netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Kult pracy fizycznej...

16 odpowiedzi10 659 wyświetleńzałożony przez Eileen, 15.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Kult pracy fizycznej...

...czyli "bo ty tam sobie tylko siedzisz >>na kompie<< i ci płacą, co to za praca! Pracuję to ja na magazynie!".

Spotkaliście się z takim podejściem? Z niemal czcią dla osób pracujących fizycznie, połączoną niejednokrotnie z deprecjonowaniem zawodów związanych z wysiłkiem umysłowym?

Przyznam, że kiedy ja się z tym pierwszy raz zetknęłam, to byłam zaskoczona. Trochę jak dziecko, które nagle dowiaduje się, że istnieje coś innego, niż ono zna. Zawsze otaczałam szacunkiem ludzi wykształconych, pracujących umysłowo, natomiast do zawodów fizycznych miałam stosunek neutralny. I zakładałam, że wszyscy tak mają - tzn. wolą jedne stanowiska albo drugie; nie podejrzewałam, że można okazywać pogardę jednym z nich (zwłaszcza tym, które ja podziwiam tongue). I nie chodzi nawet tutaj o samą wiedzę, bo przecież budowlaniec ze mnie jak z koziej d... trąba, więc na tej zasadzie dobrego budowlańca też bardzo szanuję. A dla wielu osób, jak zauważyłam, nie liczy się poziom wykonywania danej pracy, umiejętności, tylko hm... to, jakie powoduje zmęczenie.

A jak wy uważacie? Czy rzeczywiście większy podziw należy się osobie, która haruje od świtu do nocy, nieraz za marne grosze, ale jednak haruje? Czy np. osobie, której wystarczy parę godzin siedzenia z kawą przy komputerze, wydanie kilku poleceń i do domu, żeby sprawdzić stan konta? I - niezależnie już od tego, co wybieracie - czy żywicie w pewnym sensie negatywne odczucia wobec drugiej grupy? Czyli czy macie takie "a głupia, nie uczyła się, to na szmacie jeździ" albo "co to za praca, on nic nie robi, tylko patrzy, żeby inni pracowali"? A jak Wasze poglądy mają się do zarobków tych grup? Czy np. pan rozładowujący tiry powinien zarabiać więcej, bo się nadźwiga, a pani kierowniczka czegoś tam - mniej, bo trochę poklika myszką, wypija herbatkę i nadzoruje innych? Czy dobrze jest tak, jak jest (jeśli chodzi o stosunek, a nie o wysokość oczywiście)?

2

Odp: Kult pracy fizycznej...

Zwykle to umiejętności decydują o zarobkach. Tzn. pani na kasie albo pan magazynier zarabiają mało, bo do wykonywania tych zawodów nie są potrzebne żadne wybitne kompetencje. Im więcej umiejętności ktoś posiada, tym wyższe będą jego zarobki. Chodzi mi tutaj nie tylko o posiadanie konkretnych umiejętności, ale również o umiejętność zastosowania ich w praktyce. Bo niejednokrotnie ktoś narzeka, że tyle umie, a nie może znaleźć pracy. Wtedy zawsze gdzieś tkwi jego błąd nad którym trzeba pracować. Trzeba mieć świadomość rynku, być elastycznym i douczać się rzeczy, za które pracodawca nam zapłaci. Praca fizyczna zwykle tego wszystkiego nie wymaga, bo dźwigać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Oczywiście nie oznacza to, że nie powinniśmy szanować osób pracujących fizycznie, bo ich praca również jest ważna. Dla mnie nie ma tutaj zawodów lepszych i gorszych. Praca umysłowa jest lepsza dla mnie osobiście, ale nie powiedziałabym, że ogólnie. Niektórzy lubią pracować np. na budowie (choć może nie na stałe) i nie widzę w tym niczego dziwnego. Poza tym każdy jest kowalem własnego losu i w 90% to od niego zależy w jakiej pracy wyląduje (teraz czekam na hejty!).

Kiedyś mnie dziwiło takie podejście, że praca umysłowa to bułka z masłem. A potem sobie uświadomiłam, że mówią tak osoby, które nie pracowały umysłowo. Dla nich jedyne zmęczenie, które znają, to zmęczenie fizyczne. Ja w swoim życiu doświadczyłam zmęczenia fizycznego oraz umysłowego, więc mam porównanie. Wystarczyło, że odespałam zmęczenie fizyczne i było ok, a z umysłowym były takie chwile, że nie wiedziałam jak się nazywam, a potem przez tydzień je odsypiałam, bo jedna noc nie była wystarczająca. Jeśli ktoś uważa, że praca umysłowa jest lekka, to niech pracuje umysłowo. Cóż za problem? Sporo zależy też od wykonywanego zawodu oraz piastowanego stanowiska, bo przecież nie wszyscy przepracowują się na tym samym poziomie. big_smile

3

Odp: Kult pracy fizycznej...

Ja się raczej spotkałam z czymś odwrotnym, mianowicie z brakiem szacunku pracowników tzw. umysłowych wobec tych fizycznych. Częściej słychać: o trzeba się było uczyć, to byś teraz na budowie, kasie, szmacie nie zasuwał/-a. Sama pracuję można powiedzieć w obsłudze klienta i spotykam się bardzo często ze złym traktowaniem, patrzeniem z góry, impertynencją.

4

Odp: Kult pracy fizycznej...
cslady napisał/a:

[...] Praca fizyczna zwykle tego wszystkiego nie wymaga, bo dźwigać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.[...]

Nie zgodzę się. Praca fizyczna, pracy fizycznej nie równa. Są zajęcia, po których wraca się do mieszkania wygiętym, bo plecy po całym dniu odmówiły posłuszeństwa.
Imałem się w swoim młodym życiu wielu zajęć. Teraz siedzę sobie wygodnie przed komputerem, a pieniądz leci, ale nie każdy ma predyspozycje, żeby zdobyć wykształcenie wyższe. Dlatego mam wielki szacunek do ludzi, którzy zapieprzają (bo często nawet pracą tego nazwać nie można), za psi grosz. Oni są kręgosłupem narodu. Tylko głupek nie wie, że o kręgosłup trzeba dbać. Na nasze nieszczęście jesteśmy rządzeni przez głupków.

Gdzieś kiedyś czytałem artykuł brytyjskiego ekonomisty o tym jak ewoluowała tzw. drabinka zarobków od prezesa firmy/fabryki do szeregowego pracownika. Z początku, tj. XIX wiek stosunek wynosił 6 do 1. Z czasem to się zwiększało do 10-1, 12-1. Dzisiaj to jest co najmniej 100-1. Moim zdaniem zdecydowanie za duża rozbieżność.

5

Odp: Kult pracy fizycznej...

Tak, czasem zdarzyło się, że słyszałam, że ktoś powiedział, że praca fizyczna jest ciężka, a praca przy komputerze to nic takiego i pewna pogarda, że ta osoba się nie napracuje, pewnie by sobie nie dała radę w fizycznej pracy. Tak jakby te umiejętności inne nie były ważne i od razu widzieli osobę niezaradną, że fizycznie nie da rady, a w biurze nic nie robi, więc jest leniwa. Jest czasem takie podejście. Czasem może bierze się z tego, że niektóre urzędniczki faktycznie podchodzą do klientów niefajnie i zachowują się, jakby niewiele w pracy robiły, więc tak potem wiele osób chyba myśli, że jest to praca dla tych co chcą niewiele robić. No, ale to już zależy na pewno od miejsca gdzie pracują, szefa, od ludzi. Jedni są opryskliwi jakby pracowali za karę i wtedy faktycznie jest bardzo niemiło coś np w takich urzędach załatwiać, a niejednokrotnie robotnicy są milsi, mimo że w pracy bardzo się męczą albo sprzątaczki czasem są naprawdę sympatyczne. No, ale też nie można uogólniać, bo i urzędniczki też czasem są miłe. Tylko nie wiem czemu czasem są takie złośliwe, częściej mam wrażenie od pracowników fizycznych. Może czasem mają mniej pokory, nie wiem.

No, ale też są osoby co nie pracują w urzędach, tylko ogólnie w jakiejś firmie przy komputerze i tak, praca fizyczna jest wyczerpująca, że czasem człowiek nie ma siły nic po niej robić, ale praca umysłowa też na pewno jest męcząca. Czasem myślę wręcz, że zmęczenie fizyczne minie szybciej niż umysłowe, bo pernamentny stres jak ktoś ma w pracy umysłowej czasem to jest to jeszcze bardziej chyba szkodliwe dla zdrowia. No chociaż tu nie ma co uogólniać, bo to zależy od wielu czynników. Jedna praca fizyczna np będzie bardzo szkodliwa dla zdrowia, inna mniej, podobnie z umysłową. Jedna praca umysłowa jest bardziej wymagająca, inna faktycznie może być taka, że praca jest łatwa i schematyczna, bo wiadomo czasem pracują przy komputerach, ale chyba nie zawsze mają trudne zadania zależy od stanowiska. Niemniej, jak dla mnie powinno się obie grupy szanować, bo żadna praca praktycznie lekka nie jest, w każdej trzeba się postarać, więc tym bardziej pogarda jest bez sensu i każdy robi to co lubi czy tam chce, do czego ma predyspozycje (bądź nie ;p).

6

Odp: Kult pracy fizycznej...

Ponieważ pracowałam i fizycznie i "za biurkiem", powiem tak.Jeśli chodzi o pracę umysłową - często jest tak, że to czego nie zrobisz dzisiaj, możesz zrobić jutro. Oczywiście nie zawsze, ale jednak.Jeśli chodzi o pracę fizyczną, raczej tak się nie da;) Poza tym ja również spotkałam się z większą pogardą ze strony osób pracujących "umysłowo"w stosunku do "fizycznych" niż odwrotnie.Natomiast pogarda osób prac.fizycznie w stosunku do tych zza biurka, wynika przeważnie z takiego traktowania ( znamy to chyba wszyscy, komu dane było załatwiać coś w urzędach wink) Wszystko jednak zależy od danego człowieka.Obie prace są na pewno bardzo potrzebne.
Miałam nawet taki przypadek w swojej karierze zawodowej, że "załapałam"się do pracy fizycznej w pewnym urzędzie ( sprzątanie), natomiast po pewnym czasie zwolniło się miejsce w biurze w tej samej firmie.Poszłam na rozmowę i mnie przyjęto.Widocznie miałam odpowiednie kwalifikacje smile Kilka miesięcy za to musiałam cierpieć dopóki nie  wybaczono mi, że byłam tu "tylko" sprzątaczką.Nie było to miłe.

7

Odp: Kult pracy fizycznej...

Ja mam jakieś może nie ogromne ale jednak doświadczenie będąc pracownikiem stricte fizycznym jak i powiedzmy że biurowym (obecnie).

Pracowałem kiedyś za grosze, prawdziwe za grosze ( praca wakacyjna, też stricte produkcyjna ) parę lat temu, obecnie w zupełnie innej firmie jestem na teoretycznie i oficjalnie stanowisku biurowym.

Co zaobserwowałem? Nie jest to może typowe ale spora część tych 'pracowników fizycznych' w obecnej firmie wychodzi z założenia że takie osoby jak ja to:

- kompletne niedorajdy które nie nadają się do niczego innego (czyli np: pracy fizycznej) niż do siedzenia za biurkiem i klepania w klawiaturę
- niepotrzebnie rozrastająca się kadra
- osoby biorące pieniądze 'za nic'
- lenie
- osoby które wkręciły się na takie 'wysokie' stanowisko w jakiś sposób czyli mówiąc wprost będąc cwaniakiem, kapusiem czy innym sprzedawczykiem - wiem że to brzmi durnie ale są i tacy
- niech sobie będą ale i tak mają za duże luzy bo mamy klimę albo możemy sobie zrobić kawę yikes

Oczywiście wyrażając swoje niepochlebne opinie tego typu jakoś dziwnym trafem zapominają że sami zarabiają jakieś 2-2,5x raza więcej niż my ...

Ja do pracowników fizycznych zawsze miałem szacunek. Raz że to podstawowa grupa która trzyma gospodarkę ergo państwo w kupie i zapewnia względną stabilność, dwa - że większość mojej rodziny no pomijając może moje i młodsze pokolenie to pracownicy fizyczni różnego sortu. A trzy - dlaczego mielibyśmy kogoś nie szanować / mniej szanować bo np: jest hydraulikiem czy ślusarzem a nie np: lekarzem czy adwokatem?

No właśnie ...

A jeżeli mowa o kasie - nie mam nic przeciw temu że pracownicy fizyczni zarabiali dużo albo nawet i więcej niż ja - przynajmniej w tym momencie gdy jestem pracownikiem 'biurowym'. Inna sprawa gdy ktoś teoretycznie jest specjalistą w danej dziedzinie a po jego pracy tego wcale nie widać lub co jest częstszym problemem - wszechobecne chamstwo i prostactwo takich osób. Im wyżej się pną, im więcej zarabiają tym większe siano im wychodzi z butów.

Niestety ku...

Się zbulwersowałem. tongue

8

Odp: Kult pracy fizycznej...

Pracowałem i fizycznie i umysłowo i przynajmniej dla mnie praca umysłowa jest bardziej męcząca. W fizycznej (choinki sztuczne robiłem) miałem jakiś plan do wykonania, ściścle określony. Wykonywałem co trzeba i szedłem do domu i niczym się nie przejmowałem. Teraz w pracy umysłowej nie ma jakby ścisłego planu, ciągle jest coś nowego, ciągle czymś głowa zawalona. Czasami trzeba coś w domu robić. Jestem znacznie bardziej wypompowany, mimo że fizycznie nie jestem zmęczony.
Co do tematu spotkałem się zarówno z brakiem szacunku "fizycznych" do "umysłowych" i odwrotnie. Wszystko zależy od konkretnego człowieka. Ja szanuję ludzi, którzy dobrze pracują. Bez znaczenia czy jest to pracownik fizyczny, czy umysłowy.

9

Odp: Kult pracy fizycznej...

A jak określić rodzaj pracy rzeźbiarza tongue ?

10

Odp: Kult pracy fizycznej...

Co do szacunku, to ja szanuje dobrze wykonaną robotę. Niezależnie od tego, czy to pracownik fizyczny czy umysłowy. Znam sporo pracowników fizycznych, którym większość umysłowych do pięt nie dorasta. Ostatni przykład z mojego życia - ekipa remontowa. Praca czysto fizyczna, niby nie wymagająca wielkich umiejętności. A jednak 90% ekip remontowych z którymi się zetknęłam ja lub moi znajomi, to partacze i lenie. Krzywo kładą płytki, ciągle patrzą jak by się tu poobijać, zawsze coś jest po nich do poprawki i nigdy nie wyrabiają się w umówionym terminie. Ostatnio musiałam takich zwolnić, bo to donikąd nie zmierzało. Straciłam tylko dużo nerwów i czasu. A po nich na szczęście trafiłam na faceta, który wie co robi. Do tej pory niczego nie zrobił źle lub niedokładnie, zna się na wszystkim, wie gdzie co kupić w najkorzystniejszej cenie, doradza mi nawet konkretne rozwiązania o których ja sama bym nie pomyślała. Jest stolarzem, więc nie musiałam nawet robić kuchni na wymiar, bo kupiłam meble w normalnym sklepie, a on mi dopasował. Zaoszczędziłam dzięki temu kilka tysięcy. Jestem z nich (pracuje z dwoma synami) bardzo zadowolona. Teraz jadą na ponad pół roku robić jakieś domy w Niemczech, a potem pewnie znowu ich zatrudnię do kolejnego remontu. We wtorek się rozliczamy i mam zamiar zapłacić im o te 3-4 tys. więcej, bo szanuję dobrze wykonaną robotę i zasłużyli. Dzięki nim zaoszczędziłam na meblach, sprzętach, właściwie na wszystkim. Przy takich oszczędnościach 3-4 tys. to pikuś, a za dobrą pracę jestem w stanie dużo zapłacić. Strasznie mnie mierzi, gdy ktoś o takich ludziach mówi "robole".

11

Odp: Kult pracy fizycznej...
cslady napisał/a:

Kiedyś mnie dziwiło takie podejście, że praca umysłowa to bułka z masłem. A potem sobie uświadomiłam, że mówią tak osoby, które nie pracowały umysłowo. Dla nich jedyne zmęczenie, które znają, to zmęczenie fizyczne. Ja w swoim życiu doświadczyłam zmęczenia fizycznego oraz umysłowego, więc mam porównanie. Wystarczyło, że odespałam zmęczenie fizyczne i było ok, a z umysłowym były takie chwile, że nie wiedziałam jak się nazywam, a potem przez tydzień je odsypiałam, bo jedna noc nie była wystarczająca. Jeśli ktoś uważa, że praca umysłowa jest lekka, to niech pracuje umysłowo. Cóż za problem? Sporo zależy też od wykonywanego zawodu oraz piastowanego stanowiska, bo przecież nie wszyscy przepracowują się na tym samym poziomie. big_smile

O, z tym zmęczeniem, to - bazując na moich doświadczeniach - chyba dobry trop. Tzn. wydaje mi się, że dla wielu osób PRAWDZIWA praca = zmęczenie fizyczne. A że im większe zmęczenie, tym cięższa praca... no to wiadomo, jakie wnioski. W drugą stronę to chyba działa inaczej, bo jeśli ktoś wyraża się z pogardą o pracownikach fizycznych, to raczej nie pod kątem ilości pracy, czy nawet jakości/umiejętności, a wykształcenia, wiedzy, ewentualnie wagi pracy.

Natomiast przyznam, że pracowałam fizycznie (? - nie wiem, czy to w sumie można podpiąć pod fizyczne xd) jako ratowniczka WOPR - dwa razy na basenie na wakacjach, i dwa razy na "zaprzyjaźnionych" obozach. tongue I jako że miałam wtedy 14 lat (wtedy można było w takim wieku zdać egzamin na młodszego), dorabiałam sobie tylko wakacyjnie (basen), to miałam umowę zlecenie na konkretną ilość godzin. Wtedy zawsze zatrudniali więcej ratowników i w sumie miałam wolną rękę, jeśli chodzi o grafik - kiedy odbębnię 100 godzin, wtedy dostanę wypłatę. A że chciałam skończyć jak najszybciej, to parę dni siedziałam po 15 godzin, od 7:00 do 22:00. I wszyscy nade mną ćwierkali, jaka to ja zmęczona muszę być, jak gorąco tam, jak duszno, jak głośno, ile dzieci rozbrykanych itp. itd. A prawda była taka, że mi się tam zwyczajnie nudziło i nawet szukałam sobie zajęć typu sprzątanie szafy-apteczki milion razy dziennie. Zmęczona nie byłam w ogóle, a wszyscy właśnie z podejściem, że jestem na pewno umierająca i że rodzice mi nie powinni pozwolić na tyle. tongue

Z drugiej strony naprawdę wyczerpana, padnięta, wymięta i w ogóle UMARTA to byłam - aż śmieszne przyznać - kiedy się uczyłam w szkole aktorskiej. Nieważne, że zajęć wyłącznie fizycznych nie było wiele (taniec, świadomość ciała itd., a przy innych ruch tylko w związku no... z graniem czy przy okazji jakichś ćwiczeń xd), ja i tak po powrocie nie wiedziałam, jak się nazywam. Mimo że to uwielbiałam, to najpierw zajęcia, potem próby dodatkowe z wykładowcami, potem próby "nasze", jeśli były wolne sale i do domu wracałam nieraz w środku nocy. Weekendy tak samo rzadko wolne, bo próby ogarnialiśmy sami. I wtedy, mimo że nie robiłam nic poza tą szkołą w sumie, wracałam, padałam, zasypiałam, wstawałam i leciałam dalej. Generalnie nie wiedziałam, jak się nazywam. Co ciekawe, jak pracowałam później kilka miesięcy w teatrze, w ogóle tego nie odczuwałam. Próba, do domu, luz. Ale jak próbowałam podczas nauki się poskarżyć, to studenci ścisłych kierunków się podśmiewali na zasadzie "ta, śpiewasz, gadasz, co to jest w porównaniu do...". No a teraz sama studiuję informatykę i już wiem, że to ona w porównaniu do tamtej szkoły jest niczym - na tyle, że mam czas i energię na pracę, różne zajęcia itd.

Natomiast największe lekceważenie się pojawia, jak rozmawiam z kimś o pracy i mówię, że ja pracuję w domu, przy komputerze. Wszyscy właściwie mają do tego podejście takie, jakby w domu = nic nie robię. Wiadomo, że mam luźniej, bo pracuję, kiedy chcę, bo mogę jeść, pić, śpiewać czy robić cokolwiek przy tym, ale nadal muszę coś zrobić, żeby mi zapłacili. No ale generalnie świadomość większości zatrzymuje się zawsze na "robić cokolwiek". tongue

12

Odp: Kult pracy fizycznej...

Mój narzeczony od kiedy pamiętam,zawsze wykonywał prace fizyczne.Praca za biurkiem-jak sam stwierdził-zanudziłaby go na śmierć.Mówi o sobie,że jest człowiekiem czynu,a nie myśli i po prostu nie widzi się w innej roli niż pracownik fizyczny smile
Lubi to,co robi,do tego zarabia niemałe pieniądze,więc nie ma powodów do narzekań.Nigdy źle się nie wyrażał o ludziach wykonujących zawód bardziej "stacjonarny"-i w stosunku do niego też nie było uszczypliwych komentarzy.
Ja z kolei pracowałam zarówno fizycznie jak i umysłowo.Raz miałam pracę w trybie "mieszanym".I ta mi najbardziej odpowiadała-nie nudziłam się,nie miałam czasu na rozmyślania,bo trzeba było działać,nauczyłam się wielu przydatnych rzeczy.Bardzo miło wspominam tą pracę,byłam w tym zakładzie przez ponad 6 lat,niestety został on zamknięty i przeniesiony do innego państwa.Ta praca dała mi dużo satysfakcji-mogłam się sprawdzić,nabrać nowych umiejętności,poznać nowych ludzi,do tego zarabiałam bardzo dobre pieniądze.I tak samo nie było wojenek pomiędzy "biurwami" a "robolami"-może to też dlatego,że każdy wiedział,po co tam jest i nie zaprzątał sobie głowy innymi.

13 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-08-19 13:49:51)

Odp: Kult pracy fizycznej...

Praca rolnika zaliczana jest do pracy fizycznej.
Ale dawno minęły te czasy gdzie wystarczało aby rolnik miał krzepę, orał, siał, wywalał gnój, fachowo posługiwał się  kosą, widłami itp.
Dziś aby podołać wszystkiemu trzeba mieć wiedzę z wielu dziedzin również umiejętność obsługi komputera, znać się co nieco na rachunkowości, chemii, mechanice i sporo innej wiedzy zupełnie niby nie dotyczącej rolnictwa.
Lecz nadal tradycyjnie  ta praca jest traktowana jako gorsza choćby od pracy"młotkowego"w fabryce.

14 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-19 13:58:13)

Odp: Kult pracy fizycznej...

Czy ja wiem, czy praca rolnika jest traktowana jako gorsza? Wydaje mi się, że negatywne wypowiedzi o tym zawodzie są raczej powiązane z tym, że rolnictwo często narzuca pewien tryb życia czy chociaż determinuje pewne jego aspekty - miejsce zamieszkania na przykład. Natomiast żeby "hejtować" samą pracę, to się raczej rzadko spotykam. Najczęściej jest to właśnie w kontekście tego, że np. nie będzie ot tak ustalonego urlopu na wakacjach, bo trzeba coś tam, że o konkretnych porach trzeba coś tam zrobić (czy to roku, czy dnia przy zwierzętach, jeśli są), że KRUS niesprawiedliwy, że... tongue

Ale wydaje mi się też, że rolnicy sami częściowo do czegoś takiego doprowadzili. Gdzieś była dyskusja, nie jestem pewna, czy na tym forum, o jakichś dopłatach czy może KRUS-ie właśnie i pojawiła się wypowiedź typu "no a jak mają nie dostać dofinansowania jakiegoś tam, przecież inaczej się nie utrzymają" (albo jak mają płacić normalny ZUS, nie pamiętam). Więc nie dziwię się, że przy takim podejściu wiele osób będzie negatywnie nastawionych, ale raczej nie do samego rolnictwa jako pracy, a do tego, co się z nim wiąże.

15

Odp: Kult pracy fizycznej...

A propos zmęczenia to jednak ja wolę to z pracy psychicznej. Jeśli jestem naprawdę zagoniony od wysiłku umysłowego (a taką mam właśnie pracę), to bardzo łatwo ten wysiłek odreagowuję. Wystarczy głupi spacer albo siądę sobie pograć na komputerze i mózg się uspokaja. Czasem pracowałem też fizycznie w miarę ciężko i sorry ale kiedy się człowiek naprawdę fizycznie zmęczy, to pozostaje walnąć się na kanapę i nawet piwa nie ma się siły wypić i co gadają w telewizorni za bardzo się nie rozumie.

16 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-19 17:20:57)

Odp: Kult pracy fizycznej...

O, nie. To ja wolę odwrotnie. Tzn. w pracy nigdy nie byłam tak poważnie zmęczona, ale jako że sport uprawiam w przeciętnej ilości (znaczy, popływam, pojeżdżę konno i standardowo tyle mi wystarczy, jeszcze narty/łyżwy w zimie - ale tak czy siak to parę razy w tygodniu, bez szarżowania i męczenia się tongue), to wystarczyło mi pójść w upale na 30-kilometrowy szlak w góry z Kochaną Mamusią. Myślałam, że - kolokwialnie mówiąc - zrzygam się ze zmęczenia, ale to było... całkiem przyjemne. big_smile Znaczy, no wiadomo, podczas wchodzenia na niektórych odcinkach chciałam umrzeć, ale no... po powrocie nie czułam się martwa. Wiadomo, ochłodzić się, napić, rozleniwić, ale nadal byłam w stanie myśleć. tongue I takie zmęczenie jest całkiem przyjemne i przynoszące satysfakcję dla mnie. A psychiczne - ani trochę. Jestem taka... wymięta, przeżuta i wypluta. Do niczego. Ani do myślenia, ani do ruszania się. Co dziwne, bo jednak na co dzień zdecydowanie więcej ee... wykorzystuję umysł niż ciało. ;p

17

Odp: Kult pracy fizycznej...

Nigdy nie spotkałam się z kultem pracy fizycznej. Często słyszałam, że osoby pracujące fizycznie zazdroszczą tym pracującym za biurkiem.

Pracowałam tak i tak. Moim zdaniem różni się to tym, że w pracy umysłowej trzeba na początku się maksymalnie wysilić, nauczy, wyedukować, a potem zazwyczaj jest łatwo i wszystko się powtarza. Dla wielu osób ten początkowy wysiłek fizyczny jest z trudny. W pracy fizycznej trzeba wysilać się cały czas tak samo. Trochę łatwiej ją dostać, ale nonstop trzeba być na wysokich obrotach.

Zdziwiło mnie ostatnio to, że osoby pracujące za biurkiem często zarabiają tyle samo lub mniej niż osoby pracujące fizycznie.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026