netkobietyWszystkie działy
Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek

Dzień jak co dzień!

2 odpowiedzi5 078 wyświetleńzałożony przez niezapominajka9, 14.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Dzień jak co dzień!

Czytajcie i oceniajcie. Napiszcie czy Wam się podoba i czy chcecie więcej.
smile

6.00
Drrrrrrryn!!!!!!! Wstrętny dźwięk budzika wyrywa mnie ze snu. Bezczelny! Czy nie może choć jednego dnia sobie odpuścić, nie zadzwonić, podarować trochę więcej błogich chwil na słodkie gnicie w cieplutkim łóżku. Oj, jeszcze chwilkę, choć 5 minutek, proszę!

6.10
Nie, nie idę dziś do szkoły, znaczy się do pracy. Robię sobie wagary, zostaję w domu i będę spać do południa, potem wezmę długą, gorącą kąpiel, nałożę maseczkę na twarz, nabalsamuje ciało, pomaluje paznokcie na koralowo - czerwono, wyprostuje włosy i pójdę zaszaleć po galeriach. Ohh tak, będzie cudownie!!! Uhmmm, ale piękny plan... szkoda, że nierealny.

6.20
O kurczę, już ta godzina?! Zaspałam do pracy, a mam tłuste włosy. Zrywam się z łóżka i niemal natychmiast ląduje z głową pod kranem. Nakładam na włosy szampon bezpośrednio z butelki i leję go zbyt wiele. Mam na głowie mnóstwo piany, która ląduje na podłodze, lusterku i szafce. Jest wszędzie. Zmywam włosy silnym strumieniem wody i chlapie dookoła. W efekcie łazienka wygląda jak morze w czasie sztormu, a ja jestem wściekła. Zawijam włosy ręcznikiem, chwytam szczoteczkę i szoruje zęby, jednocześnie nogą zrzucam szmatę z grzejnika i wycieram nim podłogę. O kurczę, która godzina? Muszę jeszcze rozczesać włosy  i je wysuszyć, do tego nałożyć krem na twarz i pomalować rzęsy. Na bank się spóźnię. Załamka.

6.45
Ok, ogarnęłam się z włosami i myciem zębów, nałożyłam krem, odpuściłam sobie rzęsy, trudno, najwyżej nie poznają mnie w pracy. Tymczasem otwieram szafę i myślę, co dziś na siebie założyć. Pośpiesznie wybieram ciemne jeansy i dziergany oliwkowy sweterek, pod który zakładam zawsze beżową obcisłą, bluzkę. Zakładam je bezwiednie i wyjmuję kolczyki z szuflady. Cholera, kolczyk wypada i zahacza się o bluzkę. Próbuję go z niej wyplątać, ale wyciągam tylko kolejne nitki. Sweter już nie nadaje się na dziś, będzie trzeba przeciągnąć nitki na drugą stronę. Zakładam czerwony golf, wciągam na siebie kurtkę i zamykam mieszkanie. Co za dzień... Zapowiada się fatalnie!

6.55
Wsiadam w autko i oczywiście nie mogę wyjechać z podporządkowanej, gdyż główną ulicą jedzie mały traktorek z prędkością ok. 25km/h, którego nikt nie może wyprzedzić. Sznurek aut ciągnie się w nieskończoność. W końcu jakiś łaskawy kierowca wpuszcza mnie do rządku, za co ładnie mu dziękuję uśmiechając się na tyle, na ile pozwala mi szczękościsk i jadę z narzuconą przez kierowcę ciągnika prędkością. Na szczęście na rondzie rozluźnia się, gdyż traktorek  skręca w lewo, a ja jadę prosto. Trudno, jestem już 2 minuty spóźniona. Oby tylko nie nadziać się na kierowniczkę. Jak ją spotkam, to po mnie. Muszę w razie czego wymyślić jakąś wymówkę, ale niby co?? Zepsute auto - nie, bo przecież nim jadę, korki - nie, to do przewidzenia, zaciął się zamek w drzwiach - nie, bo wtedy bym nie wyszła w ogóle z domu. Wszystko zbyt słabe, nie mam żadnego pomysłu. Oby mnie nie zauważyła...

7.08
Parkuję pośpiesznie w bardzo wąskiej luce między dwoma autami, w którą nikt nie chciał się wciskać, ale ja nie mam czasu na wybrzydzanie. Nie mogę zbyt szeroko uchylić drzwi, ale przeciskam się w wąskiej szczelinie jak kotka między szczebelkami płotu i jakoś udaje mi się wysiąść z samochodu, po czym biorę głęboki oddech i idę szybciutko do znienawidzonego budynku. Uchylam drzwi i już od progu wita mnie kierowniczka. Kłaniam się i mówię grzecznie "Dzień dobry", po czym słyszę:
- No może dla Pani dobry... Wyspana, wypoczęta, to i pewnie że dobry. - czuję na sobie oschłe spojrzenie i przyjmuję cyniczne słowa wyduszone z cieniutkich warg wychudzonej postaci.
- Przepraszam bardzo za spóźnienie, ale zepsuł mi się budzik i zaspałam. - wymyślam na poczekaniu najprostszą, choć bardzo kompromitującą wymówkę.
- No to może kupić Pani nowy albo zamówić automatyczne budzenie. No chyba, że ja będę dzwonić do Pani osobiście i przypominać, żeby Pani już wstała.  - krzyczy i idzie już w drugą stronę, także nie jestem w stanie nic odpowiedzieć.  Może to i dobrze, bo nawet nie wiem jak miałabym zareagować. Kierowniczka, czyli pani Jolanta jest bardzo dosadna w słowach i nigdy nie przepuści okazji, aby komuś dopiec, nawet jeśli nie ma takiej okazji. Jest  niewzruszona na przeprosiny i bawi ją, gdy ktoś się kaja, więc może lepiej nie mówić nic i zapomnieć już o tym nieprzyjemnym incydencie. Zdejmuję kurtkę i zajmuje swoje stanowisko pracy.
    Na biurku zastaję swój wczorajszy bałagan – dwa nie umyte kubki, z czego na dnie pierwszego spoczywają nabrzmiałe liście zielonej herbaty, a druga oblepiona jest resztkami błyskawicznego kisielu o smaku mandarynkowym, do tego talerzyk z okruszkami bułki oraz zeschnięty od obierania jabłka nóż, czyli ślady mojego standardowego śniadania.

2

Odp: Dzień jak co dzień!

Omatkoboskacojapacze.

Czy to jest Twój pamiętnik, czy zalążek czegoś większego fikcyjnego? Jeśli to drugie, to uhm... To jest po prostu nudne. Wyprodukowałaś całkiem długi kawałek, w którym piszesz o porannych ablucjach, wybieraniu ciuchów i drodze do pracy. Po co? Co w tym interesującego? Nic. Ani też - przynajmniej na razie - celu w tym rozwlekłym opisie poranka nie widać.

Do tego perełki typu "zaschnięty nóż od jabłka". Ja rozumiem, że skrót myślowy, ale yy... ;_; Albo "nigdy nie przepuści okazji, aby komuś dopiec, nawet jeśli nie ma takiej okazji" - nie przepuści okazji nawet jeśli jej nie ma. Znowu - wiadomo, o co chodzi, ale nie bardzo to jest po polsku.

Inna sprawa, jeśli to pamiętnik. Wtedy generalnie ciężko czepiać się treści, bo wiadomo, że opisujesz rzeczywistość. Tyle że jeśli zamierzasz to publikować, to mimo wszystko hm... lepiej nie trzaskać tak rozwlekłych opisów prozaicznych spraw. Mycie, ubieranie się, pobudka itp. raczej nikogo nie zainteresują, bo nie są niczym niezwykłym.

3

Odp: Dzień jak co dzień!

Podoba mi się smile

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026