Witajcie.
Naprawdę nie mogę sobie poradzić z tym co w rzeczywistości sam stworzyłem.
W połowie lipca 2013 r poznałem dziewczynę, która od razu dała po sobie poznać, że jest mną zainteresowana.
Z biegiem czasu, spotykaliśmy się, pisaliśmy długie smsy i godzinami rozmawialiśmy przez telefon.
W pewnym momencie mi odbiło, a może i nie...
Ale ja po około roku doszedłem do wniosku, że jednak nie jesteśmy dla siebie. Wydawała mi się zbyt młoda, zbyt chaotyczna i wladcza. Kilka z jej wad wychylaly się ponad szereg.
Rozstalismy się, ale z założeniem że zostajemy w kontakcie, co po dwóch miesiącach zaowocowało nowy związek (silniejszy).
Byliśmy już pewni. Ja widziałem jak ona się stara a ona po prostu mnie kochała.
Po jakimś czasie pięknych i Nie ocenionych chwil postanowiliśmy zamieszkać razem, wspólne zakupy do mieszkania, telewizor, sztućce, drobne meble itp. Mieliśmy nawet psa, wabi się Fernando
słodziak jak mało który.
Żyło nam się dobrze, obydwoje mieliśmy Nie najgorzej płatne prace, malutka kawalerka na którą było nas zwyczajnie stać. Daria zrobiłaby dla mnie wszystko, tylko znowu ja...
Ja znowu nie potrafiłem docenić tego kim ona dla mnie jest. Nie była ideałem, ale moim powinna być już na zawsze.
Widziałem wady w tej dziewczynie a nie dostrzegłem zalet, gdyby nie ona ja przestał bym istnieć.
Oczywiście kiedyś doszło do takiej kłótni, że ja zakończyłem nasz kolejny związek po czterech miesiącach mieszkania razem (Idiota).
Wtedy myślałem że po tym rozstaniu ja po prostu o niej zapomnę i ona zapomni o mnie, ale tak się nie stało, znowu utrzymywaliśmy kontakt z tą różnicą, że ona w nadziei że jeszcze będę kiedyś jej, ale ja myślałem (chciałem tak myśleć), że mamy już wszystko wyjaśnione i przykładowo fakt, że dalej lądujemy w łóżku jest nic nie znaczącym kolezenskim seksem.
Zadałem jej tak dużo bólu i tyle łez wylanych przeze mnie..
Pewnego dnia podczas mojej rozmowy z przyjacielem usłyszała jak mowie do niego, że nie potrafię jej kochać i jestem z nią tylko dla seksu, wtedy bez słowa wyszła o 4.00 ode mnie z domu mając 40km do swojego i skończyło się na dobre.
Za dużo o tym myślę i wiem że zmarnowalem jej ponad dwa lata życia, których nawet nie przeżyła szczęśliwie. Muszę coś zrobić żeby móc z nią być. Już teraz na zawsze!! Nie wiem, uciekniemy daleko abyśmy tylko byli znów razem.
Pomóżcie mi proszę co mogę zrobić?