netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

DDA i związek

1 odpowiedź1 799 wyświetleńzałożony przez bubul, 11.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: DDA i związek

Witam,

Jestem DDA. Mój ojciec był i jest alkoholikiem, gdy jeszcze z  nim mieszkaliśmy stosował przemoc głównie psychiczną, czasami i fizyczną. Za bardzo się wszystkim przejmuję, chcę być we doskonała w tym co robię, chcę wszystkim pomagać, a gdy od innych nie otrzymuję tego samego zainteresowania, to czuję się źle i beznadziejnie. Wszystkie cechy osoby współuzależnionej. Ale wracając do mojej sprawy...
Mam 23 lata. Studiuję. Jestem po moim pierwszym i nieudanym (bardzo) związku. Dzięki niemu wiem co chcę, czego już nie będę akceptować i przymykać oka. Po tej relacji moja samoocena spadła, a ja się zamknęłam w sobie całkowicie. Byłam pustą skorupą, manekinem - aktorem.
Nie chciałam się zakochać. Ale to się stało. Znałam go już od kilku miesięcy. Znajomy znajomego. Coraz częściej wszyscy wychodziliśmy, w sumie od 4 miesięcy mieliśmy ciągły kontakt internetowy. Od 3 tygodni jesteśmy razem., bo mnie nagle "strzeliło"  Ale...
No właśnie. Nie wiem, czy coś jest nie tak ze mną, ale nie ma u mnie tej fazy IDEALIZACJI partnera. Przed każdą relacją, w jej trakcie itd., widzę wszystkie wady, wcześniej wręcz wyszukiwałam ich u potencjalnych partnerów, to mi pozwalało uciekać od nich jak najdalej. Tym razem nie chciałam, chciałam spróbować, pomimo obaw... zaryzykowałam.
Te słodkości, miłe esemeski, ciagły kontakt, długie rozmowy przez telefon i skype, codzienne widzenie się - no bajka, która mnie przerażała i przeraża. Ciągle się zastanawiam, kiedy to się skończy, kiedy on straci zainteresowanie. Dziwnie też się czułam. Pierwszy raz coś takiego mnie spotkało, co ma ponoć szczery charakter.
Ale są rzeczy... które mnie zraniły. Nie poznał mnie ze swoją rodziną. Do mnie przychodzi codziennie, w przyszłym tygodniu mam do niego przyjść, ale zabolał mnie fakt, że w czasie naszej rozmowy na pytanie siostry odpowiedział, że rozmawia z kumplem. Czy ja jestem kumplem? Tłumaczył się skomplikowanymi relacjami w domu, przepraszał, starał się. Wśród znajomych jesteśmy oficjalnie parą, to dlaczego przed rodziną... jestem nazywana "kumplem"?
Drugą kwestią jest brak randek. Nigdzie mnie nie zabiera, wyszłam z inicjatywą i zaproponowałam spacer i jedzenie w weekend. Nie był zbyt zadowolony z tego faktu, bo w pracy się tyle nachodzi...
Ja studiuję, on pracuje. JEsteśmy w tym samym wieku i rozumiem, że on może być zmęczony, więc w ciagu tygodnia spotykamy się wieczorami, ale żeby w weekend nie wymyślić niczego i nie zabrać gdzieś swojej dziewczyny? Wspominałam mu już o tym i o tamtym, że trzeba wybrać się tam i tam. Od czasu do czasu wychodzimy, ale to z paczką naszych znajomych  pub, billard, kręgle. Sami? Nie. Siedzimy w domu i oglądamy filmy.
Dziwne jest to, że to jego dwóch kolegów już po raz kolejny pojechało ze mną autobusem po 2 w nocy (ostatnio po 4) do domu i odprowadzilo pod drzwi. On nie ma prawa jazdy, ok. Ale są tramwaje, autobusy. On mieszka w centrum, ja jakieś 15 min od niego tramwajem. Zwróciłam mu na to uwagę, bo wiem, że jeden z nich też chciał ze mną być i źle się czuję  z tym, że mój własny facet pozostawia zadanie odprowadzenia swoim kumplom lub kumplowi. No tragedia...
Przepraszał, mówił, że jest mu głupio, że następnym razem inaczej to zorganizujem, ale w mojej głowie pojawiły się wątpliwoości.

Więc z jednej strony dobrze, że przeprasza i postanawia zmienić pewne rodzaje zachowań, ale czy tak powinny wyglądać pierwsze miesiące związku? Czy to nie jest tak, że to źle już wróży?
Z tego co wiem, to jest on po kilku burzliwych i nieudanych relacjach. Wiele razy został wykorzystany i wbito mu przysłowiowy nóż w plecy, aczkolwiek on sam nie był też takim świętoszkiem. Nie wiem co zrobił, czego nie zrobił, ale on nie ma w sobie tego takiego taktu, dobrego zachowania względem dziewczyny?
Wiem, że muszę podjąć terapię, byłam już zapisana, ale stchórzyłam... Niedługo robię kolejne podejście. On jeszcze nie wie z jakiej rodziny pochodzę, co przeszłam, nie jestem teraz gotowa na takie otwarcie. Powiedzenie o tym kilku moim przyjaciołom zajęło mi kilka lat.
Zaczęłam się gubić. Coraz więcej o tym myślę i się zastanawiam, czy coś do niego czuję. Bo czy gdybym darzyła go uczuciem, to czy nie powinnam widzieć go w idealnym świetle? Nie powinnam idealizować i przymykać oko na pewne zachowania?
Czy może być tak, że ten związek jest już z góry skazany na porażkę? Dużo osób mówi, że jak już na początku pojawiają się problemy, to źle to wróży.

2

Odp: DDA i związek

Na szczęście nie każdy ślepnie i traci rozum, gdy rozpoczyna związek. Takie zachowania nie są obowiązkowe i nie są wyznacznikiem braku obdarzania drugiej osoby uczuciem.

Znam sporo udanych związków, które rozpoczęły się od... nielubienia (by nie nazwać tego nienawiścią) i wzajemnej walki. Każda z osób tworzących obecnie te związki widziała wyraźnie wszystkie wady. I co? Są ze sobą od lat, szczęśliwi.

Lęk przed miłością jest typowym dla tzw. DDA.
Zachęcam do podjęcia terapii, mimo obaw.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026