Mam 45 lat. Kawaler. Nigdy w żadnym związku. Miałem przyjaciółki, koleżanki ale nigdy nie wyszlo to poza bliższe znajmości. Nie "zaiskrzyło". Podchodzę do tego poważnie. Nie zajmuję się tzw "podrywem". Nie miałem także czasu na to. Nauka, studia, potem następne studia, praca. Poznałem w pracy dziewczynę która jak żadna inna dotąd wydaje mi się, że pasuje do mnie. Powiedziałem jej co czuję do niej. Nie odpowiedziała wprost ale wnioskuję, że chyba nie jest zainteresowana. Znamy się kilka tygodni. Wiem, że mnie polubila ale chyba się pospieszyłem. Nie wiem jak wybrnąć z tego. Zależy mi na niej jak nigdy na nikim.
Podobne tematy
Mam 45 lat. Kawaler. Nigdy w żadnym związku. Miałem przyjaciółki, koleżanki ale nigdy nie wyszlo to poza bliższe znajmości. Nie "zaiskrzyło". Podchodzę do tego poważnie. Nie zajmuję się tzw "podrywem". Nie miałem także czasu na to. Nauka, studia, potem następne studia, praca. Poznałem w pracy dziewczynę która jak żadna inna dotąd wydaje mi się, że pasuje do mnie. Powiedziałem jej co czuję do niej. Nie odpowiedziała wprost ale wnioskuję, że chyba nie jest zainteresowana. Znamy się kilka tygodni. Wiem, że mnie polubila ale chyba się pospieszyłem. Nie wiem jak wybrnąć z tego. Zależy mi na niej jak nigdy na nikim.
Nie ma co tu kryć, że wyznawanie swoich uczuć po kilkutygodniowej znajomości, wygląda na desperację..
Jak wybrnąć?
Może zdobyć się na szczerość i przyznać, że czujesz, że zbyt szybko wylałeś z siebie swoje uczucia, ale może spróbujecie jeszcze raz od początku i zaczniecie klasycznie od spotykania się poza pracą, abyście mogli się lepiej poznać. Oczywiście, jeśli ona jest zainteresowana.
elfikpl napisał/a:Mam 45 lat. Kawaler. Nigdy w żadnym związku. Miałem przyjaciółki, koleżanki ale nigdy nie wyszlo to poza bliższe znajmości. Nie "zaiskrzyło". Podchodzę do tego poważnie. Nie zajmuję się tzw "podrywem". Nie miałem także czasu na to. Nauka, studia, potem następne studia, praca. Poznałem w pracy dziewczynę która jak żadna inna dotąd wydaje mi się, że pasuje do mnie. Powiedziałem jej co czuję do niej. Nie odpowiedziała wprost ale wnioskuję, że chyba nie jest zainteresowana. Znamy się kilka tygodni. Wiem, że mnie polubila ale chyba się pospieszyłem. Nie wiem jak wybrnąć z tego. Zależy mi na niej jak nigdy na nikim.
Nie ma co tu kryć, że wyznawanie swoich uczuć po kilkutygodniowej znajomości, wygląda na desperację..
Jak wybrnąć?
Może zdobyć się na szczerość i przyznać, że czujesz, że zbyt szybko wylałeś z siebie swoje uczucia, ale może spróbujecie jeszcze raz od początku i zaczniecie klasycznie od spotykania się poza pracą, abyście mogli się lepiej poznać. Oczywiście, jeśli ona jest zainteresowana.
Wiem, że pospieszylem się. Spotkamy się w poniedziałek ale w pracy nie ma czasu na swobodną rozmowę. Znowu będę w pospiechu jej wszystko wyjaśniał. A nie wiem nawet czy będzie chciała rozmawiać. Myślałem, że napiszę jej dzisiaj maila (slużbowe sprawy czasem tak załatwiamy) ale nie wiem czy tak wypada.
Wnioskujesz, że ona nie jest zainteresowana. Nic ci nie odpowiedziała na twoje wyznanie? Jak się zachowała? Na twoim miejscu poczekałabym, co wyniknie dalej samo z siebie. Jeśli jednak jest zainteresowana, to myślę, że wiedząc już, co do niej czujesz, sama będzie ci dawać do zrozumienia, że chce aby coś dalej było. Jeśli jednak nie - to przykre, ale znaczy, że jej nie interesujesz naprawdę. Daj sobie trochę czasu. Jak zaczniesz do niej pisać, tłumaczyć itd. to jeszcze bardziej zaplączesz się w tym wszystkim. Postawiłeś sprawę jasno, teraz decyzja należy do niej.
Wnioskujesz, że ona nie jest zainteresowana. Nic ci nie odpowiedziała na twoje wyznanie? Jak się zachowała? Na twoim miejscu poczekałabym, co wyniknie dalej samo z siebie. Jeśli jednak jest zainteresowana, to myślę, że wiedząc już, co do niej czujesz, sama będzie ci dawać do zrozumienia, że chce aby coś dalej było. Jeśli jednak nie - to przykre, ale znaczy, że jej nie interesujesz naprawdę. Daj sobie trochę czasu. Jak zaczniesz do niej pisać, tłumaczyć itd. to jeszcze bardziej zaplączesz się w tym wszystkim. Postawiłeś sprawę jasno, teraz decyzja należy do niej.
Nie odpowiedziała jednoznacznie bo nie było czasu (wszystko działo się praktycznie w pracy) ale z jej zachowania tak wywnioskowałem. Chodzi mi o to, że ona teraz może myśleć o mnie nie wiadomo co, że ja tak z wieloma a nigdy nie odważyłem się tak rozmawiać z nikim jak z nią. Może rzeczywiście lepiej poczekać na jej reakcję po niedzieli ale z drugiej strony pozbawiam się w ten sposob inicjatywy.
No niestety z dziewczynami tak jest. Jedne od razu idą do łóżka, inne potrzebują żeby je adorować przez rok bez naciskania na związek a jeszcze inne w ogóle nigdy się nie przekonają do związku. Najgorzej jest jak babka jest niezdecydowana i będzie ciebie utrzymywać w niepewności miesiącami zamiast od razu powiedzieć że nic z tego nie będzie.
Lepiej nigdy za szybko nie oświadczać swoich uczuć. Poza tym próbuj jednocześnie rozmawiać z innymi dziewczynami dla równowagi, bo to jest bardzo ważne.
Nawiązywanie tego typu relacji w pracy to delikatna i ryzykowna sprawa. Pospieszyłeś się, to fakt, trudno coś Ci doradzić:-(. Może spróbuj, umówić się z nią po pracy, żeby na spokojnie wyjaśnić całą sytuację, tylko nie zasypuj jej wyznaniami, nie naciskaj, nie bądź desperatem, w pracy też zachowaj odpowiedni dystans. Plotki ani komentarze współpracowników, też Ci nie pomogą.
Powiedz jej w pracy, że ostatnio trochę się wygłupiłeś, chciałbyś sprostować parę rzeczy i w związku z tym zapraszasz ją na niezobowiązującą kawę. Jeśli odmówi, definitywnie odpuść i nie dąż do kontaktu. Jeśli się jednak zgodzi - to znak, że w jakiś sposób ją intrygujesz i jest ciekawa, co masz do powiedzenia ![]()
Powiedz jej w pracy, że ostatnio trochę się wygłupiłeś, chciałbyś sprostować parę rzeczy i w związku z tym zapraszasz ją na niezobowiązującą kawę. Jeśli odmówi, definitywnie odpuść i nie dąż do kontaktu. Jeśli się jednak zgodzi - to znak, że w jakiś sposób ją intrygujesz i jest ciekawa, co masz do powiedzenia
Nie będę się już spieszył. Teraz niech czas pracuje sam. Nawet jeżeli teraz skończy się na niczym to pracujemy razem i może jeszcze coś z tego będzie. Widzimy się codziennie.
45 lat i nigdy w żadnym związku? To faktycznie się nie spieszyłeś ![]()
To wylanie "uczuć", a raczej działanie pod wpływem emocji i iluzji jaką stworzyłeś w głowie, nie znając tak naprawdę tej kobiety, to klasyczny błąd prawie każdej osoby, która zaczyna przygodę z płcią przeciwną i wreszcie trafia na kogoś, kto jej się spodobał.
Co możesz zrobić teraz? Przede wszystkim wystrzegać się dalszych błędów tego kalibru, bo nie ma co ukrywać, że po mężczyźnie w tym wieku kobieta oczekuje już pewnego opanowania wynikającego z doświadczenia z kobietami, a co za tym idzie 'prowadzenia' relacji na spokojnie, acz nie bez emocji ![]()
Tak czy inaczej, czegoś się nauczysz po tej relacji, więc nie ma co rezygnować.
Przede wszystkim musisz ostudzić głowę i dać jej się poznać jako ciekawa osoba, atrakcyjny facet, z którym chciałoby się spotykać na początek..na bycie razem przyjdzie czas naturalnie w wyniku tego pierwszego. Albo i nie
Ale nie skupiaj się na 'związku' i wywalaniu uczuć nigdy , kiedy nie postawiłeś żadnego fundamentu pod atrakcyjność.
45 lat i nigdy w żadnym związku? To faktycznie się nie spieszyłeś
To wylanie "uczuć", a raczej działanie pod wpływem emocji i iluzji jaką stworzyłeś w głowie, nie znając tak naprawdę tej kobiety, to klasyczny błąd prawie każdej osoby, która zaczyna przygodę z płcią przeciwną i wreszcie trafia na kogoś, kto jej się spodobał.
Co możesz zrobić teraz? Przede wszystkim wystrzegać się dalszych błędów tego kalibru, bo nie ma co ukrywać, że po mężczyźnie w tym wieku kobieta oczekuje już pewnego opanowania wynikającego z doświadczenia z kobietami, a co za tym idzie 'prowadzenia' relacji na spokojnie, acz nie bez emocji
Tak czy inaczej, czegoś się nauczysz po tej relacji, więc nie ma co rezygnować.
Przede wszystkim musisz ostudzić głowę i dać jej się poznać jako ciekawa osoba, atrakcyjny facet, z którym chciałoby się spotykać na początek..na bycie razem przyjdzie czas naturalnie w wyniku tego pierwszego. Albo i nie
Ale nie skupiaj się na 'związku' i wywalaniu uczuć nigdy , kiedy nie postawiłeś żadnego fundamentu pod atrakcyjność.
Przeprosiłem ją za tę sytuację a ona przyjeła przeprosiny. Nie odważyłem się zaproponowac spotkania tak od razu po tym a ona też nie wyszła z żadną propozycją. Albo wszystko wróci do układu: znajomi z pracy albo ja coś zaproponuję bo nie wiem czy ona się zdecyduje na cokolwiek. Ale widzę, że jest jej miło, że nie jest mi obojętna.
No niestety z dziewczynami tak jest. Jedne od razu idą do łóżka, inne potrzebują żeby je adorować przez rok bez naciskania na związek a jeszcze inne w ogóle nigdy się nie przekonają do związku. Najgorzej jest jak babka jest niezdecydowana i będzie ciebie utrzymywać w niepewności miesiącami zamiast od razu powiedzieć że nic z tego nie będzie.
Lepiej nigdy za szybko nie oświadczać swoich uczuć. Poza tym próbuj jednocześnie rozmawiać z innymi dziewczynami dla równowagi, bo to jest bardzo ważne.
Łatwo powiedzieć: rozmawiaj z innymi. Minał tydzień a ja myślę o niej. W pracy rozmawiamy o sprawach związanych z pracą. Nie mam odwagi jej zaproponować teraz spotkania bo nie wiem czy nie za szybko i jak zareaguje.
Najlepsze wyjście: zmienić pracę i tak chyba zrobię.
Daj spokój. Ona nie jest żadna wyjątkowa. Spotkasz kilkadziesiąt pod rząd takich samych. Pisz na jakiś portal do wielu dziewczyn na raz, to je poznasz.
Daj spokój. Ona nie jest żadna wyjątkowa. Spotkasz kilkadziesiąt pod rząd takich samych. Pisz na jakiś portal do wielu dziewczyn na raz, to je poznasz.
Łatwo mówić. Odmówiła mi nawet spotkania przy kawie. Czuję jak najgorszy z najgorszych. Chciałbym umrzeć.