Hej wszystkim
Chyba mam problem, a może go sobie stwarzam.
Od roku, odkąd wyjechałam do Ameryki moje życie potoczyło się szybkim tempem w zupełnie nieoczekiwanym kierunku!
Rozstalam się z chłopakiem, moja historia z nim to odrębny wątek na tym wspaniałym forum.
Trafiłam do pracy- jakże interesującej - na farmę marihuany, o czym dowiedziałam się dopiero, gdy na własne oczy ujrzałam towarzystwo starszych kobiet trymujących zioło. Jesteście sobie w stanie wyobrazić moje zaskoczenie? Pełna wątpliwości i niepewności zostałam. Jest to duża legalna farma do celów farmaceutycznych, ale jak jest naprawdę, każdy może się domyślić. Jest to spółka polskiej rodziny żydowskiej i 33 letniego Kanadyjczyka ( o jakże wdzięcznym przezwisku Samuraj, jest drugim szefem). Zaczęliśmy się spotykać razem z jego dziewczyną - striptizerką , która sypiała z nim , gdy on był już w dłuższym związku z jej przyjaciółką z klubu go-go. Gdy sprawa wyszła na jaw, stworzyli trójkąt. I tak jego nieoficjalna dziewczyna - Blondi, została na farmie. Oficjalną widywali tylko w weekendy. Ile razy byłam w szoku, gdy Samuraj traktował ją jak nieznajomą na eventach, gdzie wszyscy i tak wiedzieli, że żyje z nią pod jednym dachem jak z partnerką. Potrafił nie zamienić z nią nawet słowa. Blondi próbowała mnie zaciągnąć do wspólnego łóżka, by stworzyć kolejny chory układ. Myślę, że jej motywami było uszczęśliwienie swojego pana i postawienie mnie w złym świetle, że wcale nie jestem taka porządna. Gdy zauważyła, że on widzi we mnie wiele pozytywnych cech i że ja mogłabym zgodzić się tylko na relację z nim 1:1 moja znajomość z nią się popsuła. Pewnego wieczoru w klubie przytulili mnie oboje i Blondi zaczęła wymuszać na mnie pocałunek z nim : Kiss him, kiss him ! Nie zgodziłam się, zaciągnęła mnie do łazienki i wszczęła kłótnię, lekko mnie popchnęła. Byłam w szoku. On dowiadując się o tym był zażenowany i przepraszał. Tak oto zakończyły się nasze bliższe relacje. Patrzyłam tylko jak jej stan się pogarsza coraz więcej paliła, wyglądała jak ćpunka : włosy w kołtunach, dziurawe ubrania, twarz utytłana musztardą, ręce oblepione haszem, tępe spojrzenie. Obraz nędzy i rozpaczy. Czasami można było posłuchać jej opowieści o pozycjach i wspólnym sexie lub coś w stylu :" Nina zrobiła sobie tipsy, zapomniała o tym z podniecenia wsadziła mi palec w ci ***, wrzasnęłam, bo strasznie bolało... " Takie teksty sypały się przy całym zespole. Blondi jest bardzo ciepłą, wolną i towarzyską osobą. Myślę, że rujnuje się toksyczną relacją i uzależnieniem. Nie akceptuje jej drugi szef- żyd, który ma problemy psychiczne jak reszta jego rodziny. Potrafi wypróżniać się do psiej miski, bezwstydnie gubić swoje odchody w ubikacji i śmierdzieć jak bezdomny. Przy tym najlepsze jest to, że jest bardzo inteligentny, ale często siega po narkotyki takie jak kokaina, czy amfetamina. Dostaje je od swojej niespełnionej miłości - oddaje jej wszystko, kasę na leczenie uzależnienia jej partnera od heroiny. Potrafi zabrać ją na mecz NBA za 10 tyś dol, aby mogła pokazać się wśród sław w pierwszym rzędzie.
Wszyscy młodzi tam palą, są uzależnieni i codziennie spalają ok 7 jointow wielkich jak cygara. Zdaję sobie sprawę z leczniczych właściwości marihuany, ale też z tego, że takie dawki są objawem uzależnienia. Po jednym buchu moja siostra dostała silnego ataku paniki.
Przytoczyłam kilka przykładów patologii. Wydaje mi się, że to wszystko kwestia uzależnienia. Ludzie się staczają, nie widzą, że sprawy, których kiedyś nie akceptowali stają się codziennością.
Mimo tego zaakceptowałam i bardzo pokochałam jednego mężczyznę, który tam pracuje, pali i jest uzależniony. Teraz, po zburzenia muru jestem na etapie przyznawania się do relacji z Nim. Jest moim bonusem w życiu. Wiele zmieniłam w sobie dzięki jego energii, postawie życiowej i inteligencji. Wciąż czerpię od Niego, uczę się i obserwuję. Moje barwy wciąż zmieniają kolory, a erotyzm rodzi we mnie ciekawość. Wiem jak smakuje wolność w sexie bez kompleksów. To dla mnie krok milowy. . .
Czy powinnam uważać? Za dwa lata wracam do Polski, a on marzy o tym, żebym została. Mija rok naszej znajomości. Początkowo w swoimi swiatopoglądzie nie uznawał małżeństwa za coś istotnego, teraz deklaruje sponsoring i mówi o przyszłym wspólnym życiu jeśli nikt z nas nie 'zawali' tej więzi. Myślicie, że to ma rację bytu ? On nie tworzy żadnej patologii poza samym uzależnieniem, ale jego środowisko to ludzie świata marihuany.