Właściwie to nie wiem od czego zacząć, bo sytuacja jest dość pogmatwana, ale sama nie wiem, co o tym myśleć i mam nadzieję, że ktoś tutaj powie mi co mam robić.
Zacznę od tego, że z M znamy się dość długo, będzie pewnie ok. 3 lat. Jednak wcześniej spotykaliśmy się 2 razy w tygodniu. Chodziliśmy na wspólne zajęcia i połączyła na pasja do nich. Potrafiliśmy naprawdę długo ze sobą gadać, nawet jeśli było zimno, późno, a mieliśmy coś do zrobienia na następny dzień. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, ale zawsze bardzo dobrze się gadało. On bardzo dużo mówił o sobie, ale o takich płytkich sprawach, nie o uczuciach albo relacjach z innymi.
Teraz, od roku spotykamy się prawie codziennie, bez weekendów. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu i jest też wiele możliwości do rozmowy. Rozmawiamy praktycznie o wszystkim, świetnie się dogadujemy, rozumiemy. W sumie to bardzo rzadko mamy inne zdania na jakiś temat.
Jestem osobą, która jest raczej nieufna i potrzebuje czasu, żeby się przed kimś otworzyć, ale w końcu poczułam, że przy nim mogę być sobą. Zaczęłam nazywać go swoim przyjacielem, choć nie robię tego pochopnie, jemu o tym nie powiedziałam, ale zrobiłam to sama przed sobą. Jednak kiedy ja poczułam, że stąpam po pewnym gruncie nagle wszystko zaczęło się psuć, choć nie do końca.
Mamy swoją grupę znajomych, w sumie to są 3 dziewczyny i on jedyny chłopak. Z wszystkimi relacje są dobre, z nim też, choć wydaje mi się, że tylko pozornie. Kiedy jesteśmy we dwójkę wszystko jest jak zwykle, gadamy, śmiejemy się. Natomiast kiedy na horyzoncie pojawiają się koleżanki coś się zmienia. Mam wrażenie, że mnie unika, tylko czasami się do mnie odezwie. Na początku pomyślałam, że to normalne, w końcu spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu i dobrze jest od siebie czasami odpocząć. Jednak teraz zaczęło mi to przeszkadzać, czuję, że mnie to rani. Wiem, że powinnam o tym z nim porozmawiać, ale nie do końca wiem, czego mogę się spodziewać po tej rozmowie. Z resztą teraz nasze relacje się trochę rozluźniły i nie spotykamy się tak często, ale to się na pewno zmieni i wrócimy do trybu widywania się codziennie.
Będąc ze znajomymi na wyjeździe obserwowałam nadal, że coś jest nie tak. Pomyślałam, że może on myśli, że go unikam, że rozmawiam więcej z dziewczynami niż z nim. Dlatego próbowałam rozmawiać tylko z nim, ale wtedy odpowiadał coś i przechodził do rozmowy ze wszystkimi. Kiedyś powiedział mojej koleżance, że ma jakiś problem. Bardzo się tym przejęłam, pomyślałam, że powinnam z nim pogadać, ale nie powiedział tego przy mnie i stwierdziłam, że może nie chce o tym ze mną rozmawiać. Uznałam, że poczekam, jeśli będzie chciał, to zacznie ten temat.
Jest też coś co mnie w nim zdziwiło. Kiedyś, kiedy gadaliśmy cała grupą dostałam sms-a, zapytał mnie czy to od konkretnej osoby, nie był od niej, więc powiedziałam, że nie i zmieniłam temat. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robił, dlatego mnie to zastanowiło.
M jest typem chłopaka, który ma lepsze relacje z dziewczynami. Ma "przyjaciółkę", on zawsze mówi to z ironią, jakby to słowo mu do niej nie pasowało. Często o niej mówi. Przedstawia ją raczej w złym świetle, mówi, że nie może na nią liczyć. Wiem, że ona jest typem osoby, która uwiesza się na człowieku i nie daje mu możliwości wyboru. Kiedyś powiedziała mu, że przecież musi na nią poczekać. Traktuje go przedmiotowo, a mimo to on nadal się z nią "przyjaźni". Jednak zauważyłam, że po rozmowach ze mną, choć niczego nie sugerowałam, zaczął ją traktować inaczej. Nie był już na każde jej skinienie, nie odpisywał na każdą wiadomość. Jednak wiem, że mu na niej w jakiś sposób zależy, bo czytałam jego sms-y z nią. Sam mnie o to poprosił, twierdził, że może będę w stanie zrozumieć o co jej chodzi, choć dla mnie było to trudne, nie lubię robić takich rzeczy, w końcu je przeczytałam. Pisał, ze przecież ona wie, że jest dla niego ważna. Mimo to potrafi powiedzieć o niej, że jest głupia. W sumie to on twierdzi, że to co jest między nimi to nie przyjaźń, lecz przywiązanie. Myślicie, że on może coś do niej czuć? Powiedział mi, że kiedyś próbowali być razem, ale im nie wyszło i odpuścili. Przy koleżankach raczej o niej nie wspomina. Kiedy jesteśmy we dwójkę, to robi to bardzo często. Ostatnio też poinformował mnie, że pisze do niego wspólna koleżanka. Ja za nią nie przepadam, ale w sumie to nie wiem, czy on o tym wie.
Czasami zastanawiam się, czy on mnie faktycznie lubi. Z drugiej strony przypominam sobie, że to on zaczął tą relację, to on się pierwszy odezwał, bo ja bym tego nie zrobiła, jestem typem nieśmiałej osoby. Nasza relacja, bo sama nie wiem czy to przyjaźń, jest normalna, nie przytulamy się raczej (zdarzyło się to tylko raz na pożegnanie), nie całujemy, nawet na przywitanie. Nie rozumiem go, a widzę, że ta relacja mnie coraz bardziej męczy, rani. Dużo o tym myślę. Czasami mam ochotę do niego zadzwonić i zrobić mu awanturę dlaczego to robi, dlaczego mnie tak traktuje, ale tego nie robię i nigdy nie zrobię. To nie w moim stylu, nie zachowuję się tak.
Napiszcie mi proszę co o tym myślicie, bo ja się kompletnie pogubiłam...
Podobne tematy
Ja mysle,ze jezeli Ci to juz zaczyna przeszkadzac to zdystansuj sie bo on probuje lapac wiele srok za ogon a moze po prostu czuje cos do tej od smsow a reszte, w tym takze Ciebie, traktuje jak kumpele. Nie wyglada na to bys byla dla niego kims wiecej niz kolezanka, jego zachowanie wzgledem Ciebie w wiekszym gronie jasno mowi,ze "ja z nia nie jestem" czytaj: "jestem wolny".
W zyciu nalezy wybierac sytuacje, ktore do nas pasuja, z ktorymi czujemy sie dobrze chyba,ze ktos lubi cierpiec i wciaz jest na pozyci ofiary. Tak wiec moja propozycja to zrobic tak bys czula sie z tym dobrze i spokojnie ![]()
Dzięki za odpowiedź
. Teraz skoro rozumiem jego zachowane nie męczy mnie to aż tak bardzo. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że on próbuje złapać wiele srok za ogon, jest pod tym względem dość niezdecydowany. Dla mnie to nie jest problem, że jestem dla niego tylko kumpelą, bo nie oczekuję niczego więcej. Nie chciałabym niszczyć tej relacji. Rozumiem dlaczego się tak zachowuje i zrozumiałam, że w jakiś sposób jestem dla niego ważna, bo to okazał, ale tylko w relacjach czysto koleżeńskich.