Endar Spire napisał/a:Najprościej mówiąc, czy jeśli ktoś nie potrafi zapanować nad swoimi czynami, wywołane jest to jakimiś zaburzeniami to czy można mówić o tym w kategorii kary, penalizować czyn. Skoro wsadzając takiego delikwenta do więzienia i tak za niego płacimy prawda? I to każdy dobrze wie, że kwoty niemałe. Wsadzamy do więzienia człowieka, który nie do końca ogarnia co się dzieje dookoła niego. Można założyć, że część z nich faktycznie wie co robi, ale nie sądzę, by stanowili większość. Definicja skłonności pedofilskich wyraźnie jednak klasyfikuje to jako ciężkie zaburzenie preferencji seksualnych, zatem uznawanie, że ten człowiek jest w ogóle w stanie odróżnić dobro od złą jest błędne. To, że on się ukrywa, że planuje, że coś tam, nie świadczy o jego poczytalności i świadomości. Ukrywa - bo wie, że innym to się nie spodoba. Planuje - tak samo jak ja planuję randkę z ładną dziewczyną.
Skoro i tak płacimy za osadzenie tego człowieka w więzieniu to jaką zrobiłoby różnicę gdybyśmy te same środki poświęcili na jego leczenie? Ci ludzie najczęściej tak jak powiedziałem, są pracujący, płacą podatki i odprowadzają składki zdrowotne. Mają zatem prawo do diagnozy medycznej i leczenia. Nie wiem, ale ja wolałbym tego człowieka wyleczyć, skoro i tak mam na niego płacić, niżeli osadzać go w więzieniu tym bardziej, że ani go ono nie zresocjalizuje, a tylko pogorszy, a z drugiej strony wiadomo jaki stosunek do pedofilów ma środowisko więzienne.
Tak, możecie mnie do diabła linczować, bo widzę, że większość ludzi nie jest gotowa do trawienia takiego tematu i woli kierować się emocjami. Uważam tych ludzi nadal za... ludzi. Nabyte, czy wrodzone. Ci ludzie są chorzy, oni tak czy inaczej nie popełniają tego "przestępstwa" bo sobie tak upodobali, bo świadomie lubią krzywdzić. Istnieją zapisy przesłuchań pedofilów, w których twierdzą oni, że dzieci ich "uwodzą". Jeśli pedofil postrzega w ten sposób sytuację, jeśli on odbiera zachowanie dziecka jako uwodzenie to nie jest to dowód na to, że to postrzeganie dobra/zła jest u niego istotnie zaburzone i faktycznie może on sobie nie zdawać sprawy z krzywdy jaką wyrządza?
Nie wiem, nie umiem tego prościej wytłumaczyć. W sumie widząc reakcje nie chce mi się dłużej tego ciągnąć. Nie dlatego, że nie mam argumentów, mam wrażenie, że część osób te argumenty przerastają. Z racji tego, że chodzi o krzywdę dziecka to emocje zagłuszają logiczne myślenie co niektórych.
BantrothThane - zwróciłeś istotnie uwagę na problem tej natury, że system sprawiedliwości i system penitencjarny w jakiś sposób nie ogarnia takich sytuacji. Pragnę jednak zaznaczyć, że kiedy homoseksualizm też był karany, a w niektórych krajach wciąż jest uznawany za przestępstwo. Istotnie jaką mamy pewność, że za kolejne 100 lat na pedofila ktoś nie spojrzy w ten sam sposób co dziś na homoseksualistę?
Druga sprawa - znowu włożę kij w mrowisko - ktoś zbadał zjawisko na ile te dzieci faktycznie cierpią, a na ile to dorobiona doń ideologia demonizująca całe zjawisko?
Zabójstwo zabójstwu nierówne.
No bo - czy kobieta, która przez lata jest bita przez męża, aż w końcu go morduje z zimną krwią, kiedy ten śpi pijany po meczu - jest w pełni poczytalna, a jeśli tak to jaka jest prawnokarna kwalifikacja czynu: zabójstwo, zabójstwo z premedytacją (no bo on akurat nic jej nie zrobił, ona wyczekała momentu i go zamordowała we śnie), zabójstwo w afekcie (bo przez lata poniewierana w końcu zdobyła się na akt odwagi, kiedy jej oprawca nie mógł jej srzywdzić?), czy może obrona konieczna (bo było nie było - broniła się)?
Czy mężczyzna, który morduje na zlecenie mafii, kiedy jego rodzina jest uprowadzona jest mordercą, działa w stanie wyższej konieczności? Czy jest poczytalny, widząc pistolet przytknięty do skroni swojej żony?
Czy siedemnastolatek, który zabrał ojcu broń, działając w upojeniu alkoholowym (nielegalnie oczywiście), wymachiwał pistoletem przed znajomymi - przypadkowo oddał strzał, powodując u koleżanki stan śpiączki farmakologicznej, a w konsekwencji jej śmierć - jest zabójcą, przypadkowo spowodował śmierć, spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu? Czy był niepoczytalny - bo jako osoba nieletnia nie mógł pić alkoholu, a tym bardziej posiadać broni?
Trudne, co?
Poczytalność nie jest "kurkiem", dzięki któremu przestępca może uniknąć kary. Nie można mówić o braku poczytalności osoby, która zdając sobie sprawę ze swoich zaburzeń (OK, tylko z tym się zgodzę) seksualnych nie poprosiła o pomoc, nie podjęła leczenia; przeciwnie - planowała popełnienie czynu przez ustawę zabronionego.
Tylko do tego zmierzam. Nie zgadzam się na mówienie o pedofilach, jak o osobach chorych. Być może tak to da się ująć w świetle medycyny, psychologii. Ale nie w kontekście prawnokarnym, który tutaj ma znacznie większe znaczenie, aniżeli specjalistyczne konwersacje lekarzy/psychologów i o którym dyskutujemy.
Nie zgodzę się też z fragmentem, że: "Ci ludzie są chorzy, oni tak czy inaczej nie popełniają tego "przestępstwa" bo sobie tak upodobali, bo świadomie lubią krzywdzić". Oni dokonują świadomego wyboru. W przeciwieństwie do dzieci, które krzywdzą w sposób nieodwracalny, oni są dorośli. Jeżeli ktoś zauważyłby u siebie takie objawy, powinien jak najszybciej zgłosić się do seksuologa. Bo to nie jest specjalista wyłącznie od problemów małżeństw z długim stażem.
Że dzieci ich uwodzą? Bardzo im współczuję, naprawdę. Strach pomyśleć ile kobiet by zgwałcili, gdyby poszli do dyskoteki z półnagimi kobietami. Pewne zachowania, nawet jeśli z medycznego punktu widzenia są chorobą, w świetle prawa są przestępstwem. I chociaż z medycznego punktu widzenia można próbować im współczuć, a dyskusja nad tym jak takie zwyrodnienie wyleczyć medycznie jest jak najbardziej na miejscu (chodzi w końcu o ratowanie dzieci) - to nie przyjmę na forum niespecjalistycznym do wiadomości, że pedofilowi należy współczuć, należy go karać mniej surowo, niż innych przestępców, bo oni mieli "wyłączoną poczytalność, dlatego że dzieci ich uwodziły".
Kazus: Pan X jest dobrym mężem, ojcem, ale nie zarabia, przez co jego rodzina chodzi głodna i nie ma pieniędzy na lekarstwa. Tymczasem Pan Y to korporacyjny lew, zarabiający dziesiątki tysięcy, nieliczący się z niczym i nikim. Czy jeśli pan X zamorduje pana Y, bo ten nie kupił panu X-owi bułek dla dzieci, o które on prosił - to czy takiego Pana X będziemy bronić, bo jest dobrym ojcem? Może i tak. Ale zamordował. I musi ponieść konsekwencje.
Pojawia się jeszcze jeden problem. Piszesz "ja bym wolał takiego człowieka wyleczyć". Poza kastracją farmakologiczną nie ma obecnie środków, które zmieniłyby jego preferencje seksualne. Nie wyleczysz pedofila z pedofilii.
Ostatnia część. Piszesz: "Pragnę jednak zaznaczyć, że kiedy homoseksualizm też był karany, a w niektórych krajach wciąż jest uznawany za przestępstwo. Istotnie jaką mamy pewność, że za kolejne 100 lat na pedofila ktoś nie spojrzy w ten sam sposób co dziś na homoseksualistę?".
Musisz jednak zauważyć, ze kiedyś i wiedźmy palono na stosie i są to relikty czasów minionych. Można się zastanawiać nad legalizacją tych związków, ale na pewno nie o karaniu kogoś za bycie homoseksualistą (chyba że krzywdzi chłopców, więc jest pedofilem).
Tam gdzie homoseksualizm jest karany, wynika to najczęściej z regulacji prawa wiary, które przeniknęło do prawa stanowionego. Mówisz o krajach wschodu, ale tam prawo zawiera wiele innych postanowień, z którymi żaden europejczyk nie zgodzi się.
Skąd wiem, że za 100 lat pedofilia dalej będzie karana? Bo mówimy o dzieciach. Dzieciach, które same się nie obronią, choćby trzymały w rękach karabin. Dzieciach, którymi średnio rozgarnięty szympans potrafiłby manipulować. Dzieciach, które są naszą przyszłością, naszą spuścizną, naszym największym sukcesem. Nikt nie pozwoli krzywdzić swojego skarbu.
Endar Spire napisał/a:BantrothThane napisał/a:Przytocz mi choć jednego pedofila, który został skazany, bez popełnienia czynu karalnego.
Proste. Posiadanie pornografii dziecięcej jest uznawane za przestępstwo, chociaż NIKOGO nie krzywdzi. Jeśli pedofil siedzi z tym w domu i nie obnosi się z tym to komu robi krzywdę? A mimo to może iść siedzieć.
I uważam, że to przegięcie w drugą stronę. Fakt, że sprawa dotyczy dziecka zaburza wam trzeźwy osąd i tyle w temacie.
Pornografia to podobno kura znoszące złote jaja. Dziecięca także. Ale te dzieci krzywdzone są przez ich "fotografów". Często są porywane od rodziców, wywożone z kraju. A wszystko dlatego, że są bezbronne. Penalizacja posiadania pornografii dziecięcej ma a) przeciwdziałać zainteresowaniu tym tematem b) utrudniać dostęp do tych materiałów c) powodować świadomość, że mimo braku fizycznego kontaktu z dzieckiem postępuje się w sposób zachęcający, do porywania, krzywdzenia dzieci. Dla mnie są to powody wystarczające.
Ja także kończę ten wywód. Nikogo nie chciałem urazić. Jeśli ktoś tak się poczuł, to przepraszam - miałem na celu jedynie stanowcze ukazanie braku akceptacji dla pedofilii.