Moja historia jak wiele innych tylko ze z wlasna trudniej sie pogodzic.Jestem w trakcie rozwodu,z orzeczeniem o jego winie.Mam dwojke dzieci,6 i 1 roczek.
Gdy bylam w 4 miesiacu ciazy dowiedzialam sie o poczatkach jego romansu.Wszystkiemu zaprzeczal.Znalazlam biling i tam 1000 smsow do niej.....w miesiacu.Pisal wtedy kiedy ja spalam albo kiedy zekomo ciezko pracowal i ze mna nie mogl rozmawiac.Moje malzenstwo niestety bylo tylko moje.....moje plany..moje zmartwienia.....moj zepsuty kran....i zawsze sama.Teraz jak o tym mysle zastanawiam sie czy kiedykolwiek mnie kochal?
Urodzilam zdrowa,sliczna core ale niestety maz myslami nie byl juz ze mna.Gdy mala miala dwa miesiace znalazlam drugi telefon i w nim wyznania milosne, wspomnienia odbytych stosunkow, nagie zdjecia i ja jako glowny temat ta okropna zona z ktora nie da sie zyc.
Wyprowadzil sie ale za dwa dni wrocil,dajmy sobie szanse no i dalam.
Nie mogl przezyc ze to on zostal potepiony przez wszystkich...on idealny ojciec i maz.
Duzo by opowiadac o jego zachowaniu,o traktowaniu mnie.
Kobiete z ktora jest poznal w pracy,na swoje nieszczescie wiem o niej prawie wszystko,od niego.
Ktoregos dnia jak go poprosilam zeby zerwal z nia kontakt calkowicie odpowiedzial "Ty mnie masz a ona nie..."nawet nie probowal ratowac naszego malzenstwa.Cztery miesiace pozniej znalazlam ponownie ten sam telefon,kazal mu sie wyprowadzic a na moje pytanie dlaczego odpowiedzial tak wyszlo.
Patrze na swoje dzieci i serce mi sie kraje.Starsza bardzo to przezywa nie wiem co bedzie dalej......
Jak zaczac zyc na nowo z takim bagazem zlych doswiadczen?Jak moglam sie tak pomylic co do tego czlowieka?
i jeszcze ten rozwod.....