Jestem z facetem idealnym, a samej mi do idealu brakuje wiele. Kiedys bardzo mnie to motywowalo do pracy nad sama soba ale sa dni kiedy to dla mnie po prostu za duzo idealu a presja dotrzymania mu kroku jest po prostu mega. Czy ktos wie jak sobie radzic z idealami??? I jak nie myslec o sobie zle kiedy Twoj KTOS zawsze jest o krok przed Toba?
Podobne tematy
Uwierz mi, nie ma ideałów. ![]()
Ale swoją drogą powinnaś się cieszyć, że masz faceta który Cię szanuje i kocha - mimo wszystko - jaka byś nie była, niezależnie czy dotrzymasz mu kroku. ![]()
Popieram przedmówcę w 100%. Mój były od początku był o parę kroków przede mną. Mimo wszystko kochał mnie taką jaka jestem, Mnie to chwilami też martwiło, nawet sama zaczęłam szukać problemów, ale przez takie myśli i niepewności tylko sprowadzisz na siebie nieszczęście. Powinnaś mu ufać i wierzyć w to co mówi. Nie dla wszystkich wykształcenie, czy zarobki mają znaczenie
.
Ah ja sie bardzo ciesze, naprawde, nie to ze narzekam, nie moge. Mi jego wszechwiedza i wszechumiejetnosci bardzo imponuja, tylko z drugiej strony moje wlasne ego maleje strasznie. Nie chcialabym jego zawiesc, a przede wszystkim nie chcialabym zawiesc siebie, bo czasem mam wrazenie ze to tak zwane "za wysokie progi". Co raz odkrywam ze jestem w czyms beznadziejna i malo kreatywna. O ile kiedys to doksztalcanie sie i rozwijanie, ta cala motywacja dodawala mi skrzydel, tak teraz czasem jestem po prostu zmeczona.
Szczerze to kiepsko sobie z tym radze szczegolnie od czasu kiedy zamieszkalismy razem. Nie chce mu pokazac nawet ile wysilku kosztuja mnie zwykle codzienne czynnosci nawet.
Gotowanie jak masterchef, bo on jak ugotuje i poda to niewiadomo czy to jesc czy robic zdjecia.
nie ma ludzi idealnych za to sa tacy co to potrafia doskonale ideal udawac, powolutku delikatnie manipulujac tak zebys myslal ze jest idealny a Ty nic nie warta .Przyjrzyj sie blizej jego postepowaniu wobec ciebie a przede wszystkim temu jak sie przy nim czujesz. Jak sie okaze ze niby on nic takiego nie robi ale Ty sie przynim czujesz jakas taka mala Nic nieznacząca , glupia i tp. i zaczynasz sie dowartosciowywac tylko faktem ze masz takiego ideala za faceta to wieje gdzie pieprz rośnie, to nie jest ideal tylko psychol.
Pamietaj Nie kocha sie dla zalety- ale pomimo wad i zeby bylo smieszniej to wlasnie do tych wad sie najbardziej teskni.:-)
Ja bym się nie martwiła z tego powodu, lecz była mega szczęśliwa ![]()
Ciesz się i poznawaj Go powoli, bo zaskoczy Cię jeszcze
narazie to obraz mega wyidealizowany, daj sobie czas.Pokochaj siebie taką jaką jesteś, a nie szukasz problemów
po co Ci to
a to co Ci w sobie samej przeszkadza próbuj lekko zmienić, pracuj.powodzenia
szczerze mowiac to sama nie wiem czy stwarzam tylko problemy czy powinnam sie cieszyc... Generalnie wszystko z nim to stres, nie zawsze jest to negatyw, moze kogos innego, bardziej ambitnego by to motywowalo bardziej, mnie juz podkopuje. Kocham go, chce z nim byc, w ogole nie wiem jak teraz moglabym byc z kims innym, chociaz to prawda, ze za wadami teskni sie bardziej, wiem to szczegolnie teraz. Tak przewrotnie.
Hmm.. Temat stary jak świat, ale powszechny ![]()
Wszystko znowu sprowadza się do samooceny - Twoja jest uzależniona od opinii z zewnątrz, w tym przypadku Twojego faceta i tym sobie zawsze strzelasz w kolano. Sama. To nie on, ani jego wina. Sama sobie to robisz.
Druga sprawa - uświadom sobie, że rozterki tego typu miewa co druga osoba płci męskiej i żeńskiej. Miałam exa, który myślał tak o mnie, tylko jego te wizje wręcz 'paraliżowały' na tyle, że nie dało się normalnie, bez spiny pogadać, jak ludzie.
A samej też zdarzyło mi się ze 2 razy w życiu być pod tak dużym wrażeniem jakiegoś mężczyzny, że łapałam się na idealizacji jego osoby, pomimo, że on sam zachowywał się jak najbardziej właściwie i naturalnie.
Wszystko to siedzi w Twojej głowie, dlatego nie możesz pozwolić by te myśli i emocje rządziły Tobą i uzależniać od nich swoje poczucie wartości.
Ty jesteś w związku czy bierzesz udział w maratonie?
Bo w związku nie mierzy się "kto jest lepszy". W zwiazku obie strony dają to co mają najlepszego. Nie wierzę, ze on jest od Ciebie lepszy WE WSZYSTKIM. Jeśli np. ma większą wiedzę (kurczę, a jak sie wiedzę mierzy? We wszystkich dziedzinach łącznie? ) to Ty możesz być dokładniejsza, spokojniejsza, lepiej gotować, w przyszłości być świetną matką, pisać ładniejsze wiersze... Nie ma możliwości, zeby był lepszy we wszystkim. Sama sobie narzucasz jakieś porónania, w dodatku, daje sobie łąpki uciąć, że w dziedzinach, w których on najbardziej błyszczy. Wszelkie porównania są zbędne - po prostu ciesz się tym związkiem.
Aha, osoby "błyszczące" zwykle potrzebują kogoś kto ich będzie podziwiał. Do tej roli niewątpliwie się nadajesz, więc on na pewno jest z Tobą szczęśliwy ![]()
No ja jestem taka dziwna troche. Przegladanie sie w cudzych oczach to moja klatwa. To wszystko sie we mnie toczy, oczywiscie, nie stwarzam konkurencji miedzy nami, stwarzam za to inne rzeczy, spinam sie na przyklad strasznie. Dobrze wiedziec, ze to powszechne chociaz
No nic, ja sie postaram bez spiny, jest mi z nim dobrze, czasem gorzej z sama soba po prostu. Im bardziej mi zalezy tym gorzej paradoksalnie. Dzieki dziewczyny!!
11 2015-10-28 21:43:28 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-10-28 21:44:52)
Jeżeli zawsze będziesz stawiać się niżej od niego, to nigdy nie będziesz z siebie zadowolona. Coś jest z poczuciem wartości, jeżeli zajmuje to aż tyle myśli. Ludzie łączą się w pary i czasem jest facet przystojniejszy, czasem dziewczyna ładniejsza, bywa i moim zdaniem nie ma to znaczenia. Moim zdaniem tez mój facet jest przystojniejszy, miał też większe powodzenie niż ja, ale wiem, że mnie kocha i to jest najważniejsze. A co robimy to robić dla siebie, a nie by się porównywać. Facetowi na pewno byłoby przykro, że się niepotrzebnie zadręczasz. Dla niego jesteś najlepsza ![]()
No i zgadzam się z vinngą. Dokładnie o to chodzi. A jego prędzej zdenerwuje Twoje podejście niż Twoje wady, bo naprawdę w związku to znaczenie ma małe. A do tego często ludzie przesadzają, umniejszają siebie, widzą same wady, czasem nawet takie, których nie ma. Zabierasz sobie tym sporo radości w związku, tak myślę, a naprawdę niepotrzebnie.