netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

10 odpowiedzi7 250 wyświetleńzałożony przez Scarlett20, 25.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Hej, piszę tutaj ,ponieważ mam pewien problem, a już sama nie wiem co w związku z tym zrobić i chciałabym poznać opinie innych osób, które bezpośrednio nie są z tym związane. Sytuacja dotyczy przyjaźni damsko- męskiej. Z moim przyjacielem o ile tak mogę go jeszcze nazywać, bo już sama nie wiem co to za relacja po wszystkim co mi zrobił, oraz mówił -poznałam się w szkole i przyjaźniłam trochę ponad dwa lata. Można uznać, że nasze początki były typowo koleżeńskie, dopiero z czasem się zżyliśmy bardziej. Zanim całkowicie mu zaufałam minęło 1,5 roku, zwierzałam mu się z naprawdę wielu poważnych dla mnie sytuacji ,jak np. choroba z którą się zmagam od 5 lat, a uważam ją za wstydliwą. Można uznać przyjaciel idealny- zawsze powiedział coś ,co podniosło na duchu, był ciągle obok, jakoś widziałam w jego oczach troskę, kiedy mu opowiadałam,co przeszłam przez chorobę. Przez pewien czas czułam się naprawdę zrozumiana... Ale do rzeczy. Sytuacja z nim jest strasznie pokręcona, a ja już sama nie wiem co jest prawdą, a co nie. W skrócie wyglądało to tak, że nagle nasi wspólni znajomi zaczęli twierdzić, że on się we mnie zakochał (mam już chłopaka) , kiedy zapytałam go czy to prawda- on zaprzeczył, w niedługim czasie od tamtego momentu, przyznał, że coś do mnie czuje, potem znów to odwołał, później był czas, gdzie nasza znajomość się ochłodziła, po tych domysłach innych znajomych lekko się odsunęliśmy od siebie. Ale po czasie i to krótkim nagle wyznał mi miłość. Powiedział, że się we mnie zakochał, że chciałby ze mną być ,ponieważ jestem wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, ale wie, że to niemożliwe ,ponieważ mam chłopaka. Potem pojawiały się plotki na nasz temat, drażniły mnie, dochodziło do tego, że niektórzy sądzili, iż mamy romans. Te plotki doprowadzały mnie czasami do silnych nerwów i płaczu, miałam już ich dość ,więc w związku z nimi żaliłam się także...w sumie sprawcy zamieszania- mojemu przyjacielowi, on tłumaczył, że to nieprawda ,że on nawet nic do mnie nie czuje, jaki romans itd. Kiedyś w nocy dostałam smsa od przyjaciela ,który poruszał kwestie seksualne. Pisał tam, że mu się śniłam i że o tym myśli. Mój chłopak wiedział o tym smsie ,wkurzył się okropnie. Pogadałam z przyjacielem ,sytuacja czysta. Któregoś dnia zaczęłam się zastanawiać czy on serio nic do mnie nie czuje, często mnie komplementował, mówił, że jestem piękna, śliczna, mam cudne oczy etc. Doszło do tego, że pisał ,że się roztapia, kiedy o mnie myśli ,a nie może się ze mną spotkać (potem przyznał, że to była taka bajera, ale po co ją mówił już nie umiał stwierdzić) Mówił, że mnie kocha- nieraz prosto w oczy, jednocześnie pisał ,że wie, iż z moim chłopakiem nie ma szans. Mówiłam mu, że jestem z nim i z nim będę. Przyjaciel nie raz nalegał na spotkanie sam na sam- zawsze spotykaliśmy się w gronie znajomych. Doszło do tego, że przyznam- zaczął mącić mi w związku, kiedyś sam przyznał, że chce mi namieszać w związku..Wtedy nagadałam mu okropnie, że sądziłam, że jest moim przyjacielem ,a on robi mi takie coś. Ale do rzeczy. Jak widzicie nasza przyjaźń to ciągłe 'czuję coś do Ciebie, nic do Ciebie nie czuję, kocham Cię jako chłopak, kocham Cię jako przyjaciel'' raz mówi co innego, innym razem co innego.. Kiedy podczas niedawnej rozmowy przez telefon powiedział, że cały czas kłamał z tym ,że coś czuje, że kocha to mi puściły już nerwy ,bo od pewnego czasu ta znajomość kręciła się tylko wokół tego, ja jestem osobą ,która nienawidzi kłamstw...wolę prawdę, zawsze. On to wiedział, w końcu przyjaźnił się ze mną tyle czasu, doszłam do wniosku, że skoro on kłamie w takich sprawach to jak to z tą przyjaźnią jest? Też jest zakłamana? Zerwałam z nim kontakt i znajomość na pewien czas. Wytknęłam mu wszystko, że nie chcę zadawać się z osobą ,która bez przerwy kłamie i miesza mi się w związek. Ale ostatecznie odnowiliśmy kontakt. Jemu podobno było głupio, obiecywał ,że więcej mnie nie okłamie, że jestem dla niego ważna, ale ja to słyszałam tysiąc razy..i ciągle gdzieś kłamie- a w czym, nie wiem, chyba mu już nie ufam, ciężko ufać komuś kto, ciągle coś ukrywa, albo kłamie. Raz on sam chciał zerwać ze mną przyjaźń -a za powód podał to ,że ciężko mu się przyjaźni ze mną, podczas ,gdy chce czegoś więcej. I że chyba mi samej byłoby ciężko, gdyby on kogoś miał ,a ja chciałabym z nim być. Ostatecznie- kontaktu nie zerwaliśmy, potem powiedział, że chce się przyjaźnić. Dziś doszło do kolejnej sytuacji ,gdzie puściły mi nerwy. Rozmawialiśmy przez telefon ,po czym on nagle powiedział coś, co dotyczy mojej choroby-zabolało. Powiedział to w sposób, tak ...prześmiewczy? Jakby to było zabawne... Mogę przetrwać wszystko. Fałszywą przyjaźń, fałszywe znajomości, rozstania ,miłość, która boli...ale nie mogę przetrwać i 'ogarnąć' się w związku z chorobą, ktora jest dla mnie wstydliwa. Sporo osób przez tą chorobę mnie po prostu olało, z nim było tak, że wiedział ,że choruję, na co dowiedział się po 1,5 roku znajomości. Zaakceptował to- tak jak pisałam wcześniej wydawało mi się, że nawet zmartwił się tym, że często tak źle się czuję... a dziś wypalił mi tekstem ,który zabolał i już mało ,że zabolał doprowadził mnie do łez. Wytknęłam mu ,że obiecał odbudować naszą przyjaźń ,a bez przerwy coś zawala. Bez przerwy powie coś złego, albo zrobi coś złego i ja potem płaczę, że to już chyba jego 'fetysz' doprowadzać dziewczyny do płaczu, ale najważniejsze...

zadaję sobie pytanie czy to jest przyjaźń? Czy tak ma to wyglądać i o co przede wszystkim mu chodzi? On potem przeprasza milion razy, ale co z tego, że to robi, skoro zawsze coś takiego się zdarzy? Rozumiem ,gdyby nie wiedział co i ile przeszłam przez chorobę i powiedział to ,co powiedział...ale on wszystko wiedział- nawet to, że przez chorobę straciłam kiedyś sens życia i miałam myśli samobójcze. Teraz jakoś sobie z tym radzę ,ale jedna nie taka wzmianka i jestem na skraju rozpadu... sad

O co mu tak naprawdę chodzi? Ja już w nic co on mówi nie wierzę, raz mówi co innego, potem co innego, później wypala z takim tekstem ,wiedząc ,że doprowadzi mnie to do płaczu ,a on to tłumaczy tym, że nie pomyślał... Co byście zrobili na moim miejscu z taką osobą ? Pomóżcie mi go zrozumieć o co mu chodzi. Może Wy wysnujecie jakiś normalny wniosek i doradzicie co robić.

jeśli ktoś to przeczyta, to chyba będzie cud, ale co mi tam...
Pozdrawiam!

2

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Co tu można napisać? Zakochał się w Tobie. Liczył, że Ty z czasem też coś poczujesz. Czas jednak mijał, a on dalej tkwił w fiendzone, więc wyznał, że coś do Ciebie czuje. Twoja reakcja była inna niż ta, na którą liczył, więc się wycofał ze swoich słów. Potem się już chłopak "zagmatwał w zeznaniach" i popłynął. Nic z tego nie będzie.

3

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Faktycznie, mój poprzednik ma raczej racje. Chłopak zakochał się w tobie. Pewnie, całkowicie nieświadomie, dawałaś mu znaki, np. mówiąc, że jest dla ciebie bardzo ważny. On zinterpretował to inaczej i narobił sobie nadziei. Wyznał ci milość, potem odwoływał - nie chciał cię stracić. Przytyk odnośnie choroby, wiadomo chwyt poniżej pasa, to zemsta, a raczej rozpacz z jego strony.
Pożegnajcie się. Nie dla ciebie, dla twójego chłopaka, ale dla twojego przyjaciela. Przyjaźń mu nie wystarcza, więc on nigdy nie będzie szczęśliwy w tej relacji.

4

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Zakochał się ale nie możecie być razem więc się szarpie. Nie wychodzi mu bycie z Tobą więc robi różne głupoty. W sumie to już po waszej przyjaźni, on chce więcej... Zerwij z nim kontakt ( przynajmniej na razie) jeżeli nie chcesz z nim być. On też się męczy.

5

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Sprawa wygląda obecnie w ten sposób- że w piątek mieliśmy się zobaczyć naszą trójką jak zawsze. Czekałyśmy z przyjaciółką, a on nas po prostu wystawił. Powiedział, że przyjdzie po czym napisał już z domu, że nie będzie go. Pytał czy mam czas w niedzielę, jednocześnie wiedząc, że w niedzielę zawsze ze swoim chłopakiem jeździmy na rodzinne obiady także tego czasu i tak bym nie miała. Poniosły mnie nerwy, trzeba przyznać urażona duma też zrobiła swoje (żaden facet nigdy wcześniej nas nie wystawił, już w momencie ,gdzie byłyśmy na miejscu ,tak z chwili na chwilę), skończyłam przyjaźń z nim. On nawet nie starał się tego ratować, ani nawet nie przeprosił. Skasowałam nawet jego numer, żeby już nie korciło mnie dzwonić i pisać... i jakoś mi tak przykro sad Ciężko się po tym pozbierać, że po 2 latach wszystko skończone.

6

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Moim zdaniem dobrze zrobiłaś. Chłopak nawyobrażał sobie nie wiadomo co, a gdy się dowiedział, że i tak nic z tego nie będzie, chciał się odegrać, do tego w prymitywny sposób. Coś w stylu "popatrz co tracisz". Jedynym rozsądnym wyjściem w takiej sytuacji jest zerwanie kontaktu. Jeśli się odezwiesz, to wszystko wróci na nowo. On będzie nieszczęśliwy bo uczucia wrócą, a Tobie będzie źle, bo znowu będziesz miała mętlik w głowie.

7

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Oh straszne, nie przyszedł gdzieś, niech zgnije w Sztumie!

8

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?
Scarlett20 napisał/a:

Sprawa wygląda obecnie w ten sposób- że w piątek mieliśmy się zobaczyć naszą trójką jak zawsze. Czekałyśmy z przyjaciółką, a on nas po prostu wystawił. Powiedział, że przyjdzie po czym napisał już z domu, że nie będzie go. Pytał czy mam czas w niedzielę, jednocześnie wiedząc, że w niedzielę zawsze ze swoim chłopakiem jeździmy na rodzinne obiady także tego czasu i tak bym nie miała. Poniosły mnie nerwy, trzeba przyznać urażona duma też zrobiła swoje (żaden facet nigdy wcześniej nas nie wystawił, już w momencie ,gdzie byłyśmy na miejscu ,tak z chwili na chwilę), skończyłam przyjaźń z nim. On nawet nie starał się tego ratować, ani nawet nie przeprosił. Skasowałam nawet jego numer, żeby już nie korciło mnie dzwonić i pisać... i jakoś mi tak przykro sad Ciężko się po tym pozbierać, że po 2 latach wszystko skończone.

OK. Tylko musze Cie postawic do pionu! ZA CO MIAŁ CIĘ PRZEPRASZAĆ? Wiesz bo za uczucia sie nie przeprasza a takie zachowanie wynika z uczuc i emocji. No ale takie myslenie daje Ci lepsze samopoczucie bo Ty sie nie mozesz pozbierac? A on to moze? Dla mnie jestes typowa egoistka zapatrzona TYLKO w siebie, ale dobrze ze potrafilas (a moze On to zrobil) zakonczyc te relacje. Jesli wogole jest jakas wina (cala sytuacja wynika z uczuc, z niezrozumienia swoich intencji) to lezy ona jak najbardziej po obu stronach. Tylko ze raz nie ma juz za co przepraszac, nie ma sensu i celu kontynuowania, ale tez Ty czujesz sie zupelnie bezwiny i to mnie smuci. Moze byc tez tak ze pchana poczuciem "przykrosci" teraz albo jak cos Ci w zwiazku nie bedzie wychodzic, bedziesz w przyszlosci szukac konktakt z przyjacielem (no bo kto Cie przytuli jak nie on) raniac Go jeszcze bardziej.

Szokuje mnie najbardziej, to: "On nawet nie starał się tego ratować, ani nawet nie przeprosił"

Co mial ratować i za co przepraszać?!

Niesamowity egoizm autorki, nie ma co.

9

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

maniek z maniek- Przykro mi, że zostałam nazwana przez Ciebie egoistką ,pomimo, że to nie ja kłamałam go cały czas w naszej przyjaźni, brzydzę się kłamstwem, poza tym jak wyznawał mi swoje uczucia- mówiłam jasno, że jestem i będę ze swoim chłopakiem, zostałam nazwana egoistką pomimo, że to nie ja wystawiłam go z chwili na chwilę... I tak- to ja zakończyłam tą relację, ale możesz sobie myśleć co chcesz ,bo tego i tak nie zmienię ,ani nie udowodnię Ci żadnym zdjęciem ,czy rozmową telefoniczną ,że było inaczej. I owszem- jest mi ciężko. A czy jemu też ? Pewnie się tego nie dowiem. Ale fakt, że mi ciężko czyni mnie egoistką? Dobrze wiedzieć.

10

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?
Scarlett20 napisał/a:

maniek z maniek- Przykro mi, że zostałam nazwana przez Ciebie egoistką ,pomimo, że to nie ja kłamałam go cały czas w naszej przyjaźni, brzydzę się kłamstwem, poza tym jak wyznawał mi swoje uczucia- mówiłam jasno, że jestem i będę ze swoim chłopakiem, zostałam nazwana egoistką pomimo, że to nie ja wystawiłam go z chwili na chwilę... I tak- to ja zakończyłam tą relację, ale możesz sobie myśleć co chcesz ,bo tego i tak nie zmienię ,ani nie udowodnię Ci żadnym zdjęciem ,czy rozmową telefoniczną ,że było inaczej. I owszem- jest mi ciężko. A czy jemu też ? Pewnie się tego nie dowiem. Ale fakt, że mi ciężko czyni mnie egoistką? Dobrze wiedzieć.

Moj glos jest jednym z wielu ale widze ze w Twoim wypadku wszyscy musza sie z Toba zgadzac, zebys sie czula dobrze? Zderzylas sie moze z innym zdaniem niz swoje wlasne w swoim zyciu? Uwazasz np. ze on Cie oklamal w sprawie przyjazni? To chore wiesz? Mysle ze byliscie przyjaciolmi a uczucia pojawily sie pozniej. Nikt za to nie ponosi winy. Ale dla Ciebie ta sytuacja jest problematyczna bo nie lubisz na siebie przyjmowac nawet czesci jakiejs winy. Musisz ja przerzucac na inne osoby. A jesli byliscie przyjaciolmi, to powinnas odczuwac ze przede wszytkim, ze to  jemu jest ciezko w tej sytuacji. Dla mnie czujesz sie zle bo stracilas, chcialas miec i chlopaka i przyjaciela naraz. Ale tak sie nie da jesli w gre wchodza uczucia i sie o tym przekonalas. Jedynym pokrzywdzonym w tej sytuacji jest byly przyjaciel i nikt inny. Ty masz chlopaka to sie tym ciesz bo sie jeszcze okaze ze jego ew. zazdrosc o Twojego bylego przyjaciela jest uzasadniona.

11

Odp: Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Maniek -uwazam ,ze tak. Oklamal mnie. Sadze tak tym bardziej ,dlatego, ze sam mi sie do tego przyznal akurat kilka dni temu. Odwazyl sie i powiedzial w koncu o co mu chodzilo. Pewnie osoby nie wierzace w przyjazn damsko-meska nie zdziwi to, co zaraz napisze. Liczyl na seks uklad, a sie przeliczyl. Przyznal, ze probowal mowic mi o milosci ,bo chcial zaciagnac mnie do lozka na wszelkie sposoby, komplementujac i wmawiajac ,ze jest zakochany. Wiedzial ,ze bede trudna, ale sadzil, ze kiedys ulegne. Wiec w tej sytuacji zadnych uczuc nie bylo. Przyjaznil sie ze mna, poniewaz tak naprawde zadnej innej dziewczyny nie bylo blisko. Powiedzial nawet ,ze dalej liczy, ze ktoregos dnia pojde z nim do lozka czym zrazil mnie do siebie juz calkiem. To nie bylo nigdy przyjaznia, nie z jego strony. Zakochaniem ,miloscia rowniez. Ja go traktowalam jak przyjaciela, byl mi bliski, byl dla mnie wazny. Ale to ja wyszlam na egoistke wedlug Ciebie, co jest bardzo ciekawe. Nie musi sie ze mna kazdy zgadzac, ja sama chetnie wysluchuje opinii innych. Akceptuje, ze kazdy ma inna, ale w momencie ,kiedy osoby znajace ta sytuacje same juz mi mowily ,ze jemu zalezy tylko na jednym, albo ,ze tylko ja walcze o ta przyjazn ,a on traktuje mnie przedmiotowo- sadze, ze cos w tym musi byc. Teraz, kiedy sytuacja jest juz calkiem jasna i wszystko juz wiem nie trzeba mi nic wiecej smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy to przyjaciel? Czy tak zachowują się przyjaciele?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026