Witam. Chcę poznać Waszą opinię o pewnej sytuacji. Kilka tygodni temu nawiązałam fajną znajomość z młodszym o 8 lat facetem (ja - 30+).
Na początku nie chciałam się z nim spotykać, ale w końcu poszliśmy na kawę i tak już poleciało... To był pierwszy od dawna facet, przy którym naprawdę zajebiście się czułam. Rozumieliśmy się bez słów. Seks też był extra, ale naprawdę w naszej relacji nie chodziło tylko o to.
Byliśmy w stałym kontakcie, naprawdę interesował się moimi sprawami, gotował specjalnie dla mnie, itd.
Nagle z dnia na dzień wycofał się z tego. Twierdzi, że nie jestem z nim szczera (choć podany o konkrety nie podaje ich), że nie chce być wystawiony, że mi nie wierzy... Dodam, że jestem z nim naprawdę szczera i takie argumenty są dla mnie niedorzeczne. Tak samo jak to, że coś mogło mu się poprzestawiać w głowie dosłownie z chwili na chwilę, w ciągu jednego wieczoru.
A mi jest tak bardzo żal że go tracę. Naprawdę przez te ostatnie tygodnie czułam się szczęśliwa, czułam się po prostu dobrze.
A teraz... to koniec, a ja nie wiem nawet dlaczego! Próby dowiedzenia się czegokolwiek i szczerej rozmowy z nim nie skutkują.
Podobne tematy
2 2015-09-12 20:18:56 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-09-12 20:19:25)
A może, ktoś Mu coś powiedział na Twój temat?
Macie jakiś wspólnych Znajomych?
Powinnaś z nim pogadać. Zapytać o konkrety. Wygląda to tak jakby miał skądś informacje na Twój temat (może chodzi o jakieś poprzednie związki?), które nie pokrywają się z tym co Ty mu przekazałaś/nie przekazałaś. Może to po prostu pomyłka albo coś co dla Ciebie nie miało znaczenia, a dla niego ma. Na pewno musisz z nim to wyjaśnić bo szkoda zmarnować coś co dobrze rokuje.
Paru, ale to są jego znajomi, z którymi poznałam się na jednej imprezie. Też mi to przyszło do głowy, ale szczerze wątpię.
I nie wiem co robić - próbować z nim rozmawiać, poczekać na jego reakcję, czy odpuścić temat? To tylko kilka tygodni, ale zależy mi na nim...
Albo się przestraszył różnicy wieku i dał sobie spokój.
jajo92 - rozmawiałam z nim o moim ostatnim związku, zna szczegóły. Wszystko o czym kiedykolwiek rozmawialiśmy było prawdziwe, nie oszukałam go w niczym.
Wiem, że muszę to z nim wyjaśnić - ale z drugiej strony, jak? Na smsy nie odpisuje, przez telefon jak zadzwoniłam rozmawiał ze mną jak z wrogiem...
A też nie chcę się facetowi narzucać i robić z siebie idiotki.
Krejzolka82 o tym też myślałam, ale to mało prawdopodobne... O tej różnicy wiedział od początku i od początku twierdził, że mu to nie robi.
Krejzolka82 o tym też myślałam, ale to mało prawdopodobne... O tej różnicy wiedział od początku i od początku twierdził, że mu to nie robi.
Ok. bo na początku to było tylko "ot tak" a teraz może być zaangażowanie.
No ale chyba powiedziałby to wprost, a nie próbował załatwić sprawy w taki sposób, zwalając na mnie winę sama nie wiem o co?
Taka prywata teraz, Tobie na serio nie przeszkadza wiek tego Chłopaka?
Też tak przez chwile pomyślałam... że może on jednak zechciał się wycofać, a nie umie tego powiedzieć, przyznać się. Miałam kiedyś pewną relację z takich tchórzem, który nawet nie potrafił mi powiedzieć wprost, że koniec tylko zwodził, aż się wkurzyłam i sama urwałam kontakt.
Ale twoja sytuacja jest chyba inna, tak myślę. Koniecznie musisz znaleźć sposób by to wyjaśnić. Możesz nawet zagrać właśnie tym, nad czym my tu myslimy. Zapytaj go wprost czy to jego sposób na zakończenie relacji, bo tego się obawiasz, skoro nie możecie wyjaśnić jednego nieporozumienia. Chyba nie na tym powinno się budować więzci. Przede wszystkim szczerość i rozmowa, a ona zachowuje się jak obrażony gówniarz. Sam powinien zechcieć skonfrontować i wyjaśnić pewne sprawy, skoro go coś martwi, a on ucieka od problemu i woli zakończyć wszystko? trochę dziwne...
Jasne, że wolałabym, żeby był starszy, to chyba normalne.
Ale ponieważ zajebiście pasował mi pod każdym względem - przestałam o tym myśleć. Postanowiłam po prostu cieszyć się tym, że przy tym facecie czuję się szczęśliwa.
Spotykamy/spotykaliśmy od kilku tygodni, ani razu tak naprawdę nie rozmawialiśmy na temat tego co jest między nami. Rozmawialiśmy za to na każdy możliwy inny temat. Zna mnie trochę. Tym bardziej nie rozumiem tego co się teraz dzieje.
Mam podobna sytuacje.. Najpierw facet jest milutki, zakochany, mamy cudowny seks a potem kilka tygodni pozniej nagle ot tak sobie chce przystopowac. Tez nie mam pojecia dlaczego i nie wiem o co mu chodzi. Ale ja sie nie narzucam. Czekam az sie sam odezwie. Cisza trwa juz 10 dni. Jak mu bedzie zalezalo to napisze, zadzwoni a jak nie to trudno. Dobrze ze to tylko kilka tygodni nie bedzie az tak ciezko sie z tym pogodzic. Pomysl jakby to bylo jakby tak zrobil po kilku latach..
Wiem, też się tym pocieszam...
Gdyby on chociaż powiedział, że chce przystopować, gdyby powiedział COKOLWIEK - byłaby to zupełnie inna sytuacja. Ale on powołuje się na moją nieszczerość, na cechy które niby zobaczył i które mu nie odpowiadają (jak pytam jakie dokładnie - tekst: "całokształt"...). Z dnia na dzień. Nie umiem znaleźć sobie miejsca. A on zamilkł.
Co z tego ze powiedzial przystopowac skoro rowniez zatrzymal sie calkowicie i ni widu ni slychu a ja tak samo jak Ty cierpie..
Tęczowa zgapilaś moją nazwę
17 2015-09-12 21:19:53 Ostatnio edytowany przez Wayne (2015-09-12 21:21:38)
Autorko według mnie nie odpowiada mu Twój wiek.Widział,że robi się zbyt poważnie i czmyhnął.
Tęczowa pani - nie, przypadek
Weszłam tu dziś po raz pierwszy i chcąc założyć wątek musiałam się zarejestrować. Nie przeglądałam ani tematów, ani listy użytkowników.
Wayne - tak z dnia na dzień, wymyślając jakieś bzdury, żebym to ja czuła się winna? Kompletnie mi to do niego nie pasuje.
Nawet nie z dnia na dzień, bo to była zmiana o 180 stopni na przestrzeni jednego wieczoru...
Wayne - tak z dnia na dzień, wymyślając jakieś bzdury, żebym to ja czuła się winna? Kompletnie mi to do niego nie pasuje.
Przecież nie mógł Ci powiedzieć wprost,że jesteś za stara dla niego.
Mógł. To byłoby przynajmniej fair.
Co radzisz? Pytać i drążyć temat, czy dać spokój?
Mógł. To byłoby przynajmniej fair.
Co radzisz? Pytać i drążyć temat, czy dać spokój?
Ale co chcesz drążyć?Gdyby gościowi zależało na Tobie to by nie wyjeżdżał z jakimiś tekstami o tym,że nie jesteś z nim szczera nie podając żadnego przykładu.
To prawda. Tylko takie niedopowiedzenia to jest masakra. Miejsca nie mogę sobie znaleźć, tylko cały czas analizuję to co powiedział. ![]()
Jakiekolwiek podał by wyjaśnienie, byłoby ono lepsze od tego co jest teraz.
A Tobie by jego wiek po jakimś czasie nie zaczął przeszkadzać?
Sorry, że tak z głupia frant i lekko nie na temat, ale.. Czym 30-letniej kobiecie imponuje 22-letni ( 30 - 8 to 22, o ile dobrze zrozumiałam) chłopiec ?
Seks? Ok, tu nie trzeba mi wyjaśnień
Ale Ty chcesz stworzyć z nim ZWIĄZEK? Serio? ![]()
Ja rozumiem, że niektórzy są "dojrzalsi nad swój wiek", itd. itp.. ale no bez jaj. Co ten chłopak wie o życiu i co może Ci tak mentalnie/emocjonalnie zaoferować żeś się tak zafiksowała na nim?
Seks aż taki dobry? 22 lata facet.. to albo ma hiper doświadczenie, albo jakiś dar.. nie uwierzę ![]()
no offence ofkors
On ma 25, ja 33.
Można się zafiksować, uwierz. Wiem, że z boku wygląda to dziwnie.
Wayne - nie wiem, na razie jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Uznałam, że jeśli coś z tego wyjdzie, to będę się później martwić.
Elle, jakos to samo pomyslalam, jak autorka dotarla do momentu, ze zalezy jej na nim. 22 lata... Toz to dziecko jeszcze dla Ciebie.. Moim zdaniem wystraszyl sie i wiek zrobil swoje. Nie zabiegaj o niego. Jesli mu zalezy tak jak Tobie, to sam sie odezwie. W innej sytuacji taki zwiazek nie ma sensu na dluzej.
30 2015-09-12 22:15:44 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-12 22:19:24)
Ok. 25 to już ciut lepiej
Ale nadal rzadkość by taki gość był na etapie powiedzmy 35-letniego gościa emocjonalnie.
Ja bym się obawiała, że będę dla niego kimś w rodzaju "nauczycielki", a do tego kompletnie się nie nadaję. Przeciwnie - sama chętnie bym się od faceta czegoś nauczyła.
No, chyba że odpowiadała Ci taka rola w jego życiu to luz, bo znam też takie pary.
koni no właśnie -dziecko - nie chciałam tego pisać
Ostatnio zainteresowałam mnie pan kilka lat młodszy ode mnie.. Sama szybko zaaranżowałam spotkanie i byłabym nawet na tak, gdyby nie robił tak częstych aluzji do tego, że "chętnie mi się podporządkuje, będzie posłuszny" itp. WTF ?! Poczułam się jak taka Mamcia ![]()
Może już jestem przewrażliwiona i mam lekkiego pier..ca, ale na nauczycielkę to ja się nie nadaję zdecydowanie, po pierwsze znudziło by mnie to - gdzie tu jakaś dla mnie zabawa? Po drugie, jestę dość mało dyplomatyczna do tego fachu ![]()
Wayne - nie wiem, na razie jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Uznałam, że jeśli coś z tego wyjdzie, to będę się później martwić.
No to on problem rozwiązał za Ciebie i nie będziesz już musiała się później martwić.
Elle - też mnie takie klimaty nie bawią. Ale on nie jest dziecięcy ani trochę, gdyby był, to miałabym problem z głowy. A do tego chyba nigdy z nikim tak mi się nie rozmawiało... A to przywiązuje strasznie.
koni - wiem, że nie ma sensu mu się narzucać. Nie zamierzam. Jednocześnie chciałabym znać powód. Nawet jeśli wygląda to dość czytelnie, to i tak chciałabym, żeby to on mi to powiedział, wprost.
Kurka, ale to nie masz do niego adresu czy coś?
Jakbym była blisko z facetem: sypiałabym z nim + byłaby bliskość na innych poziomach, o którą chodzi i by się zaczął z dnia na dzień tak dziwnie zachowywać to bym go złapała gdzieś, próbowała złapać..
Tez jeszcze a propos tej różnicy wieku, to ja nie spotkałam się z tym żeby komuś to przeszkadzało - raczej mam wrażenie, że przeciwnie. Oczywiście jeśli się dba o siebie itd.
To weź się gdzieś Autorko przyczaj
na niego i zapytaj wprost, tak żeby się nie mógł wywinąć od odpowiedzi.
Jakby to był tylko seks to bym sobie nie zawracała głowy, ale skoro mówisz, że chłopak naprawdę się starał to cholera wie..mógł się przestraszyć, że go zostawisz/wymienisz, właśnie dlatego, że jest młodszy i ma 'mniej do zaoferowania' wg siebie.
Elle - mam na niego wszelkie namiary, ale przecież nie będę go nachodzić jeśli nawet przez telefon na mnie warczy, o ile w ogóle odbierze.
Mi różnica wieku na ogół też nie przeszkadza, wszystko zależy od ludzi.
No rozmowa to podstawa, ale rozumiem ze on nie odpowiada na smsy i nie odbiera telefonow. Moze nie wie jak ma to powiedziec, ze to roznica wieku ma wplyw na jego decyzje i wymysla nieszczerosc. Jesli nie chce rozmawiac, to teczowa wyjdzie na deaperatke... Chociaz czasem lepiej wyjsc na desperatke, ale wycisnac z faceta cala prawde! ![]()
E to jak 'warczy' to faktycznie kicha.
Myślałam, że to na zasadzie unikania rozmowy bardziej. Ale z reguły, nawet jak ma się jakieś problemy, ale nam na kimś ZALEŻY, to nie reaguje się agresywnie ani opryskliwie, właśnie z uwagi na ostrożność co by nie spłoszyć/zranić drugiej osoby.
A skoro on jest niemiły przez tel. to zachowuje się jakby mu się odwidziało faktycznie i zabrakło odwagi by Ci powiedzieć.
Jak to było? "poznaje się faceta po tym jak kończy.." ![]()
Sorry, że tak z głupia frant i lekko nie na temat, ale.. Czym 30-letniej kobiecie imponuje 22-letni ( 30 - 8 to 22, o ile dobrze zrozumiałam) chłopiec ?
Seks? Ok, tu nie trzeba mi wyjaśnieńAle Ty chcesz stworzyć z nim ZWIĄZEK? Serio?
Ja rozumiem, że niektórzy są "dojrzalsi nad swój wiek", itd. itp.. ale no bez jaj. Co ten chłopak wie o życiu i co może Ci tak mentalnie/emocjonalnie zaoferować żeś się tak zafiksowała na nim?
Seks aż taki dobry? 22 lata facet.. to albo ma hiper doświadczenie, albo jakiś dar.. nie uwierzęno offence ofkors
A ja myślałem, że doświadczenie przychodzi z przeżyciami, a nie z latami.
No właśnie... Dlatego nie wiem czy jest sens robić z siebie idiotkę i nalegać na wyjaśnienia. Jak próbuję się czegoś dowiedzieć przez telefon, to słyszę tylko jakieś ogólniki. Plus raz był tekst, że "biorę to za bardzo do siebie". Ogólnie rozmowy telefoniczne dziś były dwie, w obydwu był dość nieprzyjemny. Na smsy nie odpisuje...
A ja myślałem, że doświadczenie przychodzi z przeżyciami, a nie z latami.
W teorii tak, ale jest jeszcze taki 'niuans' jak realne możliwości upakowania tych doświadczeń w stosunku do wieku.
Jeśli wierzysz, że standardowy 20 latek bez związku na koncie może mieć tak samo bogate doświadczenie życiowe i związkowe jak dajmy na to 38-latek, to nie pogadamy.. ![]()
A zazwyczaj mówimy o standardzie.
No właśnie... Dlatego nie wiem czy jest sens robić z siebie idiotkę i nalegać na wyjaśnienia. Jak próbuję się czegoś dowiedzieć przez telefon, to słyszę tylko jakieś ogólniki. Plus raz był tekst, że "biorę to za bardzo do siebie". Ogólnie rozmowy telefoniczne dziś były dwie, w obydwu był dość nieprzyjemny. Na smsy nie odpisuje...
Lipa.
Po tym co napisałaś nie ma żadnego sensu. Gość leci w kulki.
Skoro kręci i wali ogólnikami to niewątpliwie chce ukryć prawdziwy powód, który w jego mniemaniu mógłby Ciebie urazić, a przede wszystkim JEGO postawić w złym świetle.
A ja myślałem, że doświadczenie przychodzi z przeżyciami, a nie z latami.
W teorii tak, ale jest jeszcze taki 'niuans' jak realne możliwości upakowania tych doświadczeń w stosunku do wieku.
Jeśli wierzysz, że standardowy 20 latek bez związku na koncie może mieć tak samo bogate doświadczenie życiowe i związkowe jak dajmy na to 38-latek, to nie pogadamy..A zazwyczaj mówimy o standardzie.
Tak, bardziej to nagnij do swojej tezy. Akurat aż takiej różnicy w tym temacie jak widać nie ma.
Akurat w tym momencie problemem nie jest wiek, a podejście.
Elle - coś mi się wydaje, że masz rację. Ewidentnie tak to wygląda. Starać się to wyjaśnić do końca, czy olać?
Sorry, że tak z głupia frant i lekko nie na temat, ale.. Czym 30-letniej kobiecie imponuje 22-letni ( 30 - 8 to 22, o ile dobrze zrozumiałam) chłopiec ?
Seks? Ok, tu nie trzeba mi wyjaśnieńAle Ty chcesz stworzyć z nim ZWIĄZEK? Serio?
Ja rozumiem, że niektórzy są "dojrzalsi nad swój wiek", itd. itp.. ale no bez jaj. Co ten chłopak wie o życiu i co może Ci tak mentalnie/emocjonalnie zaoferować żeś się tak zafiksowała na nim?
Seks aż taki dobry? 22 lata facet.. to albo ma hiper doświadczenie, albo jakiś dar.. nie uwierzęno offence ofkors
22 vs 37 - u terapeutki dostała przydomek "stara". Czasami jak tematem są związki to zdarzy nam się z tego całego ambarasu sprzed 7 lat pośmiać
Biorąc pod uwagę ilość dzieci to już w ogóle zakrawało na sadomasochizm.
Autorko - nie chce powiedzieć to nie, żyj dalej, nie ma najmniejszego sensu rozmyślać nad faktycznymi powodami. Tak starałem się postępować przy ostatnim rozstaniu i w porównaniu do poprzedniego, gdzie bujałem się z pytaniami przez prawie pół roku, wyszło mi to na zdrowie. Zakładając, że za tydzień udzieli Ci odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, uwierzysz? Może będziesz mieć wątpliwości skoro już za pierwszym razem nie chciał powiedzieć prawdy? Po co Ci to. Przed siebie i wio ![]()
Ja początkowo Cię zrozumiałam, że wycofałaś się i czekasz aż gość "wylezie z jaskini"
i uraczy Cię jakimś wyjaśnieniem. Dlatego zapytałam o możliwość przyciśnięcia go do ściany.
Ale skoro dzwoniłaś, pisałaś, a on ewidentnie miga się od wyjaśnień, nie proponuje też żadnego alternatywnego terminu do ich ew. udzielenia w przyszłości, no to sprawa jest raczej jasna..
Bo co mogłabyś "do końca" wyjaśniać - te ogólniki?
Poza tym ja jestem tego zdania ze nie warto sie plaszczyc przed facetem. Olej go i tyle. Nie badz nahalna, nie naciskaj.. Moze wtedy jemu sie odmieni.. Zobaczy ze odpuscilas i sie odezwie bo podobno to facet powinien walczyc o kobiete nie na odwrot. Ja przynajmniej tak robie.. Jak sie odezwie to sie uciesze a jak nie to bedzie to tylko oznaczac ze nie byl mnie wart. Wiem ze ciezko jest. Mysli kraza wokol niego. Co chwile zerkasz na telefon bo moze napisal/zadzwonil.. Mam to samo. Ale trzeba miec dla samej siebie troche szacunku. Odpusc.
Zwiazkowy len - nie mam innego wyjścia. Problem tylko w tym, że jestem za bardzo emocjonalna, za szybko się przywiązuję. Ciężko mi ten stan rzeczy zaakceptować, olać i "wio przed siebie" jak mówisz.
Elle i Szczęśliwsza - no właśnie... Próby wyciągnięcia od niego czegokolwiek zalatują desperacją i brakiem szacunku do siebie. Z jednej strony ciężko olać, z drugiej - nie mam w tym momencie chyba na niego żadnego wpływu, a ośmieszać się nie mam zamiaru.
Jesteś dla niego za stara na związek. A to jak bardzo jest dojrzały ponad swój wiek właśnie widać.
Czyli chodziło tylko o seks, a potem się wystraszył?
Może rzeczywiście chodzilo o różnicę wieku miedzy wami. Może też presja ze strony jego znajomych, wystarczyło głupie gadanie, a chlopak zaczął się zastanawiać czy rzeczywiście ma to sens. Po zastanowieniu rzeczywiście uznał, że nie warto się angażować. Myślę, że należą Ci się wytłumaczenia , jakiekolwiek one by nie były pchnęły by Cię do przodu. Teraz tylko wracasz do tego niepotrzebnie! Ja bym chyba jednak nalegała na szczerą rozmowę, chociaż pisałaś, że już próbowałaś... Trzymaj się kochana ![]()
Tak w ogóle to bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi. ![]()
Alinkax - wracam do tego niepotrzebnie, bo mnie to boli po prostu. Nie wiem czy są szanse na jakiekolwiek wyjaśnienia. Wyslalam mu smsa, że czekam na niego w tym miejscu i o tej godzinie, bo musimy porozmawiać. Ale wątpię czy się pojawi.
Alinkax uprzedziła moją wypowiedź. Też jestem zdania, że bardzo prawdopodobna jest presja jego znajomych, których poznałaś na spotkaniu o którym wcześniej wspomniałaś.
Jego aktualne zachowanie, bezpodstawne oskarżenia, to raczej zwykłe tchórzostwo i ucieczka przed szczerą rozmową.
Jeżeli nagle doszedł do wniosku, że jednak różnica wieku jest dla niego problemem, to mimo wszystko mógł zakończyć Waszą znajomość w kulturalny sposób, nie pozostawiając Cię z tyloma niewiadomymi, a do tego rzucając jakieś oskarżenia wyssane z palca.
Tak, czy owak przeżyłabyś rozstanie, jednak nie męczyłabyś się tak, jak teraz. Chyba pomyliłaś się w ocenie jego dojrzałości (zresztą wiek nie zawsze idzie w parze z dojrzałością).
Na Twoim miejscu, dałabym sobie spokój, nie szukałabym kontaktu z nim i nie próbowała już niczego wyjaśniać, skoro on do tego nie dąży, a na dodatek jest nieuprzejmy.
A moze ktorys zazdrosnik pochwalil sie ,ze przespal sie z nia i on wierzy kumplowi bardziej niz jej? No bo skad ta zlosc? albo ma cos pod sufitem nie tak i sobie sam cos ubzdural, napisal scenariusz i wierzy w niego jakby byl realny. Mozna gdybac. Wyjasnic, jesli sie da ale i tak bym juz sie nie decydowala wiecej na jakies blizsze wiezy.
Zwiazkowy len - nie mam innego wyjścia. Problem tylko w tym, że jestem za bardzo emocjonalna, za szybko się przywiązuję. Ciężko mi ten stan rzeczy zaakceptować, olać i "wio przed siebie" jak mówisz.
Na moje nieszczęście też jestem z typu ludzi, którzy mają silną potrzebę bliskości i szybko się przywiązują do innych. Nie jest łatwo wykonać to co wyżej napisane i nigdy nie będzie. Lecz można choć minimalnie zniwelować skutki uboczne rozstania. Fakt, robienie czegoś na siłę, kiedy nie ma się na to kompletnie ochoty, męczy jeszcze bardziej, ale za to całość trwa krócej. Zmniejsza częstotliwość myślenia, odwraca uwagę.
Josz - właśnie to mnie boli. Wszystko można przedyskutować i zakończyć w kulturalny sposób, a nie tak...
Ze strony jego znajomych nie spotkałam się z negatywnym przyjęciem, wręcz przeciwnie. Ale wtedy właściwie nic nas jeszcze nie łączyło, więc sama nie wiem, mogło być różnie.
Grinta - o takiej opcji wolę nawet nie myśleć.. ![]()
Len - co mogę robić na siłę w takiej sytuacji, żeby nie myśleć za dużo? Tak się chyba nie da. Rok temu miałam ciężkie rozstanie po jeszcze cięższym związku. Ale udało mi się pozbierać.
Ten obecny facet jest pierwszym od wtedy facetem, do którego cokolwiek poczułam, który mnie sobą zainteresował. Przy nim zaczęłam się znowu śmiać i czuć szczęśliwa.
To wszystko sprawia, że cała sprawa jest dla mnie jeszcze trudniejsza.
No i nie pojawił się.
Dalej uważasz, autorko, że chłopak jest "Nad wyraz dojrzały"? ![]()
Elle - nie.
Jest mi tylko zwyczajnie, po ludzku, kurewsko smutno.
63 2015-09-13 20:30:35 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-13 20:35:41)
Elle - nie.
Jest mi tylko zwyczajnie, po ludzku, kurewsko smutno.
Domyślam się.
Ja mam blokadę na młodszych facetów -tak poniżej 27-28 r.ż. Zresztą nie postrzegam ich w kategoriach mężczyzn nawet, a chłopców.
Ale taka adoracja ze str. młodszego chłopaka i ta otwartość, z jaką to potrafią robić, faktycznie bywa urocze i można się rozmiękczyć na trochę
To już wiesz, że taka różnica wieku to tylko na ff, a jak zdarzy się ten 1%, że coś więcej by wynikło z tego to miłe rozczarowanie.
Elle - chyba niestety masz rację.
Ogólnie okropnie się czuję. Mimo wszystko nie umiem nie myśleć o tym co było powodem. Bo nadal nie trafia do mnie to, że nagle z dnia na dzień zaczął mu przeszkadzać mój wiek czy to, że robi się za poważnie. Wiedział to wszystko wcześniej, mógł się wcześniej zdystansować czy zasugerować że mu to nie leży. Nie zrobił tego.
Naprawdę wolałabym żeby chodziło o coś z tego powyżej. Ale to faktycznie wygląda tak, jakby nagle dowiedział się o mnie czegoś, przez co mnie skreślił. Nie wiem czy byłby na tyle podły, żeby wszystko wymyślić i mnie obarczyć winą.
A poza tym... jest mi tak cholernie żal tego, jak się przy nim czułam. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Wszystko przy nim nabrało innego sensu, miałam power do działania, a teraz... nie zostało nic.
Napiszcie mi coś pocieszającego. Cokolwiek.
65 2015-09-13 20:42:22 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-13 20:44:58)
Nie wiem czy to będzie pocieszające, ale napisze Ci ![]()
Otóż nie miej złudzeń, że jemu się coś "nagle odwidziało". Przeszkadzało mu to i 'bił się z myślami' zapewne dużo wcześniej zanim zdecydował się to jawnie okazać w sposób radykalny - zerwanie z Tobą.
Pamiętaj, że ludzie w sytuacjach krytycznych często najbardziej myślą o tym, jak zostaną odebrani przez drugą osobę, jeśli powiedzą prawdę, a ta osoba ich naprawdę uwielbia i wiele im z siebie dała.
To trochę na zasadzie: "Król jest nagi" albo "Ideał sięgnął bruku" albo Tatuś, który zawiódł ukochaną córeczkę ![]()
I wtedy ludzie decydują się za wszelką cenę tej prawdy nie powiedzieć, bo to, że by zraniła drugą osobę to jedno..ale jak oni by się poczuli gdyby dali szansę tej drugiej stronie skonfrontować się z REALNYM wizerunkiem siebie, a nie tylko tym, który decydowali się ujawniać, kiedy wszystko szło dobrze.
Znacznie łatwiej się odchodzi jako ten 'idealny', albo przynajmniej ktoś kto nie rani, nie zawodzi i zawala - m.in. dlatego ludzie decydują się "ratować" związki po zdradach, bo nie mogą znieść obrazu siebie w oczach tej drugiej osoby. No, chyba, że już mają całkiem na nią wywalone.
Dojrzałość emocjonalna to jest m.in. zgoda na odkrycie swoich słabości, niedoskonałości i danie sobie prawa do podejmowania błędnych decyzji i -jeśli trzeba- przyjęcie na klatę konsekwencji, nie ucieczka jak szczur do kanału.
Ale co ja Ci będę gadać, sama wiesz jak jest..