netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dziś zerwalam "związek"

45 odpowiedzi12 297 wyświetleńzałożony przez ciastko22, 14.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziś zerwalam "związek"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1 Ostatnio edytowany przez ciastko22 (2015-11-14 01:05:49)

Temat: Dziś zerwalam "związek"

To moje drugie rozstanie w tym roku. Wcześniej był płacz, histeria, rozpamietywanie, brak chęci by jakoś funkcjonować. Powoli przechodziło mi, na horyzoncie internetów pojawił się M.
M. jest starszy, ja mam 21 lat, on 26. Ma mieszkanie, prace, ułożone życie. Podoba mi się, taki misio, miły i sympatyczny chłopak z sąsiedztwa. Poznaliśmy się na tinderze. Przez miesiąc spotykaliśmy się czysto koleżansko, raz zaprosił mnie do domu na film. Był pierwszy pocałunek i od razu głęboka woda -seks. Jak to się mówi Yolo, nie żałuję tego, była chemia między nami, było to czuć w powietrzu, wiec i takiego obrotu spraw nie żałuję. Potem się spotykaliśmy, jakieś wypady do parku, do knajp na jedzenie, do kina, do pubu, nawet był jednodniowy wypad poza miasto, czasem spotykaliśmy się u niego, ale nie jakoś często. Wtedy oglądaliśmy filmy, uprawialismy seks. Relacja idealna. Dogadywalismy się świetnie. Rozmowa, zainteresowania, taki sam humor, seks, wszystko to grało. Podobalismy się sobie nawzajem z wyglądu, dobrze nam się razem spędzało czas, ciągle była ta chemia, porządanie. Po tych czterech miesiącach, w sumie to już wcześniej mnie się trzymały te myśli, postanowiłam porozmawiać, postawić kawę na ławę. Albo lewo, albo prawo. Zapytałam jako kogo mnie uważa? Ze nie chce aby ktokolwiek odkreslał mnie jakaś kreska od reszty swojego życia. Chce się spotykać, przyjaźnic, porzadac, traktować z szacunkiem i poważnie. Myślałam że skoro dwoje ludzi dobrze się ze sobą czuje (pod każdym względem), to czemu by tego nie "zdefiniować", nie ciągnąć tego daje, ale też żeby to rozwijać, pchać do przodu.
Jest mi przykro,ponieważ stwierdził,że nie może mi nic obiecać, angażować się w coś co nie jest pewien. Jest to pierwsza dla niego taka relacja (dla mnie też), nie chciał jej definiować tylko tak sobie żyć z dnia na dzień i o. (coś mi się wydaje ze się przejechał na poprzednim związku)
Boli mnie to,że ludzie są tak totalnie pozbawieni uczuć, nie czuć jakiegokolwiek przywiązania pomimo spędzonych razem chwil. Znieczulica totalna.  Wiem,że ten4 miesiące od pierwszych seksow to nie jest powalająca cyfra,ale czy to źle i coś dziwnego,że kobieta po tych miesiacach spędzonych razem chciała poczuć się traktowana poważnie i z szacunkiem? Przecież skoro się ludzie dogaduje, lubią swoje towarzystwo, to pojawia się myśl "ej, może by tak spróbować włączać siebie nawzajem do tego dalszego życia i zobaczyć co przyniesie czas". Przecież ja też nie oczekiwałam niewiadomo czego. Pod ołtarz go nie zaciągam, do mieszkania się nie wprowadzam, z poznaniem rodziny tez bym się wstrzymywala, z deklaracjami "kocham cie", również...
Przykro mi,bo gdyby mu zależało, to by nie przystał od tak na zakończenie znajomości.
Byłam dla niego idealna towarzyszką. Nie pytałam, nie oczekiwałam,nie prosiłam, nie żądalam. Miał materiał do ruchania, do pogadania, od taka wisnienka na torcie, uprzywilejowane dnia.
Najgorsze jest teraz uczucie "fuck, mogłam siedziec cicho, i tak sobie żyć w zawieszeniu" ale to moje emocje wariują. Wiem,że to było jedyne wyjście.
Wiec kobiety! Jeżeli któraś z was czuje się tak samo, że jest towarzyszką, która nie nie znaczy, czuje się,że stoi w miejscu, w zawieszeniu, a facetowi jest w tym układzie dobrze, to bierzcie ich w obroty, rozmowa, postawienie sprawy jasno. Jak zależy mu, to przyzna racje,że faktycznie, tyle się już spotykamy, może by poznać się wzajemnie ze znajomymi, przedstawić siebie jako dwoje ludzi,którzy tworzą związek, a nie układ 'just seks' o którym wie tylko jedna strona!!! Jak uważasz,że źle się czujesz w takiej relacji, męczy to ciebie, to się odważ. Chwilę się pocierpi,ale lepiej wcześniej niż później,bo jeszcze się człowiek zakocha na zabój i wtedy będzie problem.

Ps. Jakby ktoś to przeczytał i miał jakieś przemyślenia to chętnie przeczytam. Może jakieś słowo wsparcia  wink wszystko się przyda, w końcu niewinna i delikatna ze mnie młoda kobieta, więc każda otucha się przyda big_smile

2

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dobrze zrobiłaś wiesz na czym stoisz i się nie łudzisz co mogło być gdy... Trzymaj się smile

3

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Ty bylas dla niego towarzyszka.
A on kim byl dla ciebie ?
Tak to jest juz.Jedni tworza zwiazki oparte na porozumieniu,seksie. I im to wystarczy.Inni, aby tworzyc zwiazek, potrzebuja czegos wiecej.
Widocznie Ty nalezysz do tej pierwszej grupy, a on do drugiej.

4

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Brawo dziewczyno. Jesteś bardzo mądrą osobka i tak właśnie trzymaj. Facet chciał się tak bujac i chętnie robilby to dalej skoro byś mu pozwalała. Ty byś się angażowała i wyobrażał sobie cuda na kiju a on zylby chwilą i nawet pojęcia by nie miał co klebi się w twojej głowie. Jesteś asertyna i bardzo konkretna- podobasz mi się bardzo. On niech szuka frajerki a Ty dalej tak się szanuj. Szkoda że ją chociaż jestem dwa razy starsza od Ciebie nie miałam twojego rozumu gdy ktoś zrobił sobie że mnie wieloletnią koleżankę od seksu.
Miłego dnia.

5 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-11-14 10:58:32)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Niekoniecznie tylko frajerki wciagaja sie w takie relacje.Niektorym to pasuje byc w roli kolezanki ktora zaspakaja rozne potrzeby swojego partnera , bez zobowiazan.

6

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Vernad, masz rację - są kobiety które lubią bzykac się z facetem ale nie chcą żadnych zobowiązań. Czy są one frajerkami? To zależy jak na to patrzeć. Ją w taki układ swiadomie na pewno bym nie weszła bo balabym się chorób które moglabym złapać od ruchacza( wiadomo że tacy zazwyczaj maja też i inne- marne to pocieszenie że ktoś byłby że mną szczery i nie robilby mi nadziei) i średnio fajnie bym się czuła że robię za darmowy worek na cudzą spermę. Watpie by taki seks dawalby mi przyjemność ale to ja tak mam. Są kobiety które myślą innymi kategoriami. Ją ich nie oceniam bo w żaden sposób nie trace na tym że jakas kobieta godzi się na seks układ.
W tym wątku chodzi jednak o coś innego. Tu dziewczyna spodziewała się że znajomość z tym facetem będzie rozwijała się w kierunku zwiazku. Tak się jednak nie działo i ona w porę to zauważyła postawiła jasno sprawę i wycofała się z układu który nie był dla niej. To madra dziewczyna. Wiele kobiet tkwi w takich układach mecza się a jednak nie potrafią w porę się wycofać.
A ten facet niech znajdzie sobie inną która zgodzi się na rolę worka na spermę i może nawet będzie szczesliwa z takiej roli? Ludzie bywają różni.

7 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-11-14 17:41:10)

Odp: Dziś zerwalam "związek"
ciastko22 napisał/a:

Ma mieszkanie, prace, ułożone życie.

Wiec czego moze mu jeszcze zabraknac? Jesli byl juz wczesniej w zwiazku a byl na 99% to wyciagnal lekcje i wie, ze jest zbyt:

a. mlody
b. niezalezny finansowo
c. niezalezny emocjonalnie
d. pewny siebie
e. szczesliwy
...

...aby sie z kimkolwiek wiazac, tym bardziej z kims w twoim wieku.

Nie badzcie naiwne dziewczyny. Jego pozycja zapewni mu jeszcze wiele takich "kolezanek" od przyjemnosci.

8

Odp: Dziś zerwalam "związek"
oliwia9195 napisał/a:

Brawo dziewczyno. Jesteś bardzo mądrą osobka i tak właśnie trzymaj.


Dzięki, milo się to czyta,chociaż nie mało odwagi trzeba mi było. Frustracja się do tego przyczyniła,bo można być szczęśliwym na chwile, jak się spotykamy, jak piszemy sms,ale pelnoetatowo mnie to nie urządzalo, bo tą bliskość powinno się czuć jak się ludzie nie widzą

verdad napisał/a:

Ty bylas dla niego towarzyszka.
A on kim byl dla ciebie ?

Dobre pytanie,bo napewno nie był jakaś osoba bardzo bardzo ważna,bo ten układ/ta relacja rozwijała się bardzo powoli, a raczej stała w miejscu,no i staż znajomości nie był powalający. Może powiedzieć, ze był kimś z kim bardzo chciałam spróbować stworzyć coś fajnego, albo się uda, albo się nie uda. Ale no żebyśmy siebie traktowali poważnie, a nie właśnie jako "worek na sperme" i towarzyszka do spotkań... Pewnie jest to,że się zaduzylam,bo jednak to ze się świetnie rozumielismy, była chemia, porządanie to bardzo wypłynęło na odbiór jego osoby.

Swoją drogą M. Bardzo musiał się zdziwić,że z czymś takim wyjechałam,bo nic na taką rozmowę nie rokowało. Prędzej całą noc się "srał",że w ciąży jestem, a nie,że chce coś takiego odwalic.

Lasolitude napisał/a:

Wiec czego moze mu jeszcze zabraknac? Jesli byl juz wczesniej w zwiazku a byl na 99% to wyciagnal lekcje i wie, ze jest zbyt:

a. mlody
b. niezalezny finansowo
c. niezalezny emocjonalnie
d. pewny siebie
e. szczesliwy
...

...aby sie z kimkolwiek wiazac, tym bardziej z kims w twoim wieku.

Nie badzcie naiwne dziewczyny. Jego pozycja zapewni mu jeszcze wiele takich "kolezanek" od przyjemnosci.

Brutalne ale prawdziwe. Takie "czasy", teraz można podróżować (on to lubił bardzo), chillowac z przyjaciółmi non stop, do szczęścia brakuje tylko seksu,który miał u mnie... "facet to biologiczny poligamista, stworzony głównie do zaspokajania swoich potrzeba seksualnch" z czasem to może przechodzi. W sumie ludzilam się trochę,że może "wyrósł" z takich zagrywek,ale chyba jeszcze kilka lat takiego bezemocjonalnego zachowania mu zostało, chyba, że faktycznie go trzepnie i się zakocha...

Ehh smutek i żal, taki duży, bo co innego jak ludzie się nie dogaduje, sprawiają sobie przykrość (tak miałam w poprzednim związku. A tutaj no "układ idealny"dla niego, a dla mnie "(prawie) związek idealny".
Teraz trzeba walczyć,by nie odwalic nic i nie ponawiac kontaktu,ale chyba zbyt "dumna" na to jestem. Po co się prosić i lasic skoro i tak to nic nie przyniesie, a tymbardziej nic zadowalającego mnie.
Trochę "szkoda",że nie jestem taka kobieta,która się nie przejmuje niczym, ma takie samo podejście jak on (przynajmniej w tej chwili). Ot życie z dnia na dzień, jest spoko,to niech tak będzie, po co się angażować.
Ale to tylko w takim wypadku jeżeli taki "styl" życia i relacji pasuje. Początkowo próbowałam się dostosować do tego,  zmienić podejście na to "carpe diem", mamy zaspokajać swoje potrzeby,  dążyc do przyjemności, ale niestety, mnie dla mnie takie coś. Ja potrzebuje wewnętrznej świadomości, ze ktoś jest przy mnie, nawet gdy go nie ma,że mi zależy, drugiej osobie tez, rozmowy o wszystkim, zwierzania się z problemów. Więc nie tym razem... Ehhhh sad(((((( sad((((

9

Odp: Dziś zerwalam "związek"

ciasteczko, dobrze kombinujesz. Zawsze należy patrzeć na to, czego ty potrzebujesz i do czego sie nadajesz, a do czego na pewno nie.
Są kobiety, które wręcz chcą być w seks układzie i jest tak z wielu powodów. Specjalnie szukają dla siebie takich ruchaczy. Ja takich kobiet nie oceniam ani im się nie dziwię, bo co mnie to obchodzi? Chcą tak zyć, to niech sobie żyją- ważne, żeby układ oparty był na wspólnym uzgodnieniu i akceptacji zasad.
Ty, jak życie pokazało, raczej nie nadajesz się do tego typu układów. Dlaczego więc mialabyś naginać swoje potrzeby pod tego faceta?
On jest na razie mlodym człowiekiem, ma mieszkanie, pracę, rozwija się, a jedyne, czego mu brakuje, to seksu z kobietą. On potrzebuje więc stałej kochanki bez zobowiązań i dobrze byłoby, żeby przy okazji jego kochanka była inteligentna, coś sobą reprezentowała, by czas spędzony z nią był dla niego miły. O zakładaniu rodziny, o normalnym związku, w którym mowa byłaby o zobowiązaniach, o jakiejś wyłączności, na ten moment, on po prostu nie myśli. Może spotka jakąś kobietę i tak się w niej zakocha, że będzie chciał mieć ją tylko dla siebie i wziąć ją sobie za żonę. Nie wiadomo, jak będzie- jednak na ten moment ten facet nie cche się z nikim wiązać, bo jest mu dobrze tak, jak jest. I nie ma w tym niczego złego, jednak pod warunkiem, że znajdzie kobietę, która podobnie jak on też nie będzie zainteresowana takim typowym klasycznym związkiem, w którym byłaby przede wszystkim bliskość.
Ty postąpiłas bardzo mądrze, ponieważ nie ciągnęłas czegoś, co nie jest dla ciebie, na siłę kierując się pobożnymi życzeniami, marzeniami i iluzją, tylko zakończyłas układ, który tobie nie pasował.
Nie ma żadnego powodu, żebyś ty miała jego styl życia uznawać za swój własny.
Wiele kobiet tkwi właśnie w takich układach bez przyszłości. Chciałyby czegoś więcej, nie dostają tego o czym marzą, ale nic z tym nie robią. Czują się niespełnione, wykorzystywane, zawiedzione, a przecież nie potrafią odejść. Zamiast tego czekają nie wiadomo na co właściwie i często całymi latami.

10 Ostatnio edytowany przez ciastko22 (2015-11-14 22:25:07)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Długo czytałam to forum, także przy poprzednim związku (tez się tutaj "zwierzalam" ale pod innym nickiem) i jak czytałam problemy kobiet,które żyją w układach po kilkanaście miesięcy, to byłam przerażona!!!, płakać ma sama myśl mi się chciało, że jeżeli sprawy jasno nie postawie to to też tak się skończy. Będzie spoko, może stabilnie ale ciągle wewnętrznie będę miała poczucie,że jest chujowo. A jak facet po tych 4 miesiacach prosto stwierdził,że związki teraz nie dla niego,to i po kolejnych 4 miesiące nic było się nie zmieniło w tej sprawie. A przynajmniej nie ze mną... Eh smutek po raz kolejny, to świerza sprawa, tęsknię i chce się przytulic do tego smiaciarza, obym za jakieś czas pełna optymizmu pisała,że wywaliłam go całkowicie z serducha. ale i tak czuję dumę ,że dałam mu kopa w dupe, niech sobie nie myśli,że mogłabym udawać daje, robić tak by jemu było dobrze, a przy tym i tak być niezadowolona z takiego obrót spraw.

11

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Hej smile Dziewczyno! Bardzo dobrze zrobiłaś. Jestem w Twoim wieku i miałam identyczną sytuację. Też poznałam chłopaka na Tinderze, był pewny siebie, niezależny własne mieszkanie itp. Przez pierwszy miesiąc było cudownie, zadurzyłam się w nim, ciągłe spotkania . Myślałam, że on czuje to samo, co ja do niego. Po 2 miesiącach stwierdziłam, że nie mogę tkwić w takiej dziwnej relacji i chciałam żeby się określił. Odpowiedział, że on nie umie się zaangazować, że jestem cudowną osobą i inne brednie. No cóż, pomyślałam, że znalazł sobie głupią, naiwną którą wykorzysta i będzie miał na każde skinienie palca. Kontakt został zerwany ale po 2 miesiącach odezwał się. Pisał jaka to jest piękna, cudowna i nie ma drugiej takiej. Głupia ja uwierzyłam w te brednie, może dlatego , że też cholernie za nim tęskniłam mimo, że był dziadem. Odnowiłam z nim kontakt. I to był najgorszy krok! Ta relacja ciągnęła się rok. Moje poczucie wartości spadło do zera przez to , ze mnie traktował tak niezobowiązująco a ja się na to godziłam, bo chciałam mieć go blisko. Dopiero 2 miesiące nie mam z nim kontaktu. Zerwałam wszelki kontakt, zablokowałam i mam spokój. Super, że to pojęłaś bo gdybyś to ciągnęła dłużej byłoby tylko gorzej... On nie zmieni zdania.

12

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dodam jeszcze , że miałam identyczne myśli co Ty. Po napisaniu mu wiadomości, że nie zasługuję na takie traktowanie miałam wyrzuty, ze może nie powinnam tego pisać, że lepiej by było dalej mieć z nim kontakt. Jednak teraz z perspektywy czasu podjęłam najlepszą decyzję. Oni nie zasługują na nas, rozumiesz? Serio, też o nic nie wypytywałam, chodził sobie na imprezy a ja nie robiłam mu żadnych wyrzutów. Miał wszystko podane jak na tacy i to najgorszy błąd. Ale zobaczysz, oni się jeszcze przejadą w życiu. Głowa do góry, czas leczy rany a to po prostu kolejne doświadczenie w Twoim życiu. Ze mną jest dużo lepiej, to zerwanie kontaktu mi tylko pomogło. Jest wiele wartościowych facetów którzy dadzą Ci miłość a nie tylko " ochłapy".

13

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dziewczyny...
Kazdy potrzebuje poczuc sie kochany, wyjatkowy, wazny...
Ci faceci od seks-ukladow tez...

Tylko kwestia uczciwosci- bo wy im te waznosc/wylacznosc/milosc dajecie, a oni tylko biora, bez odwzajemniania...

Nie wierzycie? Wydaje wam sie , ze pan " oblatywacz" traktuje to lekko i nie przywiazuje wagi?
- to powiedzcie takiemu, ze nie byl jedyny, ze byl nie istotny, albo ze w trakcie znajomosci rozwijalyscie zwiazek z kims innym...

Mina bezcenna....

Bo to jest myslenie takie:
On jest od tego, zeby go kochac, a on od olewania.
Kazda z jego " lasek" ma byc zaangazowana tylko w niego.
On dla kazdej jest jedyny, kazda walczy o jego uczucia...i to jest jakas norma, regula...
Mysl, ze on by mial pokochac, natychmiast implikuje pytanie- czy warto, czy mu sie oplaca....

Odbicie takiej postawy- jak lusterkiem, daje zderzenie z rzeczywistoscia, jak z betonowa sciana...

14

Odp: Dziś zerwalam "związek"

http://volantification.pl/2012/12/12/na … ec-kobieta

A jak się odniesiecie do tego artykułu?
Ja początkowo myślałam, "kurde, strategia idealna" i pomimo,że gdzieś tam I chociaż na początku żaden normalny facet nie bierze pod uwagę opcji jaką jest związek, to w tej chwili orientuje się, że już w nim od dawna jest, a skoro tak, to równie dobrze może w nim zostać, bo jest szczęśliwy. śnulam marzenia  to sama siebie próbowałam przekonać "zachowaj zimna krew, masz być zolzą,która nie pokazuje, że zależy". No i tak było,bo przy rozmowie M. Mówil,że myślał, że mi też to pasuje. Takie pitu pitu bez zaangażowania, ale jednocześnie dodał,że rozumie,że mogłam zmienić zdanie i swoje odczucia.
Było dokładnie tak jak opisuje Volant

"Kiedy więc facet słyszy, że może mieć seks na zawołanie, możliwość wyjścia razem na miasto albo zakopania się w pościeli żeby pić piwo i opychać chipsami podczas oglądania kolejnego serialu, bez żadnego ryzyka, to jest wniebowzięty!"

A ja wtedy cały czas grałam tę rolę w której się czułam chujowo. Pękło i ot, stało się. chce wejść w 21 rok życia z wyjaśnieniami sprawami. A nie zastanawianie się "boże. Czy będzie pamiętał o urodzinach, czy zrobi coś miłego, co z sylwestrem, co z świętami, czy dotrwam z nim w "układzie, pseudo związku" do tego czasu". Juz szału dostawałam i zachodzilam w głowę "jak to tak może być,że po 4 miesiacach ja ciągle się musze zastanawiać,czy on mnie bierze na poważnie"
Myślałam, że skoro dobrze odgrywam swoją rolę to w końcu się stanie to co napisał Volant

" I chociaż na początku żaden normalny facet nie bierze pod uwagę opcji jaką jest związek, to w tej chwili orientuje się, że już w nim od dawna jest, a skoro tak, to równie dobrze może w nim zostać, bo jest szczęśliwy."

Tylko,że ile można czekać na to nawrócenie się. Przecież nic tego nie gwarantuje. Równie dobrze mogłam zostać odesłania z kwitkiem za miesiąc, dwa, tydzień nawet "nara, ja nic Ci nie obiecywalem, nie możesz mieć do mnie żalu i pretensji"
No i właśnie takiego czegoś się kurewsko bałam, bo bym wtedy to wohooo byłaby blada rozpacz.


Klara, wiedzę ze takie układy to powszechna sprawa... Jak to mówią "miłość z tindera to jak ślub w poronolu" big_smile. Ja teraz właśnie tak rozmyślam "a co gdyby się odezwał, czy przypomni mi,że zostawiłam swoją płytę u niego w radiu w samochodzie". Nawet mam takie myśli,że CHCE żeby się odezwał.
I tutaj pojawija się dwie postawy.
Pierwsza, to bym myślała, he, bitch im fablouse, spadaj, nie dla psa kiełbasa, miałeś swoją szansę
A druga, to biorąc pod uwagę,to ze jestem wrażliwa, to mogłabym dać się omamić i podążyć twoja droga.

A jakbyś mogła przybliżyć jak wyglądał wtedy ten związek co wrociliscie do siebie?
Było,że jesteście razem, tworzące parę, czy nic się nie zmieniło? Poznałaś jego rodzinę, znajomych? Jaki był powód drugiego rozejscia?   

oldorado no i to jest hmm egoistyczna postawa, jeśli można tak to nazwać. Jestem pewna,że duma została urażona, że jak to tak?

15 Ostatnio edytowany przez Klara988 (2015-11-15 14:43:42)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Hmm więc tak. Wtedy kiedy się odezwał byłam mega zdystansowana do niego. Też na początku nie wiedziałam co zrobię jeśli się odezwie. Z jednej strony chciałam żeby się odezwał, jednak z drugiej miałam ochotę na niego nakrzyczeć. Zaczęłam się z nim znowu spotykać i było jeszcze gorzej. Gdy się widzieliśmy mówił mi o innych laskach, jak dzwoniła do niego jego mama to mówił, że jest z kolegą a był ze mną. Totalnie mnie zlewał. Po KAŻDYM spotkaniu mówiłam sobie dość, nie odzywałam się ale on nie dawał za wygraną. Te jego maślane oczka i słodkie słówka mnie rozczulały. To było mega toksyczne. Nie poznałam nigdy jego rodziny a ze znajomymi widziałam się tylko raz i to tak przelotnie. Traktował mnie po prostu jak zabawkę a ja , że byłam taka głupia i zaślepiona leciałam do niego na każde zawołanie. Kobiety są mega głupie jak się zakochają. Przez ten okrągły rok 4 razy z nim zrywałam kontakt. W sierpniu widziałam się z nim ostatni raz, wszystko było normalnie ale na drugi dzień napisałam mu długą wiadomość, że mam dość i nie chcę być traktowana w ten sposób. Odpisał, że nie poznał nigdy takiej cudownej kobiety i na mnie nie zasługuje ale on się nie umie się zaangażować. Dobry kit, nie? To był dla niego lekki szok bo sobie na pewno myślał, że ja jestem taka słaba i nie dam rady go olać. Jednak się dało, on sobie myślał, ze jest Bogiem, że nie ma lepszego od niego i fajniejszego i tak nie znajdę. Na 100 % on się jeszcze odezwie. Tacy jak oni nie dają o sobie tak szybko zapomnieć ale nie dam się. Zablokowałam go wszędzie gdzie się da, nie wiem co robi, gówno mnie to obchodzi. Tak się nie traktuje ludzi. Mam satysfakcję, że to ja go OLAŁAM bo on by dalej to ciągnął dopóki by nie znalazł kolejnej naiwnej. Zapomnij o tym dziadzie, on nawet nie jest Ciebie wart. Dobrze to wiem. Alvaro pier*olony haha big_smile Widać, że ten Twój jest taki sam jak mój.Ten typ tak ma.

16

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Mimo, ze traci to wasze pisanie jakimis manierami i babska, podswiadoma kalkulacja, to ciekawie sie takie wywody czyta big_smile

Czego oczekujecie od meskiego zaangazowania? Co wam to da?

17

Odp: Dziś zerwalam "związek"
Lasolitude napisał/a:

Mimo, ze traci to wasze pisanie jakimis manierami i babska, podswiadoma kalkulacja, to ciekawie sie takie wywody czyta big_smile

Czego oczekujecie od meskiego zaangazowania? Co wam to da?

Poczucie bezpieczeństwa? Tego ze jest się ważnym? Ze wiesz o tym ze ktoś myśli o tobie? To że komuś zależy i ze chce mieć dana osobę w swoim życiu. Całym, a nie oddzielone życie z Xxx i życie prywatne takie jak rodzina, przyjaciele. W takich układach ciężko tego doświadczyć. Jest fun, jest zabawa, jest okej,nic więcej.
Może poczucie bezpieczeństwa miałam,bo mogłam zadzwonić w każdej chwili żeby mnie odebrał w nocy,on sam się o to troszczyl, ale nie było opcji żeby nawet poznać jego znajomych. Wspominałam o swoich to coś tam przytaknal i koniec tematu.
Teraz trochę żałuję,że może niebrozmawialam z nim wcześniej o pewnych rzeczach, tylko tak z grubej rury walnelam. Ale nie sądzę żeby to coś zmieniło.

M. Napewno się odzywać nie będzie. Obiektywnie to serio, bardzo w porządku koleś. Alvaro i mainpulatorem go nazwać zdecydowanie nie można. Nie ten typ. Raczej koleś który poprostu chce by szczęśliwy ale bez angażowania się. Szkoda wielka. Płaczu nie ma,ale rozzalenie,że tak fantastycznie się rozumielismy i spędziliśmy czas.
Wielka wada jest to,że ciężko uwierzyć w to że się spotka inna, robię interesująca osobę, może nawet bardziej. Tak żeby się podobał z wyglądu, z charakteru i super się z nim przebywało... :x

18

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Ja to wszystko rozumiem. Mój był mega skurczybykiem i manipulatorem. Jeśli mówisz, że Twój taki nie jest to da Ci spokój przynajmniej. Będziesz mogła spokojnie o nim zapomnieć. Ja tak niestety nie miałam, ciężko mi było i dalej trochę jest. Leczę się z niego, potrafił mnie doprowadzić do takiego stanu.

19 Ostatnio edytowany przez ciastko22 (2015-11-15 22:13:14)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Ah i jedno krótkie przemyślenie. Co mu miało zależeć? Pracy która daje mi stały dochód nie mam, piszę dopiero licencjat, mieszkam z rodzicami,bo jestem z Warszawy, nie mam prawka, zainteresowania i ładny wygląd to ma milion innych lasek... Dzizas :x
Ale kiepskie jest też to,że i ja mam podwyższona poprzeczkę... Starszy o kilka lat, niezalezny finansowo, z praca, może mieszkaniemi samochodem, nie skąpy, bo samo lubię wydawać na przyjemności, jakieś knajpy, kina, etc... zadbany, kontaktowy, z podobnym gustem, ehh, będzie,że za dużo wymagam..

20

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dziewczyno, Ty nie masz za co się obwiniać, serio. Wcale nie jesteś od niego gorsza bo odnoszę takie wrażenia, że się tak czujesz. A dlaczego miałoby mu nie zależeć? Zakochuje się w osobie, jej charakterze i takim jakim się jest. Nie zadręczaj się tak. Miałam te same przemyślenia, to normalne. Dopiero jesteś na początku drogi "zapominania"

21

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Nie chcialem nic pisac, ale skoro sama juz napisalas... Od takich jak ty kazdy bedzie spie...lal smile A masz dopiero 21 lat... zacznij juz zmieniac myslenie bo czas dziala na twoja niekorzysc a nim sie obejrzysz, minie kilka lat a ty nadal bedziesz szukac ksiecia.
Tobie potrzebny jest utrzymanek ktory bedzie prowadzil cie za reke, bedzie cie po nocach na pstrykniecie palca odbieral i dzielil cale swoje zycie z toba. Jesli bedzie chcial wiecej swobody, a bedzie, bo pewnie mu jej nie dasz po czasie, zaczniesz sie buntowac, karac go embargiem na ci*ke (bo tylko tyle bedziesz mogla) a w najgorszym wypadku puscisz sie z kims kto cie oczaruje tlumaczac sie pozniej, jak to napisalas: YOLO kochanie.

Zaden ogarniety facet na to nie pojdzie i wyczuje twoje intencje wczesniej niz zaczniesz sie zastanawiac czemu pojawia sie dystans.

Milego smile

22

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Lasolitude: Chyba kompletnie nie zrozumiałeś autorki. Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post bo widzę, że nie zrozumiałeś.

23

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Takie mamy czasy,zamiast związków są sex-układy wink Dlatego,że sex jest wszechobecny,ogólnie dostępny i nie jest żadnym tabu,mało tego odziera się go z intymności,jest już produktem,tylko patrzeć jak porno zadebiutuje w mainstream'ie (były już takie próby).A sex powinien być ukoronowaniem relacji,jej zwieńczeniem,wstępem do związku.Teraz od niego się zaczyna i w większości na nim (i tylko na nim) kończy.
Nie twierdzę,że kiedyś nie było spontanicznego seksu.Był,ale zwykle z różnymi osobami,bo nikt się nie godził na niezobowiązujące bzykanie przez 2 lata wink

24 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-11-15 22:42:15)

Odp: Dziś zerwalam "związek"
Klara988 napisał/a:

Lasolitude: Chyba kompletnie nie zrozumiałeś autorki. Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post bo widzę, że nie zrozumiałeś.

Pokaz w ktorym miejscu smile Chyba czytam miedzy wierszami...

25 Ostatnio edytowany przez ciastko22 (2015-11-15 23:19:25)

Odp: Dziś zerwalam "związek"
Lasolitude napisał/a:

Nie chcialem nic pisac, ale skoro sama juz napisalas... Od takich jak ty kazdy bedzie spie...lal smile A masz dopiero 21 lat... zacznij juz zmieniac myslenie bo czas dziala na twoja niekorzysc a nim sie obejrzysz, minie kilka lat a ty nadal bedziesz szukac ksiecia.
Tobie potrzebny jest utrzymanek ktory bedzie prowadzil cie za reke, bedzie cie po nocach na pstrykniecie palca odbieral i dzielil cale swoje zycie z toba. Jesli bedzie chcial wiecej swobody, a bedzie, bo pewnie mu jej nie dasz po czasie, zaczniesz sie buntowac, karac go embargiem na ci*ke (bo tylko tyle bedziesz mogla) a w najgorszym wypadku puscisz sie z kims kto cie oczaruje tlumaczac sie pozniej, jak to napisalas: YOLO kochanie.

Zaden ogarniety facet na to nie pojdzie i wyczuje twoje intencje wczesniej niz zaczniesz sie zastanawiac czemu pojawia sie dystans.

Milego smile

oj pokrótce się odniosę do twojej wypowiedzi smile
Prowadzenia za rączkę nie potrzebuję, jestem rozwijającą się osobą, może nie do końca samodzielną, bo dochód miesięczny z uwagi na studia nie pozwoliłby i by np. mieszkać samemu.. Księcia nie szukam, bo sama nie jestem księżniczką. Bycia utrzymanką nie potrzebuję, bo wiem, że mogę sobie sama większość rzeczy zapewnić. Ważne jest jednak to, żeby to facet nie był sierota! umiał sam o siebie !!! (nie o mnie) zadbać, także jeżeli chodzi o sferę np. finansową, zwłaszcza jeżeli ma np te 26 lat. "Dzielenie całego życia ze mną, nie bardzo wiem co masz na myśli, ująłeś to bardzo na wyrost. Bo zabrzmiało to jakby "non stop ze mną, wiem wszystko co robi, kiedy sra, kiedy się masturbuje, kiedy pierdzi, z kim wychodzi". "Zdrowe" dzielenie życia rozumiem jako - nie ma barier, tematów tabu, poznanie rodziny i znajomych. jak dla mnie to rzecz konieczna. Nie wyobrażam sobie tkwić w związku, gdzie tej bardzo ważnej sfery życia dla każdego człowiek nie poznałam. Nie mówię o tym "zabieraj mnie na wypady z przyjaciółmi" bo ja sama bym tego nie robiła, mam swoje życie, swoje pasje, które niekoniecznie chciałabym dzielić (w dosłownym tego słowa znaczeniu)... Ja potrzebuje dużo swobody, więc daje też ją innej osobie.
Ciekawi mnie twoja dedukcja, skąd wziąłeś takie bzdury smile

26

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Ciasteczko, nie przejmuje się. On przeczytał jakieś zdanie wyrwane z kontekstu, całego twojego wątku przecież nie przeczytał i ot tak coś mu tam nie zapasilo to wyrwał się jak Filip z konopi. Wziął Cię najprawdopodobniej za cwana i zimną sucz, która leci na kasę. Według niego lepiej by pewnie było żebyś dalej robiła za darmowy worek wiadomo na co i jeszcze była dla jakiegoś cwaniaka gejszą.
Nie przejmuje się. Jesteś mądrą dziewczyną. Strasznie żałuję że ją nie ogarnelam się wcześniej,tak jak Ty to zrobiła, z tym niby swoim.
Dobranoc.

27

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Strasznie nie lubię pisać z telefonu, bo zawsze gdy to robię wychodze na grafomanke.

28 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-11-16 00:25:05)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Wystarczyl pierwszy post. Poznajesz chlopaka na tinderze (naprawde szukalas tam milosci zycia?) zaraz po zakonczeniu bylego zwiazku. Nabieralo to wszystko tempa, byly atrakcje, seks, yolo!, poczulas, ze dobra partia i zapalila sie lampka - trzeba bylo zlapac go za rogi tylko sily zabraklo.

Ale z drugiej strony, moge sie mylic. Chcialabys zyc swoimi pasjami, nie dzielac sie nimi, miec czas dla siebie jednoczesnie majac poczucie, ze dla kogos sie liczysz (bo bez niego jestes przeciez zerem)... i to nie byle kogo. I tak sobie zyc, do nastepnego yolo.

29

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Was nie łączyły żadne uczucia. Oboje jesteście ich pozbawiani. Spróbuj być z chłopakiem przez kilka miesięcy bez seksu i jeśli będziesz tego chciała to znaczy że to jest uczucie.

30

Odp: Dziś zerwalam "związek"

oliwia, właśnie spotykam się z tym "dobrze zrobiłaś", tylko, że ja teraz sama mam wątpliwości :x to jest najbardziej wkurzające, bo pomijam to, co panowie tutaj piszą, zależy mi na nim (tak, jemu na mnie w ogóle ;( ale cięgle myślę, że mój przypływ odwagi może był zbyt radykalny... Po co mi to było. Jeszcze te wahania, że siedzę, robię coś, jest okej, a potem jeden moment mi przez głowę przeleci i kiła mogiła, nie ma co zbierać, a potem znowu wracam do roboty... (PMS ? smile
Tak, wiem. inne kobiety/mężczyźni mają większe problemy. Są porzucani po latach pięknych związków, z dzieckiem w drodze, ale mnie ta błaha sprawa, znajomość zaledwie 5 miesięczna, dobija na ten moment. Pomyśleć co by było gdyby ludzie mieli pamięć "doskonałą". Pamiętaliby wszystkie chwile dokładnie, i te złe i te przyjemne.

31

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Musisz pogodzić się z tym, że nic nie wyszło z tej znajomości. Czasem tak w życiu jest, że trzeba umieć wyczuć, kiedy przychodzi na nas czas, gdy trzeba się pożegnać, chociaż bardzo chciałoby się zostać. Ty spotkałaś tego faceta w nieodpowiednim czasie, bo on jest akurat na takim etapie swojego życia, że nie chce poważnego związku- ty wprost przeciwnie. Po pięciu miesiącach można spokojnie juz usiąść i rozważyć czy dany związek rokuje przyszłościowo, czy nie. Ten wasz układ stanął sobie w jakimś tam miejscu i przestał się po prostu rozwijać- widocznie tak miało być. Ani ten facet niejest dla ciebie, a ni ty nie byłaś dla niego. Podjęłaś mądrą decyzję, bardzo roztropną, bo dałaś sobie szansę na spotkanie innego faceta, z którym nic nie będzie szło, jak po grudzie, tylko będzie rozwijało się w sposób naturalny bez zatwardzenia z z twojej strony. Mogłaś  przecież dalej mogłas tkwić w tym układzie, może nawet i latami, tylko po co? Miałabyś czekać na zmiłowanie boskie? Daj spokój. Ludzie muszą dobierać się tak, by mieli zgodne priorytety i tak, by chodziło im o to samo. Związek to wóz ciągnięty przez dwa konie- jeśli konie idą równo, zgodnie, wtedy dojdą do celu i nie posrają się po drodze. Jeśli natomiast jest tak, że jeden koń ciągnie w prawo, a drugi w lewo, to sorry, ale taki zaprzęg daleko nie zajdzie. Co ty niby miałabyś robić z tym człowiekiem? On gwizdałby na ciebie, gdy jajka zaczęłyby go swędzieć albo nudziłby się w danym dniu- ty rzucałabyś wszystko i leciałabyś do niego niczym gejsza albo jakieś pogotowie seksualne. Bez przesady. Panom od seks układów mówimy nie, jesli marzy nam się normalny i fajnie rozwijający się związek. Wbiłabyś się tylko w lata i tyle byś z tego miała. Pan może zechce ustatkować się za jakąś dekadę, a może nawet i później- i co? Czekałabyś tak na niego? Przecież on nawet cię o to nie prosił. Niech on szuka innej kobiety, takiej która zgodzi się na tego rodzaju układ- znajdzie na pewno, bo są kobiety, które wręcz wolą bzykać się bez zobowiązań. Ty taka nie jesteś, a po pięciu miesiącach miałaś święte prawo wiedzieć, co w wami dalej. Nie wyskoczyłaś z takim pytaniem po miesiącu, chociaż i po miesiącu też miałabyś prawo zapytać kim właściwie jesteś dla faceta. To twoje zycie i nikt nie zwróci ci straconego czasu, zdrowia ani nerwów.
Głowa do góry- mądrze postąpiłaś i jeśli wszyscy naokoło tak ci mówią, to znaczy, że tak właśnie jest. Pan od seks układów niech buja się dalej.

32

Odp: Dziś zerwalam "związek"

To co mnie zadziwia u kobiet (między innymi) to ciągłe rozkminianie wydawałoby się oczywistych rzeczy.Facet zdradza,nie kocha,olewa,ale Ona ciągle "się zastanawia gdzie zrobiła źle","czy Go nie zrani","może Jemu się odmieni" itd.itd.Kobiety lubią "pogięte" sytuacje po prostu,bo mają możliwość "naprawienia" mężczyzny,to ich misja życiowa.Najlepiej,żeby takie "naprawianie" trwało całe życie.Niepowodzenie tej misji to wielka porażka kobiety.Paradoksalnie "facet idealny" kobiecie nie pasuje,bo jest nudny.Autorka też "ma wątpliwości",podczas gdy "Reszta Świata" widzi to co oczywiste.Zajebiste to jest u kobiet wink

33

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Bartass72, he he, rozkminianie to zaleta obu płci. Mało tu facetów w takiej samej sytuacji? Brak rozkminiania przychodzi z czasem, z dojrzałością emocjonalną i jest niezależny od wieku jak tu na forum również można zaobserwować.
Ja oczywiście rozumiem, ze mówisz o nadmiernym analizowaniu, naprawianiu, zastanawianiu, takie w normie jest potrzebne aby wyciągnąć wnioski i pójść dalej. Ale weź tez pod uwagę, ze każdy ma własną emocjonalność, indywidualny poziom rozwoju i pojemność tego, co może przyjąć i jak zareagować ;-)

34

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Ja to widzę trochę inaczej.
Różne znajomości rozwijają się w różnym tempie. Czasami jedna strona szybciej potrafi się określić, niż druga, po prostu.
Podejrzewam, że gdyby mnie było dobrze w relacji, a nagle ktoś zażądałby ode mnie konkretnej deklaracji, jeśli nie byłabym na to gotowa, uciekłabym.
Inna kwestia, to że nie poznałaś jego znajomych - samo to określa wszystko.

35 Ostatnio edytowany przez ciastko22 (2015-11-20 00:10:50)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

U

bartass72 napisał/a:

To co mnie zadziwia u kobiet (między innymi) to ciągłe rozkminianie wydawałoby się oczywistych rzeczy.Facet zdradza,nie kocha,olewa,ale Ona ciągle "się zastanawia gdzie zrobiła źle","czy Go nie zrani","może Jemu się odmieni" itd.itd.Kobiety lubią "pogięte" sytuacje po prostu,bo mają możliwość "naprawienia" mężczyzny,to ich misja życiowa.Najlepiej,żeby takie "naprawianie" trwało całe życie.Niepowodzenie tej misji to wielka porażka kobiety.Paradoksalnie "facet idealny" kobiecie nie pasuje,bo jest nudny.Autorka też "ma wątpliwości",podczas gdy "Reszta Świata" widzi to co oczywiste.Zajebiste to jest u kobiet wink

No niestety, "jestem kobietą,więc taka mnie bierz" big_smile to już wpisane w nasze geny odgórnie wink u niektórych tylko trochę mniej. U innych więcej wink


Anet_ napisał/a:

Ja to widzę trochę inaczej.
Różne znajomości rozwijają się w różnym tempie. Czasami jedna strona szybciej potrafi się określić, niż druga, po prostu.
Podejrzewam, że gdyby mnie było dobrze w relacji, a nagle ktoś zażądałby ode mnie konkretnej deklaracji, jeśli nie byłabym na to gotowa, uciekłabym.
Inna kwestia, to że nie poznałaś jego znajomych - samo to określa wszystko.

Tez właśnie tak myślałam o tym. Ale nawet gdyby osoba się "przestraszyła", to wątpię żeby całkowicie przystała na zakończenie znajomości...

36

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Wgl dziś napisał mi życzenia urodzinowe :x przez cały dzień psioczylam "nie napisze, zlamas, a tak niedawno z nim spałam", a potem jednak pożałowalam,że dał o sobie znać :x ehhh musiałam "uciekać" do innego miasta żeby nie czuć się sama w cholerne urodziny :x całe szczęście,że przyjaciółka ze mną pojechała,bo jednak opcja podróżowania samemu w urodziny niczym Cejrowski nie byłaby lepsza i "weselsza", niż siedzenie w domu wink

37

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dobra, biorąc pod uwagę,że kończy się rok, to zrobiło mi się triche sentymentalne,a nie chce tego kisic w sobie, wiec stąd też mój post.

Po pierwsze. Dlaczego faceci chcą żeby zapamiętać ich jako "dżentelmenow"? Oczywiście życzenia urodzinowe, świąteczne, wymienianie uprzejmości... Dzizas. Okropne to,bo wtedy się zbiera na wspominki.
Wymieniliśmy kilka sms, bez szaleństwa.
Ale ja ciągle gdzieś tam mam go w głowie... Nie żałuję,że zrobiłam jak zrobiłam,ale jest mi przykro,że musiałam to zrobić, że przez jego zachowanie, to jaki on jest, zostałam do tego "zmuszona" :X grrr głupie uczucie się trzyma,że nikt inny ani mnie nie zainteresuje, ani ja nie spodobał się nikomu :x Mam wrażenie,że nie ma osoby z którą bym miała tyle wspólnego, lubiła spędzać czas w ten sam sposób, chodzić do tych samych miejsc, etc.
Może idealizuje go jako osobę,ale aż sama się sobie dziwię,że nie widzę żadnych jego wad. W sumie nie miałam okazji ich nawet poznać,bo przerwałam to tak z "dupy", było przecież okej, ale okej jeżeli chodzi o niezobowiązujące spotkanie się...A ja jestem zbyt wrażliwa żeby tutaj się niby z kimś spotykać,a nie móc nawet powiedzieć "mój facet",bo przecież ani ja nie byłam jego, ani on mój... Eh wink

38

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Mam takie same refleksje smile

39

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Ciasteczko,, przeczytałam Twoją historię i nie chce mi się wierzyć, że masz dopiero 21 lat. Choć może to ostatnie, co przyszło by Ci na myśl, to zazdroszczę Ci. Nie tego, że jest Ci teraz ciężko i przeżywasz nieodwzajemnione uczucie, ale zazdroszczę Ci świadomości Twoich emocji, uczuć, potrzeb, realnego (pomimo zauroczenia) patrzenia na sytuację. To bezcenne! Szkoda, że ja i na pewno wiele innych kobiet, w takim wieku, a nawet i o wiele starsze, nie miały, nie mają takiej inteligencji emocjonalnej. I tak fajnego sposobu wypowiadania się smile

Jako kobieta w sumie pod 40tkę (straszne!) chcę Ci napisać: ufaj sobie, bądź dla siebie oparci.em, tak jak teraz jesteś. Jeśli wiesz, że Ci coś nie pasuje, nie wracaj do tego.Nie idealizuj go, bo jak pisałaś, nie doszliście do etapu związku, a więc i do nieuchronnych nieporozumień, nie znasz go chyba od tej 'gorszej' strony, a każdy ją ma.
Przeżyj to rozstanie, przemyśl, niechciane myśli odganiaj innymi, albo jakimiś zajęciami - na pewno to robisz. Może warto zablokować jego numer, nie odpisywać, poprosić, żeby się nie kontaktował jakiś czas, aż uczucia nie miną? Bo jego wiadomości ewidentnie Cię rozstrajają, wracają uczucia. A kto wie, czy on ma czyste intencje? Może mimo wszystko chce Cię trzymać
'w zapasie'? Nie daj się smile

Jesteś w takim fajnym wieku, że gdzieś tam, na pewno jest ktoś taki jak on...tylko lepszy wink Kto doceni Twoje zaangażowanie - i wszystko inne.

40

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dodam od siebie dwa słowa. Z punktu widzenia faceta. Piszesz że nie oczekiwałaś nie wiadomo czego, stąd dziwi Cię jego reakcja na Twoje postawienie sprawy "na ostrzu noża". Ja za to wiem, że on świetnie wiedział czego oczekiwał od Waszej znajomości. A oczekiwania te polegały na niezobowiązujących spotkaniach - od zapełniania czasu wolnego po igraszki w łóżku. Piszesz, że "był pozbawiony uczuć i przywiązania". Z tego też świetnie zdawał sobie sprawę. Byłaś zwykłym czasoumilaczem. Dziewczyną z którą nie było napisu "To be continued..." pod koniec odcinka. W ogóle nie planował dalszego ciągu, bo był - i chciał taki być - totalnie niezaangażowany. Miałaś być obok, ale na jego zasadach. Bez własnych oczekiwań, potrzeb, czy innych pragnień. Gra miała toczyć się albo na jego zasadach albo w ogóle. Nie ważne co byś zrobiła, on przez cały czas gdy był świadomy że już Cię zdobył, trzymał rękę na przycisku GAME OVER, jeśli tylko sprowokujesz go do jego użycia. Dbał o to byś była tylko dodatkiem (co sama wyłapałaś choćby z faktu nie zapoznania jego znajomych; po co miał to robić jeśli byłaś i tak do odstrzału). Gadkę o braku obietnic i braku zaangażowania również miał wcześniej przygotowaną, gdyż wiedział świetnie, że Wasza relacja zmierza w kierunku wyłączności zwanej związkiem. Rozkochał Cię - celowo, by kontrolować sytuację - samemu pilnując chłodu w swojej głowie. Czyli krótko mówiąc - manipulacja. Stąd też Twoje permanentne poczucie niepokoju. Raz przyciąga, raz odpycha. W taki sposób prowadzi się tego typu relacje, coś się daje, ale tak jakby nie do końca. I nie zgadzam się, że nie jest manipulantem. Tacy zazwyczaj udają pogubione w rzeczywistości misie, którzy mówią ci wprost: "Nie wiem o co chodzi?". Co więcej pewnie już czytał Cię jak z kartki, stąd wrażenie "idealności" tej relacji. Trzymał emocje i nerwy na wodzy, więc mógł pragmatycznie rozgrywać swój udział w tej relacji. Oczywistą oczywistością jest również fakt, że absolutnie mu na Tobie nie zależało (inaczej nigdy nie pojawiłyby się słowa o "nie szukaniu związku" itd.). Volant w tym artykule nawypisywał jakichś totalnych głupot - ten wpis to recepta na bycie idealną "zapchajdziurą". Rozpoczynając nową znajomość to normalne, że nie ma się żadnych oczekiwań (co do jej rozwoju), ale nie oznacza to, że nie należy mieć żadnych wymagań. Inaczej jest tak jak u Ciebie - w powietrzu wisi miecz z napisem: "Niczego ci nie obiecywałem!", "O co ci chodzi!", "Chyba masz ze mną jakiś problem!".
O jakich gentlemanach piszesz w kontekście życzeń? Wyobraź sobie, że jesteś dla niego zupełnie neutralna. Może co najwyżej ukradkiem liczy, że skusisz się na stary układ. Przecież nie wywołujesz w nim żadnych (może minimalne) emocji - był zdystansowany w Waszej znajomości, Ty to przerwałaś, dystans pozwolił mu powiedzieć "Pa pa" bez wielkiego smutku. Ani się na Ciebie nie gniewa, ani nie żałuje - wysłanie życzeń znaczy dla niego tyle, co fakt że rano zjadł talerz bigosu. Co najwyżej to delikatny pstryczek w nos - na zasadzie - dorośli ludzie wysyłają sobie życzenia, lubię Cię, przecież to Ty się obraziłaś (w domyśle - to Ty zjebałaś). Prawdziwą victorią byłyby Twoje przeprosiny za zaistniałą sytuację. Tryumf nad tryumfami.

Byłem w takiej samej jak Ty "relacji". Zapomniała mi powiedzieć, że nie chce żadnych związków. Podobnie jak nie powiedziała, że moje drugie imię to "Plaster po byłym", ewentualnie jakiś Piesek Leszek wink A gdy pokazałem jej, że mam pewne prawa i oczekiwania w odniesieniu do naszej znajomości, to ona się z niej wypisała bez cienia smutku big_smile I jeszcze odwróciła kota ogonem. Tyle dla niej znaczyła.

Pytasz po co to było? Kolejny kamyczek do ogródka Twojego doświadczenia. Szkoda tylko, że tacy panowie skutecznie robią z Was zimne suki, które przy następnej znajomości stwierdzą: "Będę się spotykała z wieloma i się nie zakocham! Teraz moje będzie na wierzchu!".

41

Odp: Dziś zerwalam "związek"

mrbart: Bardzo merytoryczny i wyważony wpis. Uzupełniłabym go tylko o to, by nie przywiązywać zbytniej wagi do pozornie "dobrze rokujących" gestów jak choćby przedstawianie Obiektu znajomym, rodzinie -to również mogą być zagrania nastawione na efekt, poprzez 'markowanie' poczucia bezpieczeństwa i zaangażowania. Chociaż to raczej zagrywka z repertuaru panów niż pań, które romansują w ten sposób wink

42 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-01-07 11:43:36)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Hmmm...
Autorko, poznałaś faceta... i swoją z nim znajomość rozpoczęłaś od seksu.
Nie było budowania związku... głębi... zdobywania się nawzajem... odkrywania...
Nie było dopasowywania się ani określania, o co nam chodzi i czego oczekujemy (od siebie, od życia, na przyszłość).

Sama, świadomie i celowo weszłaś w taki układ.
Układ pod tytułem: uprawiamy seks i rozmawiamy... milutko ze sobą spędzamy czas... ale NIE jesteśmy parą, nie budujemy związku.
Bo związek buduje się zupełnie inaczej. A nie od dupy strony. Dosłownie tongue
Prawdziwy, głęboki związek buduje się powoli, poznając się nawzajem, siebie i swoje oczekiwania, wypracowując kompromisy, zabiegając o siebie itd.
Ty mu się oddałaś na tacy.
Miał to co chciał.
Nawet nie musiał się o nic starać. Nie musiał Cię zdobywać, uwodzić, po kroczku odkrywać...
Dlaczego się dziwisz teraz?? Nie dałaś mu najmniejszej szansy, aby się wykazał... nie nauczył się, że jesteś dla niego ważna, nie odkrył ile dla niego znaczysz...

Czasem zdarza się tak, że takie relacje (bez uczuć, oparte na seksie i przyjemności, wynikającej np. z mile spędzanego czasu) - przeradzają się w trwałe relacje.
Czasem się tak nie zdarza.
I tyle.

Tylko po co te teorie, że "miał mnie w dupie"... "nie potrafi kochać".... "szuka tylko seksu"....
Niekoniecznie. Może z inną, taką, która na samym początku zdefiniuje ich układ inaczej, o którą będzie się musiał starać, która nie wskoczy mu od razu do łózka - zbuduje miłość najpiękniejszą na świecie.

Po drugie - co to znaczy, że zaczęłaś nalegać na stały związek po zaledwie 5 miesiącach znajomości. Byliście przecież w związku. Był jaki był, ale jednak był.
Czy nie było tak, że chciałaś go w jakiś sposób zawłaszczyć / przytrzymać / związać i to go przestraszyło?
Sama napisałaś, że niezależny... że dobrze ustawiony... że przystojny... a Ty jeszcze mocno niesamodzielna.

43

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Dodam jeszcze, że dla mnie pierwsze pól roku znajomości to minimalny okres czasu, po którym mogłabym COKOLWIEK powiedzieć na temat tej znajomości.
Te pierwsze kilka miesięcy jest potrzebne własnie po to - żeby samemu odczuć, CZY TO JEST TO,  czy jednak nie do końca.

Nawet wtedy, gdy dobrze się gada... gdy się nie kłócimy... gdy jesteśmy zgrani w łóżku...
Nawet wtedy - może jednej stronie czegoś brakować, może mieć poczucie, że to za mało, że chce czegoś więcej, że to nie do końca to.

Ja sobie daję taki czas - warto więc go dać też drugiej stronie.

Boli mnie to,że ludzie są tak totalnie pozbawieni uczuć, nie czuć jakiegokolwiek przywiązania pomimo spędzonych razem chwil. Znieczulica totalna.  Wiem,że ten4 miesiące od pierwszych seksow to nie jest powalająca cyfra,ale czy to źle i coś dziwnego,że kobieta po tych miesiacach spędzonych razem chciała poczuć się traktowana poważnie i z szacunkiem?

A może jego zachowanie, tzn. to, że szczerze Ci odpowiedział co czuje i jakie ma wyobrażenie co do waszej przyszłości - właśnie świadczy o jego szacunku do Ciebie? Że Cię nie okłamywał? Że był szczery - było mu dobrze i miło, ale nie zakochał się... zdarza się... i szczerze Ci o tym powiedział, a potem zakończył Wasza relację, po to, by Cię dłużej nie wykorzystywać w sposób, którego Ty nie akceptujesz - czyli na zasadzie przyjaźni z opcją "seks" jako miły dodatek.

Ja wiem, że Ty byś chciała czegoś więcej, bo to była dobra partia.
Ale nie zawsze tak jest, że dostajemy to co chcemy, nawet jeśli robimy dużo by to zdobyć (np. poświęcamy swoją cnotę, godność, zasady...tylną część ciała...)

44

Odp: Dziś zerwalam "związek"

mrbart

ja to sobie wezmę i wydrukuje, serio. Tak mi humor poprawiłeś swoim wpisem! idealnie obrazuje tamtą relacje.
Będę sobie to czytać jak zwątpię w swoje decyzje, jak będzie mi się chciało rozpaczać czy wspominać, bo to najlepszy kubeł zimnej wody!
najbardziej mi sie podoba fragment

"Byłaś zwykłym czasoumilaczem. Dziewczyną z którą nie było napisu "To be continued..." pod koniec odcinka. W ogóle nie planował dalszego ciągu, bo był - i chciał taki być - totalnie niezaangażowany. Miałaś być obok, ale na jego zasadach. Bez własnych oczekiwań, potrzeb, czy innych pragnień. Gra miała toczyć się albo na jego zasadach albo w ogóle. Nie ważne co byś zrobiła, on przez cały czas gdy był świadomy że już Cię zdobył, trzymał rękę na przycisku GAME OVER, jeśli tylko sprowokujesz go do jego użycia. Dbał o to byś była tylko dodatkiem (co sama wyłapałaś choćby z faktu nie zapoznania jego znajomych; po co miał to robić jeśli byłaś i tak do odstrzału)."

kutasiarz spędzał Sylwestra z jakąś laską w innym mieście. Jakaś randomowa, pewnie poznana na tinderze po moim usunięciu się z jego życia ;p no myślałam ze śmiechnę jak to zobaczyłam, a potem po dwóch tygodniach zdjęcie zniknęło tongue a cham ciągle się przypomina, a to tutaj coś skomentuje, a to tutaj jakiś lajk poleci, albo sms.

"Może co najwyżej ukradkiem liczy, że skusisz się na stary układ."

Może wink

btw. dziękować za komentarze smile naprawdę miło się to wszystko czyta i bardzo doceniam, że napisaliście krótkie i długie słowa w tej sprawie big_smile

45 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2016-01-29 15:46:38)

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Tinder. I wszystko jasne, tak z jednej  jak i drugiej strony big_smile
Byłem ostatnio u mojego takiego dobrego koleżki. W ubiegłe lato ostro "tańczył" na "jebadoo" wink big_smile Właśnie jak u niego byłem to rozmawialiśmy na temat Tindera hehehe.
Ten mój kolega to  chłopak takiego typu z jakim się spotykałaś. Sporo pracuje, ma kasę, mieszkanie, samochód. Może nie jest typem chłopaka z rozkładówki ale na pewno może się podobać dziewczynom ( i się podoba) Do tego ma gadkę. Jest o rok młodszy odemnie.
Poznałaś faceta na portalu o "marnej jakości" i szybko dałaś się wybzykać. Na początku pasował ci taki układ, razem w różny sposób wink spędzaliście fajnie czas. Później obudziłaś się i uznałaś że jednak chcesz czegoś więcej i mu to zakomunikowałaś.
I co? I czar prysł. Dlaczego? Dlatego bo chłopak znajomość z tobą traktował od początku czysto "sportowo". Aktualnie nic więcej nie chce (związek) ponieważ jak to się mówi "jest zbyt młody i przystojny" big_smile aby wiązać się obecnie na dłużej z kimś.
Możecie go nazywać szmaciarzem ale zapewne po nim to spłynie jak po kaczce. Zresztą jak widać na sylwka i nowy rok załatwił sobie nową doopkę smile I mogę się założyć, że przyszło mu to bez problemu.

Sporo takich chłopaków mimo młodego wieku to rozwodnicy którzy mają dziecko z byłą. I przynajmniej do pewnego czasu to nie jest dobry materiał na chłopaka czy męża. Poprostu muszą się najpierw "wyszaleć". Zresztą jak widać Ty też korzystasz z życia wink

46

Odp: Dziś zerwalam "związek"

Nie czytałem komentarzy bo za dużo tego, ale autorce chcę pogratulować zdrowego rozsądku do sprawy.
Szkoda, że Wam nie wyszło, ale na moje męskie oko zrobiłaś wszystko co trzeba w tym kierunku.
Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej wink

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziś zerwalam "związek"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026