Hej,
jestem osobą dość otwartą- jednak zajmuje mi to długi czas. Zwykle nie pokazuję siebie w 100% przy 1-2-3 spotkaniu. Jestem taka że jakby muszę sięprzystosować do ludzi, długo zajmuje mi pokazanie się z prawdziwej strony. Zwykle ludzie poznają mnie jako łagodną, miłą, sympatyczną. taką normalną zwykłą.
Jedynie najbliżsi przyjaciele, rodzina wiedzą jaka naprawdę jestem- kompulsywna, emocjonalna, skrajna. Jeśli kocham to na zabój, jeśli nienawidzę to też na zabój. Tak jakbym nie widziała szarości ale tylko czarne i białe.
Problem jest w tym, że kiedyś ktoś mi powiedział, że jestem zbyt emocjonalna, że jestem zbyt uczuciowa, że nie powinnam tak reagować. A wtedy byłam beztroska, nie obchodziło mnie co inni o mnie myślą. Jednak słowa tej osoby bardzo zapadły mi w pamięć- było to z 5-6 lat temu. Tak, mówię poważnie. I widzę, że kiedy zachowuję się normalnie, beztrosko, trochę może nawet dziecinnie - ludzie dziwnie się na mnie patrzą. Kiedy jestem sobą ludzie dziwnie się na mnie patrzą. Dlatego wolałam być taka jak inni, jednak przypłaciłam to brakiem pewności siebie, ciągłym porównywaniem, zmianą zdania. Byłam - jestem taką kupą nijaką. A normalnie w domu czy przy przyjaciołach jestem sobą- osobą emocjonalną, ale miłą, osobą pewną siebie, ale skromną, osobą kochającą- taką szczerą.
Kiedy byłam 'sobą' i pokazywałam emocje miałam powodzenie u płci przeciwnej. Później jakoś zablokowałam się- słyszałam co chłopaki lubią, jakie typy dziewczyn. Porównywałam się do innych, do koleżanek, które miały facetów. Zawsze porównywałam się do nich, bo to one miały związki a ja nie. Zawsze chciałam coś w sobie zmienić. Zakładałam maski na bycie mniej uczuciowym, na panowanie nad sobą, nad niepokazywaniem emocji.
Tylko problem jest taki, że kiedy jestem bezstresowo nastawiona, nie obchodzi mnie nic, jestem sama w towarzystwie i zachowuję się swobodnie- wtedy mam największe powodzenie. Kiedy jestem sobą.
Tylko, że właśnie kiedy jestem sobą jestem narażona na huśtawki emocjonalne, na płacz, radość itp. Dawno takich rzeczy nie przeżywałam.
I dlatego chciałabym się Was spytać- czy życie właśnie takie jest?
Od kilku lat nie przeżywam emocji. Jesli już to smutek, płacz,gorycz. Wszystko chowam w sobie. Nie jestem sobą, nie jestem zadowolona mam jakąś blokadę - przed tym kto coś o mnie pomyśli, powie. Nie wiem dlaczego ![]()
A widzę, że chłopakom podobają się dziewczyny normalne, bezstresowe, miłe, emocjonalne- a nie takie, które chowają emocje.
Widzę, że związki osób ktore są bardzo stabilne i poważne są dziwne. Związki osób emocjonalnych są bardzo wybuchowe, emocjonalne, charakterystyczne. Jestem właśnie taką osobą.
Ale czy właśnie o to chodzi?
Co mam zrobić aby poznać kogoś? Co mam zrobić aby np znowu być sobą i przyciągnąc ludzi do siebie?
Jak się odblokować? Bo życie jest pełne emocji a ja na razie ich nie odczuwam i nie okazuję...