

Tak to jest powiem tak jak zdradza facet to kawał @@@@ to już nie nawet facet (o mężczyźnie nawet wspominając) to jest dno pipa. Mężczyźni tak nie postępują to nie przypadek zazwyczaj jak zdradza to dlatego że może więc jest to z premedytacją, dziewczyno zapamiętaj to.

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

5

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

W pierwszej chwili chciałam wydrukować te wszystkie bilingi i wysłać jej mężowi…ale po namyśle stwierdziłam, że facet nie jest temu winny, po co ma przeżywać to co ja, tym bardziej, że o pierwszym razie wiedział i o mało by się nie rozsypało ich małżeństwo, co by zrobił wiedząc że nadal się spotykają. Raczej bardziej ich łączy relacja esemesowa ale jednak….poza tym dzieci – nie chcę by przeżywały to co moje…..
Zostaje ona i on.
Ona  - chce jej wysłać te bilingi i uświadomić, co ryzykuje i chcę, aby zerwała z nim kontakt tak z dnia na dzień i bez słowa wyjaśnienia…tylko tyle…
On – by poczuł, co czuje osoba, która z dnia na dzień, bez uprzedzenia, traci kogoś, kogo kochała…też tylko tyle….nie chcę jego powrotu, zbyt długo mnie oszukiwał i pierwszy raz czuję , że tego już bym nie wybaczyła, poza tym bałabym się, że kiedyś znowu mnie oszuka.
Ale się waham…..mam ambiwalentne uczucia – raz targa mną złość , raz obojętność….

Ech,ja rozumiem,że to Twój mąż,że go kochasz ale uświadom sobie,że ONA nie przymuszaa go pod pistoletem do kontaktów.On zapewne na smsy odpowiadał bo jakoś nie wyobrażąm sobie by jakakolwiek kobieta słała smsy przez tak długi czas,na które facet nie odpowiadał.
No rzeczywiście,po co ma przezywać to co Ty-on nie winien przecież.To ona go napadła,usidliła i trzymała w piwnicy o chlebie i wodzie.Kobieto co Ty w ogóle piszesz? On doskonale wiedział,że dostawał smsy,pewnie na nie odpowiadał więc ja tego nie rozumiem.
Po cholerę masz wysyłać jej bilingi? Myślisz,że się Tobą i Twoimi uczuciami przejmie? Przecież ona wiedziała o Tobie.Jak wyślesz pomyśli sobie o Tobie jako o nieszczęśliwej kobiecie co to nawet do stóp kochance nie dorównuje.

Ty chcesz jego powrotu-widać to po każdym napisanym przez Ciebie słowie.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

6

Odp: zemsta - nie wypada?
josz napisał/a:
moniksz napisał/a:

On – by poczuł, co czuje osoba, która z dnia na dzień, bez uprzedzenia, traci kogoś, kogo kochała…też tylko tyle…..

Nie straciłaś go z dnia na dzień, ten proces trwa już od 5 lat!
Zemsta nie jest dobrym doradcą, zresztą jak zamierzasz się zemścić, przecież jemu od dawna na Tobie nie zależy.
Uważam, że rozmowa z kochanką, a tym bardziej wysyłanie jej dowodów jakie posiadasz, nie ma najmniejszego sensu.
Oni od dawna wyzbyli się skrupułów i nie liczą się z Wami tzn ona z mężem, a Twój z Tobą.
Zachowaj te bilingi, postaraj się o zdobycie jeszcze innych dowodów i nic mu o tym nie mów.
Wnieś sprawę o rozwód i wtedy  zastanów się czy jednak nie powiadomić jej męża, on też jest oszukiwany.
To byłaby by być może jakaś niewielka zemsta, bo może trochę skomplikowałabyś jej życie, a może wręcz przeciwnie, wreszcie wszyscy mieliby jasną sytuację, a para kochanków mogłaby się wreszcie oficjalnie połączyć.
Piszesz, że nie zmarnowałaś tych pięciu lat, no nie wiem, skoro jednak zabolało Cię ponowne wykrycie zdrady męża, to jednak chyba nie przerobiłaś tego wszystkiego.
Trzymaj się swoich planów rozwodowych, bo raczej nie masz czego ratować.

7

Odp: zemsta - nie wypada?

Nie straciłaś go z dnia na dzień, ten proces trwa już od 5 lat!                                                                    5 lat trwa odkąd dowiedziałam się o niej i wierz mi straciłam jego z dnia na dzień....bez ostrzeżenia.....To prawda zabolało ....co nie zmienia faktu że chcę rozwodu....świadomość, że już komuś na Tobie nie zależy chyba zawsze boli....

8

Odp: zemsta - nie wypada?
gojka102 napisał/a:
moniksz napisał/a:

W pierwszej chwili chciałam wydrukować te wszystkie bilingi i wysłać jej mężowi…ale po namyśle stwierdziłam, że facet nie jest temu winny, po co ma przeżywać to co ja, tym bardziej, że o pierwszym razie wiedział i o mało by się nie rozsypało ich małżeństwo, co by zrobił wiedząc że nadal się spotykają. Raczej bardziej ich łączy relacja esemesowa ale jednak….poza tym dzieci – nie chcę by przeżywały to co moje…..
Zostaje ona i on.
Ona  - chce jej wysłać te bilingi i uświadomić, co ryzykuje i chcę, aby zerwała z nim kontakt tak z dnia na dzień i bez słowa wyjaśnienia…tylko tyle…
On – by poczuł, co czuje osoba, która z dnia na dzień, bez uprzedzenia, traci kogoś, kogo kochała…też tylko tyle….nie chcę jego powrotu, zbyt długo mnie oszukiwał i pierwszy raz czuję , że tego już bym nie wybaczyła, poza tym bałabym się, że kiedyś znowu mnie oszuka.
Ale się waham…..mam ambiwalentne uczucia – raz targa mną złość , raz obojętność….

Ech,ja rozumiem,że to Twój mąż,że go kochasz ale uświadom sobie,że ONA nie przymuszaa go pod pistoletem do kontaktów.On zapewne na smsy odpowiadał bo jakoś nie wyobrażąm sobie by jakakolwiek kobieta słała smsy przez tak długi czas,na które facet nie odpowiadał.
No rzeczywiście,po co ma przezywać to co Ty-on nie winien przecież.To ona go napadła,usidliła i trzymała w piwnicy o chlebie i wodzie.Kobieto co Ty w ogóle piszesz? On doskonale wiedział,że dostawał smsy,pewnie na nie odpowiadał więc ja tego nie rozumiem.
Po cholerę masz wysyłać jej bilingi? Myślisz,że się Tobą i Twoimi uczuciami przejmie? Przecież ona wiedziała o Tobie.Jak wyślesz pomyśli sobie o Tobie jako o nieszczęśliwej kobiecie co to nawet do stóp kochance nie dorównuje.

Ty chcesz jego powrotu-widać to po każdym napisanym przez Ciebie słowie.

Gojka nauczyc sie czytac ze zrozumieniem nim udzielasz genialnych rad. Autorka zastanawiala sie pierwotnie nad wyslaniem bilingow mezowi kochanki i o nim pisala ze nie jest winny sytuacji a nie o swoim mezu takze cala Twoja teoria ze chce go wybielac i bronic jest bzdurna.

9

Odp: zemsta - nie wypada?

Gojka miałam na myśli jej męża - że nie jest niczemu winny. Mój jest , to on zabiega o jej uwagę....czy chcę jego powrotu? Tak ale do niego sprzed 5 lat....teraz za dużo w nas zlych emicji i wspomnień. Poza tym po co mi facet który deklaruje że mnie nie kocha...a że boli? No boli i ten ból zawsze ze mną pozostanie.....

10 Ostatnio edytowany przez moniksz (2015-11-26 10:05:34)

Odp: zemsta - nie wypada?

Paweło....
Jak to może zdradzać....że dostał ode mnie pozwolenie? Zdradza bo chce, a o zdanie mnie nie pytał....

11

Odp: zemsta - nie wypada?

Monik

Patrząc na staż Waszego małżeństwa wnioskuje, ze jesteś dojrzałą kobietą a i dzieci już nie są małe.
Rozumiem, ze boli zdrada, bo ona zawsze boli najbardziej, ale z tego co napisałaś wnioskuję, że nie jesteś osobą, która bierze los w swoje ręce. 5 lat czekałaś godząc się ze świadomością, że nie jesteś kobietą jego życia i nic z tym nie zrobiłaś. On zaproponował wspólne mieszkanie z wygody, bo skoro kochanka nie jest gotowa zostawić męża i odejść, to po co mu generować extra koszty, skoro przy Twoim boku i tak może żyć jak "kawaler".
Zemsta nic tu nie da, nie ta to będzie inna, ale na pewno już nie Ty..
Moja rada, to zacząć decydować o sobie..
Żadnego wspólnego mieszkania, bo w efekcie prędzej czy później zostaniesz i tak beż męża, za to ze wspólnym kredytem..
Idź swoja drogą i zapomnij o miłości do faceta, który już dawno jej dla Ciebie nie ma. Wszystko co dobre jeszcze przed Tobą, ale aby to dobro znaleźć musisz być wolna uczuciowo i materialnie..

12 Ostatnio edytowany przez moniksz (2015-11-26 10:42:49)

Odp: zemsta - nie wypada?

takata
masz rację....jestem już dojrzałą kobietą....te 5 lat to był czas na usamodzielnienie się. Dzieci dorosły, ja znalazłam pracę - wcześnie dwoje malutkich dzieci dzieci i bez pracy...ten czas to nie tylko uporanie się z emocjami, ale tez przygotowanie gruntu. Ławo się piszę, bierz dzieci i odejdź, bo on to drań... poza tym emocje to zły doradca.

13

Odp: zemsta - nie wypada?

Monik

Pewnie, ze łatwo się pisze a trudno robi..
Ale Tobie potrzebna jest zmiana a zmiany zawsze bolą, bo na początku zmiany jest zawsze gorzej..
Moim zdaniem nie masz wyjścia, albo zmienisz tą "chorą" sytuację i zaczniesz kochać siebie, albo następne miesiące albo lata będziesz tkwiła w związku, który Ci nie odpowiada, łudząc się że będzie dobrze.
Nie napisałam, że twój mąż to drań, on się zwyczajnie zakochał i chce żyć tak, aby jemu było dobrze. Ja to rozumiem ..
Napisałam w Twoim wątku aby "pomóc" Tobie i powiedzieć Ci, że życie jeszcze przed Tobą i że zasługujesz na to aby być kochana i żyć tak jak chcesz :-)

14

Odp: zemsta - nie wypada?

O tym, że się łatwo pisze napisałam ogólne smile
Tak, ja to wiem i jestem świadoma, że czas ucieka, ja nie młodnieje, a mąż się nie zmieni ...choć przyznam się, że chyba masz rację łudziłam się, że będzie dobrze. Nie ukrywam boję się zmian, boję bardziej od strony finansowej, bo tak życiowo to ja już od dawna jestem sama...

15

Odp: zemsta - nie wypada?

moniksz
Czy nie jest tak, że jesteś zła na samą siebie i planując zemstę odwracasz uwagę od swoich pierwotnych emocji?
Czy nie jesteś zła na samą siebie, że siebie oszukiwałaś, licząc, że twój mąż pokocha ciebie na nowo?
A może wciąż liczysz na to, że ruszy go sumienie i spojrzy na ciebie tak, jak byś tego pragnęła i zechce naprawić swój błąd?

16

Odp: zemsta - nie wypada?

Hmmm.....dałaś mi do myślenia. Tak jestem zła na siebie, że się tak długo oszukiwałam, łudziłam i dawałam tysiące szans, których on nawet nie chciał, ba nawet nie zauważał smile Nie zmierz na to, że ruszy jego sumienie nie liczę i na 100 % wiem, że nie zechce naprawiać swojego błędu, bo według niego on żadnego błędu nie popełnił.
Zakochał się. bo kiedyś popełnił błąd żeniąc się ze mną licząc, że uda się jemu mnie zmienić.... tak jestem zła, wściekła, bo po 15 lat całkowicie zdyskredytował mnie jako żonę i matkę!

17

Odp: zemsta - nie wypada?

moniksz, jak wcześniej napisałam, zbieraj dowody i nie zdradzaj się ze swoją wiedzą.
Nie myśl o zemście, tylko o sobie, jak z tej sytuacji wyjść, a jednocześnie ugrać jak najwięcej dla siebie i dzieci.
Szkoda, że przez 5 lat oszukiwałaś się, czekając na cud. Tak długi romans Twojego męża z jedną kobietą, raczej nie daje szansy Waszemu małżeństwu.
Niestety, musisz się z tym pogodzić.
Dobrze, że jesteś zdecydowana na rozwód, to już duży krok do przodu, teraz zrób kolejny, udaj się do prawnika, przeanalizuj swoją sytuację i nie odwlekaj.
Zobaczysz, jaką ulgę poczujesz, gdy wyzwolisz się z tego chorego "związku". Nie marnuj kolejnych lat życia ze zdrajcą.
Zastanów się nad wniesieniem sprawy z orzeczeniem winy męża, tylko musisz mieć twarde dowody, będziesz miała szanse na uzyskanie alimentów na siebie.
Także fakt, że cały czas mieszkał z Wami, możesz argumentować, jako daną szansę na ratowanie rodziny, ponownie udowodniona zdrada raczej mu nie pomoże, w pewnym sensie oszukiwał Cię nadal przez te lata.
Nie szukaj już u niego jakiś ciepłych uczuć wobec siebie, docenienia Cię, bo wiesz, że to nie nastąpi.
Sama się doceń i zacznij działać.

18

Odp: zemsta - nie wypada?

Na razie byłam w banku - chcę wziąć kredyt, aby jego spłacić. Myślałam, o rozwodzie z orzeczeniem winy....ale smsy mogą nie wystarczyć, innych dowodów nie mam. Poza tym ja nie wiem o czym oni piszą....druga sprawa, taki rozwód się ciągnie, dzieci są przesłuchiwane, kuratorzy....nie chce  się w to bawić, rozdrapywać... mąż nie da za wygraną i będzie wojna....
Może racja, żeby tymi bilingami później coś ugrać...

19 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-26 12:14:40)

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

.... tak jestem zła, wściekła, bo po 15 lat całkowicie zdyskredytował mnie jako żonę i matkę!

On nie może ciebie zdyskredytować jako żonę i matkę. Tylko ty sama mogłabyś to zrobić. I robisz w swoim umyśle.

Nikt nie jest idealny, każdy z nas ma wady, każdy popełnia błędy. Jednak, gdy spoglądam z boku, to widzę, że ty byłaś lojalna - twój mąż nielojalny, ty byłaś uczciwa - on oszukiwał, ty się starałeś - on nawet nie próbował stworzyć atmosfery do rozwijania relacji, będąc wciąż w emocjonalnym związku z inną osobą. Ty byłaś w porządku wobec niego i waszego związku - on nie.
Może i wcześniej na życiowych zakrętach nie wszystkie twoje zachowania były wzorowe, ale to nie ty zawaliłaś na ostatniej prostej.

Zostałaś wykorzystana i to nie ulega wątpliwości, ale to ciebie w żaden sposób nie dyskredytuje jako żonę i matkę. prędzej jego jako partnera i przyjaciela, którym być może nigdy nie był.

Największą twoją zemstą będzie, gdy będziesz prowadziła szczęśliwe, spokojne życie bez niego. Jestem pewna, że tak będzie, gdy już pogodzisz się z waszym rozstaniem i przestaniesz zamartwiać o to, czy i jak bardziej powinnaś się starać, aby on dostrzegł ciebie jako kobietę, jako przyjaciółkę. Wtedy gdy on zorientuje się, że nie jest pępkiem wszechświata i spoglądając wstecz dostrzeże, co utracił przez własne działania, ty będziesz oddychała pełną piersią, nic nie musząc, nie czując presji i odpowiedzialności za trzymanie waszej rodziny w kupie. Gdy on spostrzeże, że jego wyidealizowany i nie sprawdzony w realnym życiu związek z "koleżanką" to była tylko iluzja a z tobą tworzył w realnym świecie prawdziwą rodzinę, którą zniszczył swoimi mrzonkami, ty będziesz już wolna od uczuć odrzucenia i niekochania. Nie chciałabym być na jego miejscu, gdy zorientuje się, że na własne życzenie stracił miłość i osobę, która go prawdziwie kochała i że prawdziwy związek, prawdziwą wspólnotę zamienił na niemożliwą do zrealizowania fantazję. To straszna świadomość, że przez własne, dziecinne życie w iluzorycznym świecie straciło się coś, co miało realną wartość.

20

Odp: zemsta - nie wypada?

Moniksz, nie pokazuj swoich dowodów. Raczej je dobrze zabezpiecz. I myśl o sobie i dzieciach.
Jestem od ciebie trochę starsza, przeżywam od 3 lat podobną sytuację, ale dopiero z twojego wątku dowiedziałam się, jak dostać się do billingów. Czytam je od godziny i jestem zszokowana, choć przecież inne dowody zdrady już miałam. Prawie każdy dzień zaczynał od SMS-a do niej i tak też kończył. W międzyczasie, gdy ja byłam w pracy, kilkudziesięciominutowe rozmowy. Nawet w okresach, kiedy niby próbował naprawiać nasze małżeństwo.
Mąż 3 lata temu zakochał się w młodszej o 20 lat kobiecie. W naszym małżeństwie różnie bywało.
3 lata temu zaogniło się bardzo. Mąż stał się agresywny. Obwiniał mnie za wszystko, krytykował mój wygląd.  Potem nagle opróżnił wspólne konto, wyprowadził się.  Ja szalałam, dzwoniłam, ukrywałam sytuację przed dorosłymi dziećmi. Hormony tarczycy nagle spadły do kilku procent dolnej granicy normy. Dzwoniłam – raz odbierał, raz nie. A jak odebrał, to odpowiedzi były w stylu „Szczęścia życzę. To nie ten adres”.  Wrócił po 2 miesiącach, trochę to wymusiłam – święta były, nie wiedziałam, jak to wytłumaczyć dzieciom. Ale relacje nie poprawiły się. Właściwie mieszkał w oddzielnym pokoju, do którego prawie wstępu nie miałam. Wychodził, wyjeżdżał, kiedy chciał. Jakiś rok temu zauważyłam, że wyjeżdżał nie tylko służbowo. Nie zawsze udawało mi się zachować zimną krew. Robiłam mu wyrzuty. On odpowiadał bez skruchy ”I co z tego. To twoja wina. Nie układało nam się.  Zmieniły mi się priorytety”.  W tym roku wytropiłam ich wyjazd na 3-dniowy „Rodzinny rajd rowerowy”.  Hormony mi znowu zaszalały. Dobrałam się do jego dysku – ponad setka zdjęć z tego rajdu, ona prawie na każdym. I podejrzenie – ja znam ten rower, przy którym ta pani pozuje.  Podejrzenie, bo rowerem dawno nie jeździłam. Stał w garażu, do którego bronił dostępu jak lew. Któregoś dnia zaproponował, żebyśmy razem wyjechali rowerem. Zgodziłam się. No i już miałam pewność. Nawet błoto na oponach było. Zapytałam, czy mój rower był na rajdzie. Najpierw zaprzeczanie. W końcu skapitulował. A po moich pretensjach uznał, że to moja wina. Bo Pani dla niego tyle dobra zrobiła.  A ona taka niewinna. A ja podła.
On się zabezpieczał przed ewentualnym rozwodem. Aby udowodnić, jak jestem złą gospodynią, obfotografował całe mieszkanie, włącznie ze wszystkimi półkami w szafach. Buty też mam sfotografowane i policzone. 
Ja natomiast popełniłam wiele błędów. Zaniedbałam pracę, kontakty z rodziną, zamknęłam się w sobie. Przeczytałam chyba wszystko o zdradzie. Dziś mam problemy ze zdrowiem. Ale dość o mnie. To twój wątek.
Ty jesteś młodsza ode mnie. Podjęłaś decyzję o rozwodzie. Ale nawet gdybyś rozmyśliła się z tego, dowody zdrady zabezpiecz. I dbaj o siebie, dzieci, o swoje poczucie wartości, kontakty, pracę i wszystko, co ciebie dotyczy.

21

Odp: zemsta - nie wypada?

Mary, strasznie mi przykro....a jednocześnie dziękuję za ukazaniu obrazu jak mogłoby wyglądać moje życie....Skąd ja to znam, wszystko źle, wszystko nie tak, właściwie ty to nie ta....Mary, skoro dzieci już dorosłe to co Ciebie przy nim trzyma? Strach o przyszłość, przyzwyczajenie, status materialny? Ja nie ukrywam, że tak długo zwlekałam wyłącznie z powodu finansów. Dzisiaj nadal się boje, ale mam dwie ręce i wiem, że sobie poradzę, a dowody zabezpieczę smile

22

Odp: zemsta - nie wypada?
zmierzch napisał/a:

[
Największą twoją zemstą będzie, gdy będziesz prowadziła szczęśliwe, spokojne życie bez niego.

Do tego będę dążyć, ale nie sadzę, aby to , że ja będę szczęśliwa będzie dla niego zemstą. Po pierwsze on chce mieszkać sam, bo wiadomo u nas zawsze i wszędzie burdel big_smile ma swoje rytuały i naprawdę będzie spokojniejszy.
Po drugie ucieszy się i stwierdzi, że tylko dlatego, że on mnie zostawił ja dzisiaj jestem szczęśliwa, taki typ.

23

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:
zmierzch napisał/a:

[
Największą twoją zemstą będzie, gdy będziesz prowadziła szczęśliwe, spokojne życie bez niego.

Do tego będę dążyć, ale nie sadzę, aby to , że ja będę szczęśliwa będzie dla niego zemstą. Po pierwsze on chce mieszkać sam, bo wiadomo u nas zawsze i wszędzie burdel big_smile ma swoje rytuały i naprawdę będzie spokojniejszy.
Po drugie ucieszy się i stwierdzi, że tylko dlatego, że on mnie zostawił ja dzisiaj jestem szczęśliwa, taki typ.

Daj spokój z tą zemstą, przestań się przejmować jego zdaniem o Tobie.
Facet tak daleko odpłynął, że prawdopodobnie w nosie ma Twój los, czy będziesz szczęśliwa, czy też nie.
Wszystkie swoje działania ukierunkowuj na siebie i dzieci, koncentruj się na własnym interesie i własnym szczęściu w przyszłości.
Teraz potrzeba Ci spokoju i opanowania, żeby przygotować się do ostatecznej rozgrywki.
Proponuję, żebyś tymczasem, w rozmowach z nim  nie poruszała już kwestii rozwodu, zdystansuj się i rób swoje.
Zbieraj dyskretnie dowody jego zdrady, skonsultuj z prawnikiem, z bankiem, napisz i złóż pozew.
Postawisz go przed faktem dokonanym, jednocześnie uświadamiając mu, że już nie czekasz i na nic z jego strony nie liczysz (po za oczywiście alimentami, ale to już w sąd ustali, jeśli wcześniej nie będziesz mogła się z nim dogadać) jak będzie to komentował, to już jego problem.

24 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-26 16:38:28)

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:
zmierzch napisał/a:

Największą twoją zemstą będzie, gdy będziesz prowadziła szczęśliwe, spokojne życie bez niego.

Do tego będę dążyć, ale nie sadzę, aby to , że ja będę szczęśliwa będzie dla niego zemstą. Po pierwsze on chce mieszkać sam, bo wiadomo u nas zawsze i wszędzie burdel big_smile ma swoje rytuały i naprawdę będzie spokojniejszy.
Po drugie ucieszy się i stwierdzi, że tylko dlatego, że on mnie zostawił ja dzisiaj jestem szczęśliwa, taki typ.

Jesteś bardzo pewna tego, że jesteś obojętna swojemu mężowi, a jeśli tak jest w rzeczywistości, to pozbądź się resztek złudzeń, że między wami może być jeszcze...miło. Uciekaj od tego faceta, zanim on wyssie z ciebie resztki twojej wiary w szczęśliwe związki.

Tak się tobie tylko wydaje, że twojego męża nie dotknie wasze rozstanie, Gdyby tak było to, biorąc pod uwagę jego obojętność wobec ciebie, już dawno bylibyście po rozwodzie. Jestem przekonana, że w miarę upływu czasu, ty będziesz czuła się coraz lepiej bez niego, a on będzie czuł się coraz gorzej bez ciebie. To typowe, że tym ludziom, którym zdaje się, że końcem świata jest, gdy kończą etap w życiu, który miał trwać wiecznie, to zaczynają dostrzegać, że są w życiu jeszcze inne ciekawsze możliwości, że są inni ludzie, którzy szukają takich, jak oni partnerów, że życie niesie z sobą radosne niespodzianki. Natomiast ci, którym tak ciąży i uwiera niedoskonały partner, spostrzegają, że bez niego (tej zaniedbanej, marudzącej, irytującej, zazdrosnej jęczybuły itd. wink ) może być jeszcze gorzej.

25

Odp: zemsta - nie wypada?

Zmierzch pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić... smile To, że nie jesteśmy jeszcze po rozwodzie wynika:
- z wygodnictwa mojego męża i jego fałszywego poczucia -notabene "przyjaciółka" uświadomiła jego w tym względzie - obowiązku wobec mnie i dzieci.
- braku finansów, alimenty i nowy kredyt na lokum to dość duży wydatek
- zachowanie pozorów przed rodziną i przed znajomymi jaką to nie jesteśmy kochającą się rodziną
- chęć kontrolowania mnie i dzieci, stąd ten poroniony pomysł ze wspólnym mieszkaniem...
- nie chce rozwodu, bo jest wierzący big_smile

Ps. to nie tak, że ja nie chcę rozwodu....
Prawda jest taka, że przyznaję, szlag mnie trafił, kiedy natrafiłam na te billingi, ale z każdym dniem z powrotem wracam do pionu....zabolało, ale również patrząc realnie na nasze małżeństwo to ono od dawna nie istnieje i jestem świadoma że czas iść do przodu, a zemsta oj korciło mnie, aby im dokopać, ale za Waszą radą zostawię to na czarną godzinę smile

26 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-26 18:25:59)

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

Zmierzch pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić... smile To, że nie jesteśmy jeszcze po rozwodzie wynika:
- z wygodnictwa mojego męża i jego fałszywego poczucia -notabene "przyjaciółka" uświadomiła jego w tym względzie - obowiązku wobec mnie i dzieci.
- braku finansów, alimenty i nowy kredyt na lokum to dość duży wydatek
- zachowanie pozorów przed rodziną i przed znajomymi jaką to nie jesteśmy kochającą się rodziną
- chęć kontrolowania mnie i dzieci, stąd ten poroniony pomysł ze wspólnym mieszkaniem...
- nie chce rozwodu, bo jest wierzący big_smile

Ps. to nie tak, że ja nie chcę rozwodu....
Prawda jest taka, że przyznaję, szlag mnie trafił, kiedy natrafiłam na te billingi, ale z każdym dniem z powrotem wracam do pionu....zabolało, ale również patrząc realnie na nasze małżeństwo to ono od dawna nie istnieje i jestem świadoma że czas iść do przodu, a zemsta oj korciło mnie, aby im dokopać, ale za Waszą radą zostawię to na czarną godzinę smile

hehehe big_smile
Przecież nie wspomniałam nigdzie, że mąż jest z tobą z powodu BIG LOVE big_smile tylko, że zależy mu na związku. Powody zgrabnie wylistowałaś. Chociażby z tych powodów nie warto z tym wyrachowanym gościem ciągnąć dłużej waszego małżeństwa.
Szkoda jak fajna kobietka marnuje czas z facetem, którego dawno powinna kopnąć w 4 litery.
Dałaś mu szansę, nie skorzystał, teraz niech spada. Nie oglądaj się na niego i uciekaj do przodu smile

27

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

Zmierzch pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić... smile To, że nie jesteśmy jeszcze po rozwodzie wynika:
- z wygodnictwa mojego męża i jego fałszywego poczucia -notabene "przyjaciółka" uświadomiła jego w tym względzie - obowiązku wobec mnie i dzieci.

Jeśli można...skąd o tym wiesz?

28

Odp: zemsta - nie wypada?

A co ciebie to tak interesuje ? ....

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

29

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

Mary, strasznie mi przykro....a jednocześnie dziękuję za ukazaniu obrazu jak mogłoby wyglądać moje życie....Skąd ja to znam, wszystko źle, wszystko nie tak, właściwie ty to nie ta....Mary, skoro dzieci już dorosłe to co Ciebie przy nim trzyma? Strach o przyszłość, przyzwyczajenie, status materialny? Ja nie ukrywam, że tak długo zwlekałam wyłącznie z powodu finansów. Dzisiaj nadal się boje, ale mam dwie ręce i wiem, że sobie poradzę, a dowody zabezpieczę smile

Niestety, życie z facetem zakochanym w innej, może tak wyglądać. Ale może mój przypadek jest bardziej drastyczny niż inne. Ja sama nawet myślałam, że facetowi rozwija się miażdżyca  i dlatego tak mnie traktuje, dlatego zabrał te pieniądze. W końcu jest w wieku bliższym już starości niż nawet wieku średniego,  narzekał na zdrowie. Trzeba było prawie 3 lat, abym zorientowała się, o co naprawdę chodzi. Niedawno nawet mi wykrzyczał, że "jego wiek biologiczny jest młodszy niż metrykalny". Jemu nie w głowie stara żona, dzieci, wnuki - on jest biologicznie młody. Ja nawet mam wrażenie, że najszczęśliwszy byłby, gdybym po prostu w ogóle znikła z życia.
A dlaczego go nie zostawię? W moim wieku decyzji nie podejmuje się łatwo. Nie zrobię mu przecież takiego prezentu i nie wyniosę się ze swojego mieszkania, choć dla niego byłoby to najlepsze rozwiązanie, bo z oszczędności zostałam przecież już okradziona. Gdzieś trzeba przecież mieszkać. Ponadto z perspektywy myślę, że gdybym od razu rozpoczęła walkę, to nie miałabym argumentów. Przecież nie wiedziałam o zdradzie. A on ma opinię bardzo miłego, uczynnego człowieka, dla wszystkich ma czas.
Tak jest u mnie. Ale są też historie ze zdradą, które mają pozytywne zakończenie. Więc patrz na swój przypadek ze swojego punktu widzenia.

30

Odp: zemsta - nie wypada?
josz napisał/a:
moniksz napisał/a:

Zmierzch pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić... smile To, że nie jesteśmy jeszcze po rozwodzie wynika:
- z wygodnictwa mojego męża i jego fałszywego poczucia -notabene "przyjaciółka" uświadomiła jego w tym względzie - obowiązku wobec mnie i dzieci.

Jeśli można...skąd o tym wiesz?


Od niej samej big_smile pięć lat temu napisała do męża, że jest jej źle i chciałaby się do niego przytulić - niestety ja przechwyciłam tego smsa i jej odpisałam, że ma swojego męża i się niech odczepi od mojego....za 2 godziny przyjechali razem, bo uwaga ona poczuła się dotknięta moim smsem...pogadaliśmy wszyscy troje i nawciskali mi kitu, ze to tylko przyjaźń i że ona będzie utrzymywać z nim jedynie kontakt służbowy. Na koniec powiedziała mężowi, że jest odpowiedzialny za mnie i dzieci - taka niedźwiedzia przysługa, bo jak jeszcze tydzień wcześniej był gotów się wyprowadzić, tak po jej słowach poczuł się odpowiedzialny za mnie sad

31

Odp: zemsta - nie wypada?
mary56 napisał/a:
moniksz napisał/a:

Mary, strasznie mi przykro....a jednocześnie dziękuję za ukazaniu obrazu jak mogłoby wyglądać moje życie....Skąd ja to znam, wszystko źle, wszystko nie tak, właściwie ty to nie ta....Mary, skoro dzieci już dorosłe to co Ciebie przy nim trzyma? Strach o przyszłość, przyzwyczajenie, status materialny? Ja nie ukrywam, że tak długo zwlekałam wyłącznie z powodu finansów. Dzisiaj nadal się boje, ale mam dwie ręce i wiem, że sobie poradzę, a dowody zabezpieczę smile

Niestety, życie z facetem zakochanym w innej, może tak wyglądać. Ale może mój przypadek jest bardziej drastyczny niż inne. Ja sama nawet myślałam, że facetowi rozwija się miażdżyca  i dlatego tak mnie traktuje, dlatego zabrał te pieniądze. W końcu jest w wieku bliższym już starości niż nawet wieku średniego,  narzekał na zdrowie. Trzeba było prawie 3 lat, abym zorientowała się, o co naprawdę chodzi. Niedawno nawet mi wykrzyczał, że "jego wiek biologiczny jest młodszy niż metrykalny". Jemu nie w głowie stara żona, dzieci, wnuki - on jest biologicznie młody. Ja nawet mam wrażenie, że najszczęśliwszy byłby, gdybym po prostu w ogóle znikła z życia.
A dlaczego go nie zostawię? W moim wieku decyzji nie podejmuje się łatwo. Nie zrobię mu przecież takiego prezentu i nie wyniosę się ze swojego mieszkania, choć dla niego byłoby to najlepsze rozwiązanie, bo z oszczędności zostałam przecież już okradziona. Gdzieś trzeba przecież mieszkać. Ponadto z perspektywy myślę, że gdybym od razu rozpoczęła walkę, to nie miałabym argumentów. Przecież nie wiedziałam o zdradzie. A on ma opinię bardzo miłego, uczynnego człowieka, dla wszystkich ma czas.
Tak jest u mnie. Ale są też historie ze zdradą, które mają pozytywne zakończenie. Więc patrz na swój przypadek ze swojego punktu widzenia.

Ale Mery teraz już wiesz, masz dowody....rozwód z jego winy, alimenty na Ciebie, a mieszkanie na pół, albo niech sam się do niej wyprowadzi, może gdybyś już jego nie kryła przed dziećmi to być może od nich samych uzyskałabyś pomoc i wsparcie. Jak długo chcesz tak żyć, aż się zestarzeje i przysiądzie na dupie? Tak wiem w teorii fajnie to wygląda.... i fajnie komuś doradzać, kiedy samemu się siedzi w szambie sad tyle, że u innych szybciej zauważamy błędy niż u siebie...
hehe właśnie mi się przypomniało, jak mój małżonek kiedyś powiedział, że już młodzi nie jesteśmy, więc tak bardzo jemu na rewolucji nie zależy, a jeszcze 50 nie ma:)....

32

Odp: zemsta - nie wypada?
zmierzch napisał/a:
moniksz napisał/a:

Zmierzch pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić... smile To, że nie jesteśmy jeszcze po rozwodzie wynika:
- z wygodnictwa mojego męża i jego fałszywego poczucia -notabene "przyjaciółka" uświadomiła jego w tym względzie - obowiązku wobec mnie i dzieci.
- braku finansów, alimenty i nowy kredyt na lokum to dość duży wydatek
- zachowanie pozorów przed rodziną i przed znajomymi jaką to nie jesteśmy kochającą się rodziną
- chęć kontrolowania mnie i dzieci, stąd ten poroniony pomysł ze wspólnym mieszkaniem...
- nie chce rozwodu, bo jest wierzący big_smile

hehehe big_smile
Przecież nie wspomniałam nigdzie, że mąż jest z tobą z powodu BIG LOVE big_smile

I ja wcale tego nie odczytałam, że jest ze mną z powodu BIG Love, wink wypisałam, dlaczego z mojego punktu widzenia jeszcze się ze mną nie rozwiódł. Jestem tego świadoma, że już dawno mnie nie kocha i nie tworzę sobie żadnych projekcji....życie nie jest biało czarne i choć wiemy, że dalej nie da rady, że chcemy zmiany nie zawsze są możliwości by się odciąć i nie mówię o emocjach, ale o pieniądzach, niestety taka nasza rzeczywistość...

33

Odp: zemsta - nie wypada?

A jak wyglądało tych 5 lat? Był sex czułości dowody miłości?  Rozmawialoscie?  Wakacje święta?

34

Odp: zemsta - nie wypada?

Raczej tak długo żaden związek by nie wytrzymał bez tych elementów. Tak były chwile, kiedy wydawało się, że idziemy do przodu. Razem święta, razem wakacje choć przyznam, że jednak było czuć w powietrzu jakieś napięcie. Prawda jest taka, że już nigdy nie padło słowo kocham. Niby dalej byliśmy razem, ale oddalaliśmy się od siebie każdego dnia. Były tygodnie, że się nie odzywaliśmy i nie bo byliśmy obrażeni, to był naturalny proces odsuwania się od siebie. Były też miesiące, że nawet się już nie kłóciliśmy, co nie było oznaką dobrego związku, co raczej oznaczało wypalenie. I tak sobie żyliśmy razem, ale obok....
Były dość często rozmowy o tym, że czas skończyć, nawet mam już podpisane pismo alimentacyjne i zrzeczenie się mieszkania, bo spłacie połowy...ale wciąż nie były iskry, która był na dobre rozpaliła proces rozwodowy...wciąż odsuwałam to w czasie, a to zakup samochodu, a to komunia a to.... i tak mijał miesiąc za miesiącem....
Czy się łudziłam, że cos się zmieni? Raczej powili godziłam się z tym, że już nic dobrego mnie nie spotka, więc nie miałam motywacji do działania.
Może dlatego tak mnie siekło, kiedy się okazało, że ona wciąż "jest z nami". I to jest ta iskra.

35

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

W pierwszej chwili chciałam wydrukować te wszystkie bilingi i wysłać jej mężowi…ale po namyśle stwierdziłam, że facet nie jest temu winny, po co ma przeżywać to co ja, tym bardziej, że o pierwszym razie wiedział i o mało by się nie rozsypało ich małżeństwo, co by zrobił wiedząc że nadal się spotykają. Raczej bardziej ich łączy relacja esemesowa ale jednak….poza tym dzieci – nie chcę by przeżywały to co moje…..


jeżeli dążysz do rozwodu, to miej na uwadze, że w efekcie Twó m. zacznie naciskac nakochankę, żeby "nie zostawiała go samego", co moze spowodowac u jej męża jeszcze większą traumę z powodu niespodziewanego rozwodu ( pewnie z powodu "niezgodności charakterów" ) niż z informacji, że romans żony ma się dobrze.

moniksz napisał/a:

Zostaje ona i on.
Ona  - chce jej wysłać te bilingi i uświadomić, co ryzykuje i chcę, aby zerwała z nim kontakt tak z dnia na dzień i bez słowa wyjaśnienia…tylko tyle…
On – by poczuł, co czuje osoba, która z dnia na dzień, bez uprzedzenia, traci kogoś, kogo kochała…też tylko tyle….nie chcę jego powrotu, zbyt długo mnie oszukiwał i pierwszy raz czuję , że tego już bym nie wybaczyła, poza tym bałabym się, że kiedyś znowu mnie oszuka.
Ale się waham…..mam ambiwalentne uczucia – raz targa mną złość , raz obojętność….

wg mnie : do niej jak najbardziej, 
skoro :

moniksz napisał/a:

Od niej samej big_smile pięć lat temu napisała do męża, że jest jej źle i chciałaby się do niego przytulić - niestety ja przechwyciłam tego smsa i jej odpisałam, że ma swojego męża i się niech odczepi od mojego....za 2 godziny przyjechali razem, bo uwaga ona poczuła się dotknięta moim smsem...pogadaliśmy wszyscy troje i nawciskali mi kitu, ze to tylko przyjaźń i że ona będzie utrzymywać z nim jedynie kontakt służbowy. Na koniec powiedziała mężowi, że jest odpowiedzialny za mnie i dzieci - taka niedźwiedzia przysługa, bo jak jeszcze tydzień wcześniej był gotów się wyprowadzić, tak po jej słowach poczuł się odpowiedzialny za mnie sad

skoro tak chętnie chciała się wytłumaczyć przed Tobą z tego sms wtedy,
to pewnie również teraz chętnie wytłumaczy się z tej ożywionej korespondencji.

Jedna uwaga, ta rozmowa sprzed piecu laty, nie powinna się odbywać jedynie w gronie trzech osób, ale w obecności wszystkich zainteresowanych - w tym również jej męża.

Może zaprosić i ją i jej męża na pogadanka i wyjaśnienie.
Może Twój m. ma również jakąś poradę dla kochanki, jak powinna się zachowywać wobec męża i dzieci ? smile

Takie umoralniające spotkanie dla kochanków, jak sobie nawzajem określają obowiązki wobec współmałżonków...
a jednocześnie Wasz sygnał do nich, ze żarty się skończyły,
poza tym macie dowody.

Wiesz, tak to jest z romansami - dopóki mącenie głów nie zostaje ucięte,
dopóki kontakt z takimi osobami jest bardzo wątpliwy.
Otrzeźwienie i możliwość kontaktu z nimi jest możliwe dopiero po odcięciu od "środka odurzającego".

36

Odp: zemsta - nie wypada?

A już myślałam, że jestem jedyną osobą, która uważa, że powinnam ją uświadomić, że ja wiem....

To mogłoby być bardzo ciekawe, jak by się teraz tłumaczyli. Jej mąż to by chyba rozszarpał mojego, bo kiedy dowiedział się o nich to zdzwonił do mnie i leciały k na wszystkie strony....
Taka konfrontacja to jedynie po moim rozwodzie... tylko właściwie po co mi to? sad

37

Odp: zemsta - nie wypada?

Po rozwodzie to będzie musztarda po obiedzie.
Jej też nie będzie zależało na wyjasnianiu.

Pomysł też o ich małżeństwie, jaki wpływ będzie mial Wasz rozwód na ich małżeństwo.
Bardziej widzę oczyszczenie atmosfery przed rozwodem.

38 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-11-27 13:18:00)

Odp: zemsta - nie wypada?

A kogo to obchodzi Sekundo nie poznaję ciebie.

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

39

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

A już myślałam, że jestem jedyną osobą, która uważa, że powinnam ją uświadomić, że ja wiem....

To mogłoby być bardzo ciekawe, jak by się teraz tłumaczyli. Jej mąż to by chyba rozszarpał mojego, bo kiedy dowiedział się o nich to zdzwonił do mnie i leciały k na wszystkie strony....
Taka konfrontacja to jedynie po moim rozwodzie... tylko właściwie po co mi to? sad

Jeśli chcesz się kontaktować z nią, to kontaktuj się teraz. Z jej mężem też.
Ja "ze swoją" skontaktowałam się. Ale moja nie ma męża, jest samotna, ma syna. Więc jest zdetermoninowana w romansie. Twoja może być jednak mniej zdeterminowana

40

Odp: zemsta - nie wypada?
Paweło napisał/a:

A kogo to obchodzi Sekundo nie poznaję ciebie.

Pawło, trzeba też spojrzeć na ich małżeństwo.
Teraz pewnie jej mąż żyje w błogiej nieświadomości, może jest urabiany w kierunku swoich błędów które prowadzą do rozpadu małżeństwa,
bez dowodów które ma moniksz nie jest w stanie obiektywnie spojrzeć na swoje małżeństwo, nawet nie wie jaka sytuacja szykuje mu się za chwilę, kiedy mąż moniksz  stanie sie "wolnym z odzysku".
Wtedy będzie już "po zawodach", teraz moze jeszcze zdecydowac co chce zrobic ze swoim małżeństwem.

Skoro moniksz już zdecydowała, miała taką szansę, to może warto dać mężowi kochanki szansę na decyzję,
zanim podejmie ją kochanka męża moniksz pod wpływem jej "uwolnionego" męża...

41

Odp: zemsta - nie wypada?

Ja też jestem zdania że powinnaś odwiedzić koleżankę męża , i wręczyć jej i jej mężowi kopie bilingów.
Pomyśl o tym facecie - najprawdopodobniej on czuje się tak samo jak Ty . Myślisz ze Wasze dzieci nie czują dziwnych emocji w waszym domu ? nie widzą szczęśliwych rodziców .. raczej ułożonych . Tamta rodzina ma to co Ty . Ty się dowiedziałaś i czujesz się wykorzystana i oszukiwana przez tyle czasu . A tamten gość ? Ja bym tego nie traktowała w ramach zemsty , raczej współczucia i dawania szansy dla obcego człowieka do normalnego życia.. jego też nikt nie pytał czy chce być w podwójnym związku.

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

42

Odp: zemsta - nie wypada?

Czasem też się zastanawiam czy jej mąż powinien znać prawdę o swoim małżeństwie. Nikt nie lubi być oszukiwanym, ale czasem prawda bardziej szkodzi. Tylko tutaj nie chodzi o skok w bok, tutaj trwa regularny od 5 lat romans, czy tylko sms? tego nie wiem...

Nie wiem tego, ale 5 lat temu ona deklarowała, że jest aktywną katoliczką. Nawet mąż zaczął chodzić częściej do kościoła, czytać religijne książki...najbardziej dziwiło mnie to, że najpierw doprowadzał mnie do łez a potem szedł do kościoła - bez komentarza sad

Wracając do niej, hmm raczej nie dopuści do rozwodu...jego nie znam (jej męża), jest krewki, ale czy na tyle zdeterminowany by ją pogonić, może ją kocha? Poza tym nasze dzieci bardzo to przeżyły i żyją w zawieszeniu. Nie raz jak mąż wyjeżdżał pytały, czy się już wyprowadził sad nie cofnę czasu, ale żal mi tamtych dzieci. Tutaj raczej skłaniam się, aby jego zostawić. Jeżeli się kiedyś dowie, to bez moich wyrzutów sumienia, że do tego doprowadziłam.
Bardziej mi zależy - przyznaję to pewien rodzaj mojej zemsty - na "ukaraniu ich " - myślę, że dla mojego m to będzie duży cios, a jej da do myślenia, czy zależy jej na swoim małżeństwie, czy nie. Chciałbym, aby zerwała z nim kontakt.
Nie chce tego robić, aby jego odzyskać, bo już jego nie chcę, ale ciągle czuję się zraniona i robiona perfidnie w konia! Gdyby miał naprawdę "j..a" dawno by zakończył farsę z naszym małżeństwem i wtedy niech robi co chce, ale woli bawić się naszym kosztem, lepiej nas zwodzić i się wyżywać, kiedy jemu jest źle sad

43

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

Czasem też się zastanawiam czy jej mąż powinien znać prawdę o swoim małżeństwie. Nikt nie lubi być oszukiwanym, ale czasem prawda bardziej szkodzi. Tylko tutaj nie chodzi o skok w bok, tutaj trwa regularny od 5 lat romans, czy tylko sms? tego nie wiem...

Nie wiem tego, ale 5 lat temu ona deklarowała, że jest aktywną katoliczką. Nawet mąż zaczął chodzić częściej do kościoła, czytać religijne książki...najbardziej dziwiło mnie to, że najpierw doprowadzał mnie do łez a potem szedł do kościoła - bez komentarza sad

Wracając do niej, hmm raczej nie dopuści do rozwodu...jego nie znam (jej męża), jest krewki, ale czy na tyle zdeterminowany by ją pogonić, może ją kocha? Poza tym nasze dzieci bardzo to przeżyły i żyją w zawieszeniu. Nie raz jak mąż wyjeżdżał pytały, czy się już wyprowadził sad nie cofnę czasu, ale żal mi tamtych dzieci. Tutaj raczej skłaniam się, aby jego zostawić. Jeżeli się kiedyś dowie, to bez moich wyrzutów sumienia, że do tego doprowadziłam.
Bardziej mi zależy - przyznaję to pewien rodzaj mojej zemsty - na "ukaraniu ich " - myślę, że dla mojego m to będzie duży cios, a jej da do myślenia, czy zależy jej na swoim małżeństwie, czy nie. Chciałbym, aby zerwała z nim kontakt.
Nie chce tego robić, aby jego odzyskać, bo już jego nie chcę, ale ciągle czuję się zraniona i robiona perfidnie w konia! Gdyby miał naprawdę "j..a" dawno by zakończył farsę z naszym małżeństwem i wtedy niech robi co chce, ale woli bawić się naszym kosztem, lepiej nas zwodzić i się wyżywać, kiedy jemu jest źle sad

Już miała szansę pomyśleć i zdecydować czy zależy jej na małżeństwie.. tak jak Twój mąż .
Zrobisz jak uważasz , ale ja w Twojej sytuacji bym się spotkała z jej mężem , może oboje im przygotujecie możliwość bycia razem ?
Może on też ma dość życia takiego jak Tobie funduje mąż - ale nie wie że nie ma wpływu..i walczy o cos co dawno nie istnieje .

Jeśli chcesz go poczęstować tym samy uczuciem odrzucenia , oszukania...to podejmij kroki dobre dla Ciebie ...a on się dowie ostatni.
Zabezpiecz siebie i dzieci finansowo - i pod żadnym pozorem nie rozliczaj się z nim majątkowo  przed rozwodem !! Chyba że u notariusza !
Moniksz- myślę że w takiej sytuacji jak Twoja wyjście jest tylko w jednym kierunku .

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

44

Odp: zemsta - nie wypada?

Monik

Nie idź w tym kierunku.. Nie kontaktuj się z jej mężem i nie rozkręcaj aferki. Nic to nikomu nie da, bo ona się wyprze a sms-y wytłumaczy tak jak to robią inne żony np. Piotra..
Zostaw w spokoju jej rodzinę i nie funduj traumy jego dzieciom, bo w efekcie to Ty będziesz czuła się z tym źle.
Zakończ to co masz zakończyć i zajmij się sobą..
A koleżankom z forum jak chcą "zbawiać" cudzy świat czyimiś rękami, porapuje szlachetną paczkę. Taka pomoc dużo bardziej się przyda niż rozwalanie komuś życie w imię "prawdy i moralności"..

45 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-27 16:04:24)

Odp: zemsta - nie wypada?
chceuciekacstad napisał/a:

Zrobisz jak uważasz , ale ja w Twojej sytuacji bym się spotkała z jej mężem , może oboje im przygotujecie możliwość bycia razem ?
Może on też ma dość życia takiego jak Tobie funduje mąż - ale nie wie że nie ma wpływu..i walczy o cos co dawno nie istnieje .

Jeśli chcesz go poczęstować tym samy uczuciem odrzucenia , oszukania...to podejmij kroki dobre dla Ciebie ...a on się dowie ostatni.

Prawda jest taka, że nie wiemy zbyt wiele o tamtym mężczyźnie. Nie wiadomo, ile on wie na dzisiaj i jak mu z tą wiedzą. Nie wiemy, co czuje i jak może zareagować.
To wszystko, to przefiltrowane przez nasz światopogląd przypuszczenia.

moniksz
Patrz przez pryzmat swoich potrzeb.
Jeśli dla własnego poczucia sprawiedliwości potrzebujesz zaangażować się i poinformować męża "koleżanki" twojęgo męża o smsach, to działaj. Ale nie kieruj się wyimaginowanymi przypuszczeniami.
Nie racjonalizuj potrzeby działania innymi przesłankami niż własne potrzeby emocjonalne.

46

Odp: zemsta - nie wypada?

Dziewczyny cały czas piszę, że choć uważam, że on powinien wiedzieć, to ja nie chcę być posłańcem tych złych wieści, właśnie ze względu na dzieci.
Bardziej mi zależy na pogadaniu z nią - taka mała satysfakcja, że jednak się nie udało i niech pożyje trochę w strachu, że jej mąż się dowie.
Taka mała kara od życia.
Podobno zło wyrządzone wraca, a czy za pomocą losu czy za pomocą zdradzonej żony...

47

Odp: zemsta - nie wypada?

No i mądra z Ciebie kobitka :-)

48

Odp: zemsta - nie wypada?
takata napisał/a:

Monik

Nie idź w tym kierunku.. Nie kontaktuj się z jej mężem i nie rozkręcaj aferki. Nic to nikomu nie da, bo ona się wyprze a sms-y wytłumaczy tak jak to robią inne żony np. Piotra..
Zostaw w spokoju jej rodzinę i nie funduj traumy jego dzieciom, bo w efekcie to Ty będziesz czuła się z tym źle.
Zakończ to co masz zakończyć i zajmij się sobą..
A koleżankom z forum jak chcą "zbawiać" cudzy świat czyimiś rękami, porapuje szlachetną paczkę. Taka pomoc dużo bardziej się przyda niż rozwalanie komuś życie w imię "prawdy i moralności"..


Nikt tu nie pisze o zbawianiu cudzego świata.
Ani o rozkręceniu afery. Nadinterpretujesz.
I nie pisałabym o rozwalaniu komuś życia , kto żyje w fikcji.
Zgadzam się natomiast z Tobą , że autorka może mieć złe samopoczucie po tym, bo nie wiadomo jak sytuacja się może rozwinąć.

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

49 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-27 16:18:58)

Odp: zemsta - nie wypada?
moniksz napisał/a:

Dziewczyny cały czas piszę, że choć uważam, że on powinien wiedzieć, to ja nie chcę być posłańcem tych złych wieści, właśnie ze względu na dzieci.
Bardziej mi zależy na pogadaniu z nią - taka mała satysfakcja, że jednak się nie udało i niech pożyje trochę w strachu, że jej mąż się dowie.
Taka mała kara od życia.
Podobno zło wyrządzone wraca, a czy za pomocą losu czy za pomocą zdradzonej żony...

moniksz
Pragniemy aby świat był sprawiedliwy. Ale przecież wiesz, że tak nie jest. W takim sprawiedliwym świecie nie spotkałaby ciebie zdrada mężą, bo nie zrobiłaś nic aby sobię na nią "zasłużyć".

Wyobraź sobie, że idziesz na spotkanie z tą kobietą a ona zupełnie nie przejmuje się tym, że ją "przyłapałaś", bo np. nie widzi nic złego w tym, że dzieli się z "przyjacielem" swoimi radościami i smutkami każdego dnia. Może mu pisze o Bogu, o życiu wiecznym w raju po śmierci. Może nie jest dla niej w tym nic nagannego, bo inaczej postrzega świat, inaczej niż ty.
Wówczas podczas spotkania twoja frustracja i złość tylko się spotęgują, a dla niej będziesz "awanturnicą", węszącą zdradę.
Dobrze to sobie przemyśl i licz się z różnymi reakcjami.

50 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-11-27 20:57:47)

Odp: zemsta - nie wypada?
zmierzch napisał/a:

moniksz
Pragniemy aby świat był sprawiedliwy. Ale przecież wiesz, że tak nie jest. W takim sprawiedliwym świecie nie spotkałaby ciebie zdrada mężą, bo nie zrobiłaś nic aby sobię na nią "zasłużyć".

Wyobraź sobie, że idziesz na spotkanie z tą kobietą a ona zupełnie nie przejmuje się tym, że ją "przyłapałaś", bo np. nie widzi nic złego w tym, że dzieli się z "przyjacielem" swoimi radościami i smutkami każdego dnia. Może mu pisze o Bogu, o życiu wiecznym w raju po śmierci. Może nie jest dla niej w tym nic nagannego, bo inaczej postrzega świat, inaczej niż ty.
Wówczas podczas spotkania twoja frustracja i złość tylko się spotęgują, a dla niej będziesz "awanturnicą", węszącą zdradę.
Dobrze to sobie przemyśl i licz się z różnymi reakcjami.

Myśle, że nie mogłaby stosować tego rodzaju wymówek, skoro pokazuje siebie jako gorliwa katoliczka.
W takim przypadku, bezdyskusyjnie powinna przyznać, że żadna osoba z poza małżeństwa nie powinna istnieć w nim jako powiernik kłopotów małżeńskich lub jako osoba angażująca emocje jednego z małżonków odciągając go od drugiego.
Poza tym, ta wymiana korespondencji była ukrywana przed moniksz.

Gdyby próbowała tłumaczyła się "dbaniem o zbawienie" męża moniksz, to dlaczego robiła to w ukryciu przed nią ?
Czyżby nie zbawienie moniksz, było dla niej nieistotne ?
Wytłumaczeniem jest raczej to, że wiedziała, że utrzymując ten kontakt, łamie słowo dane moniksz a tym samym przyczynia się do rozpadu jej małżeństwa.
Czyli raczej działała z zamiarem przeciwnym niż "zbawienie".

Dlaczego jako "gorliwa katoliczka" skrywała swoje kontakty z jej mężem ?
Działała wbrew zasadom KK, odciągając męża moniksz od niej, a tym samym od Boga.

Skoro ta intensywność tych kontaktów  wynosiła kilka SMS dziennie, notorycznie przez ponad rok ( czyli ponad 1000 SMS), to nie może tłumaczyć się wymianą informacji służbowych.
Takie załatwia się na mailach służbowych, notatkach, lub rozmawiając i to zazwyczaj w większym gronie.

Jest to ewidentne sprzeniewierzenie się danemu słowu i zasadom które niby wyznaje.
Powinna wiedzieć, że jest powodem potężnego kryzysu małżeństwa, które zdaje się skończy rozwodem,
a ponadto ... trochę wystraszyć, że jej mąż dowie się jak chciała "zbawić" kochanka  w odosobnieniu od małżeństwa,
że otoczenie dowie się co skrywa pod płaszczykiem "gorliwej katoliczki".

BTW,
moniksz, czy w ogóle rozmawiałaś z mężem o tej sytuacji ?
tak właściwie to on jest Ci  winien wierność,
nie jego "powierniczka.

51 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-27 21:33:24)

Odp: zemsta - nie wypada?

Secondo
Przykład ze "zbawieniem" był PRZYKŁADEM (użyłam skrótowca "np.", określeń "może")
Chodzi o to, żeby Autorka nie zakładała jedynego możliwego rozwój zdarzeń i miała pełną świadomość są różni są ludzie, róźne mają motywy swoich czynów i różnie reagują i odreagowują. Szkopuł w tym, żeby Autorka postępowała tak, jak czuje, że powinna się zachować w zgodzie z sobą oraz swoimi potrzebami i nie racjonalizowała swoich czynów "wyższymi" pobudkami.

A już w ogóle to daleka jestem od oceniania zachowania "koleżanki" męża Autorki, bo NIC PEWNEGO o ich relacji nie wiadomo smile

Za to wiadomo, że Autorka przez 5 lat tkwiła w pustym związku, karmiąc się złudzeniami, że jej relacja z mężem nagle ożyje, a teraz zła na siebie za swoją bierność i naiwne oczekiwanie na cud, szuka pomsty, aby odsunąć od siebie to nieprzyjemne uczucie.
Jeśli chce się poczuć lepsza, albo wzbudzić w "sprawcach" jej podłego samopoczucia wyrzuty sumienia, to - napiszę jeszcze raz - NIECH DZIAŁA. Ale niech nie racjonalizuje swoich czynów innymi powodami niż te rzeczywiste, bo to tylko przykrywka dla prawdziwych emocji, które szukają ujścia. A to nie tędy droga.

52

Odp: zemsta - nie wypada?
zmierzch napisał/a:

Jeśli chce się poczuć lepsza, albo wzbudzić w "sprawcach" jej podłego samopoczucia wyrzuty sumienia, to - napiszę jeszcze raz - NIECH DZIAŁA. Ale niech nie racjonalizuje swoich czynów innymi powodami niż te rzeczywiste, bo to tylko przykrywka dla prawdziwych emocji, które szukają ujścia. A to nie tędy droga.

Zmierzch
Nic dodać nic ująć.
Święte słowa.

53 Ostatnio edytowany przez moniksz (2015-11-28 18:59:47)

Odp: zemsta - nie wypada?
Secondo1 napisał/a:

moniksz

BTW,
moniksz, czy w ogóle rozmawiałaś z mężem o tej sytuacji ?
tak właściwie to on jest Ci  winien wierność,
nie jego "powierniczka.

Nie rozmawiałam o tym z mężem, bo wiem, że skończy się oskarżeniem mnie właśnie o awanturnictwo i że jestem jędzą.
Tym postem otworzyłam work wspomnień, co rusz przypominają mi się różne sytuacje, jakby było to wczoraj....
Właściwie nigdy nie chciałam do niej iść...raczej myślałam, aby wysłać jej maila z bilingami,  napisać o niedotrzymanym słowie...jej odpowiedź byłaby,że małżeństwo dawno nie istniej i to nie z jej winy. I miałaby racje co do bytu naszego małżeństwa. Poza tym rację ma też "zmierzch", że tłumaczyła by się pracą, religią i rację ma też "secondo", że te tłumaczenia tylko by ją ośmieszyły i pogrążyły.
Kiedy przyjechała wtedy urażona, chwilę przed jej wejściem mąż ze wściekłością mnie poinformował, że już nigdy razem nie będziemy!!!Właściwie słowa dotrzymał, w jakimś sensie, nigdy nie powiedział kocham...a te wspólnie  spędzone dni, noce, wakacje,święta to jedynie moja projekcja, że chce coś zmienić, że chce być ze mną, z naszą rodziną i te słowa właśnie by zostały użyte przeciw mnie: nigdy Tobie niczego nie obiecywałam, chciałaś to byłaś z nami, jechałaś na wakacje, nikt Ciebie nie zmuszał i trzeba były nie żyć iluzja tylko rzeczywistością....
Dlatego z nim nie rozmawiam o tym, co mam powiedzieć:  oszukałeś mnie? sama się oszukiwałam, zdradziłeś mnie: nigdy z nią nie spałem..zwyczajnie i tak jestem na przegranej pozycji, ja już to wtedy przerabiałam, a dodatkowo bym straciła resztki godności...o ile jeszcze jakieś pozostały sad

54

Odp: zemsta - nie wypada?
zmierzch napisał/a:

A już w ogóle to daleka jestem od oceniania zachowania "koleżanki" męża Autorki, bo NIC PEWNEGO o ich relacji nie wiadomo smile

Za to wiadomo, że Autorka przez 5 lat tkwiła w pustym związku, karmiąc się złudzeniami, że jej relacja z mężem nagle ożyje, a teraz zła na siebie za swoją bierność i naiwne oczekiwanie na cud, szuka pomsty, aby odsunąć od siebie to nieprzyjemne uczucie.
Jeśli chce się poczuć lepsza, albo wzbudzić w "sprawcach" jej podłego samopoczucia wyrzuty sumienia, to - napiszę jeszcze raz - NIECH DZIAŁA. Ale niech nie racjonalizuje swoich czynów innymi powodami niż te rzeczywiste, bo to tylko przykrywka dla prawdziwych emocji, które szukają ujścia. A to nie tędy droga.

No teraz mi dokopałaś...ale zgadzam się z Tobą, tak masz rację, urażone ambicje, niemoc na zaistniałą sytuację, niezgoda na przegraną zwyczajnie powoduje u mnie chęć zemsty, która notabene wcale mi nie ulży, bo świat będzie kręcił się dalej, a ja zostanę z poczuciem porażki i goryczy sad

55

Odp: zemsta - nie wypada?

Tak racjonalnie myśląc to wiedzę, że wiem o ich kontaktach mogę sobie w 4 litery wsadzić, bo nikt oprócz mnie, nie jest tym zainteresowany..

Posty [ 1 do 55 z 62 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zemsta - nie wypada?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018