Byłam 15 lat wdowa gdy po raz drugi wyszłam za maz. Nie myślałam, ze w tym wieku można jeszcze sie zakochać . Niestety moje szczęście nie trwało długo. Po 5-ciu latach małżeństwa maz przeprowadzil sie do o 20 lat młodszej . Nie moge z sobą poradzić , bo wciąż go kocham . Prosze o rade co mam zrobić , żeby go odzyskać. Nie mieszka ze mna półtora miesiąca . Ja jestem w stanie mu wybaczyć żeby tylko do mnie wrócił . Mialam nawet myśli samobójcze . Nie śpię po nocach , nie moge pracować , bo ciagle o nim myśle. Bozena
Podobne tematy
2 2015-10-13 07:42:24 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-10-13 07:43:39)
I jestes w stanie mu zaufac ?
Czy to co sie stalo ne bedzie Ci przeszkadzac ? Nie bedziesz patrzyla na niego z wyrzutami, myslac o tym, co Ci zrobil ?
Jestes pewna, ze w klotni nigdy tego mu nie wypomnisz ?
Czy jestes na tyle silna, zeby wytrzymac kolejna zdrade po ewentualnym powrocie ?
Jesli na wszystkie pytania odpowiesz tak, to staraj sie o jego powrot.
A tak powaznie, to nie ma sensu.Z wyzej opisanych powodow.
Ty jestes po przejsciach, on pewnie tez.Jak konczyly sie jego poprzednie zwiazki ?
Bożena,Ty nie chcesz jego,boisz się samotności po prostu.Nie chcesz wracać do tych 15 lat.Nie chcesz być znowu sama,i dlatego wybaczysz debilowi romans z 20-lat młodszą kobietą,która prawdopodobnie za jakiś czas go zostawi.No chyba,że będzie kimś na kształt sponsora.Co Ci doradzić...pewnie jak ta baba go zostawi,to będzie chciał do Ciebie wrócić,i raczej będzie już tak "sparzony" i "upokorzony",że już nigdy w coś takiego nie wejdzie.Jeżeli jesteś gotowa na przyjęcie takiej opcji,to pozostaje tylko czekać,i nic więcej,bo jak wiadomo "prośby i groźby" w takich wypadkach nie działają.
No tak , zdaje sobie sprawę ze to nie byłoby łatwe , żyć z taka świadomością . Każde spóźnienie , telefon ....itd byłoby podejrzenie o następny romans. No i napewno boje sie samotności , ale jest to silniejsze o demnie . Chciałabym go znienawidzić - nie potrafię . Moze z czasem uda mi sie . Ale jak długo mam żyć w stresie ? Moje myśli krążą wokół niego .
5 2015-10-13 15:53:06 Ostatnio edytowany przez katarina (2015-10-13 15:54:01)
No tak , zdaje sobie sprawę ze to nie byłoby łatwe , żyć z taka świadomością . Każde spóźnienie , telefon ....itd byłoby podejrzenie o następny romans. No i napewno boje sie samotności , ale jest to silniejsze o demnie . Chciałabym go znienawidzić - nie potrafię . Moze z czasem uda mi sie . Ale jak długo mam żyć w stresie ? Moje myśli krążą wokół niego .
Czy masz wokół siebie przyjazne środowisko, do którego możesz wyjść, byc między ludźmi, poznawać nowe osoby? To ułatwia zapomnienie i odwraca myśli. Nie jesteś wtedy sama. Każda aktywność, która odwraca Twoje myśłi od nielojalnego partnera jest lepsza niż trwanie w samotności i rozmyślanie o chęci powrotu do związku, który okazał się porażką.
Niestety . Mieszkam w USA , a tu jak wiadomo wszyscy zaganiani i nikt nie ma czasu . Mam przyjaciółkę , ale mieszka bardzo daleko . Spotykamy sie tylko w weekend . Stara sie jak moze , żebym nie myślała o tym co sie stało . Jednak to tylko dwa dni , kiedy nie myśle . Potem następuje pustka i moje myśli wracają. Najbardziej boli mnie , ze zrobiłam mu papiery , a on teraz układa sobie życie na nowo . Ta kobieta znała nas i wiedziała , ze jesteśmy małżeństwem . Była tak bezczelna i napisała do mnie , ze ja zrujnowalas jej życie , bo poinformowałam jej znajomych i rodzine w Polsce o tym co zrobiła.
Nie przejmuj się tym, co ona do Ciebie pisze.Myśl o sobie,to normalne,że myśli krążą wokół niego i tego co ci zafundował.Postąpił bardzo nieładnie ale tym samym sobie wystawił świadectwo i wierz mi nie za kim płakać.Dasz sobie radę,możesz pomóc sobie jakimiś lekami wyciszającymi.Wszystko z czasem się ułoży,tylko pamiętaj,że teraz to Ty jesteś najważniejsza.Życie potrafi zaskakiwać i wierzę w to,że jeszcze i dla Ciebie zaświeci słoneczko.Głowa do góry!
Wygląda na to,że jeszcze Cię wykorzystał,żeby się "zaczepić"w Stanach.Ale w USA to przecież mają grupy wsparcia "na wszystko",spróbuj poszukać czegoś takiego?
Chodzę do psychologa , ale narazie nie widzę poprawy. Boje sie ze ze ta terapia będzie trwała długo . Staram sie zając praca , żeby nie myślec , ale bezskutecznie. Już nawet koleżanka namówiła mnie , żebym zarejestrowała sie na stronie matrymonialnej . Niestety był to zły pomysł.
na to potrzeba czasu.przejdzie,ale na razie trzeba to jakby żałoba po kimś kto odszedł.I w ten sposób trzeba myśleć.