Witam. Byłam w raz z moim chłopakiem w pierwszym poważniejszym związku. Trwał 13 miesięcy. Różnie bywało, kłotnie powoli zaczynały nas wykończać jednak potem zawsze wschodziło słońce i jakoś potrafiliśmy być szczęśliwi. Nasz związek głównie za moją przyczyną poszedl w złą stronę. Chciałam z nim spędzać każdą wolną chwile od szkoły, pracy...
Pewnego dnia przestał się odzywać chociaż mieliśmy się spotkać. Nie szło się z nim skontaktować. TELEFON wyłaczony, przestał wchodzić na fb na którym normalnie codziennie był w domu też nie dało się go zastać. W końcu mi się udało i gdy poznałam powod braku kontaktu byłam załamana. Powiedział mi, że nie widzi sensu dalej tego kontynuować i że od jakiegoś czasu czuł do mnie co raz mniej, a teraz już praktycznie nic. Jednak zgodził się na spacer... chcialam liczyłam, że jak go przytule, pocałuje to coś się zmieni, ale nic... powiedział, że jedynie podniecenie poczuł... załamana nie wiedząco co z tym zrobić, bo szalenie go kocham i nie chciałam stracić, bo przez te 5dni co się nie odzywał to było największe cierpienie jakie doświadczylam zaproponowalam wspólne wyjście po poludniu jeszcze jako ostatnią szanse... zgodził się bo chciałby coś poczuć i żeby bylo ok ale kompletnie nic nie czul wręcz z każda chwilą mojego namawiania coraz mniej. Spotkaliśmy się, poszliśmy w nasze stare miejsce.. Przekonałam go, żeby dał nam więcej czasu...Poszliśmy do mnie doszło do drobnych pieszczot, ale nic.. Minął poniedziałek, wtorek w środe czułam, że coś się zmienia... w sobotę miałam urodziny. Dostałam najlepszy możliwy prezent był tak zdenerwowany czy mi prezent przypasuje i potem tak się przejmował, że nie trafił i dotarło do niego, że dalej mnie kocha. W niedziele i poniedziałek dalej było świetnie.. Zaczeliśmy zmieniać nasz związek mówił, że jest szczęśliwy... We wtorek poszedł do pracy i znowu zrobił to samo... Przestał się odzywać... Nie zastałam go w domu do pracy nie poszedł znowu powtórka... W czwartek wieczorem dzwonek do drzwi. Widzę, że to on, ale nie pozostawił mi złudzeń... Zimnym krokiem poszedl na górę zabrać resztę swoich rzeczy i oznajmił mi, że to koniec, że znowu nic nie czuję, że to bez sensu i nie chcę żebym tylko cierpiała... Nic nie mogłam zrobić. Powiedział, że nie chcę zrywać całkowicie kontaktu. Ja go poprosiłam, żeby pomyślał jeszcze o tym wszystkim... czy jest tego pewien i ma mi dać znać do czego dojdzie... Również mówiłam mu, że w każdej chwili może do mnie pisać, przyjść wszystko co chcę, bo go dalej kocham.... Wrócił do domu... zobaczyłam, że jest zalogowany na grę w którą razem graliśmy... Nie mogłam się powstrzymać napisałam wpierw miłej gry, a potem zaproponowałam wspólne granie. Zgodził się nawet rozmawialiśmy przez komunikator, grały z nami jeszcze 2 osoby i próbowałam wzbudzić w nim zazdrość. Jedyne co takiego ważnego mówił to przejmował się moją szkołą jak powiedziałam, że nie idę znowu jutro... no i do tej dwójki śmiał się, że dobra ze mnie dupa w żartach ect... Napisał też na drugi dzień sms czy dotarłam do szkoły jak się dowiedział, że tak spytał jak było i tyle.. Od piątku rana nie mieliśmy kontaktu od tej eski Widzę, że piątek i sobotę przesiedział całe w domu na fb i tak liczę, że zatęskni cokolwiek... Co mam zrobić. Na każdym kroku myślę o nim... praktycznie razem mieszkaliśmy tragicznie się teraz czuję w domu taka sama.. Znajomych potraciłam mam problemy ze szkoła... On mi dawał szczęście pośród tego wszystkiego i motywacje, że moje życie ma sens... nie wiem czy powinnam do niego pisać? Czy lepiej niech w końcu poczuje, że mnie stracił... Zawsze ja ratowałam sytuacje nie dawałam mu się wykazać przez co nigdy nie poczuł jak to jest gdy nie ma ze mną kontaktu, nie wie co robię, co się ze mną dzieje. Może to jest szansa, żeby nim wstrząsnąć? Jeśli mnie faktycznie kochał, a kochał.. to wiem. Nie mogło to odejść tak po prostu. Może potrzebował przestrzeni, trochę odpocząć... Zaznać starego życia gdy robił co chciał... Wiem, że jego zachowanie jest mega niedojrzałe, ale ja po prostu nie wyobrażam sobie go stracić... Próbuje się z kimś spotkać jest chwile lepiej, ale za dużo z nim przeżyłam... znamy się 2 lata i nie było dnia żebyśmy nie popisali chociaż chwile razem oprócz jego zniknięć więc nie wiem jak mam dalej żyć i najbardziej boli mnie to, że on potrafi... Tak po prostu przejść i żyć dalej... Nie chcę mi się w to wierzyć, chcę wiedzieć czy jest coś waszym zdaniem co mogę zrobić jeszcze? Proszę was poradźcie co zrobić jak go zatrzymać, obudzić w nim uczucia na nowo i wtedy kontynuować zmianę naszego całego związku na normalny... Moim zdaniem powodem tego są te kłótnie które go psychicznie wykończały i teraz ma blokadę ale mimo wszystko gdzieś tam w środku jest to uczucie które boi się powtórki z rozrywki... Ponoć ze mną był najszczęśliwszy, ale powiedział też, że był coraz mniej... Przez to zapewne co wyżej. POMOCY BŁAGAM NIE MAM OCHOTY WGL DALEJ ŻYĆ... Nie piszcie, że mam się z tym pogodzić, bo nie chcę....nie chcę robić rzeczy jakby go już nie było.. Wmawiam sobie, że wyjechał cokolwiek, i że będzie jak wcześniej.. Na każdym kroku są jakieś jego rzeczy, wspomnienia w moim domu... czuję się fatalnie gdzie nie pójdę wszystko mi jego przypomina. Kochałam go mimo jego wad i wiedziałam na co się decyduje i jak ryzykuje więc proszę nie oceniajcie mojej głupoty i naiwności...
1 2015-11-15 05:18:23 Ostatnio edytowany przez BlackPanda (2015-11-15 05:25:18)
Podobne tematy
2 2015-11-15 10:59:02 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2015-11-15 11:00:39)
Jesteś pewna, że na siłę chcesz ratować ten związek? Jaka masz pewność, ze na pewno Cie kocha? Ludzie po kilku latach się "odkochuja". Nie zerwał z Tobą kontaktu nagle, gra w gre, pyta się co w szkole, ale jest to pewnie już tylko kolezenskie i nie rob sobie z tego nadzei.
Będziesz miec ciężko, bo oparłas swoje życie na nim, ale minie trochę czasu i się ogarniesz ![]()
Jesteś pewna, że na siłę chcesz ratować ten związek? Jaka masz pewność, ze na pewno Cie kocha? Ludzie po kilku latach się "odkochuja". Nie zerwał z Tobą kontaktu nagle, gra w gre, pyta się co w szkole, ale jest to pewnie już tylko kolezenskie i nie rob sobie z tego nadzei.
Będziesz miec ciężko, bo oparłas swoje życie na nim, ale minie trochę czasu i się ogarniesz
Jestem pewna... Pragnę tego jak niczego innego. Mogłabym mieć innego, ale nie chcę... Chcę tylko jego :x
4 2015-11-16 05:22:38 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2015-11-16 05:28:28)
Widocznie seks mu się znudził więc teraz będzie próbował z inną.
PIERWSZA OZNAKA NIE PANOWANIA NAD SOBĄ JEST ISTOTNĄ WSKAZÓWKĄ ŻE Z TĄ OSOBĄ LEPIEJ SIĘ NIE WIĄZAĆ.
Nie wiem które z was bardziej się przyczyniło, ale kontrola emocji jest niezbędna. Czy kłócisz się z obcymi osobami spotkanymi na ulicy? Nie. Osoba bliska jest traktowana bardziej przyjaźnie niż osoby na ulicy, wiec dlaczego złość wyładowujesz na niej? Często się zdarza że wyładowanie złości jest spowodowane tym, że zauważyliśmy że ta osoba nam nie pasuje i podświadomie wyżywamy na niej naszą niechęć. Z ludźmi prawdziwie empatycznymi jest miło przebywać i złość się nie pojawia.
Jeżeli jednak złość wyładowywana jest na innych bez powodu, to wskazuje to na niechęć do świata. Taka osoba zawsze stworzy nieudaną relację bo nienawidzi ludzi. To jest socjopata.
Dla ciebie byłoby dobrze teraz spotykać się po koleżeńsku z chłopakiem bardzo spokojnym, który nie da ci żadnego powodu do złości. To ma być ćwiczenie. Masz z nim TYLKO rozmawiać i przyzwyczaić się do spokojnej relacji. Po pewnym czasie zauważysz w sobie, że zmniejsza ci się ochota na złość. Jego spokój przejdzie na ciebie. Twoja obecna relacja zaprowadzi ciebie w kozi róg - to jest dążenie autodestrukcyjne. Gdy powstanie spór, to kolejny spór idzie po nim bardzo szybko, bo jesteś wściekła że pojawiły się spory. Ta wściekłość staje się obsesyjna. Chcesz wiedzieć że możesz mieć z nim relację bez sporów i próbujesz nadal z nim być żeby trafić na dni bez sporów. Tak możesz robić w nieskończoność bo efekt jest odwrotny, sporów będzie tylko coraz więcej. Nie możesz być w relacji w której są spory. Nowego chłopaka poznasz od razu. Na pewno znasz jakichś spokojnych i zaproponujesz takiemu wyjście do kawiarni albo muzeum. UWAGA. Żebyś nie wybrała spokojnego w sensie zamkniętego w sobie. Ma być spokojny ale rozmowny i towarzyski.
Na forum obowiązuje zasada: "jeden związek = jeden wątek". Proszę, kontynuuj swój poprzednio założony wątek.