Witam.
Byłam z facetem 9 lat (trzy lata po ślubie) mamy razem dziecko. Pewnego dnia mój mąż przyszedł po pracy i powiedział że nie chce być już ze mną i wyprowadza się. Na początku byłam nawet zadowolona z jego decyzji bo od pewnego czasu się nam nie układało.
Po paru dniach od jego wyprowadzki dowiedziałam się że ma kogoś, i bardzo afiszował się nowym związkiem. Czułam się okropnie... Utrzymywałam z nim kontakt codziennie ( ze względu na dziecko ), a po pewnym czasie zaczął do mnie wydzwaniać codziennnie i rozmawialiśmy nawet po 15 min. Trzy razy poszliśmy do łóżka (kiedy on był jeszcze z tą dziewczyną). Po jakimś czasie zerwał z tamtą. Rozmawialiśmy parę razy i doszliśmy do wniosku, że spróbujemy to naprawić. Ale niestety nie udało się, bo powiedział że nie chce wracać do tego co było. Od tego czasu nie jesteśmy razem i nie mieszkamy razem, ale on nadal miesza mi w głowie. Gdy się widzimy przytula mnie, całuje i mówi że kocha ale boi się że naprawiając nasz związek, po jakimś czasie znowu będzie tak samo.
Nie mam pojęcia co o tym myśleć i o co chodzi do cholery temu człowiekowi! Kocham go bardzo, i chciałabym to naprawić. Ale noe rozumiem jego podejścia do tego wszystkiego. Powiedziałam mu że ja już nie mam zamiaru o nas walczyć bo w pojedynke nie ma to sensu, i żeby żył swoim życiem a ja swoim. Ale i tak nadal robi to samo, gdy dzwoni pyta się gdzie jestem co robię, próbuje mnie przytulić pocałować.... Ale nie usłyszałam z jego ust: chcę być z Tobą, naprawmy To !
Proszę o jakąś poradę, bo jestem w kropce i nie rozumiem faceta...
Podobne tematy
2 2015-10-18 13:34:25 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-18 13:35:11)
Witam.
Byłam z facetem 9 lat (trzy lata po ślubie) mamy razem dziecko. Pewnego dnia mój mąż przyszedł po pracy i powiedział że nie chce być już ze mną i wyprowadza się. Na początku byłam nawet zadowolona z jego decyzji bo od pewnego czasu się nam nie układało.
Po paru dniach od jego wyprowadzki dowiedziałam się że ma kogoś, i bardzo afiszował się nowym związkiem. Czułam się okropnie... Utrzymywałam z nim kontakt codziennie ( ze względu na dziecko ), a po pewnym czasie zaczął do mnie wydzwaniać codziennnie i rozmawialiśmy nawet po 15 min. Trzy razy poszliśmy do łóżka (kiedy on był jeszcze z tą dziewczyną). Po jakimś czasie zerwał z tamtą. Rozmawialiśmy parę razy i doszliśmy do wniosku, że spróbujemy to naprawić. Ale niestety nie udało się, bo powiedział że nie chce wracać do tego co było. Od tego czasu nie jesteśmy razem i nie mieszkamy razem, ale on nadal miesza mi w głowie. Gdy się widzimy przytula mnie, całuje i mówi że kocha ale boi się że naprawiając nasz związek, po jakimś czasie znowu będzie tak samo.
Nie mam pojęcia co o tym myśleć i o co chodzi do cholery temu człowiekowi! Kocham go bardzo, i chciałabym to naprawić. Ale noe rozumiem jego podejścia do tego wszystkiego. Powiedziałam mu że ja już nie mam zamiaru o nas walczyć bo w pojedynke nie ma to sensu, i żeby żył swoim życiem a ja swoim. Ale i tak nadal robi to samo, gdy dzwoni pyta się gdzie jestem co robię, próbuje mnie przytulić pocałować.... Ale nie usłyszałam z jego ust: chcę być z Tobą, naprawmy To !
Proszę o jakąś poradę, bo jestem w kropce i nie rozumiem faceta...
Tu nie ma wielkiej filozofii ani zagmatwanej zagadki.
Przykre to, ale twoja sytuacja jest do bólu schematyczna i klasyczna.
Twój facet nie chce związku z tobą, ale chce mieć wygodną opcję, gdy będzie nudno i smutno, takie koło zapasowe, gdy nie będzie czegoś lepszego pod ręką.
Tylko od ciebie zależy, czy pozwolisz mu na takie traktowanie siebie.
Tak też myślałam.... Łudziłam się chyba że on chcę to naprawić.
Ale jak się od tego uwolnić, skoro często się widujemy. I mam ochotę mu powiedzieć że chcę być z nim i bardzo go kocham ?
karolinazyn1 napisał/a:Witam.
Byłam z facetem 9 lat (trzy lata po ślubie) mamy razem dziecko. Pewnego dnia mój mąż przyszedł po pracy i powiedział że nie chce być już ze mną i wyprowadza się. Na początku byłam nawet zadowolona z jego decyzji bo od pewnego czasu się nam nie układało.
Po paru dniach od jego wyprowadzki dowiedziałam się że ma kogoś, i bardzo afiszował się nowym związkiem. Czułam się okropnie... Utrzymywałam z nim kontakt codziennie ( ze względu na dziecko ), a po pewnym czasie zaczął do mnie wydzwaniać codziennnie i rozmawialiśmy nawet po 15 min. Trzy razy poszliśmy do łóżka (kiedy on był jeszcze z tą dziewczyną). Po jakimś czasie zerwał z tamtą. Rozmawialiśmy parę razy i doszliśmy do wniosku, że spróbujemy to naprawić. Ale niestety nie udało się, bo powiedział że nie chce wracać do tego co było. Od tego czasu nie jesteśmy razem i nie mieszkamy razem, ale on nadal miesza mi w głowie. Gdy się widzimy przytula mnie, całuje i mówi że kocha ale boi się że naprawiając nasz związek, po jakimś czasie znowu będzie tak samo.
Nie mam pojęcia co o tym myśleć i o co chodzi do cholery temu człowiekowi! Kocham go bardzo, i chciałabym to naprawić. Ale noe rozumiem jego podejścia do tego wszystkiego. Powiedziałam mu że ja już nie mam zamiaru o nas walczyć bo w pojedynke nie ma to sensu, i żeby żył swoim życiem a ja swoim. Ale i tak nadal robi to samo, gdy dzwoni pyta się gdzie jestem co robię, próbuje mnie przytulić pocałować.... Ale nie usłyszałam z jego ust: chcę być z Tobą, naprawmy To !
Proszę o jakąś poradę, bo jestem w kropce i nie rozumiem faceta...Tu nie ma wielkiej filozofii ani zagmatwanej zagadki.
Przykre to, ale twoja sytuacja jest do bólu schematyczna i klasyczna.
Twój facet nie chce związku z tobą, ale chce mieć wygodną opcję, gdy będzie nudno i smutno, takie koło zapasowe, gdy nie będzie czegoś lepszego pod ręką.Tylko od ciebie zależy, czy pozwolisz mu na takie traktowanie siebie.
Podpisuję się pod tym! Dokładnie tak.
Przezylam to co ty teraz ale powiedziałam wreszcie Stop. To było 9 miesięcy temu. Od trzech nie kontaktuje się z nim mimo, iz mamy corkę! Zmienilam nr telefonu i da się żyć! Ciężko ale do była jedyna dobra decyzja.
Po prostu jesteśm tylko opcją! A przecież chcemy być dla kogoś priorytetem, prawda!?
Powodzenia!
Ciężko jest się z tym pogodzić, ale chyba pora spojrzeć prawdzie w oczy... Muszę się od niego oderwać i zacząć żyć na nowo...
Dziękuje bardzo za odpowiedzi.
Ciężko jest się z tym pogodzić, ale chyba pora spojrzeć prawdzie w oczy... Muszę się od niego oderwać i zacząć żyć na nowo...
Dziękuje bardzo za odpowiedzi.
Dokładnie, zamiast szukać miłości tam gdzie Jej nie ma, spójrz "pod nosem" - przecież masz dziecko, któremu możesz ofiarować całą Swoją miłość i zapewniam, że warto będzie
. Niestety to czyny, a nie słowa pokazują PRAWDZIWE intencje człowieka
. Wierzę, że dasz radę.
karolinazyn1 napisał/a:Witam.
Byłam z facetem 9 lat (trzy lata po ślubie) mamy razem dziecko. Pewnego dnia mój mąż przyszedł po pracy i powiedział że nie chce być już ze mną i wyprowadza się. Na początku byłam nawet zadowolona z jego decyzji bo od pewnego czasu się nam nie układało.
Po paru dniach od jego wyprowadzki dowiedziałam się że ma kogoś, i bardzo afiszował się nowym związkiem. Czułam się okropnie... Utrzymywałam z nim kontakt codziennie ( ze względu na dziecko ), a po pewnym czasie zaczął do mnie wydzwaniać codziennnie i rozmawialiśmy nawet po 15 min. Trzy razy poszliśmy do łóżka (kiedy on był jeszcze z tą dziewczyną). Po jakimś czasie zerwał z tamtą. Rozmawialiśmy parę razy i doszliśmy do wniosku, że spróbujemy to naprawić. Ale niestety nie udało się, bo powiedział że nie chce wracać do tego co było. Od tego czasu nie jesteśmy razem i nie mieszkamy razem, ale on nadal miesza mi w głowie. Gdy się widzimy przytula mnie, całuje i mówi że kocha ale boi się że naprawiając nasz związek, po jakimś czasie znowu będzie tak samo.
Nie mam pojęcia co o tym myśleć i o co chodzi do cholery temu człowiekowi! Kocham go bardzo, i chciałabym to naprawić. Ale noe rozumiem jego podejścia do tego wszystkiego. Powiedziałam mu że ja już nie mam zamiaru o nas walczyć bo w pojedynke nie ma to sensu, i żeby żył swoim życiem a ja swoim. Ale i tak nadal robi to samo, gdy dzwoni pyta się gdzie jestem co robię, próbuje mnie przytulić pocałować.... Ale nie usłyszałam z jego ust: chcę być z Tobą, naprawmy To !
Proszę o jakąś poradę, bo jestem w kropce i nie rozumiem faceta...Tu nie ma wielkiej filozofii ani zagmatwanej zagadki.
Przykre to, ale twoja sytuacja jest do bólu schematyczna i klasyczna.
Twój facet nie chce związku z tobą, ale chce mieć wygodną opcję, gdy będzie nudno i smutno, takie koło zapasowe, gdy nie będzie czegoś lepszego pod ręką.Tylko od ciebie zależy, czy pozwolisz mu na takie traktowanie siebie.
Popieram całkowicie.
Przykre to,ale chyba najbardziej prawdopodobny "scenariusz"...
Współczuję Ci.
A jak sobie poradzić?To bardzo trudna kwestia...indywidualna.Zapewne będzie Ci cholernie ciężko.Może powinnaś ograniczyć kontakt do spotkań typowo "rodzinnych".Nie daj się zwodzić i mamić,bo będzie jeszcze gorzej dla Ciebie.