netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Podjąć decyzję

42 odpowiedzi7 926 wyświetleńzałożony przez malaga7, 13.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: Podjąć decyzję

Witajcie
Przeczytałam kilka-nascie wątków i postanowilam napisac.
Jestem żoną od 9 lat. Za mąż wychodziłam dość mlodo. Mój mąż nigdy nie stronił od alkoholu. Na początku zdarzały sie czasem sytuacje gdzie po imprezie robił mi wyrzuty. Z biegiem czasu doszly awantury. Nie pomagaly prośby, rozmowy. Ja wychowana w dobrym domu problem zostawialam w czterech ścianach bo było mi najzupełniej w swiecie wsyd. Sytuacje pojawialy sie coraz częściej. Doszły wyzwiska, wyrzucanie z domu...z biegiem czasu zaczął mnie szarpac.
Moj błąd polegal na tym, że budzilam się kolejnego dnia...on przepraszał a ja wybaczalam... Bo dzieci... Bo trzeba bylo wyjść razem gdzieś. .. Przyzwyczail sie do takich sytuacji...
Mamy dwoje dzieci 5 i 8 lat... Zaczęło we mnie pekac gdy takie sytuacje zdarzały sie przy dzieciach... Spier*** su** i inne słowa padaly w ich obecnosci.
W sierpniu powiedziałam dosc... Prosił błagał ze łzami w oczach o (kolejną) oststnia szansę. Dostał ją... Od tamtego czasu sytuacja dwukrotnie sie powtórzyła...
Otworzylam się przed rodzicami...rodzenstwem. I czuję sie osaczona...
On gdy powiedzialam ze tak nie chce żyć kazał składać pozew...przy drugim podejściu przeprosinowym podzielił nasze wydatki... Prosilam o czas...wyjechal na kilka dni... Jutro wraca a ja dalej nie wiem co zrobic...?? Są dzieci, wspólne zobowiązania finansowe... Patrząc na jego osobę nie jest zły potrafi pomóc w domu i przy dzieciach...pracuje.... Ale...jest ale... Ja nie wiem czy poradze sobie z kolejną taka sytuacją...niszczy mnie od środka, nie wiem czy poradze sobie finansowo...
Moze wasze rady, doswiadczenia mi cos pomogą?
Boję sie jego powrotu nacisku co zdecydowałam, obietnic, ktorych nie dotrzymuje...

2

Odp: Podjąć decyzję

Sytuacja nie łatwa to prawda. A może i łatwa?  Myślę że Ty sama wiesz co masz.zrobić. sama nie wierzysz w jego obietnice wiec wyjście jest tylko jedno. Wystarczy ze zacznie się od wyzywania. To już jest oznaka alarmowa. Nie wspominając już o szarpaniu. Trzeba to teraz dogłębnie przeanalizować jakie masz możliwości na stworzenie normalnego domu dla swoich dzieci w pojedynkę. Napewno dziadkowie byliby dużym wsparciem przy opiece, wtedy odchodzą duże koszty opieki. Skoro sama pisałaś ze jesteś z dobrego domu , rodzice Ci zawsze pomogą przetrwać pierwszy ciężki okres. Kluczowe w podjęciu jest też to, że on wyzywa cie przy dzieciach dla których powinnaś być autorytetem a nie workiem treningowym ich taty. Jeśli chcesz zachować szacunek swoich dzieci i oszczędzić im cierpienia radze się usunąć.

3 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-11-14 00:46:45)

Odp: Podjąć decyzję

Uciekaj.Nie funduj  dzieciom takiego życia.

4

Odp: Podjąć decyzję

I jeszcze jedno. Wie, że źle robi. Zamiast starać się wyprostować sytuacje on pozostawia decyzję Tobie i wyjeżdża. Jakie to wygodne. Jeśli odejdziesz zacznie obarczac Ciebie wina za rozpad małżeństwa. Jednym słowem wpedzi w poczucie winy. Musisz się na to nastawić.

5

Odp: Podjąć decyzję
sorella napisał/a:

Sytuacja nie łatwa to prawda. A może i łatwa?  Myślę że Ty sama wiesz co masz.zrobić. sama nie wierzysz w jego obietnice wiec wyjście jest tylko jedno. Wystarczy ze zacznie się od wyzywania. To już jest oznaka alarmowa. Nie wspominając już o szarpaniu. Trzeba to teraz dogłębnie przeanalizować jakie masz możliwości na stworzenie normalnego domu dla swoich dzieci w pojedynkę. Napewno dziadkowie byliby dużym wsparciem przy opiece, wtedy odchodzą duże koszty opieki. Skoro sama pisałaś ze jesteś z dobrego domu , rodzice Ci zawsze pomogą przetrwać pierwszy ciężki okres. Kluczowe w podjęciu jest też to, że on wyzywa cie przy dzieciach dla których powinnaś być autorytetem a nie workiem treningowym ich taty. Jeśli chcesz zachować szacunek swoich dzieci i oszczędzić im cierpienia radze się usunąć.

Masz rację sytuacja może i jest łatwa ale strasznie ciężka. Jakby nie patrzeć jest to moja życiowa porażka. Na dziadkow mogę liczyc w ferie czy wakacje dzieki nas odległość. Nie wrócę tez do nich czy nawet do tego samego miasta bo tu mam pracę...

Majkaszpilka masz duzo racji... To właśnie wpłynęło na moje zastanawianie sie co dalej... Nie wyobrazam sobie w dalszym ciagu tlumaczyc dzieciom dlaczego tata ma ciezki dzien....

6

Odp: Podjąć decyzję
sorella napisał/a:

I jeszcze jedno. Wie, że źle robi. Zamiast starać się wyprostować sytuacje on pozostawia decyzję Tobie i wyjeżdża. Jakie to wygodne. Jeśli odejdziesz zacznie obarczac Ciebie wina za rozpad małżeństwa. Jednym słowem wpedzi w poczucie winy. Musisz się na to nastawić.

Wiem...i to boli...

7

Odp: Podjąć decyzję

A może właśnie przeprowadzka do domu rodzinnego albo w jego okolicach dobrze by Ci zrobiła?  Prace można zawsze znaleźć a pomoc rodziny będzie nieoceniona. Zastanów się.  I jeszcze jeden plus. Z daleka od męża od którego jeszcze nie raz usłyszysz przykre słowo. Życzę dużo siły. Będzie Ci teraz potrzebna.

8

Odp: Podjąć decyzję

Sorella dziekuje za wsparcie...słowa otuchy...
Chociaż ucieczka nie jest rozwiazaniem... Pracę mozna miec wszędzie ale zaczynac jeszcze ten etap od zera...

Nie wiem czy kazda kobieta w takiej sytuacji jest jak male zagubione dziecko? Ja tak sie czuję. ..
A co jest najgorsze... Chcialabym, żeby on mial kogoś kochankę...wszytko byloby duzo prostrze...

9

Odp: Podjąć decyzję

Problem leży w jego alkoholizmie,wiec może jakieś spotkania AA, psycholog, terapia małżeńska. Jeżeli agresywny jest tylko po alkoholu, a tak to jest dobrym ojcem, mężem, pomaga w domu etc, to może trzeba zwalczyć, albo spróbować zwalczyć ten problem alkoholu. Jak to nie wyjdzie no to innego wyjścia jak się rozstać raczej nie będzie.

10

Odp: Podjąć decyzję
ciastko22 napisał/a:

Problem leży w jego alkoholizmie,wiec może jakieś spotkania AA, psycholog, terapia małżeńska. Jeżeli agresywny jest tylko po alkoholu, a tak to jest dobrym ojcem, mężem, pomaga w domu etc, to może trzeba zwalczyć, albo spróbować zwalczyć ten problem alkoholu. Jak to nie wyjdzie no to innego wyjścia jak się rozstać raczej nie będzie.

Ostatnie sytuacje zdarzaly sie bez "wsparcia" alkoholem. Kiedyś bylo tylko po alkoholu moze byl bardziej odważny wtedy. Widzialam problem, szukalam pomocy...odtracal ją mowiac ze jego picie nie jest nalogiem, ze ma prawo bo ciężko pracuje...i że to ja mam problem z jego piciem nie on.

11

Odp: Podjąć decyzję

To nic dziwnego. Każda kobieta w takiej sytuacji czuje się jak małe dziecko. Kłębi się tysiące myśli jak ton wszystko ogarnąć; ) a w rezultacie nie jest tak źle. Do końca świata będę powtarzać że czas czas czas jest jedynym lekarstwem. A inne rozwiązania są tylko pewnego rodzaju wspomagaczami dla naszej biednej głowy. Dlatego nie odbieraj moich porad jako ucieczki przed problemami bo przed nimi nie uciekniesz. Chodzi mi o ratowanie swojej psychiki którą i tak już jest w kiepskim stanie. Co do ratowania z alkoholizmu. Uważam że jest to najgorsza z możliwych opcji. Nie jesteś od tego aby go ratować z nałogów ale po to aby kochać i być kochaną.

12

Odp: Podjąć decyzję
sorella napisał/a:

Nie jesteś od tego aby go ratować z nałogów ale po to aby kochać i być kochaną.

Po tych wszystkich latach... Braku szacunku z jego strony... To gdzieś się zatarlo. Z całą odpowiedzialnością moge powiedzieć że z mojej strony to nie jest juz miłość.

13

Odp: Podjąć decyzję

A więc decyzje juz podjelas. Porady są tu zbędne. Musisz się wsłuchać co podpowiada Ci rozum. Ale Ty już to wiesz ; )

14

Odp: Podjąć decyzję

Sorella niby wiem... Ale czlowiek jest tylko czlowiekiem. Mam mnóstwo wątpliwości i obaw. Co dalej? Jak to poukładać czy dam radę? Boje sie bycia samotną (ironia bo w związku samotnosc obca mi nie jest), ech...
Nawet jeżeli dałabym kolejną szansę...co z tego skoro ja nie potrafię jyz mu zaufac?

15

Odp: Podjąć decyzję

Temat mojej pracy maturalnej dawno temu. Samotny jest człowiek żyjący wśród ludzi,  podobno nie ma nic gorszego. A i tak ŻYJESZ w pojedynkę tyle ze jedna wypłata więcej na koncie. Wow taki plus. Teraz mi nie uwierzysz ale gwarantuje Ci jak odtetchniesz  pełna piersią. Nie mam już takich problemów bo wyeliminowałam toksyny ze swego życia.  Choć toksykiem jest do dziś i znoszę jego humory ( bo mamy wspólne dziecko )wiec musze z nim obcować. Ale o czym my mówimy.  Teraz dopiero doceniam uroki bycia mamą. I synek jest zadowolony ze ma oboje kochających i szczęśliwych rodziców ale żyjących osobno. wink

16

Odp: Podjąć decyzję

Kochana nie chce być złą wróżką , ale postawa Twojego męża się nie zmieni . Alkoholizm to choroba , której tak naprawdę nie da się wyleczyć , można zaleczyć ... ale alkoholikiem mąż pozostanie do końca życia . Pewnie będą okresy spokoju i nawroty agresji , słownej potem z czasem pojawiają się ataki fizyczne ... Uwierz mi wiem co mówię , jestem mężatką od 16 lat , mąż szanowany urzędnik w dzień , pijak popołudniami . Agresja słowna , podniesiony głos na mnie dzieci , teściową to w zasadzie norma. Kilka tygodni temu pierwszy raz mnie uderzył , nie mocno ot tak ... dostałam " lekko z bani " , jak mi to na trzeźwo wytłumaczył ... Dzieci obserwują , i nie jest to dla nich nic dobrego . Kochana musisz znaleźć w sobie siłę żeby to przerwać , masz wsparcie rodziców , nigdy nie jest za późno żeby zacząć od początku ... Taki dom nie jest dobry dla dzieci - pamiętaj o tym . I trzymaj się , pozdrawiam gorąco

17

Odp: Podjąć decyzję

Atata dziękuję za odpowiedź. Tak, zawsze sądziłam, że mój mąż ma problem z alkoholem. Nie jest to typowy alkoholik. Ale piwko dwa czy trzy po pracy poprostu mu się należą. W sytuacjach gdzie jest okazja i więcej alkoholu...nie ma umiaru sad I sam się zmienić  nie potrafi dla siebie dla rodziny dzieci... Potrafi pokazać że jest ok tydzień dwa...maksymalnie miesiąc. Ale czy to jest dobre rozwiązanie żyć z miesiąca na miesiąc? Podobnie jest jak u Ciebie. Mój mąż jest dość szanowanym i lubianym człowiekiem. Stąd teraz moje obawy...bo będzie tysiąc pytań do. U mnie zdarzyło się, że parę razy mnie szarpał i tak jak ty sobie tłumaczyłam nie mocno... Ale czy to ma znaczenie? Gdyby moja przyjaciółka była w takiej sytuacji usłyszałaby ode mnie "zostaw dziada"...tyle tylko, że ja jestem z tej drugiej strony.
Przeraża mnie to, że sytuacja gdzie mąż mnie wyzywa i to w sposób bardzo agresywny zaczęła się zdarzać bez alkoholu...nie mam już na co zrzucić winy sad
Najgorsze jest znaleźć w sobie tą siłę. Emocje opadają... Tylko w pewnym momencie coś pęka... Dzisiaj wraca, nie odezwał się do mnie słowem przez te parę dni... Pewnie będzie chciał "rozmowy" deklaracji co dalej. A ja nie wiem...najzwyczajniej nie wiem co robić. Zostać? Ale jak zaufać? Nie mam nawet ochoty żeby mnie ten człowiek przytulał, rozmawiał ze mną... Odejść? I co dalej?
Boli mnie jego taktyka... Dzwoni do dziecka obiecuje wyjazdy, baseny, kina...i pewnie będzie odpowiedź "bo mama nie chce"

Sorella jeżeli chodzi o kwestię finansową nie jest to jedna wypłata ale bagatela cztery razy większa od mojej sad

Zadaję sobie pytanie co się z nami stało?

18

Odp: Podjąć decyzję

myślę że w glebi duszy już podjęłas sluszna decyzje. Teraz potrzebujesz tylko odwagi aby ja zrealizować. Strach to tylko uczucie. nie bój się, zmiany wyjdą Ci na lepsze. Uwlonisz się od nękania psychicznego i dzieci tez nie bedą musiały tego oglądać.
Piszesz wcześniej, że mąż nie jest generalnie zły, pomaga przy dzieciach, pracuje itd. Wasze rozstanie wcale nie musi być wielką tragedią i kłótnią. Możeci rozejść się w spokoju, on nadal będzie widywał dzieci i Wam pomagał jeśli je kocha. Sytuacja materialna też pewnie nie będzie aż taka zla, bedą alimenty przecież.

Jeśli przez ted kilka dni przemyslal sobie coś na pewno wie że isntieje opcja że Ty odejdziesz. porozmawiajcie i przetlumacz mu, że na obecną chwilę tak będzie lepiej dla was. Nie bój sie podjąć odważnej, slusznej decyzji. dawalaś już mu szanse, teraz jest pora iść przed siebie zamiast tkwić w tym samym bagnie.
powodzenia smile

19

Odp: Podjąć decyzję

Takaja87 dziękuję Ci za te słowa... Mam nadzieję, że wróci w humorze gdzie będę mogła  z nim porozmawiać... Bez psychicznego naciskania z jego strony na zostań.

20 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-14 12:32:31)

Odp: Podjąć decyzję

I dla tej czterokrotnie większej wypłaty pozwolisz, byście Twoje dzieci i Ty byli ofiarami przemocy domowej? Ty jesteś dorosła i wybierasz sama, dzieci tego luksusu nie mają,  są zmuszone słuchać wyzwisk i patrzeć na szarpanie matki. Jeśli on tak robi na trzeźwo,  gdy ma nad sobą  kontrolę,  ciężko przewidzieć,  jak daleko jest zdolny się posunąć. A jeśli zacznie szarpać dzieci?
Musisz zacząć się stawiać. Przestać go kryć, udawać na zewnątrz,  że jest w porządku. Ty nie masz powodu do wstydu. Katem często bywa także szanowany człowiek. Okazanie mu słabości jest porażką, nad tym powinnaś popracować. Może na terapii dla rodzin alkoholików? Działają już chyba przy każdej poradni.
Istnieje coś takiego jak niebieska karta. Pierwszym krokiem powinno być uprzedzenie go, że po następnym ataku na Ciebie zgłosisz to. I jeśli to zrobi, bądź konsekwentna. Musi mieć nad sobą bat.
To zrozumiałe,  że boisz się,  że nie dasz rady finansowo. Ale spokój i radość są bezcenne.

21

Odp: Podjąć decyzję

Znam kobietę, która  odeszła i to sprawiło że facet się otrząsnął , na serio zmienił.
Ja bym odeszła z szacunku do siebie, no i dla dobra dzieci. Współczuję. Gdyby facet podniósł na mnie rękę, wyzywał , pił, nie ma mowy ani żadnych skrupułów bez względu na moją sytuację, tego jestem pewna. To chore tkwić w kimś takim bo nie mam kasy, jest opieka jakaś, trzeba się zgłosić, opowiedzieć o problemie, wiem że to nieprzyjemne, trudne, ale są opcje dla takich ofiar jak TY.

22 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-11-14 13:45:12)

Odp: Podjąć decyzję

AUTORKO- doooobre kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji. Co różniło naszą codzienność- mój ex  ufff- nie podniósł na mnie ręki, jednak przez nałóg ( SORY - dla nich...? oni przecież nie mają problemu, alkohol to tylko niewinny uprzyjemniacz czasu) stracił pracę ( trzy- krotnie z tego samego - wiadomego powodu). Otrząsał się , jednak tylko na chwilę Wiele znosiłam , dla tzw dobrego wizerunku rodziny, w wiele idei wierzyłam - dla dobra rodziny i dziecka- jednak w między czasie stawałam się opakowaniem człowieka i w pewnym momencie ( choć miałam identyczne dylematy- jak dziś Ty  typu .. nie poradzę sobie, wstyd , dziecko, rodzina..etc) uznałam ,że GORZEJ BYĆ JUŻ NIE MOŻE i odeszłam NA SZCZĘŚCIE ! - zaryzykowałam ! ( tak wtedy myslałam) i to był jak dla mnie i córki dobry krok ( bo patologie , jakie działy się w czterech ścianach nie odbiły sie az tak na jej osobowości). P.S. - obie byłyśmy wtedy pod opieka psychologów ( ja także psychiatry) JAKI KROK BĘDZIE dla Ciebie dobry..?? - zależy od Twojej wytrzymałości, zależy od wartości, jakie cenisz w życiu, zależy od tego , czy już masz tego naprawdę dość. Co jest pewne ( tak myślę) - lepiej nie będzie ( bo z tego co czytam - nie zapowiada się)

23

Odp: Podjąć decyzję
gagatka0075 napisał/a:

Musisz zacząć się stawiać. Przestać go kryć, udawać na zewnątrz,  że jest w porządku. Ty nie masz powodu do wstydu. Katem często bywa także szanowany człowiek. Okazanie mu słabości jest porażką, nad tym powinnaś popracować.


Masz rację tylko to czasami jest bardzo trudne. Szanowana szczęśliwa rodzina na zewnątrz... a w domu... Cały czas się zastanawiam jak to jest, że to "ofierze" jest wstyd... I już na samym wstępnie ona ma przewagę...

Rosalinda08 napisał/a:

Gdyby facet podniósł na mnie rękę, wyzywał , pił, nie ma mowy ani żadnych skrupułów bez względu na moją sytuację, tego jestem pewna.


Zawsze tak mówiłam. A gdy sytuacja dotknęła mnie... Zaczęłam się zastanawiać, dawać kolejne szanse... Aż straciłam szacunek i miłość do tego człowieka...

Lisa2014 napisał/a:

JAKI KROK BĘDZIE dla Ciebie dobry..?? - zależy od Twojej wytrzymałości, zależy od wartości, jakie cenisz w życiu, zależy od tego , czy już masz tego naprawdę dość


Lisa jaki krok będzie dla mnie dobry dowiem się pewnie za jakiś czas. Powiem Ci, że w tej chwili najgorsze uczucie jakie mogło mnie spotkać to obojętność wobec męża. Obojętność na jego obietnice próby rozmów...

A więc mąż wrócił wczoraj... Na szczęście byłam umówiona z przyjaciółką więc część popołudnia miałam spokojny. Wszedł jak gdyby nigdy nic... Jednak nie zdziwiło go, że nie chcę żeby mnie dotykał...całował... Nawet rozmowy z jego inicjatywy się nie kleiły. Oczywiście obietnice, chęć ratowania rodziny (jakiej rodziny?).. Szybko wzięłam kąpiel i poszłam spać oczywiście z pytaniem gdzie...bo nie chcę spać z nim w jednym pomieszczeniu... Wszedł raz spytał czy może... NIE!!
Dziewczyny po przejściach... WY też się tak któregoś razu wypaliłyście??

24 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-11-15 12:31:57)

Odp: Podjąć decyzję

Tkwienie w takiej relacji - to coś najgorszego, co człowiek może sobie tak na prawdę zafundować. To, że masz dziś dylematy - to normalne ( kiedyś miałam identyczny natłok myśli i to przeważnie myśli negatywnych w kontekście swojej przyszłości). Codzienność dyskretnie "wyjadła" mnie od środka powodując, że  czułam się nic nie warta. Jednak, tak jak pisałam powyżej w pewnym momencie uznałam ,że gorzej już być nie może i ODESZŁAM nie wiedząc tak naprawdę co mnie czeka. Okazało się , że czekało wiele dobrego

25

Odp: Podjąć decyzję

Liza dokladnie tak się czuję. Nic nie warta, pusta...jestem w środku pusta... Stoję dokładnie w tym samym miejscu co Ty jakiś czas temu...

26

Odp: Podjąć decyzję

Nasze rozmowy są śmieszne...gdzieś pomiędzy powiemy dwa słowa. On...przykładny mąż więc dlaczego ja się czepiam? Skoro on obiecuje...wystarczy mu uwierzyć i będzie wszystko jak dawniej... Błagam trzepnijcie mnie porządnie...!!
Wróci dzisiaj późno...pewnie znowu będzie rozmowa... Nie chce rozwodu, separacji (chociaż twierdzi, że jest to już moja decyzja)... Powiedziałam, że dopóki nie zdecyduję chcę nieformalnej separacji, czyli życie obok siebie... Na szczęście dzieci nie dopytują się dlaczego mama śpi gdzie indziej niż tata...chyba udało mi się delikatnie im to wytłumaczyć...niby są małe ale dużo rozumieją.

27

Odp: Podjąć decyzję

Mówiłam ze będzie Cię obwinial za ewentualny rozpad małżeństwa?  Mówiłam. Stare jak świat; )

28

Odp: Podjąć decyzję

No to ja przyklepnę temat - mój nadal uważa, że to ja jestem winna, bo to ja wniosłam o rozwój, a nie musiałam przecież.......... o zgrozo... jaka beznadzieja

29

Odp: Podjąć decyzję

No to ja z "męskiej" strony.On nic nie zrobi,ponieważ,ma dom,gdzie może spać,ma żonę która mu ugotuje obiadki,ma co jeść,może sobie pić do woli i nikt (Ty) Mu nic nie powie,bo to "Twoja decyzja".Jednego czego nie ma,dzięki Twojemu faktycznemu oporowi,to nie ma seksu.Ale spokojnie,za chwilę ufunduje Tobie zdradę jedna za drugą i wtedy dopiero zobaczysz co to jest "rozwalone małżeństwo".
Moja rada: skontaktuj się z Twoimi rodzicami,opowiedz dokładnie jak jest,poproś o pomoc bytowo-finansową i wyprowadź się jak najszybciej.Wystąp o formalną separację,może to Go otrzeźwi,a jeśli to nie pomoże,to o rozwód z Jego winy.To jest życie niestety,jest alkoholizm,są zdrady,jest przemoc.Życie to nie bajka,życie to sen wariata.

30

Odp: Podjąć decyzję
sorella napisał/a:

Mówiłam ze będzie Cię obwinial za ewentualny rozpad małżeństwa?  Mówiłam. Stare jak świat; )

Mówiłaś...

Liza2014 napisał/a:

mój nadal uważa, że to ja jestem winna, bo to ja wniosłam o rozwój, a nie musiałam przecież.......... o zgrozo...

Ile jesteś już po rozwodzie?

bartass72 napisał/a:

No to ja z "męskiej" strony.On nic nie zrobi,ponieważ,ma dom,gdzie może spać,ma żonę która mu ugotuje obiadki,ma co jeść,może sobie pić do woli i nikt (Ty) Mu nic nie powie,bo to "Twoja decyzja".Jednego czego nie ma,dzięki Twojemu faktycznemu oporowi,to nie ma seksu.Ale spokojnie,za chwilę ufunduje Tobie zdradę jedna za drugą i wtedy dopiero zobaczysz co to jest "rozwalone małżeństwo".
Moja rada: skontaktuj się z Twoimi rodzicami,opowiedz dokładnie jak jest,poproś o pomoc bytowo-finansową i wyprowadź się jak najszybciej.Wystąp o formalną separację,może to Go otrzeźwi,a jeśli to nie pomoże,to o rozwód z Jego winy.To jest życie niestety,jest alkoholizm,są zdrady,jest przemoc.Życie to nie bajka,życie to sen wariata.

Powiem Ci szczerze, że ja nawet bym chciała żeby zaczął mnie zdradzać... Wtedy już nie miałabym nad czym myśleć. Rozmawiałam z rodzicami...na ile będą mogli są w stanie mi pomóc finansowo... Jeżeli chodzi o lokum...nie mam większego wyjścia...narazie żyjemy obok siebie... Ma tak jak piszesz gdzie spać, co jeść - bo jak ugotuję i weźmie to się wykłócała nie będę o obiad... Ech

Mam komfortową sytuację...przynajmniej w tym tygodniu. Ja wychodzę rano do pracy...wracam jego nie ma, wraca późnym wieczorem... Więc idę spać... Co jest mu nie na rękę. I tak jak pisze bartass72 chyba zaczyna mu sexu brakowac... miał go prawie codziennie więc nic dziwnego... Jeszcze jestem na tyle dobra że daję mu wybór salon czy sypialnia...

31

Odp: Podjąć decyzję

Nie przechodź nad obecnym stanem do porządku dziennego.Tak nie da się funkcjonować na dłuższą metę,i nie czekaj na Jego zdradę,to "rozwala system" bardziej niż Ci się wydaje,nie chciałabyś tego,mimo,iż piszesz,że wolałabyś,żeby Cię zdradzał.Nie wolałabyś.To jest gorsze niż "strzał w mordę".
Osobne lokum to podstawa,żebyś mogła psychicznie wytrzymać.Nawet na tydzień,dwa u rodziców,zobaczysz,On się zastanowi przynajmniej.Wspólne mieszkanie niczego nie zmieni,będzie tylko gorzej.

32

Odp: Podjąć decyzję

bartass72 to nie jest proste, żebym osobno zamieszkała...musiałabym sobie wynająć mieszkanie. On się nie usunie bo "to mój dom jak chcesz to *****". Rodzice...bez problemu ale nie będę dojeżdżała 50 km do pracy dzieci do szkoły/przedszkola... bo czym... przecież auto też jest jego...
Nigdy nie myślałam, że mnie coś takiego spotka... A najgorsze jest to, że zaczynam się zastanawiać gdzie ja popełniałam błędy. Wiem stereotyp...

33

Odp: Podjąć decyzję

Ja jestem już 11 lat PO !!, " walczyłam z problemem" przez 4 lata. Powiem tak... miałam już dość tych wszystkich niuansów codzienności , że przestałam analizować "za i przeciw"  . Te 4 lata wyryło tyle i tak głęboko we mnie, że dziś jak mimo chodem mając z nim kontakt  ( tak wewnętrznie staję na baczność) . Jestem zdania, że jeszcze nie jedno zniesiesz skoro nadal analizujesz sytuację.

34

Odp: Podjąć decyzję
malaga7 napisał/a:

bartass72 to nie jest proste, żebym osobno zamieszkała...musiałabym sobie wynająć mieszkanie. On się nie usunie bo "to mój dom jak chcesz to *****". Rodzice...bez problemu ale nie będę dojeżdżała 50 km do pracy dzieci do szkoły/przedszkola... bo czym... przecież auto też jest jego...
Nigdy nie myślałam, że mnie coś takiego spotka... A najgorsze jest to, że zaczynam się zastanawiać gdzie ja popełniałam błędy. Wiem stereotyp...


50 km  do pracy to nie jest aż tak strasznie daleko jak 500km. smile Nie ma szkoły i przedszkola bliżej rodziców?
Autobusy i pociągi nie jeżdżą?
Dzieci masz jeszcze małe, do zmian mogą się przyzwyczaić.
Najgorszy jest zawsze początek zmian.
Ludzie ich nie chcą bo są przyzwyczajeni do tego co mają i co robią .
Układają sobie życie a później wychodzi nie tak jak miało być ale potrafią też przyzwyczaić się do innego życia niż sobie wyobrazili.


Ty popełniłaś tylko jeden błąd: nie byłaś konsekwentna w tym co mówisz , za dużo razy przymknęłaś oko na obietnice swojego męża i na to w jaki sposób odnosił się Ciebie , za dużo było tych szans.

A Bartass ma rację nie chciałabyś tego,żeby Cię zdradzał.
Rozstać się bo on Cię źle traktuje i przestałaś kochać to co innego niż rozstać się bo on Cię źle traktuje, zdradza i przestał kochać.

35 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-17 12:33:45)

Odp: Podjąć decyzję
malaga7 napisał/a:

Powiem Ci szczerze, że ja nawet bym chciała żeby zaczął mnie zdradzać... Wtedy już nie miałabym nad czym myśleć. Rozmawiałam z rodzicami...na ile będą mogli są w stanie mi pomóc finansowo... Jeżeli chodzi o lokum...nie mam większego wyjścia...narazie żyjemy obok siebie...

Nie, nic by to nie zmieniło. Tkwiłabyś w tym dalej, tyle że miała być może poczucie, że Ty tego nie zrobiłaś i jesteś lepsza od niego. Traktujesz życie obok was jak swego rodzaju poświęcenie. Tylko komu to poświęcenie potrzebne? Nie jest tak, że robisz to z wygody?

Boisz się, że sobie nie poradzisz. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.. Ale masz małe dzieci. I prawdą jest, że ich zaaklimatyzowanie się do nowych warunków będzie przebiegało płynniej aniżeli w przypadku nastolatków.

Odnosze wrażenie, że masz przeświadczenie, że jestes w bezpiecznej pozycji. Postraszyłaś a on sie wyciszył. I te Twoje słowa:

malaga7 napisał/a:

chyba zaczyna mu sexu brakowac... miał go prawie codziennie więc nic dziwnego... Jeszcze jestem na tyle dobra że daję mu wybór salon czy sypialnia...

Wydaje się Tobie, że masz atut w ręku? Mylisz się.
Masz świadomość, że go nie kochasz. Masz oferowaną pomoc od rodziców. Jasny przekaz od męża:

malaga7 napisał/a:

"to mój dom jak chcesz to *****".

Boisz się zrobić krok, bo trzyma Ciebie przy nim kasa Autorko... i chyba te 50 km.

Czy on o tym wie?

36

Odp: Podjąć decyzję

Twoją siłą jest podejmowanie decyzji - i trzymanie się ich. Najważniejsza jest konsekwencja. Zawsze, kiedy zaczniesz się wahać, spójrz na swoje dzieci. Kochasz je. Chcesz dla nich jak najlepiej. Nie chcesz, żeby bały się wracać do domu.
Wiem, że to nie jest proste. Ale to Ty jesteś dorosła, Ty musisz działać. Niektórych rzeczy nikt nie zrobi za Ciebie.

37

Odp: Podjąć decyzję

Witajcie
Dawno mnie nie było...
I z przykrością muszę większości z Was przyznać rację.

Po tamtej sytuacji... Moj mąż poszedł na terapię, którą skończył a raczej przerwał pod koniec marca...

Co się zmieniło ?
Bylam u adwokata i jutro wysyłamy pozew o rozwód.
Co dało mi te kilka dodatkowych miesięcy?
Przede wszystkim pewność, że robię dobrze. Jak również obdukcje i zawiadomienie na policji o przemocy...

Mam tylko nadzieję, że jakoś to będzie...

38

Odp: Podjąć decyzję

Przykre, że nie udało mu się "nawrócić". Przed Tobą rozwód, więc czekają Cie jeszcze ciężkie chwile, ale myślę, że widzisz już światełko w tunelu.
Zawalcz o rozwód z orzekaniem o winie, masz podstawy mając obdukcje i zgłoszenie przemocy. Nie odpuszczaj w tej kwestii, masz szansę na wywalczenie solidnych alimentów nie tylko na dzieci, ale też na siebie. Na biednego nie trafiło. Trzymaj się dzielnie.

39

Odp: Podjąć decyzję

Nie chcę walczyć. Chcę jak najszybciej się uwolnić...

40

Odp: Podjąć decyzję
malaga7 napisał/a:

Nie chcę walczyć. Chcę jak najszybciej się uwolnić...

Zrobisz jak uważasz. Wiele osób udręczonych trudnym małżeństwem mówi, jak Ty; byle szybciej się uwolnić, później jednak żałują, że nie zawalczyły o sprawiedliwość i to, co im się należy (oczywiście nie dotyczy to wszystkich), ale Ty masz twarde dowody.
Na pewno skorzystasz z porady prawnika. Upewnij się, czy dowody jakie posiadasz przeciwko niemu są wystarczające aby orzec jego winę, myślę, że tak.
Podobno taki rozwód drożej kosztuje, ale w efekcie koszty ponosi przegrany.
Nie masz też pewności, czy nawet występując o rozwód bez orzekania, sąd podejmie decyzję po pierwszej rozprawie, choćby ze względu na dzieci.
Nie poddawaj się.

41 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2016-04-25 20:16:14)

Odp: Podjąć decyzję

Przede wszystkim nie możesz zapomnieć, że w związku z rozwodem z winy męża możesz zabiegać o alimenty nie tylko na dzieci ale i na siebie ( w związku z pogorszeniem warunków życia).
Jako prawnik mówię Ci, że warto z tego skorzystać.
Dostaniesz kasę na dzieci i na siebie.
Będziesz miała czas się zorganizować, jakoś się ustawić.
Ale zapamiętaj ( to jest  moje zdanie) nie daj się dalej poniżać.
Miej swoją godność.
Ja jestem 39 lat po ślubie a razem z tą kobietą 45 lat.
Ty jesteś znacznie młodsza.
Ale moja żona czasami mnie tak wkurza bo jest nadopiekuncza.
A to świadczy o miłości, o oddaniu.
Z seksem też nie mamy problemu.
U nas nie ma rutyny.
Dlatego nie chcę innej kobiety i nikogo nie szukam.
Jak będziesz miała pytania to pisz na priva.
Pozdrawiam

42

Odp: Podjąć decyzję
malaga7 napisał/a:

Nie chcę walczyć. Chcę jak najszybciej się uwolnić...

Gratuluję dobrej decyzji, bo to jest twoje życie, twoje wybory i ważne jest jak je chcesz przeżyć (chcesz życ godnie, z szacunkiem). Swoją postawą pokazujesz też swoim dzieciom, że w życiu trzeba nieraz podejmować się nowych wyzwań, żeby zmienić to co nie działa, by chronić siebie od agresji i przemocy, gdyż tzw. święty spokój jest najważniejszy a nade wszystko miłość do siebie. Kto ma zadbać o ciebie jeśli nie ty sama, bo ty sama najlepiej wiesz czego potrzebujesz do szczęścia, jak chcesz by ciebie traktowano. Już nie musisz się bać, zaufaj i uwierz w siebie i nie bój się prosić innych o wsparcie. Jeżeli postanowiłaś przeprowadzić się z dziećmi w inne miejsce, to jest to dla was dobra zmiana na lepsze. Dzieci gdy dorosną będą tobie wdzięczne za to że ocaliłaś swoja rodzinę od chorego domu. One zasługują na miłość i spokój.  Swoją decyzją dajesz sobie i dzieciom szanse na szczęśliwe życie bez strachu i cierpienia. Trzymam za ciebie kciuki, a mężem się nie przejmuj i nie obwiniaj się za nic. Natomiast to co posiadacie jako małżeństwo jest również twoją własnością chyba ze mieliście rozdzielność majątkową lub inercyzę. Jeżeli jednak wasz majątek jest wspólny to dogadaj się z mężem w tej sprawie nie tylko ze względu na siebie ale tez dla dzieci. To "dobro majątkowe" po prostu należy ci się, jak i alimenty z uwagi na sytuacje w jakiej jesteś. Tylko nie cofaj się z obranej drogi. smile

43

Odp: Podjąć decyzję

Dziękuję za słowa otuchy.

Borykm się z problemem. Muszę przygotowac zestawienie wydatków na dzieci i siebie... Wstępnie niby wiem jak... Jednak może z waszej strony dostane jakieś rady?

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026