netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

11 odpowiedzi3 252 wyświetleniazałożony przez ghostface1, 19.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez ghostface1 (2015-11-19 01:53:54)

Temat: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Witam.

Jestem obecnie w takim dole, że nie wiem jak sobie z nim poradzić. Chodzi dokładniej o fakt, że nie potrafię doprowadzić mojej kobiety do orgazmu pomimo, że daje z siebie wszystko, skupiam się na wspólnej zabawie i nie traktuje tego jako celu. A ja daję z siebie wszystko, więc postanowiłem tutaj napisać z nadzieją, że ktoś mi coś doradzi, coś powie.

Na wstępie napiszę, że mam 21 lat. Moja kobieta 19. Oboje jesteśmy ze sobą więcej niż tylko kalendarzowy czas, wydaje mi się, że pomiędzy nami rzeczywiście istnieje miłość. Problem jednak leży w tym, że każde nasze zbliżenie kończy się tak samo, że kończymy niedosytem.

Oboje współżycie zaczęliśmy ze sobą. Jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami (i fajnie by było jakbyśmy przy tym pozostali). Początkowo był to stres przed pierwszym razem bo wiadomo jak to jest, planowaliśmy to dłuższy czas, chcieliśmy aby to był wyjątkowy moment w życiu nas obojga. Nie wymagaliśmy od tego za dużo. Pomimo bycia blisko ona już na początku powiedziała, że to nie jest tak fajne jak to opisują i, że się jej to nie podoba.

Uznałem wtedy, że w takim razie trzeba się skupić na niej. Nie jestem typem egoisty i najbardziej na świecie zależy mi na jej szczęściu. Wszystkie nasze zbliżenia zaczęły skupiać się na niej: gra wstępna, później dalsze zabawy były tylko pod nią. Orgazmu jednak nie było. Bo rozumiem, że to trudne do osiągnięcia. Pomijam fakt, że ja też muszę się doprowadzać sam ręką bo mną niestety nie umie się zająć, często nawet nie próbowała. Cały czas mój penis sterczy ale nie wiem czemu gdy tylko ona go dotknie to nagle to wszystko opada. Może to coś złego z moją podświadomością, więc ja jednak nie mam jej tego za złe. Moje motto to: "razem dojdziemy do perfekcji". Jak ona będzie szczęśliwa, to i ja będę.

Zaczęliśmy więc rozmawiać na ten temat braku orgazmu ze względu, że komunikacja to ponoć najważniejszy element w związku. Dowiedziałem się, że ona sama nie zna swojego ciała, sama nie umie się do niczego doprowadzić, nigdy jej się to nie udało, nie wie co jej się podoba a co nie i tak czy inaczej mój dotyk jest lepszy niż jej sam. Wtedy powiedziała mi (i do tej pory tak mówi), że dla niej życie mogłoby istnieć bez orgazmu. Wszystko byłoby spoko i rozumiałbym to gdyby nie fakt, że chwile później mówi, że fajnie by było go przeżyć. Nawet z jakimiś kumplami na fb rozmawia, że szkoda, że ona tego nie doświadcza, że marzy się jej to. A ci tam się przechwalają jakimi to oni nie są łóżkowymi ogierami i co ich kobiety nie przeżywają. Więc wychodzi na to, że mówi mi to tylko aby nie sprawiać mi przykrości. A ta siedzi we mnie a gdy próbuje o tym porozmawiać to milczy. Od razu mówie, że gdyby nie jej zachowanie i to co mówi nigdy bym nie zachowywał się jakby to była jakaś obsesja.

Przeczytałem już naprawdę MASĘ tematów na internecie jak typu: jak doprowadzić kobietę do orgazmu, co może powodować brak orgazmu itp itd. Próbowałem wszystko wdrążyć w życie. Przełamałem się do wielu rzeczy tylko dla niej, zrobiłem to z miłości ale też nic nie dawały. A mi się to koniec końców podoba i nie robie tego z żadnego przymusu. Ona też mnie do tego nie zmuszała, nawet nie proponowała. To była moja inwencja.

A jeżeli chodzi o sam przebieg. Ona zawsze się po prostu kładzie na plecach i leży, od czasu do czasu podrapie mnie po plecach ale brakuje tutaj jakiejkolwiek komunikatywności i jej zaangażowania. Nie mówi co jej się podoba, jak mam robić, czego nie robić tylko leży w milczeniu nie wydając z siebie ani jednego odgłosu. A ja się produkuje nie wiedząc niczego, jak i co robić. Gdy pytam się o cokolwiek, jakieś instrukcje to dostaje standardowe: nie wiem. I dalej mknę ślepo w spekulacjach. Latają jej nogi podczas pieszczenia miejsc intymnych ale mówi, że to kwestia unerwienia. A kiedy jest jej dobrze mówi, że czuje jakby chciało się jej sikać i wszystko wstrzymuje, całe odczucie opada i nie może już wrócić.

Zawsze po tym jak próbujemy coś zdziałać robi się oschła, taka zawiedziona, smutna. Jakby nie widziała, że daje całego siebie i jeszcze więcej tylko dla niej. I to nie tylko w tej jednej dziedzinie życia. Rezygnuje z tego, unika takich momentów przez kilka miesięcy. Zamiast ćwiczyć i próbować.

Następuje brak uczuć, tak jakby to ona się na mnie wiecznie zawodziła. Gdzieś na internecie wyczytałem, że partner, który nie daje orgazmu jest gówno warty. Kobiety takich mężczyzn nie kochają i gdy zjawi się ktoś lepszy to ze względu na brak jakiejś więzi, która jest wytwarzana przez szczytowanie, zostawiają ich dla innego, który jest w stanie to zapewnić. Rodzą mi się myśli, że ona również uważa, że to ja jestem do dupy i, że nie jestem jej dać tego czego pragnie każda kobieta. Że najchętniej by mnie wymieniła, wzięła sobie kogoś innego z tego powodu. A to wszystko przez jej zachowanie.

Oboje zamiast czerpać radość z bliskości zaczęliśmy podchodzić do tego zadaniowo. I niestety odnoszę wrażenie, że wynika to z jej zachowania. Nie robimy tego po prostu żeby spędzać ze sobą czas, być blisko a po to, że ona chciałaby orgazmu. Nie potrafimy się dobrze bawić czego bardzo żałuje.

Co wy o tym wszystkim sądzicie? Może nasuwa się wam myśl co robię nie tak? Albo co powinniśmy zrobić aby na tym wszystkim popracować? Czy ona rzeczywiście może o mnie tak myśleć, że należy mnie wymienić? Niestety podpowiedź "wystarczy porozmawiać" się tutaj nie sprawdza.

Mam nadzieję, że powstanie z tego jakaś ciekawa dyskusja z której coś wyniknie.

2

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Przede wszystkim ja widzę tu klasyczna dysproporcję w zaangażowaniu w to by było Wam obojgu dobrze razem i dysproporcję we wkładzie. W zasadzie Twoja dziewczyna poza tym, że jest niczego nie wnosi.
To co jest niepokojące i dużo mówi o Tobie, Twojej osobowości i miejscu jakie zajmujesz w "hierarchii" waszego związku, jest Twoja skłonność do dawania więcej i więcej, pomimo a nawet im bardziej (!) nie dostajesz nic w zamian.
Jest to dosyć typowe u mężczyzn, dla których jakaś kobieta jest Tą Pierwszą - dochodzi cała ta otoczka znana z komedii romantycznych: "Im bardziej będę z siebie wypruwał flaki, tym bardziej moja Księżniczka to kiedyś doceni." "Muszę się starać dla mojej Królewny, bo będzie niezadowolona i mnie odstawi od "ula" wink itd. Myślenie młodego, opętanego przez feromony i pierwsze doświadczenia seksualne chłopaka.

Rozumiem, że kochasz swoją dziewczynę, ale obawiam się, że w niej tych uczuć do Ciebie już nie jest tak wiele.. Z tego co piszesz ona po prostu wymaga orgazmu, a to jak i jakim cudem, skoro sama nie zna swoich potrzeb, to ja kompletnie nie obchodzi -całą winę (niestety jak widać skutecznie) przerzuciła na Ciebie.

Jej głupotę z kolei usprawiedliwia brak doświadczenia i wiek.
Powiem szczerze - sytuacja patowa. Bo dopóki ona nie ma chęci ruszyć główką i dać też coś od siebie, dopóty wasz seks będzie tak wyglądał - Ty niczym urobiony po łokcie rolnik, w pocie czoła będziesz szukał jej miejsc erogennych i próbował jakoś tę kłodę rozruszać, ona będzie jak ta mimoza leżała i wzdychała, a w przerwach może i jej łezka rozczarowania po policzku poleci.

Sama intuicyjnie  wybrałam na swój pierwszy raz starszego i doświadczonego mężczyznę, ale nie uważam żeby to był jedyny sposób, w końcu mnóstwo ludzi przeżywa ten pierwszy raz razem. Ale żeby chciało się kontynuować i eksplorować tę sferę związku razem to musi być jakiś 'pretekst' do tego - dla jednych jest to Miłość (i najlepiej jeśli tak jest), dla innych - orgazm i przyjemność. Jeśli nie ma ani tego ani tego wtedy jest klapa.

Obawiam się, że z Twojej strony zostało to 1-sze, ale po stronie dziewczyny ani jedno ani drugie.
Dlatego nie chce jej się nic robić, po prostu czeka biernie aż Wam się relacja rozpadnie -wtedy ona nie będzie mogła sobie teoretycznie niczego zarzucić i zacznie poszukiwania tego "ogiera", który będzie potrafił ją rozpalić, a Ty zostaniesz z niczym.


Także moja rada jest brutalna i krótka: jeśli jej podejście do waszego seksu się nie zmieni, skończ tą farsę.

3

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Nie obwiniaj siebie, robisz co możesz, ale bez jej zaangażowania nic z tego nie bedzie.

Jest młoda, może nie wiedzieć co ją kręci, ale ona się w ogole nie stara, trzeba poznać swoje ciało. Nie dość, ze sama nie ma przyjemności to odbiera ją i Tobie.

4 Ostatnio edytowany przez takaja87 (2015-11-19 11:46:24)

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

ja z moich pierwszych razów też ne byłam jakoś mega zadowlona, ale dawałam cos z siebie. nie kladłam się i nie lezalam czekając na mega orgazmy, a sama nic nie robiąc. wiem że sex dla niektorych nie jest prostą sprawą, dla mnie nie był, ale nie mozna od kogoś oczekiwać czegoś, w zamian nie dając nic.
Starasz sie bardzo (I może za bardzo) a ona tak naprawdę nie robi nic żeby wam było dobrze... nie wskrzesisz nagle ognia w łózku tylko i wyłacznie swoim wysilkiem, ona też musi z siebie coś dawać. o tym powiniens z nią porozmawaić. to ma być przyjemność dla was obojga, i oboje powinniście skupić się na zaspokojeniu waszych potrzeb nawzajem.

5

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.
ghostface1 napisał/a:

Jestem obecnie w takim dole, że nie wiem jak sobie z nim poradzić. Chodzi dokładniej o fakt, że nie potrafię doprowadzić mojej kobiety do orgazmu pomimo, że daje z siebie wszystko, skupiam się na wspólnej zabawie i nie traktuje tego jako celu. A ja daję z siebie wszystko, więc postanowiłem tutaj napisać z nadzieją, że ktoś mi coś doradzi, coś powie.

A ona daje z siebie wszystko? A ona sama siebie umie doprowadzić do orgazmu?
Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedź nie brzmi "zdecydowanie TAK", to dziewczyna ma problem, nie Ty.



...  przed pierwszym razem bo wiadomo jak to jest, planowaliśmy to dłuższy czas, chcieliśmy aby to był wyjątkowy moment w życiu nas obojga. Nie wymagaliśmy od tego za dużo. Pomimo bycia blisko ona już na początku powiedziała, że to nie jest tak fajne jak to opisują i, że się jej to nie podoba.

DZiewczyna w ogóle nie jest zainteresowana seksem, nie kręci jej to, nie potrzebuje tego. Nie masturbuje się, nie ma orgazmów. Dla niej seks jest jak ... hmmm... np. czesanie włosów -- nic specjalnego, da się bez tego żyć. Ty jej nie zmienisz. Ona sama może się postarać, w co wątpię... Z praktyki wynika, że w takich przypadkach nigdy nie będzie lepiej.



Uznałem wtedy, że w takim razie trzeba się skupić na niej.

Ooooo... to fatalnie... Dwoje ludzi bierze udział w zabawie -- Ty i ona. Dwoje ludzi powinno być zadowolonych -- Ty i ona. Każde z tych ludzi powinno dać radość drugiemu, każde powinno się skupić też na swojej przyjemności. Jak się skupisz TYLKO na niej, to nie będzie w ogóle seksu... Oboje będziecie niezadowoleni. Dlatego w każdym seksie powinieneś mieć orgazm -- nawet jeśli ona leży jak kłoda... wtedy żel, guma, seks.


Nie jestem typem egoisty i najbardziej na świecie zależy mi na jej szczęściu. Wszystkie nasze zbliżenia zaczęły skupiać się na niej: gra wstępna, później dalsze zabawy były tylko pod nią. Orgazmu jednak nie było.

Bo ONA powinna się skupić ja JEJ orgaźmie. Ale ona nawet sama siebie nie doprowadzi na szczyt, więc jakimże cudem Ty byś to zdziałał?



Pomijam fakt, że ja też muszę się doprowadzać sam ręką bo mną niestety nie umie się zająć, często nawet nie próbowała. Cały czas mój penis sterczy ale nie wiem czemu gdy tylko ona go dotknie to nagle to wszystko opada. Może to coś złego z moją podświadomością, więc ja jednak nie mam jej tego za złe.

Rany! Dziewczyna jest powściągliwa, więc nie zmuszaj jej ani do oralu, ani do handjoba... nie zmuszaj jej do aktywności... Sam się nią zajmij tak, abyś TY miał orgazmy. Chociaż Ty... może po pewnym czasie dziewczyna się rozkręci (o ile będize chciała... choć wątpię).


Moje motto to: "razem dojdziemy do perfekcji". Jak ona będzie szczęśliwa, to i ja będę.

A jak ona nie będzie szczęśliwa, to Ty też nie będziesz. Znana sytuacja:    "Ona bardzo się stara, aby on był szczęśliwy. On się bardzo stara aby ona była szczęśliwa. W ten oto sposób mamy dwoje nieszczęśliwych ludzi.".
Zadbaj o siebie, swoje szczęście. Bądź szczęśliwy. Miej orgazmy. Dzięki temu w Waszym związku jedna osoba będzie w pełni szczęśliwa. Wtedy zadbacie o drugą osobę... (o ile ona się postara, choć wąpię).


Zaczęliśmy więc rozmawiać na ten temat braku orgazmu ze względu, że komunikacja to ponoć najważniejszy element w związku.

Rozmowa raczej nic nie pomoże... "Kochanie! Nie masz orgazmu... Musimy coś z tym zrobić... Jaki plan?"   "Może o 20:30 kąpiel, potem masaż, potem bla, bla, bla...".
Tak się nie da. To jak rozmawiać o gotowaniu -- jeśli nie będizesz gotować, to nic z tej rozmowy.
To jak ustalać plan wg Mike Tysona, który mawiał "każdy ma plan, dopóki nie zostanie trafiony" -- wasz plan szlag trafi po chwili.


Dowiedziałem się, że ona sama nie zna swojego ciała, sama nie umie się do niczego doprowadzić, nigdy jej się to nie udało, ...

Dlatego Tobie trudno będzie ją na szczyt zaprowadzić. smile smile


Wtedy powiedziała mi (i do tej pory tak mówi), że dla niej życie mogłoby istnieć bez orgazmu. Wszystko byłoby spoko i rozumiałbym to gdyby nie fakt, że chwile później mówi, że fajnie by było go przeżyć.

No to razem trzeba próbować... Ale ona musi znaleźć chęci do tego...


Nawet z jakimiś kumplami na fb rozmawia, że szkoda, że ona tego nie doświadcza, że marzy się jej to. A ci tam się przechwalają jakimi to oni nie są łóżkowymi ogierami i co ich kobiety nie przeżywają.

Nie przejmuj się tym.


... gdy próbuje o tym porozmawiać to milczy. Od razu mówie, że gdyby nie jej zachowanie i to co mówi nigdy bym nie zachowywał się jakby to była jakaś obsesja.

sad rozmowami i parciem na orgazm jeszcze bardziej się zblokujecie...


A kiedy jest jej dobrze mówi, że czuje jakby chciało się jej sikać i wszystko wstrzymuje, całe odczucie opada i nie może już wrócić.

Niektóre dziewczyny mają "mokre orgazmy" i się tego krępują. Może ona też tak ma? Ale z drugiej strony jeśli sama siebie nigdy do orgamu nie doprowadziła... sad Kobieta zagadka.


Następuje brak uczuć, tak jakby to ona się na mnie wiecznie zawodziła. Gdzieś na internecie wyczytałem, że partner, który nie daje orgazmu jest gówno warty. Kobiety takich mężczyzn nie kochają i gdy zjawi się ktoś lepszy to ze względu na brak jakiejś więzi, która jest wytwarzana przez szczytowanie, zostawiają ich dla innego, który jest w stanie to zapewnić. Rodzą mi się myśli, że ona również uważa, że to ja jestem do dupy i, że nie jestem jej dać tego czego pragnie każda kobieta. Że najchętniej by mnie wymieniła, wzięła sobie kogoś innego z tego powodu. A to wszystko przez jej zachowanie.

Oj tam, oj tam... Skoro laska sama siebie do orgazmu nie potrafi doprowadzić, to myślisz, że przy innym będzie boginią seksu?


Oboje zamiast czerpać radość z bliskości zaczęliśmy podchodzić do tego zadaniowo. I niestety odnoszę wrażenie, że wynika to z jej zachowania. Nie robimy tego po prostu żeby spędzać ze sobą czas, być blisko a po to, że ona chciałaby orgazmu. Nie potrafimy się dobrze bawić czego bardzo żałuje.

Tak długo jak ona CHCE orgazmu, tak długo jest dobrze. Jeśli nastąpi moment, kiedy będziecie podchodzić do seksu, a ona tego NIE BĘDZIE CHCIAŁA, to wtedy będzie źle między Wami. Zatem ciesz się chociaż, że ona chciałaby orgazmu. To dobry punk wyjścia...


Co wy o tym wszystkim sądzicie? Może nasuwa się wam myśl co robię nie tak? Albo co powinniśmy zrobić aby na tym wszystkim popracować? Czy ona rzeczywiście może o mnie tak myśleć, że należy mnie wymienić? Niestety podpowiedź "wystarczy porozmawiać" się tutaj nie sprawdza.

Rozmowa niewiele pomoże. Trzeba działać. Najważniejsze, że ona chce działać.

Po pierwsze mówiłeś, że jak ją pieścisz, to "rusza nogami" (nie wiem co masz na myśli, ale pewnie to, że jakieś pieszczoty na nią działają), albo że chce się jej sikać. Czyli coś na nią działa... Zapytaj jakiś kobiet może Ci powiedzą co dziewczyna może czuć jak ma takie objawy. Wg mnie nie chce się sikać, jak jest podniecenie, a dziewczyn amoże się krępować "wytrysku".

Po drugie... sam musisz mieć w seksie orgazmy... Nawet jak leży jak kłoda, to ją przeleć. Ona będzie miała radość, że Ty masz orgazm, a Ty będiziesz z seksu zadowolony. Nie zmuszaj jej do swoich preferencji...

Po trzecie... Trzeba się zająć cipką, dziewczyną. Musicie oboje tego chcieć, koniec z podejściem "ja leżę, a Ty daj mi orgazm" -- to nie zadziała. To jej sprawa, aby to zmieniła. Musicie przeczytać stronę "samozaspokojenie ovh org". Na pamięć wykuj książkę Ian Kerner "Jej orgazm najpierw" (---> portal "Seksualność kobiet"). Jeśli ona będzie się podniecała i potem blokowała (bo chce się sikać), to nic z tego nie wyjdzie. Musi się oddać Tobie i zaangażować. Pewnie próbowałeś czy ma wrażliwe piersi, sutki, szyję... spróbuj minetki jak w książce... W końcu niech ona sama zacznie się dotykać po cipce... Najlepiej jak będzie leżała w twoich ramionach, to jedną ręką głaskaj jej uda, albo daj palce do dziurki i ją tam masuj, całuj piersi, a ona niech się dotyka (taki masaż na 4 punkty -- twoje usta, twoja ręka, jej dwie ręce... no i ona nie będzie skrępowana, bo całując jej sutki nie będziesz się na nią patrzył... -- może się wstydzi????).

6

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Moim zdaniem albo ona nie potrzebuje seksu, albo nie czuje potrzeby seksu z TOBĄ. Brzmi na egoistycznego dzieciaka, typowa księżniczka. Moja pierwsza dziewczyna taka była, doprowadziła mnie do takiego stanu że po każdej naszej nocy razem miałem ochotę beczeć jak mała dziewczynka.

7

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.
Elle88 napisał/a:

Obawiam się, że z Twojej strony zostało to 1-sze, ale po stronie dziewczyny ani jedno ani drugie.
Dlatego nie chce jej się nic robić, po prostu czeka biernie aż Wam się relacja rozpadnie -wtedy ona nie będzie mogła sobie teoretycznie niczego zarzucić i zacznie poszukiwania tego "ogiera", który będzie potrafił ją rozpalić, a Ty zostaniesz z niczym.

Także moja rada jest brutalna i krótka: jeśli jej podejście do waszego seksu się nie zmieni, skończ tą farsę.

Ostatnio rozmawialiśmy na ten temat bo długo nie dochodziło do tego. Tłumaczyła się, że "jej serce ciągnie ją do mnie, ale dupa już nie".  Wmawiała mi, że mnie kocha i zależy jej na mnie. To z jej inicjatywy przyszło ostatnie zbliżenie. Po czym pod koniec dostałem wiadomość "raz na miesiąc".

Zastanawiam się teraz czy rzeczywiście ona może myśleć tak jak ty spekulujesz. To by było cholernie przykre.

Sagi napisał/a:

Moja pierwsza dziewczyna taka była, doprowadziła mnie do takiego stanu że po każdej naszej nocy razem miałem ochotę beczeć jak mała dziewczynka.

To mniej więcej takie uczucie mam też ja cały czas. Trudno sobie powiedzieć, że nie trzeba się przejmować.

8

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Odpuść ją sobie. Na pewno zaprzestań starań. Księżniczka niech najpierw sama pozna swoje ciało, a potem niech Cb nauczy jak jej sprawiać przyjemność- tak to się robi, a nie ona sobie leży i pachnie i myśli, ze się cud stanie.

9

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

coś mi sie wydaje że odpuszczenie jej sobie byłoby rozsądnym wyjściem. jeśli ona nie zmieni podejścia w tym temacie to nie ma sensu nic ciągnąć. poznasz w końcu taką której bedziesz sprawiał przyjemność i ona Tobie także.

10 Ostatnio edytowany przez ghostface1 (2015-11-19 14:22:57)

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

A czy odpuszczenie nie byłoby ucieczką od problemu? Pomijając ten temat łóżkowy ona angazuje sie we wszystko inne, martwi sie o mnie, opiekuje itp

Tutaj nie chodzi przede wszystkim, że ona nie dochodzi. Bo jak piszesz, nikt się nie rodzi z taką wiedzą. To trzeba wypracować i WSPÓLNIE się starać.

Mi chodzi przede wszystkim o to, że ja już sam mam taki mętlik w głowie, nie jestem pewien co do tego, czy w niej rzeczywiście tkwi to uczucie co we mnie. Czy ja się jej w rzeczywistości podobam, czy ona mnie kocha, czy ona myśli w rzeczywistości to co mi mówi, że chciałaby być ze mną itp itd.

11

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.
ghostface1 napisał/a:

A czy odpuszczenie nie byłoby ucieczką od problemu? Pomijając ten temat łóżkowy ona angazuje sie we wszystko inne, martwi sie o mnie, opiekuje itp

Tutaj nie chodzi przede wszystkim, że ona nie dochodzi. Bo jak piszesz, nikt się nie rodzi z taką wiedzą. To trzeba wypracować i WSPÓLNIE się starać.

Mi chodzi przede wszystkim o to, że ja już sam mam taki mętlik w głowie, nie jestem pewien co do tego, czy w niej rzeczywiście tkwi to uczucie co we mnie. Czy ja się jej w rzeczywistości podobam, czy ona mnie kocha, czy ona myśli w rzeczywistości to co mi mówi, że chciałaby być ze mną itp itd.

Powiem Ci jak było ze mną. Też byliśmy dla siebie pierwsi. Najpierw, przez około rok różne zabawy. A właściwie to ja pieściłem ją na wszystkie sposoby, czasem dochodziła czasem nie. A ona mnie conajwyżej przez majtki dotykała i to kiedy się upomniałem. W pewnym momencie już miała pretensje do mnie, że znowu coś mi nie pasuje. Już czułem poczucie winy kiedy się do niej dobierałem, że coś musi być może ze mną nie tak.. W końcu nadszedł czas naszego pierwszego razu, oczywiście pod kołderką, ona na plecach jak kłoda. Nawet mnie nie dotykała specjalnie przez co nie byłem dostatecznie podniecony+stres że to pierwszy raz, no ale jakoś się udało.. Chociaż po tym myślałem że jeżeli tak wygląda seks, to ja już wole się masturbować. Niedługo po tym ze mną zerwała i poszła do swojego 'kolegi' który ją kochał jak się okazało od pół roku. Do teraz czuje się jakby mnie wykorzystała do rozdziewiczenia, bo tamten miał już doświadczenie więc nie chciała odstawać.
Teraz jestem z cudowną dziewczyną, która sama mnie rozbiera, pyta czy mam ochotę na seks, wręcz czasem się krępuje że wezmę ją za nimfomankę. A ja nadal mam blokadę w głowie lekką, że w jakiś sposób ją wykorzystuje, że się jej nie podoba albo niewiadomo co. Ale staram się to zachować dla siebie, czasem tylko pytam czy jest okej. Niektórych problemów się nie da rozwiązać, bo trzeba do nich chęci z dwóch stron. A u niej tego nie ma.

12 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-11-19 18:26:51)

Odp: Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

moze po prostu dziewczyna nie odczuwa jeszcze takiej potrzeby? Wbrew pozorom 19 lat to wyrosniety dzieciak. Nie kazdy marzy w tym wieku o seksie i orgazmach. Generalnie seks jest przereklamowany i wcale sie nie dziwie, ze niektorzy spodziewaja sie trzesienia ziemi a potem mowia - eee a w filmach to inaczej wyglada... W filmach to wszystko inaczej wyglada a wszyscy sa piekni, mlodzi i bogaci wink
Kobiety w ogole pozniej dojrzewaja seksualnie. Libido rosnie im z wiekiem. Niektore tak naprawde rozbudzaja sie dluugo po tym, jak osiagna pelnoletnosc. Gdzies nawet czytalam, ze 20% nigdy nie osiaga orgazmu a wiekszosc nigdy nie ma orgazmu pochwowego. Nie wspominam juz o tym, ze polowa czesto udaje orgazm. No i co wy na to, panowie? Tak, tak, nie w waszym przypadku... smile

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Sprawy łóżkowe sprawiają smutek.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026