Hej nazywam sie Karolina jestem dojrzałą,pracującą kobietą.Mam dylemat?! który mojej dojrzałości nie ukazuje ale no cóż proszę o pomoc
Mam wspaniałego faceta kocham go!No po prostu czuje,że zlapałam Pana Boga za nogi
odpowiada mi we wszystkim czasem sie kłócimy ale na prawde nie moge powiedziec zlego słowa na niego to człowiek którego sobie wymarzyłam:)) Jesteśmy razem rok i 9 miesięcy,znamy się od 3 i mniej więcej od pond 2 za nim szaleje ale no własnie od pewnego czasu czuję ze nie jestem zakochana w nim tak jak kiedyś nie wiem jak to wytlumaczyc zalezy mi na nim ciesze sie ze go mam i z nim jestem jestem szczelsiwa ale po prostu czuje taką spokojną miłośc czuje ze motylki ze mnie opadły (troszke żal ale ponoc to taka kolej rzeczy) więc chce sie spytać Was o to czy to normalne? Czy to własna ta spokojna miłośc? Nie chce nikogo innego bo On spełnia sie w roli mezczyzny idealnie a więc czy moja odczucia są normalne? czy jednak dzieje sie we mnie coś złego? ![]()
wiem,że to idiotyczne ale prosze o radę