Witam,
muszę się gdzieś wygadać...:(
dlaczego tak jest, że jak układa się w związku i w pracy, to relacje z rodziną szlag trafia...?
Z ojcem zawsze starałam się mieć dobry kontakt, pomimo że wzorem taty nigdy nie był. Ok, uważam, że każdy zasługuje na szansę, dlatego nie skreśliłam go jak moja mama, która na szczęście ułożyła sobie życie po zdradzie i jest szczęśliwa. Wszystko jednak wskazuje na to, że ojciec nie traktuje mnie poważnie, bo okłamał mnie kolejny raz, ale do rzeczy:
w styczniu pochowaliśmy dziadków (rodziców mojego ojca). W spadku po nich było mieszkanie, do którego uprawnieni byliśmy z tatą, ale niestety ma komornika i masę kredytów do spłaty, więc odrzucił spadek i mieszkanie odziedziczyłam ja.
Krótko mówiąc uratowałam mu skórę,bo mieszkanie poszłoby na licytację. Teraz dowiaduję się w spółdzielni (załatwiam formalności spadkowe, bo zakończyłam sprawy u notariusza) że ojciec od pół roku nie płaci za mieszkanie! Mało tego, wiele spraw, które miał załatwić po śmierci rodziców, do dziś leżą odłogiem...a długi rosną - za kablówkę, za konto dziadków w banku - co powinno być dawno zlikwidowane. Bardzo trudno jest do ojca dotrzeć. Najpierw mówi, że tak, owszem załatwi to i owo, a za tydzień czy dwa, kiedy pytam jak się sprawy mają - słyszę że bez zmian. Bo praca, bo nie miał czasu...jest sam, jest mu ciężko. Ale różni ludzie, czy to znajomi czy rodzina - oferowali pomoc. Nie skorzystał z niej, żyje jak lekkoduch - jakoś to będzie, a kiedyś krytykował innych za taką postawę.
Chcę sprzedać mieszkanie ze spadku. Ustalaliśmy na początku, że podzielimy zysk na pół. Teraz mam wątpliwości, czy w ogóle ojcu coś odstępować, skoro kłamał mnie przez pół roku, że płacił rachunki. Ma 55 lat, powinien mieć większe doświadczenie życiowe itp. Ja jestem dwa razy młodsza i muszę myśleć za wydawało mi się rozumnego faceta...Zadaje się też z szemranym towarzystwem, chociaż nie lubię słuchać co ludzie mówią, coraz więcej sygnałów dociera do mnie, że tak właśnie jest.
Ech, zagmatwana ta moja historia, ale nie wiem co mam zrobić.Nie można w kółko powtarzać tego samego.
Doradźcie mi proszę, jak w takiej sytuacji postąpić. Nie mogę ojca niańczyć, mam swoje życie, dom, pracę. Zaczynam nie wierzyć w to co mówi i robię się podejrzliwa. Chociaż zastanawiam się czasem, że może lepiej pewnych rzeczy nie wiedzieć...
Pozdrawiam i dziękuję z góry jeśli ktoś odpisze...