netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

jak zaczac od zera?

7 odpowiedzi3 530 wyświetleńzałożony przez avi80, 30.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jak zaczac od zera?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: jak zaczac od zera?

Moja historia jak wiele innych tylko ze z wlasna trudniej sie pogodzic.Jestem w trakcie rozwodu,z orzeczeniem o jego winie.Mam dwojke dzieci,6 i 1 roczek.
Gdy bylam w 4 miesiacu ciazy dowiedzialam sie o poczatkach jego romansu.Wszystkiemu zaprzeczal.Znalazlam biling i tam 1000 smsow do niej.....w miesiacu.Pisal wtedy kiedy ja spalam albo kiedy zekomo ciezko pracowal i ze mna nie mogl rozmawiac.Moje malzenstwo niestety bylo tylko moje.....moje plany..moje zmartwienia.....moj zepsuty kran....i zawsze sama.Teraz jak o tym mysle zastanawiam sie czy kiedykolwiek mnie kochal?
Urodzilam zdrowa,sliczna core ale niestety maz myslami nie byl juz ze mna.Gdy mala miala dwa miesiace znalazlam drugi telefon i w nim wyznania milosne, wspomnienia odbytych stosunkow, nagie zdjecia i ja jako glowny temat ta okropna zona z ktora nie da sie zyc.
Wyprowadzil sie ale za dwa dni wrocil,dajmy sobie szanse no i dalam.
Nie mogl przezyc ze to on zostal potepiony przez wszystkich...on idealny ojciec i maz.
Duzo by opowiadac o jego zachowaniu,o traktowaniu mnie.
Kobiete z ktora jest poznal w pracy,na swoje nieszczescie wiem o niej prawie wszystko,od niego.
Ktoregos dnia jak go poprosilam zeby zerwal z nia kontakt calkowicie odpowiedzial "Ty mnie masz a ona nie..."nawet nie probowal ratowac naszego malzenstwa.Cztery miesiace pozniej znalazlam ponownie ten sam telefon,kazal mu sie wyprowadzic a na moje pytanie dlaczego odpowiedzial tak wyszlo.
Patrze na swoje dzieci i serce mi sie kraje.Starsza bardzo to przezywa nie wiem co bedzie dalej......

Jak zaczac zyc na nowo z takim bagazem zlych doswiadczen?Jak moglam sie tak pomylic co do tego czlowieka?
i jeszcze ten rozwod.....

2

Odp: jak zaczac od zera?

Szkoda dzieci, no i Ciebie też:/
Ale lepiej teraz niż po kilku latach cierpień i upokorzen.
Musisz być silna, na pewno z biegiem czasu 'rany się zagoja'.

3

Odp: jak zaczac od zera?

Witaj Avi,
historia pewnie jakich wiele... Ja niestety również się w niej odnalazłam. Różnice między nami są naprawdę tak minimalne, że mogę je wymienić - niewiele wiedziałam o wybrance eksa, los oszczędził mi obejrzenia/przeczytania ich erotycznych wspomnień, a okres dania mu szansy trwał nie 4 a 3 miesiące... Cała reszta - pisanie po nocach (jak mu rodzina, włącznie ze mną :mad, współczuła że taki zapracowany), telefon znaleziony w piwnicy, dodatkowo wieczorne bieganie (jak mu nagle zaczęło zależeć na własnej kondycji :lol)... szkoda gadać. Bylismy ze sobą 15 lat, z czego 11 po slubie.
Własnie mija rok od kiedy odkryłam drugi raz, że jestem nadal zdradzana i kiedy powiedziałam dosyć. Nasze dzieci mają 8 i 5 lat. Jeszcze nic nie wiedzą (jestem przerażona gdy pomyslę o tym, że mam im o tym powiedzieć) bo eks ma się wyprowadzić do końca grudnia więc nie chcę im póki co mieszać w głowach. W związku z tym połowa znajomych też nic nie wie co nie ułatwia mi tego przez co przechodzę. Nieraz usmiecham się i zbywam milczeniem stwierdzenia sąsiadki że ostatnio niewiele widziała mojego męża...
Jak sobie radzę? Raz lepiej, raz gorzej. Przeczytałam sporo artykułów o rozwodach itp. ale i tak każdy to musi przeżyć po swojemu. Cieszę się że póki co nie żałuję swojej decyzji, że go już nie kocham, że nie tęsknię za nim. Ale jak chyba każdy boję się samotnosci. Mam za sobą lato, w trakcie którego myslałam że odżyję jak dzieci będą  z nim na wakacjach (mielismy system co dwutygodniowych zmian), że wyjdę z przyjaciółmi i poczuję się znowu wolna... Tymczasem przyjaciele zawiedli (z własnej lub nie własnej winy) co pozwoliło mi jeszcze bardziej poczuć samotnosć. A szczęsliwa czułam się dopiero gdy dzieci wracały bo miałam kogo przytulic i pocałować. Ale dzieci będą coraz starsze (ja niestety też tongue) i któregos dnia pewnie opuszczą dom i co wtedy?
Po letnim "doswiadczeniu" próbuję bardziej otworzyć się do ludzi. I staram się żyć chwilą, cieszyć czym wlezie bo tą taką "ogólną" radosc z życia zabrał mi eks. Ale wciąż też żyję nadzieją odzyskania jej...

4

Odp: jak zaczac od zera?

witaj Jazz,
Jestem ciekawa czy zlozylas juz pozew o rozwod? A jesli tak to na jakim jestes etapie?Je niestety borykam sie z zazaleniem na alimenty i zlozonym przez niego zabezpieczeniem kontaktow.
Wydaje mie sie ze dzieci musisz juz uswiadamiac co sie dzieje.Ja bylam u psychologa zeby doradzil jak mam to przekazac corce.Boje sie rowniez ze im dluzej bedzie mieszkal z Toba to przywykniesz do tej sytuacji i stanie sie normalna a to bylby najwiekszy Twoj blad.Uwierz ze znam osobiscie kobiete ktora na to pozwolila i niestety stoczyla sie calkiem,ponizama przez meza,bita,cos okropmego,mowie tuu o swojej ekstesciowej.Teraz widze ze jablko pada niedaleko od jabloni :-(

5

Odp: jak zaczac od zera?

Ja już po rozwodzie... I całe szczęscie. Ja też składałam z orzekaniem o winę ale niestety... Nie nadaję się do prowadzenia wojen. I marzyłam wyłącznie o tym, żeby eks już się wyniósł z domu. W największym skrócie - zgodziłam się zrezygnować z orzekania o winę, on że odda mi całe mieszkanie z "zawartoscią". Przeraził mnie fakt, że jeżeli zacznę walkę, to tak naprawdę będę rozwalona psychicznie nawet przez kolejne 3 lata, bo nawet jesli rozwód uzyskam w przeciągu roku, to sprzedaż wspólnego mieszkania połączona z kupnem oddzielnych, nowych (jak to zsynchronizować?!) może trwać kolejne dwa albo dłużej. Słyszałam że można, jesli się tylko chce, opóźniać sprzedaz wspólnego mieszkania w nieskończonosć... Nie byłam w stanie sobie w tamtym momencie tego wyobrazić. Więc zrezygnowałam z wojny i walki o alimenty na siebie na rzecz szybszego swiętego spokoju. Odliczam, wciąż jeszcze miesiące, ale niedługo już dni, kiedy wreszcie się wyprowadzi. Nie grozi mi przyzwyczajenie, bo wiem, że odżywam kiedy on wyjeżdża (na szczęscie ze względu na rodzaj pracy, często go w domu nie ma).
Z dziećmi eks ma dobry kontakt więc mu nic nie ograniczałam.
Ale widzę że u Ciebie to dużo gorzej wyglądało... Jedyne czym mogę Cię pocieszyć to fakt, ze skoro miałas tak źle, to jak już sie wszystko skończy nie będziesz miała czego żałować. Ja nie żałuję samej decyzji, ale niestety nasze małżeństwo przez tyle lata było idealne i to bardzo boli... Bo jeżeli ktos taki potrafi Cię skrzywdzić, to jak można jeszcze kiedykolwiek komus zaufać? A dookoła wciąż słyszy się o kolejnych nieudanych małżeństwach sad
Napisz mi proszę, co Ci doradził psycholog odnosnie córeczki? Ja też planuję się do jakiegos wybrać, ale póki co stosuję niestety metodę Scarlett O'Hara "pomyslę o tym jutro" bo strasznie się tego boję. Swiadomosci jak bardzo dzieci będą cierpieć...

6

Odp: jak zaczac od zera?
Jazz2015 napisał/a:

Bo jeżeli ktos taki potrafi Cię skrzywdzić, to jak można jeszcze kiedykolwiek komus zaufać? A dookoła wciąż słyszy się o kolejnych nieudanych małżeństwach sad
Napisz mi proszę, co Ci doradził psycholog odnosnie córeczki? Ja też planuję się do jakiegos wybrać, ale póki co stosuję niestety metodę Scarlett O'Hara "pomyslę o tym jutro" bo strasznie się tego boję. Swiadomosci jak bardzo dzieci będą cierpieć...

Jazz, nawet bardzo małe dzieci nie są ślepe. Ja jestem dzieckiem "rozwodowym", ostatecznie formalności załatwiono jak byłam w 8 klasie podstawówki, ale mniejsze i wieksze momenty "psucia się" między moimi rodzicami oglądałam od przedszkola albo i wcześniej. Dzieci naprawdę nie są ślepe - nawet jeśli nie rozumieją wszystkiego, to wiedzą że dzieje się źle, wiele dzieci świetnie wyczuwa atmosferę. Odkładanie spraw i oswajania dzieci z rozstaniem  na później na pewno im nie pomoże, a tobie z czasem będzie coraz trudniej się z tym uporać.

7

Odp: jak zaczac od zera?

czesc,mniej wiecej tak brzmialacodpowiedz payhologa jak opisuje to Joasia.Dzieci widza bardzo wiele i niestety obwiniaja za to co dzieje sie z rodzicami siebie,wiec niezwlekaj.Mi kazal oszczedzic szczegolow poniewaz moja cirka ma dopiero 5 lat ale o "cioci" kazal napomniec by dziecko z gory mialo odpowiedz jak traktowac ta kobiete i by nie zostala druga mama.Mame sie ma jedna i tego sie trzymam . :-)

8

Odp: jak zaczac od zera?

No dobra... ale jak im powiem 4 miesiące albo i dłużej przed wyprowadzką, to wydaje mi się że będą ogłupiałe patrząc że mieszkamy razem i jest "normalnie"...My się ani wczesniej zbytnio nie kłócilismy ani teraz. Po prostu funkcjonujemy obok siebie. W jaki sposób ma im to pomóc? Obwianiać się będą tak czy siak niestety...
Avi... potencjalna "ciocia" mieszka na razie jakies 300km stąd więc muszę się jeszcze najpierw dowiedzieć jakie mają wspólne plany.
Joasiu, mam nadzieję że Ty sobie lepiej ułożyłas życie od swoich rodziców?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jak zaczac od zera?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026