Tak jak w temacie.Jestesmy w zwiazku 4 lata,mamy 7 miesieczne dziecko.Od kiedy sie pojawilo na swieci,on odmawia mi seksu.Wiecznie jest zmeczony,obolaly,nie chce mu sie,zawsze cos..pracuje tylko on,wiem ze czesto nie ma sil,tyle ze ja majac na glowie caly dom,dziecko i o wiele wiecej obowiazkow od niego nie wykrecam sie zmeczeniem i zawsze jestem w stanie cos z siebie wykrzesac..Od pol roku ciagle ma jakies wymowki,seks jesli juz jest to raz na 2,3 tygodnie(wczesniej byl 2-3 w tygodniu) i to wtedy kiedy mu sie zachce!Ale kiedy ja chce wtedy mi odmawia,wrecz odrzuca,mowi poje***lo cie?zmeczony jestem,daj mi spokoj!Dla mnie to juz upokorzenie,takie proszenie sie o bliskosc,seks,czulosci.On dobrze wie ze ja tego potrzebuje a i tak z tym nic nie robi.Przez pol roku to ja glownie inicjowalam zblizenia,spotykalam sie z odrzucenìem do tego stopnia ze stracilam swoja kobiecosc,atrakcyjnosc,pewnosc siebie,swoja wartosc.Nie jestem brzydka,gruba itp widze jak wygladam.On za to widzi obce kobiety,komentuje ich wyglad,kolezankom komplementuje a mi nie.Mnie jakby nie zauwazal,poza tym robi mi awantury o kazde wyjscie,bo np ja go ide zdradzac,sa jakies glupie domysly czy aby napewno ide do siostry,sklepu.Mam dosc tego psa ogrodnika.On zwala wine na mnie,bo to ja niby nie wykazuje inicjatywy,nie dowartosciowuje go,nie doceniam,nie kokietuje.Po pol roku traktowania jak powietrze przestalam go glaskac,fakt ale sam na to zasluzyl,sam mnie od siebie odsuwa swoim chlodem i oschloscia.Jest w nim duzo obojetnosci.Sa klotnie w ktorych wyzywa mnie od szmat,glabow,debili itp a po tym sadzi ze ja wskocze w sexi bielizne i bd go uwodzic.Nie pomagaja rozmowy,klotnie,zawsze jest spychotechnika,zwalanie winy na mnie.
Podobne tematy
Moze Cie zdradza?
Czy mąż był przy porodzie?
To nie jest moj maz(i nim nie bedzie),a przy porodzie byl,sam chcial,nie ma problemu z ta kwestia,uwaza ze to nie jest przyczyna jego spadku libido
Dopuszczam taka mysl,chociaz on sie zarzeka ze nigdy by mnie nie zdradzil.Wielokrotnie widzialam jak slodzil na fb kolezankom..z racji tego ze on trzepie moj telefon i musze mu tlumaczyc sie z kazdej wyslanej do mnie wiadomosci,bo on widzi wszedzie zdrade,ja rowniez przejrzalam mu tel.I widzialam,chcial sie umawiac na pogaduchy z kolezankami po pracy,jakies komplemenciki itp
To nie jest moj maz(i nim nie bedzie),a przy porodzie byl,sam chcial,nie ma problemu z ta kwestia,uwaza ze to nie jest przyczyna jego spadku libido
Zarzekać się może... ale wielu mężczyzn traci ochotę na seks po tym, jak są przy porodzie.
Może mieć kogoś, może być przemęczony... Obserwuj go uważnie. Szczere rozmowy nie zaszkodzą. Ale spokojne, nie agresywne monologi.
Przemeczony? dla mnie to nie jest tłumaczenie,kiedy ja go poprosze o cos a on wtedy jest taki wykonczony,ale na papieroska z kolezanka ma sile wyjsc
Przemeczony? dla mnie to nie jest tłumaczenie,kiedy ja go poprosze o cos a on wtedy jest taki wykonczony,ale na papieroska z kolezanka ma sile wyjsc
No nie wiem.
Mam podobną sytuację do Twojej, siedzę w domu z dwulatkiem.
Do tego parę godzin pracuję, ale niewiele i nieregularnie.
Ale mam dni, że jestem zmęczona jak pies i seks jest ostatnią rzeczą, o której myślę.
Wyjście na papierosa chyba nie wymaga dużej siły fizycznej?
Ja z zycia nie mam nic,seks to jedyna jakas przyjemnosc w naszej sytuacji a on nawet to zje**bie.. nigdzie nie wychodzimy,nikt nam nie pomaga,sami sobie dajemy rade,wiec chociaz mozna by sie bylo zapomniec na chwile,ale po co..dla mnie bliskosc jest fundamentem udanego zwiazku tak samo jak i czulosc,seks,empatia.U nas tego nie ma.
Tak,nie wymaga,potrafi dzwignac tylek z lozka,poperfumowac sie,wyjsc i wrocic za 2 h.A w domu umiera
Ja z zycia nie mam nic
Ale do kogo masz pretensje?
To Twoja wina, że nie masz żadnej pasji, hobby.
I nie pisz mi, że nie masz czasu. Jestem w identycznej sytuacji, jak Twoja.
I znajduję czas na drobne przyjemności.
Co do wyjść z koleżankami - powiedziałaś mu, że Ci to przeszkadza? Rozmawiacie w ogóle?
Może jest Wam nie po drodze, może coś się wypaliło?
Mam hobby,ale sorry to ma mi zastapic bliskosc partnera? Jak dla mnie to nie ma sensu
Czekam na opinie innych.Rozmawiałam ze znajomymi na ten temat,stwierdzili ze to z nim jest cos nie tak a nie ze mna.
On nie ma do Ciebie szacunku, a Ty mu na to pozwalasz. Nie pozwoliłabym nigdy na taką kontrolę ze strony faceta. Myślę, że czas się postawić, pokazać, że też masz godność. Ale bez agresji. Po prostu zmień hasła do fejsa, do telefonu i co on tam Ci jeszcze sprawdza i przestań błagać o zainteresowanie. Może gdy zobaczy, że nie może więcej Cię tak traktować, to się ogarnie... może. Szczerze mówiąc to ja już nie widzę tu sensu sie z nim męczyć. Jak facet dopuszcza się takich zniewag jak wyzywanie Cię, to chyba już pozamiatane.
Pewnie ze mowilam,nic z tego nie wyszlo poza tym,ze jemu wolno spotykac sie z kolezankami a mi z kolegami nie,mam siedziec w domu gdzie moje miejsce
Kareninka,wlasnie nie pozwalam sie tak traktowac.Zwracam mu uwage,dobitnie.Tez uwazam ze raczej pozamiatane.Kwestia czasu
Mam hobby,ale sorry to ma mi zastapic bliskosc partnera? Jak dla mnie to nie ma sensu
Nic takiego nie napisałam.
Musisz się dowiedzieć, czemu on tej bliskości unika.
Bez tego nie pomożemy.
Stawiam mu sie,nie pozwalam kontrolowac,obrazac.Zawsze konczy sie to mega awantura bo jemu nic nie mozna powiedziec
Ale po co Ci jego bliskosc skoro jest takim palantem?
Ale po co Ci jego bliskosc skoro jest takim palantem?
Już wiem, co napisze - ''bo go kocham, mamy dziecko...'' etc.
Lepiej zapytać, co się dzieje z jej poczuciem własnej wartości, że jest z facetem, który jej nie szanuje.
Bo nim wczesniej nie był.Zmienil sie diametralnie,a ja chce dawnego faceta,takim jakim byl
Dam mu troche czasu,jesli sie nie ogarnie,to do widzenia.Nie bd sobie marnowac najlepszych lat,jestem mloda.Stac mnie na kogos lepszego.
Dam mu troche czasu,jesli sie nie ogarnie,to do widzenia.Nie bd sobie marnowac najlepszych lat,jestem mloda.Stac mnie na kogos lepszego.
I racja. A to powyższe zdanie powiedziałabym też jemu, żeby wiedział, że żarty się skończyły. Jedno wyzwisko pod Twoim adresem i traci Ciebie.
Dam mu troche czasu,jesli sie nie ogarnie,to do widzenia.Nie bd sobie marnowac najlepszych lat,jestem mloda.Stac mnie na kogos lepszego.
A powiedz, tak szczerze - czy Ty go kochasz?
Ja bym spróbowała to odbudować, jeśli ci na nim choć trochę jeszcze zależy. Co ja bym zrobiła? Na dzisiaj bym zaprzestała walki słownej. Wieczorkiem, dziecko do łóżeczka, ja do łazienki, poleżałabym w wannie, by się zrelaksować, dużo piany, lampka wina, potem ubrałabym seksowną piżamkę i położyłabym się do łóżka z uśmiechem na twarzy(tzn, nie taki uśmiech, żeby się śmiać, tylko takie zadowolenie). Myślę, że będzie mu się to podobać.
Tzn. nie podobają mi się te jego odzywki, ale mam wrażenie, że sobie dowalacie nawzajem, więc dziś bym zrobiła coś takiego, a jutro byłby dla was obojga milszy dzień.
Oczywiście jeśli jesteś w stanie zacząć bez wypominania, co on na ciebie powiedział. Nie wiem. w każdym razie, mnie nigdy żaden mój partner tak nie wyzywał, ale znałam pewną parę, gdzie jedno i drugie, na siebie bluzgali. Nie wiem jak bym zareagowała gdyby mi facet mówił głąbie, debilu, czy szmato.