Witam was kobietki.
Dlugo myslalam czy pisac na forum o swoich problemach ale sama juz nie wiem co robic, moze chociaz mi ulzy. jestem ze swoim facetem od prawie 6lat, w kalendarzu zaplanowany slub na za rok a w drodze nasze dziecko. Nigdy nie bylo jakos kolorowo,poznalismy sie jako dzieci wiec klotni i sprzeczek bylo wiele,partner oklamywal mnie strasznie a we mnie nigdy nie bylo dosc woli zeby odejsc. Od klamstw takich jak wyjscie w nocy z kolegami, jaranie trawy, do powazniejszych. Zawsze wszystko przychodzilo mu z trudem, praca, samodzielnosc,zawsze wydawalo mi sie jego matka nie ja jest na 1miejscu,nie mowiac o tym ze ocźywiscie bez powodu sie nad nim uzalała. Sama nie wiem czemu w to brnelam gdy o tym mysle po czasie.ale zamieszkalismy razem,poszedl do pracy i bylo jakos lepiej. Moze wydawalo mi sie ze mam wszystko pod kontrola,ze mnie nie oszuka nie zrani. Nie ufam mu,ciezko mi przez to z nim byc,klocimy sie bo jest na kazde zawolanie swojej mamy, a mi nie pomaga,nie wiem czy odejsc poki moge,wydaje mi sie,ze teraz gdy jestem w ciazy wogole dla niego nie istnieje. Rozumiecie, cos w stylu zrobilem co mialem i jakos sobie poradz. nigdy nie myslalam ze ktos bedzie mi kupowal kwiaty bez powodu i zabieral do paryza,ale czy w waszych zwiazkach tez tak jest ze maz przychodzi z pracy, je kladzie sie,ew.jeszcze wyjdzie z psem mamy bo go o to prosi wiec MUSI,i idzie spac? Czy ktoras z was nigdy nie doswiadczyla od meza czulosci w ciazy? nawet nie pamietam zeby dotykal mojego brzucha ,mowil do dziecka,do mnie,jak sie czuje.mam szanse jeszcze na zbudowanie nowego zycia? Brnac w to dalej? Co mam robic?wydaje mi sie czy to nie jest normalny zwiazek?
Podobne tematy
ile macie lat ?
Gdy coś się psuje próbujemy to naprawić jak potrafimy
Wyznaję zasadę, że jeżeli jest szacunek i dziecko to warto walczyć. Mieszkacie z mamą? Rozmawiałaś z nim szczerze o swoich potrzebach i oczekiwaniach, o tym, że się między wami psuje?
jestem ze swoim facetem od prawie 6lat
Nigdy nie bylo jakos kolorowo
,partner oklamywal mnie strasznie a we mnie nigdy nie bylo dosc woli zeby odejsc. Od klamstw takich jak wyjscie w nocy z kolegami, jaranie trawy, do powazniejszych.
zawsze wydawalo mi sie jego matka nie ja jest na 1miejscu
wydawalo mi sie ze mam wszystko pod kontrola,ze mnie nie oszuka nie zrani. Nie ufam mu,ciezko mi przez to z nim byc,
gdy jestem w ciazy wogole dla niego nie istnieje
przychodzi z pracy, je kladzie sie
nie doswiadczyla od meza czulosci
nie pamietam zeby dotykal mojego brzucha ,mowil do dziecka,do mnie,jak sie czuje
Jak dla mnie stworzyłaś całkiem ładną minusów stwórz plusy pewnie nie będzie ich nawet połowy . Już wiesz czego nie powinno być w związku bo to wszystko "dostajesz" od swojego partnera .
Na pytanie czy odejście to jedyne rozwiązanie myślę , iż tak . Jak nie teraz to zakończy się na pewno w którymś momencie . Od Ciebie zależy ile jeszcze będziesz musiała znosić kłamstw , bycia na którymś tam miejscu , braku czułości nawet zwykłej komunikacji , już teraz braku więzi emocjonalnej z maleństwem , lenistwa, braku poświęcania czasu itp .
Jeśli chodzi o kłamstwa sądzę iż jaranie nie jest błahe i jeśli kłamie będzie to robił dalej a Ty będziesz tylko z każdym kolejnym wyjściem na jaw tego podupadała psychicznie jeszcze mniej wierzyła . Będzie bolało za każdym razem bardziej ... Niestety jak dla mnie to tak wygląda