Witam wszystkich
Na wstępie powiem że to forum nie jest mi obce a temat zakładam niejako w zastępstwie, ale od początku.
Przez jakiś okres czasu byłem związany z pewną kobietą <kotkiem> Nie był to zbyt zaangażowany związek,bez wspólnego mieszkania konta czy zbyt patetycznych obietnic, nie mniej był oparty na uczciwości i szczerości , tak mi się przynajmniej wydawało. Łączyły nas też bolesne doświadczenia - wieloletni partnerzy odeszli do kogoś innego.
To był bardzo dziwny związek - przypominał jazdę kolejka górska tzn. szybki wjazd na górę i jeszcze szybszy zjazd na dół. Widząc co się dzieje i nie widząc wyjscia, skończyłem to.
Jednak po paru dniach, spontanicznie zjawiłem pewnego wieczoru u niej, ucieszyła się i przyjęła propozycję wspólnego spędzania wieczoru. Jednak powiedziała że ma gościa, znajomego. Powiedziałem żeby się go pozbyła, co uczyniła. "Facet" ten od dawna ją podrywal ale Ona mówiła zawsze że to nie groźne, nie mniej tamten mocno sie dąsal po wyjsciu a noc spędził na parkingu, gdy my byliśmy w środku.
Było to nasze przedostatnie spotkanie gdyż oszukała mnie, czego nie toleruje, właśnie że z nim nie była. Nieważne, później kotek związał się z tym "facetem" ale On ma żonę.
Tu dochodzimy do clou.
Przez dziwny przypadek, niedawno zadzwoniła do mnie jego żona z pytaniem czy wiem że moja dziewczyna sypia z kimś innym? Od słowa do słowa wymienilismy się informacjami, skontaktowałem się również z kotkiem. Mam więc kontakt z każdą ze stron.
Żona tego faceta cierpi, ten matołek się "zakochał" i krzywdzi rodzinę a moja była, co najsmieszniejsze, wcale nie zamierza się z nim wiązać.
Raz jestem zszokowany jej postawą w obliczu jej doświadczeń (mąż odszedł do innej gdy była w ciąży) a z drugiej mam dylemat.
Ja nie miałem szansy na sprawiedliwość ale obiecalem sobie że nie będę przechodził w życiu obojętnie obok skurw........
Czy mam więc prawo zniszczyć zdradzaczy albo chociaż mocno im zaszkodzić?
Ps. w pewnej chwili do rozmowy dołączy żona tego zdradzacza, gdyż wątek jest głównie dla niej aby choć troche jej pomóc.
