Czy potrafimy ją wybaczyć? Czy potrafimy z nią żyć? Kochająca kobieta zawsze wybaczy, ale nie zapomni. Więc narzuca się pytanie czy taki związek ma wogóle jakąkolwiek szansę bytu? Czy warto być ze sobą i nawzajem się ranić?
Napiszcie wasze myśli.........
Moja przyjaciółka pół roku temu dowiedziała się przypadkiem o podwójnym życiu swojego męża (romans). Nagle jej całe poukładane życie legło w gruzach. Pierwsze pytanie jakie sobie zadała to było "Dlaczego on to zrobił?". Zasugerowałam jej, żeby przeanalizowała swoje ostatnie zachowania, czego jej mężowi zaczęło brakować, czego zaczął szukać w innej kobiecie. Faktem jest, że moja przyjaciółka po ślubie przestała dbać o siebie, uważała, że skoro ma męza na papierze - to będzie go już mieć zawsze. Mąż się jej tłumaczył, że się zmieniła, że nie potrafi go słuchać, już z nim rozmawiać, że nie jest z nią szczęśliwy, a jego romans to nie jest tylko romans, że go nie skończy , bo to jestuczucie w które chce zainwestować, ale też chce, żeby ona sobie jakoś ułożyła życie i była szczęsliwa, bo razem już szczęsliwi nie będą. To był dla niej jakiś koszmar, ale wiedziała już, że to małżeństwo prysło. Powoli zaczęła być pogodzona z tą myślą. Zrozumiała to, że skoro już jej nie kocha to dalsze bycie razem nie ma żadnego sensu, tylko z obowiązku posiadania synka? Był to bardzo trudny dla niej okres, wspierałam ją jak mogłam najlepiej, na szczęście powoli podnosi się z tego. Z mężem doszła do porozumienia, odwiedza on synka kiedy chce, pomaga im obojgu. Wkońcu uwierzyła w siebie, w to, że może być jeszcze szczęśliwa, ale i tak najwięcej szczęścia daje jej jej synek Piotruś.
Kiedy uczucie wygasa - nie da się tego procesu cofnąć, wiele małżeństw decyduje się nie rozstawać tylko ze względu na dzieci, ale czy to jest dobry pomysł? Chyba nie. Dzieci czują, że między rodzicami jest dystans, brak czułości, zrozumienia i wówczas one też są smutne i nieszczęsliwe.