Gimmot napisał/a:Kleoma napisał/a:Trudno mi uwierzyć, że po politechnice nie ma pracy. A wyjechać z tego miasta tam gdzie inżynierów potrzebują?
Jaki kierunek skończyłeś?
Skonczyłem informatyke, na publicznej dobrej politechnice, ale dobrze wiesz jak jest teraz ze znalezieniem pracy bez doswiadczenia... Na kazde CV maja co najmniej 50 kandydatow. Oczywiscie probowalem szukac, ale bez odzewu, chyba CV laduje w koszu. Takim sposobem zaczalem szukac pracy gdziekolwiek i takim sposobem wyladowalem przy sprzataniu w Saturnie.
Szczerze? Mnie by to poraziło.
Facet po POLITECHNICE, po INFORMATYCE pracuje na 3/4 etatu, sprzątając?
I nie, nie dlatego, że facet ma mnie utrzymywać czy myślę o potencjalnej rodzinie. Nie. Dlatego, że skończyć takie studia i sprzątać, będąc przed 30-tką, to dla mnie oznaka kompletnej niezaradności. I to nawet nie jest tak, że Ci to do końca pasuje, ot, fanaberia, bo sam przyznałeś, że wstydzisz się tego, w końcu jej nie powiedziałeś. Więc to nie tak, że tego chcesz. Ale nie potrafisz się ogarnąć, zadbać o swoje - nie wiem - pragnienia? Może masz jakieś ambicje, ale one muszą iść w parze z działaniem.
I nie chcę Cię dobić, tylko raczej hm... potrząsnąć? Masz chyba jeden z najlepszych (najlepszy?) zawód, jeśli chodzi o możliwości. I niczego z tym nie zrobiłeś. Zamiast tego rzucasz wymówkami - "dobrze wiesz, jak jest ze znalezieniem pracy bez doświadczenia". Uhm. Ja studiuję informatykę dziennie, pracę znalazłam przez internet, bo mi tak wygodnie, mieszkam 500 km od rodzinnego domu i nie jestem od nikogo zależna. Jakbym poznała faceta, który stwierdziłby, że po informatyce nie może znaleźć pracy to yy... sorry, ale albo jest głupi, albo nie ma ambicji, albo leń, albo coś-innego-negatywnego.
Mam znajomego, ma tylko licencjat z informatyki i też jest koło 30-tki. Pracował w malutkim miasteczku uzdrowiskowym na etacie, potem przeniósł się do jakiejś czeskiej firmy. Do tego ma własną firmę i tyle zleceń, że jak się go nie wyciągnie na siłę z domu, to będzie pracował dzień i noc. Sam zaczął rezygnować z niektórych, żeby mieć chociaż jeden dzień w tygodniu cały wolny.
Podsumowując, to nie chodzi o to, jaką masz pracę. Chodzi o to, że ona Ci nie pasuje, a masz możliwości na o wiele, wiele lepsze stanowisko, a nie potrafisz - nie wiem - ogarnąć tego, sypiąc wymówkami o braku doświadczenia.