netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Służba Zdrowia w realu

19 odpowiedzi5 019 wyświetleńzałożony przez margolcia, 17.12.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Służba Zdrowia w realu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Służba Zdrowia w realu

Ta historia zdarzyła się w szpitalu im. Narutowicza , gdzie czekałam na usg. Oczywiście radośnie i spokojnie, bo tylko spokój może nas uratować.  Ruch oczywiście jak diabli, jedne damy wchodzą na badanie, inne czekają na odebranie wyniku. Ponieważ zawsze w takie miejsca udaję się z książką, to dopiero okrzyk pewnej pani zwrócił moją uwagę. Pani stała na środku korytarza gapiąc się w swój wynik i wrzeszczałą; Co q..a??!! Mięśniaki na macicy?? Ja od pięciu lat nie mam macicy!! Mąż blady starał się ją uciszyć, a na korytarzu zapanowała martwa cisza i konsternacja. Niestety,  nie wiem jak się cała rzecz zakończyła, bo wierząc, że kobieta wie czy ma macicę czy nie dałam dyla.

Niestety na swojej skórze przekonałam się, że zrobić usg, a umieć je odczytać, to duuuża różnica, ale to już inna historia.

2

Odp: Służba Zdrowia w realu

Nasza służba zdrowia to nadaje się do... same wiecie do Czego
Jak dawniej wam pisałam mój tata nie żyje. Co jest wyłączną winą Służby Zdrowia.
Chorował na serce, pojechał kiedyś na zakupy do biedronki, dostał zawału, (do tego wypadł mu portfel i pieniądze, dokumenty ktoś ukradł) Karetka przyjechała po pół godzinie, wtedy jeszcze żył. Jakiś km dalej jest szpital więc tam z nim pojechali karetką. Po dowiezieniu do szpitala żył. Pani na recepcji powiedziała ze nie maja miejsc i żeby go odwieźć do szpitala Latawiec w Świdnicy jakieś 20 km dalej. Zmarł w drodze do latawca. Lekarz z karetki powiedział ze gdyby go tam przyjęli to przeżyłby bo był silny. jak wytrzymał pół godziny wcześniej to przeżyłby. W prawie pisze ze osobę w takim stanie szpital przyjąć musi, nawet na podłodze i ratować jego życie. Założyliśmy sprawę w sądzie. ,,W tym dniu w tym szpitalu nie było żadnego pacjenta przywiezionego karetką, nigdzie nic nie było zapisane. Lekarz z karetki powiedział tylko ,,przykro mi, o prace teraz ciężko'' i to wszystko, sprawa przegrana...

3

Odp: Służba Zdrowia w realu

Ja miałam obumarłą ciążę, dostałam skierowanie do szpitala X, poszłam tam następnego dnia, nie przyjęto mnie, bo nie było miejsc. Kazali mi przyjść za 2 dni... I tak chodziłam 2 dni z martwym dzieckiem pod sercem:-( Za 2 ni przyszłam i czekałam około 6 godzin w poczekalni, bo coś paniom z recepcji nie pasowało z moim ubezpieczeniem, ja już stwierdziłam ,że pal to licho, chciałam mieć wszystko za sobą i powiedziałam, że zapłacę, przyjęli mnie, ale nie odrazu, musiałam czekać dalej. Dostałam leki na poronienie. Zaczęło się w nocy. nIe wieziałam co robić i wezwałam pielęgniarkę, ona z kolei poleciała po lekarza, ale p. doktor się nie pofatygowała... dopiero rano nie badając mnie lekarz stwierdził, ze już się nadaje do zabiegu.

4

Odp: Służba Zdrowia w realu

Yuki to straszne sad

Bardzo mi przykro.

Ehh....

5

Odp: Służba Zdrowia w realu

Ja jak narazie trafiłam na dobrych lekarzy, którzy się nie mylą, dobrze interpretują badania. Problem był jedynie z diagnozą mojej choroby. Pulsowało mi światło w oczach pani doktor kazała brać magnez. Magnez nie pomógł więc stwierdziła, że mam to na tle nerwowym i wysłała do psychologa. Chodziłam na wizyty, aż zemdlałam uderzyłam głową w chodnik. Jakiś mądry pan doktor kazał zrobić mi tomograf i wtedy wyszło że mam guza mózgu.Od tamtej pory nie mogę narzekać na służbę zdrowia jest dobrze. Mimo raka mózgu i dwóch operacji, żyję rok od diagnozy więc jest nieźle;)

6

Odp: Służba Zdrowia w realu

Ja pamiętam jak miałam 12 lat i złamałam rękę. Leżałam 3 dni na obserwacji. Gips miałam od palca do przedramienia, był bardzo ciężki. W nocy zachciało mi się siusiu chciałam wezwać lekarkę żeby pomogła mi wstać bo nie mogłam, nie było przycisku żeby wezwać lekarkę, nie chciałam krzyczeć żeby nikogo nie obudzić. Jak to dziecko popłakałam się, najpierw ciszej potem głośniej. Potem już krzyknęłam ale nikt nie przyszedł. Musiałam zadzwonić do taty, od zadzwonił do szpitala i wreszcie ktoś przyszedł... może nie jest to coś wielkiego ale na pediatrii chyba dyżur nocny powinien być lepiej zorganizowany...

7

Odp: Służba Zdrowia w realu

Małgorzatko, będzie dobrze.
Yuki, współczuję.

A teraz kamyczek z mojego ogródka.
Prawie 18 lat temu zaczęły mi się zawroty głowy. Dziwne takie, bo najpierw zatkane i szum w prawym uchu, potem zawroty i czasem odruch wymiotny lub wymioty. Ponieważ miałam wtedy roczne dziecko, a zawroty występowały sporadycznie, to sprawę olałam. Po dwóch, trzech latach zaczęłam mieć częściej, a kiedy doszło do tego, że miałam cztery, pięć razy dziennie zaczęłam szukać przyczyny. Trwało to dość długo, bo i neurolog i laryngolog. Wszelkiej maści badania typu rtg kręgosłupa, lanie wody w uszy, tomografia, rezonans. Tabletki, które zjadałam w tym czasie mogę liczyć w kilogramach. Co wizyta u laryngologa, to wymyślał inne.
Kiedy przed ponad trzema laty zmarła moja Mama, byłam właśnie na początku drogi rozwodowej. Wszystko to tak na mnie wpłynęło, że wylądowałam w końcu u psychiatry z depresją. Półroczne L4, antydepresanty, usypiacze i stał się cud. Zawroty głowy zniknęły.

Finał: wyszłam z depresji, ale po dziś jestem na antydepresancie, bo kiedy próbowałam odstawić wróciły zawroty głowy.

8

Odp: Służba Zdrowia w realu

Dziewczyny ja także mam niemiłe wspomnienia z pobytów w szpitalu, ale i tak aż płakać mi się chcę, gdy słyszę jak straciłyście swoich najbliższych. Wszystko można przeżyć ale nie utraty bliskiego. Smutne jest to, że w ogóle tak jest i takie sytuacje mają miejsce coraz częściej. Boję się, że gdy ktoś z mojej rodziny będzie potrzebował pomocy, to nie otrzymają jej. Boję się tego że ich stracę. Kiedyś gdy mój tata miał zawał to był po prostu koszmar. Nawet gdy wrócił do domu, to szłam jak najszybciej do domu, biegiem i wyobrażałam sobie najgorsze rzeczy, tak bardzo się boję, że mogę stracić kogoś bardzo mi bliskiego. Ja sama już nie chodzę do lekarzy a powinnam, jakoś przestałam im ufać...

9

Odp: Służba Zdrowia w realu

natallia nawet nie wiesz jaki to koszmar. Nie da się tego opisać. Miałam wtedy 14 lat a tata był moim najlepszym przyjacielem. Po prostu zawalił mi się świat, a gdyby mu pomogli byłoby inaczej, Do dziś Ci co go znali mówią szkoda takiego dobrego człowieka...

10

Odp: Służba Zdrowia w realu

Naprawdę współczuję !! Ja może, aż tak dobrego kontaktu z ojcem nie mam, ale kocham go i wiem co musisz Ty czuć. Aż mi serce pęka jak słyszę o takich sytuacjach a na świecie ich jest od groma. Ale trzeba jednak mieć w sobie jakąś iskierkę nadziei by dalej żyć i cieszyć się życiem, trzeba wykorzystać każdą chwilę by być bliskimi, by mieć wspomnienia i by okazywać im miłość. Prawda Leoshidia? Musisz cieszyć sie teraz tymi dniami, które wypełniają Ci obecni bliscy i spróbować czerpać z nich wiele radości. W życie pewnie każdego z nas wiele czeka i trzeba po prostu się z tym zmierzyć  i żyć dalej najlepiej jak się potrafi a w sercu nosić ukochanych.

11

Odp: Służba Zdrowia w realu

Po Śmierci ojca zaczęłam uciekać od problemów, i tak pojawił się w moim życiu wolontariat. Zajmowałam sie problemami innych a nie swoimi, nadal tak robię, boje się ze kiedyś to wszystko wyjdzie, bo ile można uciekać...

12

Odp: Służba Zdrowia w realu

Ja wierzę tylko w prywatną służbę zdrowia. Nie mam takich przerażających doświadczeń a jedynie źle zrośnietą rękę - jak miałam 12 lat spadłam z konia na obozie, zawieźli mnie do szpitala i orzekli, że to złamana szyjka ramienia - w gips jak żółw, od pasa po szyję z dziurką na dłoń na brzuchu przez półtora miesiąca wakacji. Potem moja mama zawiozła mnie oczywiście prywatnie na zdjęcie gipsu i rentgen - okazało się, że złamanie było z lekkim przesunięciem, które lekarze w publicznym szpitalu olali przez co nie do końca równo się to zrosło. Mogli mnie powtórnie łamać i nastawiać ale to olałam bo nie przeszkadza mi to w życiu, jedynie nie mogę podnieść do góry wyprostowanej ręki całej ale da się bez tego żyć smile
Miałam też kilka śmiesznych historii z publiczną służbą zdrowia - np jak miałam czyraka w uchu. Najpierw zupełnie nie wiedziałam o co chodzi - ucho bolało mnie tak, że nei mogłam myśleć, stać, jeść, nic. Nigdy wcześniej nie miałam żadnego zapalenia ucha ani nic z tych rzeczy więc kompletnie nie wiedziałam co się dzieje i wyłam z bólu. W końcu moja przyjaciółka władowała się ze mną do tramwaju i zawiozła do szpitala na bielanach w warszawie. pani nawet na mnie nie spojrzała mimo, że ledwo stałam z bólu tylko powiedziała, że oni nie mają dzisiaj dyżuru laryngologicznego - tylko szpital w Międzylesiu (około 40 km dalej). Zaśmiałam się pani w twarz i zadzwoniłam do prywatnego centrum medycznego obok mojego domu. Wizytę miałam dwie godziny później.

Suma sumarum - ja po prostu nie wierzę już w publiczną służbę zdrowia w naszym kraju. To jest jakiś koszmar więc staram się go omijać szerokim łukiem a póki mnie stać na to by korzystać z usług prywatnych lekarzy zupełnie nie widzę potrzeby chodzenia do publicznych smile

13

Odp: Służba Zdrowia w realu

Też miałam dość przykre doświadczenie ze służbą zdrowia.
Trzy miesiące temu miałam wypadek samochodowy. Auto prowadzi.la moja sąsiadka i dostała ataku padaczki... Wjechałyśmy do rowu i zatrzymałyśmy się na mostku. Zadzwoniłam po pogotowie. Przyjechali po 25 minutach (szpital znajdował się 6 km dalej). Zabrali moją sąsiadkę do szpitala (z wielką łaską), a mnie zostawili. Zapytali tylko, czy nic mi nie jest. Sądziłam, że jestem cała, bo byłam w szoku i naprawdę nie czułam bólu. Wróciłam do domu. Położyłam się do łóżka i już nie miałam siły później wstać. Kręciło mi się w głowie, czułam okropny ból szyi i klatki piersiowej. Ledwo wsiadłam do samochodu, którym brat odwiózł mnie na pogotowie. Oczywiście na pogotowiu musiałam czekać 5 godzin, aż łaskawie mnie przyjmą (ledwo siedziałam na krześle w poczekalni, prawie zemdlałam). W końcu mnie przyjęli, prześwietlili. Miałam złamane 2 żebra, pęknięty mostek uraz głowy i szyi... Zapytali później, dlaczego tak późno zgłosiłam się na pogotowie, ale nie chciałam obwiniać ratowników za to, że mnie delikatnie mówiąc- olali...

14

Odp: Służba Zdrowia w realu

nnnnnnnajlepiej  to nie chorowac...mi dzeki Bogu narazie lekarz nie potrzebny

15

Odp: Służba Zdrowia w realu
ewelinkaj24 napisał/a:

nnnnnnnajlepiej  to nie chorowac...mi dzeki Bogu narazie lekarz nie potrzebny

Masz szczęście smile. W ogóle służba zdrowia, to jakaś paranoja! I te kolejki do lekarzy...

16

Odp: Służba Zdrowia w realu

Dlatego ja chodzę do prywatnych lekarzy. niby lekarz ten sam co w zwyklej przychodni a podejscie zupelnie inne;/  paranoja delikatnie mowiac...

Jak miałam 11 poszłam do dentysty w szkole(pamiętacie te gabinety?) i pani wyrwała mi zęba. zostawiła jednak mały odłamek którego nie mogła wyrwac, ale stwierdziła, ze to samo wyjdzie... nie wyszło. kiedy mama w koncu zabrała mnie do innego dentysty okazało sie ze od tego małego odłamka  utworzyła sie torbiel na dziąsle. dostałam skierowanie na chirurgię szczękową i tak lekarz zwrócił mojej mamie uwagę ze mam asymetryczna twarz;/ niby nie wiele ale on to od razu zauważyl a mama która pztrzyla codziennie nic nie widziala.

skonczylo sie na operacji, usunięciu stałej,gornej "3". a pozniej kolejne wizyty tym razem u stomatologów zeby oj zgryz wygladal ladnie. nawet nie chce liczyc ile pieniedzy poszlo na  aparat, wizyty, dojazdy....

a wszystko przez mały odłamek...

takich historii pewnie każda z nas ma troche, doświadczenia własne, rodziny, sąsiadów, znajomych.

17 Ostatnio edytowany przez TheBlackMoonLight (2010-01-13 22:51:01)

Odp: Służba Zdrowia w realu

Słuchajcie tego, niedawno moja kolezanka urodziła córke, z wielkim wysiłkiem bo rodziła 17 godzin......bez skutku, po tych 17 godzinach położne laskawie zauwazyly ze z tego rodzenia naturalnymi to chyba nici i wzięli ja na cesarke, urodziła to dziecko, polezala w szpitalu rana po cesarce to ponoc byl koszmar, ropiało itp. a na koncu te smieszne istoty zwane potocznie lekarzami wymyslily ze to moze ropiec bo cos tam zostawili,  i dziewczyna tyle sie wycierpiala ze powiedziala ze juz nie chce wiecej dzieci miec.ale szczescie ze ma zdrowa coreczke.

a co do mnie to ja raczej kieruje sie haslem z serialu daleko od noszy nie choruje a jak juz to omijam szpitale smile

18 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-01-13 23:18:31)

Odp: Służba Zdrowia w realu

Ja (odpukać) w szpitalu nie byłam jako pacjent, ale różne historie po rodzinie słyszałam.
Jedyne czego doświadczyłam, to gdy kilka lat temu byłam tak osłabiona, że nie miał sił ustać na nogach i zaczynałam tracić kontakt z rzeczywistością, moja matka zadzwoniła na pogotowie. Dyspozytorka poradziła żeby najpierw spytać się mnie czy przypadkiem jutrzejszego dnia (to była niedziela po południu, ok. 17) nie mam jakiegoś sprawdzianu i symuluję. Następnie dodała, że karetki nie przyślą, bo nie jestem umierająca.

Ja rozumiem, że muszą robić selekcję, bo nie mogą jeździć do każdego jednego przypadku. Ale dlaczego potrafią jechać do nastolatki, która skarży się na ból brzucha z powodu miesiączki, a nie pojadą do dziewczyny, która z niewiadomych przyczyn mdleje i słabo kontaktuje z rzeczywistością?

19

Odp: Służba Zdrowia w realu

Nelcia, przez długi czas byłam pod opieką Medicoveru i właśnie tamtejszy lekarz spowodował u mnie niezłą schizę. Robiłam usg tarczycy. Wynik - jakieś tam dwa guzki na prawym płacie. Kontrola za pół roku. Wynik kolejne guzki na lewym płacie. Kontrola za pół roku. Ponieważ już nie należałam pod Medicover poszłam zupełnie gdzie indziej, prywatnie. I w czasie badania lekarz do mnie mówi: "Co, mówili Pani, że ma Pani guzki na tarczycy?" Grzecznie odparłam, że tak. Okazało się, że mam tak grube naczynia krwionośne w tarczycy. Nauczona złym doświadczeniem zrobiłam usg jeszcze gdzie indziej i wyszło to samo - grube naczynia krwionośne. A ja już w necie studiowałam wszystko o raku tarczycy.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Służba Zdrowia w realu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026