netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Pośrodku: co z taką?

41 odpowiedzi7 984 wyświetleniazałożony przez bjj9876, 13.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pośrodku: co z taką?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Pośrodku: co z taką?

Spotykam się z bardzo fajną i ułożoną, ładną dziewczyną, jednakże mam pewien problem... Oczywiście poza tym, że jest ułożona, inteligentna i tak dalej, problemem jest jej stan emocjonalny: właściwie rozbity na drobne cząstki przez wzgląd na chłopaka, który po 5 letnim związku w bardzo przykrych okolicznościach ją porzucił.

Choć minęły od tego wydarzenia 2 lata , to widać ciągle skutki uboczne całej tej rozterki. Sprawa wygląda prosto: spotykamy się raz w tygodniu, bardzo miło gawędzimy. Postawiłem jej sytuacje bardzo jasno: jestem Tobą zainteresowany i nie szukam przyjaciółki. Pozycja dziewczyny niestety trochę komplikuje sprawę. Jasno stwierdziła, że spotyka się ze mną, "bo czuje do mnie pociąg fizyczny i intelektualny", ale chce to rozegrać powoli, ostrożnie, bo ktoś ją bardzo mocno zranił i boi się, że pokaleczy się ponownie. Jest otwarta na to, co się może wydarzyć między nami - stwierdziła, że nie mówi mi "nie", ale też nie obiecuje gruszek na wierzbie.

Podpytywała mnie z iloma dziewczynami ja się spotykam: miałem więc okazję do odbicia pytania i ku mojemu zdziwieniu usłyszałem, że widuje się tylko ze mną i nie ma nikogo więcej na horyzoncie. Co więcej: pytała mnie czy nie przeszkadza mi, iż spotka się z dobrym kolegą z klasy jeszcze z czasów szkoły podstawowej - jasno z góry zaznaczając, że to tylko KUMPEL. Odpowiedziałem OK - przecież nie jesteśmy parą - i przez ten fakt właśnie, że parą nie jesteśmy, pytanie nieco mnie zdziwiło. Stwierdziła, że chce być wobec mnie uczciwa. Na przedostatnim spotkaniu trochę mi popłakała w rękaw, poprzytulaliśmy się, pogłaskałem ją po głowie, kolanie: dotyk był - trochę to było przesłodzone. Żeby za słodko i za łatwo nie było, na ostatnim spotkaniu nieco stonowałem i oziębiłem naszą fizyczność ograniczając się do przytulenia na pożegnanie.

Jeszcze w początkowej fazie relacji, gdy jej problem "zranienia" nieco mnie przeraził i gotowy byłem odejść, zachęciła mnie do dalszej kontynuacji znajomości mówiąc: "boję się, że stracę na coś z Tobą szansę"... I teraz pytanie: czy pannę, która tak siebie określa jako "pomiędzy" można brać w obroty?... Krótko: chwycić za kudły, przycisnąć do ściany i pokazać z kim ma do czynienia wbrew temu co mówi? Tj. "powoli, ostrożnie?" Czy przez wzgląd na to co mówi, że jest "ostrożna" - raczej wstrzymywać się i postawić na rozmowę i wzbudzenie w niej zaufania?

Pytam po prostu o to, czy podporządkować się jej, czyli "powoli, ostrożnie" czy raczej robić rzeczy wbrew temu co ona mówi: na przekór? Jest to dziwna i niejasna sytuacja: dla mnie mało konkretna i stawiająca mnie pod murem. Czy stojąc blisko muru i nie mając pola manewru wypada ten mur zburzyć i samemu stworzyć sobie korzystną sytuację?

2

Odp: Pośrodku: co z taką?

Za kudły.

Powiedz dziewczęciu jasno i dobitnie, że nie zamierzasz pokutować za cudze zachowanie, a ocenianiem Ciebie przez pryzmat byłego zwyczajnie Cię obraża. Powiedz, że szukasz pełnowartościowej relacji, z pełnym zaangażowaniem. Zapytaj czy czuje się gotowa na taką relację i daj do zrozumienia, że jeśli nie czuje to Ty nie masz ochoty na dalsze "powoli i ostrożnie", bo za bardzo Ci sie podoba (to taka forma przekazu: jesteś dla mnie ważna, ale moje potrzeby i mój honor są ważniejsze. Wbrew pozorom - większość kobiet niesamowicie to u faceta ceni). A jeśli będzie się upierać przy "powoli i ostrożnie"? Trudno. Zakończ lub zdecydowanie ochłódź znajomość, która, w takiej formie jak teraz sie rozwija, raczej nie zaprowadzi Cię tam gdzie oczekujesz.
No niestety, po 2 latach to ona powinna już sobie wszystko w głowie poukładać. Jeśli tego nie zrobiła to marny z niej materiał na partnerkę - co najwyżej może być takim biednym kurczaczkiem do wiecznego opiekowania się.

3 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-13 13:10:57)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Słusznie napisany post, dziękuję vinnga.

co najwyżej może być takim biednym kurczaczkiem do wiecznego opiekowania się.

No właśnie: a od tego, żeby się wypłakać, ma swoje koleżanki i swoich przydupasów.

Sam jestem po przykrym doświadczeniu, po którym ostro wziąłem się za siebie: poszedłem na terapię, zbudowałem własną wartość siebie, pewność, swoje granice i własną tożsamość. Cholernie przydatna sprawa i warto wobec siebie do tego dążyć, poszukiwać i znajdować brakujące elementy własnego "ja".

Jasno zostało już jej powiedziane - jeszcze w dosyć początkowej fazie znajomości, przez wzgląd na moją konkretność i umiłowanie jasnych sytuacji - że jestem zainteresowany konkretnym związkiem i konkret-relacją okraszoną płomiennym seksem, uczuciem, wzajemnym zaufaniem i troską. Oznajmiłem, że nie lubię dziewczynek i nie będę jej słodził wręczaniem kwiatów i czekoladek, za to może liczyć na to, że chwycę ją za tyłek i płomiennie zerżnę. Dosłownie tak oznajmiłem: koledzy byli w szoku, gdy im opowiedziałem jak przedstawiłem jej temat big_smile

Również sądziłem, że rozjaśni to nieco sytuację, ale ona dodatkowo skomplikowała sprawę odpowiadając ani NIE, ani TAK. Czyli po środku. Brak konkretnej decyzji. Nie potrafiła odpowiedzieć i totalnie się motała w udzieleniu odpowiedzi. Czyli "nie mówię Ci nie, ale nie obiecuję Ci facet gruszek na wierzbie". Dodatkowo wyciągnąłem z niej tylko to, że spotyka się tylko ze mną i pociągam ją seksualnie, fizycznie, intelektualnie i zdecydowanie chce tą relację rozwijać, ale niczego nie obiecuje.

Niejasna sytuacja. Czyli za kudły. Jak się oprze, zaprotestuje, oziębię tą relację znacznie, punktując ją za jej niezdecydowanie i emocjonalne niepoukładanie.

4 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2015-09-13 13:43:26)

Odp: Pośrodku: co z taką?
vinnga napisał/a:

Za kudły.

Powiedz dziewczęciu jasno i dobitnie, że nie zamierzasz pokutować za cudze zachowanie, a ocenianiem Ciebie przez pryzmat byłego zwyczajnie Cię obraża. Powiedz, że szukasz pełnowartościowej relacji, z pełnym zaangażowaniem. Zapytaj czy czuje się gotowa na taką relację i daj do zrozumienia, że jeśli nie czuje to Ty nie masz ochoty na dalsze "powoli i ostrożnie", bo za bardzo Ci sie podoba (to taka forma przekazu: jesteś dla mnie ważna, ale moje potrzeby i mój honor są ważniejsze. Wbrew pozorom - większość kobiet niesamowicie to u faceta ceni). A jeśli będzie się upierać przy "powoli i ostrożnie"? Trudno. Zakończ lub zdecydowanie ochłódź znajomość, która, w takiej formie jak teraz sie rozwija, raczej nie zaprowadzi Cię tam gdzie oczekujesz.
No niestety, po 2 latach to ona powinna już sobie wszystko w głowie poukładać. Jeśli tego nie zrobiła to marny z niej materiał na partnerkę - co najwyżej może być takim biednym kurczaczkiem do wiecznego opiekowania się.

Zaskakująco zimne i okrutne podejście.

bjj9876 napisał/a:

No właśnie: a od tego, żeby się wypłakać, ma swoje koleżanki i swoich przydupasów.

No pewnie, ty ją będziesz przecież tylko ru**ał nie?

Nie nadajesz się dla niej na dłuższą metę. Nie jesteś w stanie zaakceptować jej taką jaka jest, jej problemów. Zgrywasz kozaka, widzisz tylko czubek własnego nosa. Owszem, rozumiem generalnie ideę tego by pokazać różnicę między tobą a jej przyjaciółkami, ale skoro tak podchodzisz do sprawy to musiałaby być naprawdę nieogarnięta żeby w to wejść.

I nie masz prawa oczekiwać zmian.

5 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-13 13:58:02)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Burzowy, jestem zdziwiony i nieco zaskoczony taką pochopnie wystawioną opinią. To nie kwestia widzenia tylko i wyłącznie czubka własnego nosa, ale kwestia nie wpadnięcia w ramę przyjaciela i chusteczki do wypłakania. Wcale nie zgrywam kozaka i zimnego drania, ale nie sądzę, aby na tym etapie znajomości słusznym było ustalenie za priorytet problemu jej byłego. Sorry, nie chcę być tylko i wyłącznie plastrem i bandażem, którym owinie swoje rany: a gdy już przy mnie odbuduje własną pewność i emocjonalny porządek, pojawi się inny "macho" i zdmuchnie mi ją sprzed nosa.

Czy będę ją tylko ru....ał? Absolutne nie i jestem uczciwy w swojej odpowiedzi. Troska, wsparcie, wzajemne zaufanie, uczucie, dobre wino, pełna otwartość, przytulanie, dotyk - jak najbardziej. Ale nie zajmę się priorytetowo rozwiązaniem jej głównego problemu, który w istocie.... tylko ona sama może rozwiązać, bo to jej problem i to ona jest odpowiedzialna za własne emocje i myśli. Ja mogę jedynie stać z boku i dopingować. I absolutnie jestem do tego zdolny.

6

Odp: Pośrodku: co z taką?

Cieszy mnie Twoja odpowiedź, bo teraz wygląda to jednak lepiej. Jasne, tak jak sam napisałem, nie możesz być jej przyjaciółką. Natomiast mi tu trochę  zalatuje jak gdybyś naczytał się jakichś poradników jak poderwać karynę. Ja z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tylko, że czyny przed słowami. Myślę, że temat byłego powinieneś zawsze stanowczo ucinać i w to miejsce proponować coś w zamian. Na pewno się namęczysz jak cholera, to widać, ale być może w zamian zyskasz fajną i wierną dziewczynę. Musisz znaleźć złoty środek, a to chyba najtrudniejsze. Osobiście preferowałbym na Twoim miejscu pokazanie siebie jako szczęśliwej i pozytywnej osoby już teraz, nawet bez niej.

7

Odp: Pośrodku: co z taką?

Ja tez jestem za zdecydowanym ruchem bo rzeczywiscie 2 lata to szmat czasu a przeciez nikt je nie umarl. Jesli uwazasz,ze to dobry material dla Ciebie i ze nie bedziesz probowal jej zmieniac tylko zaakceptujesz jej nature to ruszaj do boju smile

8

Odp: Pośrodku: co z taką?
bjj9876 napisał/a:

Jasno zostało już jej powiedziane - jeszcze w dosyć początkowej fazie znajomości, przez wzgląd na moją konkretność i umiłowanie jasnych sytuacji - że jestem zainteresowany konkretnym związkiem i konkret-relacją okraszoną płomiennym seksem, uczuciem, wzajemnym zaufaniem i troską. Oznajmiłem, że nie lubię dziewczynek i nie będę jej słodził wręczaniem kwiatów i czekoladek, za to może liczyć na to, że chwycę ją za tyłek i płomiennie zerżnę. Dosłownie tak oznajmiłem: koledzy byli w szoku, gdy im opowiedziałem jak przedstawiłem jej temat big_smile

Gdybyś do mnie tak powiedział to bym Ci sprzedała takiego kopa, że wyleciałbyś na Księżyc. Facet ma nie gadać jak mnie porządnie zamierza przedupczyć, tylko to robić. A już opowiadanie o tym kumplom... No brak słów o.O. Są naprawdę bardziej wyrafinowane sposoby na oznajmienie kobiecie zainteresowania jako partnerka seksualną. Swoją drogą chyba umarłabym ze śmiechu gdybyś po takim tekście na starcie wylądował w FZ lol

Co do samego działania to ja bym nie naciskała i w ogóle nie gadała z nią na ten temat. Kobiet nie można pytać się o zdanie w takich momentach, tylko trzeba robić swoje.  Koniecznie podtekst seksualny w rozmowie i flirt. Do tego stopniowo coraz śmielej dotyk. Na pewno nie oczekiwanie jakiś deklaracji czy czego tam chcesz. Przestraszysz ją.

Ile czasu się w ogóle znacie?

9

Odp: Pośrodku: co z taką?

Lunapark, czyli jesteś bardziej skłonna otrzymywać od faceta czekoladki w kształcie serduszek i kwiatuszki? smile
Do kopa na Księżyc było mi daleko: pannę połechtało to cholernie, bo zostało to wypowiedziane w bardzo wyrafinowany sposób.
Opowiadać o seksie? Czemu nie. Kobiety to lubią, podłapują. Sama mówisz o podtekstach seksualnych i mówieniu o tym, przy czym mówisz, że facet nie ma gadać tylko to zrobić. Sorry, do łóżka od razu się nie idzie, więc opowiastki o seksie i fantazjach są chyba naturalną koleją rzeczy? big_smile

Z widzenia znamy się odkąd pamiętam - mieszka 3 minuty piechotą dalej. Intensywnie znamy się od lipca.

10

Odp: Pośrodku: co z taką?

Autorze jesteś konkretny i bardzo dobrze. ,,Za kudły ją":-D, jeżeli ona przy Tobie się nie otrząśnie, to już chyba nic jej nie pomoże:-D. Tylko z wyczuciem...

11

Odp: Pośrodku: co z taką?

A ja się z Wami nie zgadzam, że po 2 latach powinna sobie "poukładać" wszystko w głowie.
Nie wiemy, jaka była tamta relacja.
Ja też "leczyłam" się dwa lata ze związku i jakoś mi się udało, ale potrzebowałam jednak tych dwóch lat.
Niektórzy potrzebują więcej czasu a niektórzy mniej.

Moim zdaniem, ta Dziewczyna potrzebuję czasu, żeby Ci zaufać, żeby się przed Tobą "otworzyć", przecież daje Ci już jakieś tam sygnały.

Jeżeli Cię męczy ta sytuacji, to pomału się wycofuj i możliwe, że jak zobaczy, że może Cię stracić to Ona "wyjdzie" z inicjatywą.

P.S. Jeżeli chodzi o Twoje hasełka typu, "zerżnąłbym Cię" to jest dla mnie żenujące.
Takie hasła, jak już ktoś chce mówić to chyba powinno się mówić, jak już się jest w związku, ale to moje zdanie.

12

Odp: Pośrodku: co z taką?
bjj9876 napisał/a:

Lunapark, czyli jesteś bardziej skłonna otrzymywać od faceta czekoladki w kształcie serduszek i kwiatuszki? smile
Do kopa na Księżyc było mi daleko: pannę połechtało to cholernie, bo zostało to wypowiedziane w bardzo wyrafinowany sposób.
Opowiadać o seksie? Czemu nie. Kobiety to lubią, podłapują. Sama mówisz o podtekstach seksualnych i mówieniu o tym, przy czym mówisz, że facet nie ma gadać tylko to zrobić. Sorry, do łóżka od razu się nie idzie, więc opowiastki o seksie i fantazjach są chyba naturalną koleją rzeczy? big_smile

Czekaj czekaj... Jestem damą i mnie takie bezpośrednie teksty na starcie irytują. Wiesz, jest różnica między flirtem a prymitywizmem. Co do "wyrafinowanego sposobu" to napisałeś, że to dosłowność.

Opowiadanie o seksie jest spoko, ale nie kumplom. Dla mnie to jak opowiadanie jak dziewczyna lubi być nazywana w łóżku. Uważam, że to brak szacunku względem kobiety. Aczkolwiek rozumiem, ze mężczyzna chwaląc się tym przed kumplami czuje się raczej jak kozak :*

Pytasz mnie czy wolę dobry seks czy kwiaty? Jasne, ze to pierwsze, co nie zmienia faktu, ze moje wymagania są na tyle wysokie, ze nie muszę wybierać big_smile

13 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-13 15:30:36)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Krejzolka82, leczyłaś się dwa lata ze związku: i co przez te dwa lata? Totalnie zamknęłaś się na kontakty personalne na linii facet-kobieta? Nie dopuszczałaś nikogo do siebie? Nikogo nie miałaś?
Co sprawiło, że się otrząsnęłaś? Czy zdążyłaś się już w pełni otworzyć na kogoś nowego i zdecydowałaś się ponownie zaufać?

Mnie sytuacja nie męczy. Jestem cierpliwy: nigdzie mi się nie spieszy. Ale z Wami jest pewien problem: bo sądzicie, że to facet ma zdobywać, starać się. Stawiacie siebie z góry na pozycji księżniczek i primadonn, które testują facetów na przeróżne sposoby. I to nie zarzut: wiem, że taka jest Wasza natura. Ale czasem chyba wypada zrobić krok naprzód niż wypaść na gawędziarza, który boi się pannę za kudły chwycić i przycisnąć do ściany? W tej kwestii właśnie mam dylemat. Dylemat, czy działać powoli, ostrożnie, ryzykując wyjście na gawędziarza i faceta bez jaj, czy działać bardziej zdecydowanie: przyprzeć do muru, chwycić za tyłek i pocałować i wyjść czasem na kogoś nachalnego, naciskającego?... Choć zawsze w razie odmowy można skwitować "ok, w porządku, to jeszcze nie ten czas, nie będziemy się więc spieszyć".

Jestem damą i mnie takie bezpośrednie teksty na starcie irytują.

No proszę, o tym mówię big_smile Z góry stawiacie siebie na pozycji damy, dumnie zdobywanej przez rycerza na białym koniu. Ale co kto lubi big_smile

14

Odp: Pośrodku: co z taką?

Lol, ale zareagowała pozytywnie na kontakt fizyczny, więc Ty Sherlocku na następnym spotkaniu oziębiasz. Gdzie niby tu jest logika o.O? Idź powoli, ale do przodu. A złapanie za kudly jest za ostre.

15

Odp: Pośrodku: co z taką?
bjj9876 napisał/a:

Jestem damą i mnie takie bezpośrednie teksty na starcie irytują.

No proszę, o tym mówię big_smile Z góry stawiacie siebie na pozycji damy, dumnie zdobywanej przez rycerza na białym koniu. Ale co kto lubi big_smile

Wolisz żeby była łatwa do zdobycia? Pomyśl zanim odpowiesz

16

Odp: Pośrodku: co z taką?
bjj9876 napisał/a:

Krejzolka82, leczyłaś się dwa lata ze związku: i co przez te dwa lata? Totalnie zamknęłaś się na kontakty personalne na linii facet-kobieta? Nie dopuszczałaś nikogo do siebie? Nikogo nie miałaś?
Co sprawiło, że się otrząsnęłaś? Czy zdążyłaś się już w pełni otworzyć na kogoś nowego i zdecydowałaś się ponownie zaufać?

Mnie sytuacja nie męczy. Jestem cierpliwy: nigdzie mi się nie spieszy. Ale z Wami jest pewien problem: bo sądzicie, że to facet ma zdobywać, starać się. Stawiacie siebie z góry na pozycji księżniczek i primadonn, które testują facetów na przeróżne sposoby. I to nie zarzut: wiem, że taka jest Wasza natura. Ale czasem chyba wypada zrobić krok naprzód niż wypaść na gawędziarza, który boi się pannę za kudły chwycić i przycisnąć do ściany? W tej kwestii właśnie mam dylemat. Dylemat, czy działać powoli, ostrożnie, ryzykując wyjście na gawędziarza i faceta bez jaj, czy działać bardziej zdecydowanie: przyprzeć do muru, chwycić za tyłek i pocałować i wyjść czasem na kogoś nachalnego, naciskającego?...

No przez dwa lata się "leczyłam'. Ja nawet w myślach nie potrafiłam pomyśleć o innym facecie.
Nikogo nie miałam, bo chciałam tylko Jego.
Banalnie to zabrzmi, ale czas był moim lekarstwem.

Oczywiście, że zdążyłam i nawet był taki, który mówił mi takie hasełka co Ty Jej, ale nie na początku znajomości.

Ja jestem taką osobę, która potrafi pokazać, że mi zależy, nie czekam tylko i wyłącznie na gesty faceta.

Wiem, spróbuj ją pocałować, ale nie jakoś gwałtownie.

17 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-13 15:45:03)

Odp: Pośrodku: co z taką?
LunaPARK napisał/a:

Lol, ale zareagowała pozytywnie na kontakt fizyczny, więc Ty Sherlocku na następnym spotkaniu oziębiasz..

Jasne, że oziębiam. By jasno postawić sytuację, że nie będę rozmawiał o jej byłym, który w spektakularny sposób ze sobą skończył.  Myślę, że ten wątek przez to oziębienie mam ucięty: i bardzo dobrze. Nie szukam przyjaciółki, ani nie chcę być plastrem/bandażem/chusteczką do wypłakania. Chcę być facetem, obiektem pożądania: a nie pocieszycielem, choć godzę się ze świadomością, że temat pewnie będzie wracał jak bumerang.

Ja jestem taką osobę, która potrafi pokazać, że mi zależy, nie czekam tylko i wyłącznie na gesty faceta.

I jak to okazujesz?
Bo wystosowałem takowy zarzut do niej sugerując delikatnie, że być może za mało dokłada do tego naszego ogniska. Odpowiedź była taka, że "przecież się ze mną spotyka, chce tego, że pożąda mnie fizycznie i intelektualnie więc jak mogę jej zarzucać, że ona się nie stara?" Ucichłem więc, bo faktycznie na każde umówione spotkanie przystaje, przychodzi, odwala się jak na odpust, więc OK, przyjmuję, że to jest jej zaangażowanie i gest.

18

Odp: Pośrodku: co z taką?

A nie możesz kontaktu nie oziębiać, a rozmowy o byłym ucinać?

W sumie ciekawa jestem jak ciężko jest mężczyźnie wprowadzać w życie takie rady... big_smile

19

Odp: Pośrodku: co z taką?

Nie oziębiam: wszystko jest na swoim miejscu. Oziębiłem tamtą kwestię, natomiast w innych pozostało tak, jak było.

20

Odp: Pośrodku: co z taką?

Co ja robię?
Jeżeli mi zależy na facecie, to nie mam problemu z napisaniem do niego pierwsza sms'a, zainicjowaniem spotkania (chociaż według znacznej ilości ludzi  takie zachowanie nie przystoi dziewczynie,)

21

Odp: Pośrodku: co z taką?
Burzowy napisał/a:

Zaskakująco zimne i okrutne podejście.

Zimne i okrutne to jest wykorzystywanie faceta w roli dowartościowywacza, zwodzenie go, zajmowanie jego czasu jakimś blablaniem o dawnych krzywdach.
A tekst o braku zaufania do KONKRETNEGO faceta bo jakiś inny ją skrzywdził jest zwyczajnie podły i obraźliwy.

To tak jakbym ja usłyszała od kogoś, że on mi nie ufa, bo jakaś inna go zraniła. No litości! A co ja mam wspólnego z tą inną? JA jestem JA! A on ma MNIE poznawać, budować sobie opinię o mnie na podstawie obserwacji mojej osoby, nie na bazie jakiś doświadczeń swoich i dziewczyny, której nie znam.

Nie, nie mam nic przeciwko trudnym uczuciom po rozstaniu, okresie żałoby, samotności, układania sobie w głowie. Uważam jedynie, że to się robi sama ze sobą, nie miesza sie w to faceta, o którym się wie, że jest zaangażowany. To jest wykorzystywanie. To zabawa cudzym kosztem. I jakaż hipokryzja ze strony osoby, która domaga się uszanowania swoich poranionych uczuć...

22

Odp: Pośrodku: co z taką?

Aha i jeszcze sobie przypomniałam, że ja też miałam na początku znajomości chwilę załamania, że mówiłam o swoim Ex  i nawet się poryczałam przy tym Facecie, który zaczął mi mówić jak Autor wątku... .

23

Odp: Pośrodku: co z taką?
bjj9876 napisał/a:

Również sądziłem, że rozjaśni to nieco sytuację, ale ona dodatkowo skomplikowała sprawę odpowiadając ani NIE, ani TAK. Czyli po środku. Brak konkretnej decyzji. Nie potrafiła odpowiedzieć i totalnie się motała w udzieleniu odpowiedzi. Czyli "nie mówię Ci nie, ale nie obiecuję Ci facet gruszek na wierzbie". Dodatkowo wyciągnąłem z niej tylko to, że spotyka się tylko ze mną i pociągam ją seksualnie, fizycznie, intelektualnie i zdecydowanie chce tą relację rozwijać, ale niczego nie obiecuje.

Niejasna sytuacja. Czyli za kudły. Jak się oprze, zaprotestuje, oziębię tą relację znacznie, punktując ją za jej niezdecydowanie i emocjonalne niepoukładanie.

Po sposobie zachowania, który opisałeś jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że dziewczyna należy do typu kobiet "chciałabym ale się boje". Nie wiem, czy to wynik życiowych doświadczeń, czy  taka jej "uroda" od zawsze. Sądzę, że w związku z tym Twoje konkretne działanie byłoby raczej wskazane. Jeżeli nie przejmiesz inicjatywy, to będziecie tkwili w tym samym punkcie w nieskończoność. Czas, żeby dziewczyna wyszła ze swojego marazmu i myślę, że blizsza relacja z Tobą zdecydowanie jej w tym pomoże. Stosunki czysto koleżeńskie zbyt długo trwające też nie są dobrym pomysłem. Z własnego doświadczenia wiem, że potem na takiego "przechodzonego" kolegę, trudno jest mi spojrzeć inaczej niż tylko jako na kolegę... smile

24 Ostatnio edytowany przez KGB (2015-09-13 17:39:41)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Jeśli jesteś zdecydowany to postępuj zdecydowanie. Ktoś kto lubi konkretne sytuacje będzie sie źle czuł w relacji "jeszcze nie wiem co teraz" na dłuższą metę będziesz się męczył. Ktoś słusznie zauważył we wcześniejszych postach, że liczy się działanie a nie pytania i rozwiązłość. Jeżeli zależy ci na tej relacji to działaj zgodnie z tym co czujesz, jesli nie brak ci taktu to powinno być ok. Wiesz, tak myślę że nie ma co czarować bo prędzej czy później następuje dysonans w którym źle się człowiek czuje postepująć w niezgodzie ze sobą. Powodzenia smile

25

Odp: Pośrodku: co z taką?

Przejmij inicjatywę. Zabieraj ją w ciekawe miejsca, tak, by mogła się roześmiać, oderwać od ponurych myśli, może wykazać jakimś spontanem. Temat byłego grzecznie ucinaj, zmieniaj na inny, który ją rozweseli i zainteresuje. Okazuj przy tym jednak jakąkolwiek czułość, kontakt fizyczny jest jak najbardziej wskazany. Możesz od niechcenia złapać ją za rękę, objąć ramieniem, przejechać delikatnie ręką po jej plecach czy karku, niespodziewanie odgarnąć jej włosy i spojrzeć głęboko w oczy z uśmiechem. Coś, co sprawi, że rozbudzisz w niej pożądanie, ale bez rozmawiania o tym. I nie żądaj jasnego stanowiska ani żadnych deklaracji, bo to zniechęciłoby każdą dziewczynę. Praw jej komplementy, ale nie rób maślanych oczu. Niech widzi, że jest przy niej mężczyzna, a nie kolejny chłopaczek mogący awansować co najwyżej do kategorii FZ.

26

Odp: Pośrodku: co z taką?
vinnga napisał/a:

Za kudły.

Powiedz dziewczęciu jasno i dobitnie, że nie zamierzasz pokutować za cudze zachowanie, a ocenianiem Ciebie przez pryzmat byłego zwyczajnie Cię obraża. Powiedz, że szukasz pełnowartościowej relacji, z pełnym zaangażowaniem. Zapytaj czy czuje się gotowa na taką relację i daj do zrozumienia, że jeśli nie czuje to Ty nie masz ochoty na dalsze "powoli i ostrożnie", bo za bardzo Ci sie podoba (to taka forma przekazu: jesteś dla mnie ważna, ale moje potrzeby i mój honor są ważniejsze. Wbrew pozorom - większość kobiet niesamowicie to u faceta ceni). A jeśli będzie się upierać przy "powoli i ostrożnie"? Trudno. Zakończ lub zdecydowanie ochłódź znajomość, która, w takiej formie jak teraz sie rozwija, raczej nie zaprowadzi Cię tam gdzie oczekujesz.
No niestety, po 2 latach to ona powinna już sobie wszystko w głowie poukładać. Jeśli tego nie zrobiła to marny z niej materiał na partnerkę - co najwyżej może być takim biednym kurczaczkiem do wiecznego opiekowania się.

smile Właśnie, ta dziewczynka może nie być gotowa do tworzenia dojrzałej relacji a Ty możesz być dla niej "plasterkiem pocieszenia". A problem może pojawić się wtedy, kiedy się już pocieszy. Z drugiej strony jasno widać, że dziewczyna jest otwarta na Twoje decyzje i sugestie.

27

Odp: Pośrodku: co z taką?

Chcesz ją skrzywdzić tak jak to zrobił poprzedni chłopak. To nie ona nie nadaje się do związku tylko ty się nie nadajesz. Czy chciałbyś z nią być gdyby ona nie mogła mieć seksu na skutek choroby?

28 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-14 09:36:02)

Odp: Pośrodku: co z taką?
MrSpock napisał/a:

Chcesz ją skrzywdzić tak jak to zrobił poprzedni chłopak. To nie ona nie nadaje się do związku tylko ty się nie nadajesz. Czy chciałbyś z nią być gdyby ona nie mogła mieć seksu na skutek choroby?

Tu masz racje. W związku nie chodzi o korzyści ale o zaangażowanie, uczucia, nasze poświęcenie czasu, energii dla kogoś ale dopiero w drugiej turze dla siebie. Jeśli autor wyraża pogląd, o korzyściach to tam samo jest niedojrzały jak dziewczyna. Zaangażowanie, tworzenie relacji musi więc wynikać z naszych uczuć a nie tego żę ktoś nas darzy uczuciem, czy jest dla nas miły. Jeśli tak nie jest w oczywisty sposób krzywdzimy drugiego człowieka dla naszych korzyści, czym może być czyjeś zainteresowanie, seks, pieniądze. Pasożytujemy na kimś. Tutaj chyba brakuje tego "darzę tę dziewcznę uczuciem" i "męczę się" bo ona jest wciąć zaangażowana w relacje z przeszlosci. Być może, kolejny raz mamy przykład fałśzu i obłudy pod płaszczykiem "pomocy dziewczynie po przejsciach" A przeciez jej zaangazowanie sie w relacji bez przyszlosci (z kims kto jej nie kocha a tylko widzi korzysci z tego ukladu) stworzy kolejna traume. Bo tu dziewczyna jednnoczesnie przerabia i jednoczesnie sie angazuje. A jesli nam nie odpowiada sytuacja przerabiania, to po prostu nie wchodzimy w takie relacje. Za trudne?

29

Odp: Pośrodku: co z taką?

Zgadzam się z Leica i Mańkiem. Mam nadzieję że autor nie uciekł nie popełnił jakiegoś głupstwa. I odpowie na twierdzenie Mańka.

30 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-14 12:09:16)

Odp: Pośrodku: co z taką?
Lwica_ napisał/a:

Przejmij inicjatywę. Zabieraj ją w ciekawe miejsca, tak, by mogła się roześmiać, oderwać od ponurych myśli, może wykazać jakimś spontanem. Temat byłego grzecznie ucinaj, zmieniaj na inny, który ją rozweseli i zainteresuje. Okazuj przy tym jednak jakąkolwiek czułość, kontakt fizyczny jest jak najbardziej wskazany. Możesz od niechcenia złapać ją za rękę, objąć ramieniem, przejechać delikatnie ręką po jej plecach czy karku, niespodziewanie odgarnąć jej włosy i spojrzeć głęboko w oczy z uśmiechem. Coś, co sprawi, że rozbudzisz w niej pożądanie, ale bez rozmawiania o tym. I nie żądaj jasnego stanowiska ani żadnych deklaracji, bo to zniechęciłoby każdą dziewczynę. Praw jej komplementy, ale nie rób maślanych oczu. Niech widzi, że jest przy niej mężczyzna, a nie kolejny chłopaczek mogący awansować co najwyżej do kategorii FZ.

Myślę, że to najlepsza opcja i najlepsza taktyka wobec dziewczyny, która wpisuje się w kategorię "chciałabym, ale się boje". Faktycznie wychodzi na to, że taka to jej uroda, że to facet prowadzi w tym tańcu. Zresztą nie tylko jej uroda: to raczej uroda każdej kobiety.

Czy chciałbyś z nią być gdyby ona nie mogła mieć seksu na skutek choroby?

Jasne, że tak. Są sprawy pierwszorzędne, do których zaliczają się troska, zaufanie, wsparcie, rozmowa, uczucie, miłość, przyjaźń i także seks. Wypadnięcie z tego rzędu seksu powoduje odjęcie tylko jednego czynnika i tak pozostają troska, zaufanie, wsparcie, rozmowa, uczucie, miłość, przyjaźń - to wszystko jest nieodłączne, niezmienne i stanowi fundamentalną podstawę. I tak, o to mi chodzi. Seks jest dopełnieniem, wisienką na torcie w tym wszystkim. Dotychczas starałem się seks tej dziewczynie gdzieś w podtekstach/rozmowach przemycać, ale nie dlatego, że mi na nim zależy i jest celem numer 1 mojego życia (bo tak nie jest), ale dlatego, żeby nie wyjść na gawędziarza i pedała, który ewentualnie zostanie jej przyjacielem do pogadanek, aniżeli facetem i partnerem. Ja chcę zdobyć sympatyczną, bardzo ułożoną i inteligentną dziewczynę, z którą w związku dopełnię własne życie najlepiej jak potrafię: będę miał ją obok, do pogadanek przy winie, do przytulania przy romantycznych filmach, do całowania nocą w blasku pełnej monety księżyca, do wsparcia w trudniejszych życiowych momentach, do towarzystwa - i jak to wszystko będzie, również do płomiennego seksu przy zapalonych świecach i rozżarzonym kominku.

31 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-17 00:13:38)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Za kudły i jazda z tematem podziałało w 1000%.
Ale co będzie dalej i co się szykuje... Ja nic nie wiem.
Niewinne "lizanko" czy coś "grubszego" i bardziej wartościowego? Nie wiem.
Ale niech się dzieje: bez nazywania, opisywania, bez słów.
Bez dopowiedzeń: naturalnie naturalną koleją rzeczy.

32

Odp: Pośrodku: co z taką?

Traktowanie kobiet przedmiotowo jest dobre na przelotne znajomości. W dłuższej perspektywie chyba większość by nie chciała takie typu mężczyzny, który w wyrafinowany sposób by mnie poniżał. Choć w czasach Greya, Pokolenia Ikea to chyba zdaje się wytyczać nowe trendy.

33

Odp: Pośrodku: co z taką?

Na szczęście nikt tutaj nie traktuje kobiet przedmiotowo. Nie w tym przypadku. smile

34 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-19 17:17:30)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Spotkaliśmy się wczoraj. I tak jak na ostatnim spotkaniu dała się uroczo "przelizać", tak wczoraj GRUCHNĘŁA, że myślała o tym pocałunku i to O KROK ZA DUŻO i ona woli się nie zamykać tylko na mnie, bo ceni sobie swobodę i dystans. Poza tym ona by tego pocałunku nie zainicjowała, tylko mi się po prostu oddała. Chciałaby jak na razie "tylko" rozmawiać i konwersować, bo niesamowicie ją zaspokajam w tej kwestii.
Powiedziałem jej, że w takim razie nie ma żadnego potencjału i jest denna. Wprost. Poważnie. Zagroziłem, że odchodzę. Mówiła, że przemyśli i prosi o spotkanie.
Dzisiaj jednak mimo naszego umówionego spotkania, powiedziałem sobie, że pie.... takie niezdecydowane małe dziewczynki. MAŁE DZIEWCZYNKI, bo kobietą tego nazwać nie można, które NIE mają do zaoferowania NIC. ZERO. NOTHING. Nie powiem, że się zdenerwowałem i wprost jej napisałem po prostu,że nie chcę się z nią spotykać, że kończę relację, te spotkanka, po prostu KONIEC. Nie zdazyła jeszcze przeczytać i odpisać. I chciałbym, żeby mnie to już nie interesowało co ma mi do powiedzenia. Po prostu, odchodzę. Jak jej zależy, to zawalczy. Nawet mimo tego, jak będzie mnie powtórnie zachęcała do siebie, prosić o spotkanie, to planuję odmówić i uciąć całą relację.
Potencjału zero. A ja się za bardzo lubię, żeby popychać typiarę do przodu i marnować na nią energię i swoje emocje.
Mam małą ochotę zwymiotować. Nie cierpię takich sabotaży, jakie zapodała: tzn zasabotowała cały ten pocałunek i umniejszyła jego rangę. Nie toleruję czegoś takiego.

35

Odp: Pośrodku: co z taką?

bjj zimniutkie piwko dla Ciebie.
NIE WOLNO DAWAĆ SOBIE DMUCHAĆ W KASZĘ. A Ty właśnie pokazałeś jej, że nie dasz sobą pomiatać. Krótko i treściwie. Jeżeli Tobie zależy, a jej nie - niech ona powalczy. Jeżeli tego nie zrobi, to nigdy nie byłą Ciebie warta. c:

36

Odp: Pośrodku: co z taką?

Prawda jest taka: w istocie ja nie mam wpływu na jej problemy emocjonalne, bo te pojawiły się pewnikiem długo przed tym, jak ja się pojawiłem. I w takiej sytuacji po prostu się odchodzi, kończy relacje i idzie się dalej. Nie rozwiążę się tego za nią, choćby głową waliło się w mur. Po prostu Sayonara Senorita: taplaj się w swoim emocjonalnym bagnie sama.
Chamskie i wredne? Absolutnie nie. Po prostu szacunek do samego siebie.

37

Odp: Pośrodku: co z taką?

Po prostu jej się na tyle nie podobałeś na ile się Tobie i może nawet jej wydawało. Powodzenia dalej...

38

Odp: Pośrodku: co z taką?

Co to znaczy podobałeś?

39

Odp: Pośrodku: co z taką?
bjj9876 napisał/a:

Prawda jest taka: w istocie ja nie mam wpływu na jej problemy emocjonalne, bo te pojawiły się pewnikiem długo przed tym, jak ja się pojawiłem. I w takiej sytuacji po prostu się odchodzi, kończy relacje i idzie się dalej. Nie rozwiążę się tego za nią, choćby głową waliło się w mur. Po prostu Sayonara Senorita: taplaj się w swoim emocjonalnym bagnie sama.
Chamskie i wredne? Absolutnie nie. Po prostu szacunek do samego siebie.

Uczciwe i konkretne ...jak na faceta przystało. wink

40

Odp: Pośrodku: co z taką?

Samouwielbienia to akurat dzisiaj wszyscy mamy w nadmiarze, wypadałoby jednak pokazać nieco klasy w stosunku do innych.

41 Ostatnio edytowany przez bjj9876 (2015-09-19 19:29:29)

Odp: Pośrodku: co z taką?

Jest pradawne powiedzenie. Szanuj SIEBIE jak bliźniego swego.
Akceptując jazdy tej panny i jej sabotaże, po prostu bym siebie nie szanował i nie lubił. Nie jest dobrym wręczanie takiego bardzo destrukcyjnego narzędzia w ręce toksyka. Jest to po prostu skrajnie niebezpieczne.

42

Odp: Pośrodku: co z taką?

Nic dodać, nic ująć. Nie poczuła "petardy" na samym początku, więc chciała zrobić z Ciebie kolegę od rozmówek polsko-polskich. Z czasem "awansowałbyś" do rangi kumpla od wypłakiwania, gdy jest smutno i źle. Mimo że dobrze wiedziała, że koleżanki nie szukasz, to chciała Cię przekabacić i narzucić formę tej znajomości. Nie licząc się z Twoim nastawieniem i oczekiwaniami. W końcu przestałoby być smutno i źle i zgrałoby się to pewnie z nową znajomością z jakimś księciem, a Ty - plaster ze strych, smutnych czasów - zostałbyś odsunięty na bok jako w danej chwili niepotrzebny element układanki. Tyle nowych emocji, tyle wspaniałości! I nie mógłbyś mieć żadnych oczekiwań, czy pretensji - przecież bylibyście kumplami smile Idealnie postąpiłeś, pokazałeś charakter i to, że nie dasz się zwodzić i wodzić za nos.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pośrodku: co z taką?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026