Przepraszam z gory, bo tekst nie bedzie najkrotszy, ale postaram sie jak najzwiezlej... Bylam z moim mezem prawie 6 lat zanim sie pobralismy. W tym czasie odlozylismy troche pieniedzy (za malo na mieszkanie) i postanowilismy sie pobrac. Malzenstwem jestesmy od 3 lat. Maz ma przepisany dom. Zamieszkalismy z tesciami. Tesc jakis miesiac po slubie zmarl, ja w tym mniej wiecej czasie zaszlam w ciaze. Dom dwupokojowy, wiec w jednym pokoju tesciowa, w drugim my i dziecko. Problemy zaczely sie, gdy urodzilam. Po prostu z dnia na dzien stalismy sie sobie z mezem zupelnie obcy. Maz ma takie naloty zlego humoru, ze potrafil sie do mnie nie odzywac kilka dni zupelnie bez powodu. Do tego doszlo to, ze przytylam w ciazy dosc sporo, wiec waga do tej pory zostala, chociaz okolo 10 kg udalo mi sie po porodzie zgubic. No ale zostaly rozstepy, nadwaga, itd. Maz zaczal przesiadywac w kotlowni (jedyne pomieszczenie w domu, w ktorym zapali papierosa, napije sie kawy w spokoju itd.). Okazalo sie, ze nie tylko. On ogladal filmy pornograficzne. Bylo mi przykro, bo seks uprawialismy baaardzo rzadko. Do tej pory to jest to okolo 1 w miesiacu. W koncu nie wytrzymalam. Jego ciaglego zlego humoru takze. Pojechalam do sadu zlozyc pozew o rozwod. Okazalo sie, ze nie wzielam aktu urodzenia dziecka, wiec go nie zlozylam. Potem nie mialam odwagi. Jakos sie pogodzilismy. Jakis czas potem wszystko wrocilo do normy- maz oglada te filmy, chociaz stara sie ukrywac, ciagle przesiaduje w pokoju u matkie. Twierdzi, ze tam odpoczywa, bo w pokoju z dwulatkiem nie moze. Rozumiem to, bo faktycznie dziecko jest zywiolowe, jest ciasno, brak intymnosci, nie mamy warunkow, by ten seks uprawiac... No ale sami przeciez wiedzielismy, ze jest ciasno. Pobralismy sie, wiec teraz razem powinnismy to piwo wypic, a nie on ucieka do matki, bo musi odpoczac. Czest zabiera syna i siedza tam obaj. Ja w tym czasie sama w pokoju obok. Powoli nie wytrzymuje. Dzisiaj sie poklocilismy. Powiedzialam, ze nie moge patrzec juz na niego, ze jest obrzydliwy, ohydny i skoro i tak sie zadomowil w pokoju u matki to niech sobie tam i spi. No i poszedl tam spac. Sa tam 2 lozka. U nas 1 i czesto dziecko przychodzi spac do nas z lozeczka. Nie mam zamiaru go z powrotem wolac. Gdy powiedzialam, ze on to malzenstwo zepsul swoim zachowaniem, maminsynkostwem i ze nie mam ochoty sie z nim kochac, bo mnie zwyczajnie brzydzi, to odpowiedzial, zebym sie nie martwila, bo on ze mna tez nie. Mysle, ze to przez moja nadwage smutas.gif . Bylam kiedys baaardzo ladna dziewczyna. W sumie do tej pory jestem, tylko ze mam zniszczone cialo ciaza. Proces chudniecia trwa dlugo u mnie niestety... Nie wiem juz, co myslec, bo naprawde zaczelam sie nim brzydzic. Moze nie obchodziloby mnie to tak, gdyby nie to, ze zaczal byc dla mnie po prostu niemily. Nie odpowiada normalnie na pytania, tylko warczy, odburkuje, widze, ze go irytuje, gdy o cos sie pytam. W dodatku te filmy... A seks 1 w miesiacu. Doslownie. Jestem mloda, mam 25 lat, ale zyje prawie jak w celibacie. Zaczelam miec mysli o innych chlopakach, zeby chociaz sie pocalowac, dotknac, poczuc znow kobieta, ale zaraz pojawiaja sie wyrzuty sumienia... Mam wrazenie, ze to wynik w duzej mierze tego, ze nie ma miedzy nami intymnosci, swobody, prywatnosci (w jednym pokoju tesciowa, w drugim dziecko) oraz mojego obecnego wygladu. Mielismy w tym roku latwic papiery na budowe domu, ale po tym wszystkim nie wiem, czy chce. Ten dom to bylo moje marzenie, ale zdaje sobie sprawe, ze budowa potrwalaby kilka lat, a mnie przeraza , ze przez ten czas zwariuje, ze nasze malzenstwo nie przetrwa kolejnych kryzysow, ktore z pewnoscia by sie pojawily... Nie wiem, co robic. Bije sie w piers, ze to moja wina, ze nie postaralam sie najpierw o wlasny kat, ale teraz jest za pozno. W dodatku maz odrzucaw szelkie moje pomysly, by szybciej wybudowac dom- kredyt nie, wyjazd za granice nie, itd. Dziewczyny- jesli tylko macie mozliwosc- nie mieszkajcie z tesciami! Ja tu nie obwiniam tesciowej- nie jest zla kobieta, ale zamieszkanie z nia to byl gwozdz do trumny mojego malzenstwa... A wlasciwie zabil je zupelny brak prywatnosci, szczerosci, rozmow no i seksu... Nie wiem, co robic. Czy starac sie stawiac dom, czy uciekac? Przeraza mnie rozwod, trudno mi przelknac porazke, jaka okazalo sie moje malzenstwo. W sumie to kocham meza, ale za bardzo mnie krzywdzi. Pewnie napiszecie, to, co zwykle piszecie takim dziewczynom, jak ja-ze nierob, ze poszla na nieswoje i sie rzadzi, ale mi nie chodzi o konflikt z tesciowa, bo to nie to jest przyczyna mojego niepowodzenia, tylko moje relacje z mezem i zamieszkanie wraz z jego matka. Ja to widze i w pelni przyznaje racje tym, ktorzy twierdza, za to pewny konic malzenstwa... Prosze doradzcie cos. Nie bede sie za czesto odzywac, bo nie mam za wiele czasu, ale bede czytac regularnie i rady przyjme do serca oraz postaram sie wdrozyc w zycie...
Podobne tematy
A może terapia małżeńska? Przed tym poważna rozmowa, że albo ratujecie małżeństwo i się staracie albo się rozstajecie. Do naprawy dwie osoby muszą być chętne.
On nie chce terapii, nie widzi problemu. Znaczy sie na pewno zdaje sobie sprawe z tego, ze to co dzieje sie miedzy nami nie jest normalne, ale na terapie nie pojdzie. Dzisiaj spi w garazu, w samochodzie... No coz...przynajmniej nie u matki.
Nikt mi nic nie podpowie? Nie doradzi? Moje malzenstwo wisi na wlosku ![]()
5 2015-09-10 20:30:12 Ostatnio edytowany przez Doonna (2015-09-10 20:32:16)
Moze rozstanie z tesciowa uratuje wasze malzenstwo.
Powiec dla meza, ze tak zyc nie chcesz i albo zamieszkacie sami i wszystko sie zmieni,
albo sie rozchodzicie i Ty wyprowadzasz sie.
Nie rzucaj slowa na wiatr i zloz ten pozew w razie potrzeby, moze Twoj chlop uwierzy, ze moze rodzine stracic i jesli mu na Tobie zalezy, to sie ogarnie i przestanie byc takim f... .
Ja Ci nic nie doradze, bo odeszlam od meza z trojka dzieci z blachszego powodu, wiec jestem zdania:
Jak Ci zle to to zmien, a nie pros innych o pozwolenie.
Zycie masz jedno, mlodziutka jestes, wszystko przed Toba.
Jesli Twoj maz sie nie zmieni, to glowa do gory, nie masz nic do stracenia,
a mozesz jeszcze byc szczesliwa.
nie wiem czy wyprowadzka tez cos zmieni.tu chowa sie u mamy i w garazu.w domu z toba tez bedzie uciekal w komputer, albo do drugiego pokoju.pracujesz?
Nie mam mozliwosci pracy. Mieszkam na wsi, gdzie nie ma zlobkow. Mamy 2-letnie dziecko. Pomagam mezowi w gospodarce.
Ja to widzę tak. Najpierw porozmawiaj poważnie z mężem. On chyba nie dorósł do roli męża i ojca.. A może ten dom można by nieco powiększyć, dobudowując chociażby 1 pokój? Zawsze to prościej, niż stawiać nowy dom! Rzeczywiście macie ciasno, więc ten 1 pokój też choć częściowo, pozwolił by wam na większą swobodę. Brak pożycia intymnego też nie poprawia waszych relacji! To ważne, aby więź intymna nie była zaniedbywana! Odbudowanie tej więzi mogło by dużo naprawić! A to że nie masz idealnych wymiarów, to nie jest naprawdę takie istotne! Porozmawiaj na spokojnie z mężem, najlepiej wieczorem jak dziecko położysz spać. Nieraz początki małżeństwa, a szczególnie jak pojawi się dziecko, nie są łatwe. Ja miałam dawno temu podobną sytuację, tylko teściową miałam tragiczną.. Ale jakoś przetrwaliśmy złe chwile. Napisz jak przebiegła rozmowa z mężem. Trzymam za Ciebie kciuki!
Postaw mu warunek. Albo się zgadza na twoje warunki, albo koniec. Możesz wyprowadzić się do rodziców przynajmniej na jakiś czas, aby zdał sobie sprawę z tego, że albo szybko ratujecie związek, albo jedynym wyjściem będzie rozwód?
I co zrobiłas?