netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

O co jej chodzi?

125 odpowiedzi8 874 wyświetleniazałożony przez Tomek4811, 11.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 126 ]

1

Temat: O co jej chodzi?

Czolem Panie,

Mam do Was prosbe o porade. Zaczne od przedstawienia sie. Mam 40 lat. Mieszkam za granica. Jestem po studiach. Wladam kilkom jezykami. Sportuje sie. Mam odpowiedzialna i dobrze platna prace. Do tego jeszcze mam wlasna firme. Do swoich minusow zaliczam raczej przecietny wyglad. Taki sobie zwykly facet jestem.

Niedawno poznalem Polke mieszkajaca w Polsce. Osoba mojego kalibru. Po studiach, rowniez na odpowiedzialnym stanowisku. Toche ze soba mailowalismy no i wreszcie zdecydowalismy sie spotkac na niezobowiazujaca randke. Randka byla super! Dwie godziny minely jak kwadrans. Na koniec pocalowalismy sie. Niestety ja musialem sie spieszyc na samolot a ona do swojej pracy. Zanim sie rozstalismy zaproponowala ze powinnismy spotkac sie znow razem. Poznej dalej ze soba wymienialismy coraz bardziej namietne maile az w koncu zdalem sobie sprawe z tego ze sie w niej zakochalem o czym jej w koncu powiedzialem (nie klamalem na pradwe ja kocham). Powiedziala mi ze jest jej bardzo milo ale nie chce mnie zranic. Watpila ze jestem szczery i ze wolalaby zeby moje uczucie do niej roslo wolniej. Ja odparlem na to ze znamy sie juz kilka miesiecy i ze choc widzielismy sie tylko raz to jest to jednak sporo czasu zeby rozwinely sie uczucia. Po pewnym czasie jednak temperatura uczuc w jej mailach zaczela opadac i byly one coraz zadsze i coraz bardziej oschle. Na kilka dni przed naszym zaplanowanym drugim spotkaniem powiedziala mi ze nie moze sie ze mna spotkac i podala tak nieprawdopodobny powod ze nie uwierzylem w to i uznalem ze jest to zakamuflowany sygnal ze chce ze mna zerwac. Musze przyznac ze odjechalem wtedy. Tym bardziej ze po wyslaniu do mnie tej wiadomosci przestala sie do mnie odzywac. Nie obrazilem jej ale emocjonalnie moje maile byly over the top. Dzwownilem do niej ale nie odbierala moich telefonow. Jak juz mi emocje opadly przeprosilem ja.

Nie przestalem jednak mailowac. W koncu mi odpowiedziala ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow i ze z niczego nie musi mi sie tlumaczyc. Odpowiedzialem jej, ze dziekuje jej za to odpowiedz i ze wbrew pozorom mi ulzylo bo nawet negatywna odpowiedz jest lepsza niz zawieszenie w prozni. No i ze zgodnie z jej zyczeniem zerwe wszystkie kontakty z nia. Na co ona sie strasznie na mnie wkurzyla. Troche zbaranialem. Pomyslalem wiec ze jej na mnie nadal zalezy. Nie przestalem wiec do niej pisac. Po pewnym czasie powtorzyla ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow. No i od okolo miesiaca przestalem do niej wogole pisac.

Emocjonalnie jestem teraz w d....ie. Jestem nieszczesliwie zakochany ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czyli hustawka nastrojow, nieprzespane noce itp. itd. Ale poniewaz jestem twardy facet to powoli sobie z tym radze.

No i teraz pytania do Was:

1. Jak myslicie. Czy jej zamiary do mnie byly szczere? Zatanawiajace jest ze w momencie kiedy wyznalem jej milosc to jej pierwsza reakcja bylo to ze nie chce mnie zranic.

2. Wiem, ze kobiety czasem zaluja jesli odrzuca prawdziwa milosc. Zastanawiam sie czy ma to sens skontaktowac sie z nia jeszcze raz za miesiac kiedy emocje opadna? Jesli jednak sie nie odezwie albo powtorzy, ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow to bedzie ponizajace dla mnie. To bedzie wygladalo jakbym skamlal o jej uczucia.

Oprocz wygladu jestem raczej dobra partia. Tak wiec na brak zainteresowania nie narzekam. Problem jest tylko taki ze ona byla dla mnia ta jedyna. Przynajmniej dzisiaj tak mi sie wydaje.

Z gory dziekuje,
Tomek

2

Odp: O co jej chodzi?

Tomku, jeśli dobrze rozumiem, to po kilku miesiącach mailowania oraz jednym spotkaniu zakochałeś się w kobiecie. I to na tyle, żeby jej to wyznać, na co ona zerwała kontakt, ponieważ nie bardzo uwierzyła w takie szybkie uczucie. A Ty się romantycznie zakochałeś i jesteś nieszczęśliwy...

Tomku, wygląda na to, że trafiłeś na kobietę, która nie podziela Twojego "romantyzmu". I biorąc pod uwagę, co o niej piszesz, jakoś się temu nie dziwię. Deklaracje miłosne po jednym spotkaniu są co najmniej podejrzane, nieważne ile wymieni się maili. Trzeba się poznać trochę na żywo, a im człowiek starszy tym ogólnie moim zdaniem ma więcej ma w sobie ostrożności we wchodzeniu w nowe relacje. Tym bardziej, że zakładam, że poznaliście się przez internet. Podejrzewam, że w sumie ja wystraszyłeś. A dodatkowo za mało byłeś przekonywujący podczas tego waszego spotkania, żeby chciało jej się bawić w relacje na odległość tym bardziej między krajami (masz zamiar wrócić do Polski?)... Niewykluczone, że w międzyczasie poznała kogoś, kto przede wszystkim jest NA MIEJSCU i z kim może spędzać czas, a nie tylko mailować.

Więc odpowiadając na Twoje pytania:
1. jej zamiary POZNANIA CIĘ były moim zdaniem szczere. Jesteś pewnie sympatycznym, ciekawym człowiekiem, dobrze Wam się pewnie pisało, więc żeby Cię lepiej poznać prowadziła z Tobą korespondencję i się spotkała. Ale potem coś najwyraźniej coś nie zgrało. I przestała chcieć kontynuować znajomość.

2. Uważam, że nie powinieneś się z nią kontaktować. Skoro jest kobietą na poziomie, wykształconą i na odpowiedzialnym stanowisku (sam tak piszesz), to można chyba przyjąć, że jak mówi Ci, że nie chce z Tobą utrzymywać kontaktów, to również to ma na myśli. Tłumaczenie, że niektóre kobiety odrzucają prawdziwą miłość to oszukiwanie się. Bo skąd wiesz, że jesteś dla niej prawdziwą miłością? To jest Twoje pobożne życzenie. Nie szkoda Ci czasu na gonienie królika? Moim zdaniem zajmij się odkochiwaniem a potem znalezieniem dziewczyny, którą będziesz lepiej mógł poznać, zanim wyskoczysz z deklaracjami miłości. Sam twierdzisz, że jesteś dobrą partią, a biorąc pod uwagę Twój wiek, masz dużo fajnych dziewczyn do wyboru.

3

Odp: O co jej chodzi?
robingirl napisał/a:

(...) Podejrzewam, że w sumie ja wystraszyłeś. A dodatkowo za mało byłeś przekonywujący podczas tego waszego spotkania, żeby chciało jej się bawić w relacje na odległość tym bardziej między krajami (masz zamiar wrócić do Polski?)... Niewykluczone, że w międzyczasie poznała kogoś, kto przede wszystkim jest NA MIEJSCU i z kim może spędzać czas, a nie tylko mailować.
(...)

Problem jest taki, ze na poczatku kiedy ja spotkalem to bylem bardzo ostrozny z jakimikolwiek deklaracjami na temat przyszlosci. Tak jak wlasnie ludzie w moim wieku. Wiem ze byla z tego powodu zawiedziona. Bo chcialem jej zaofiarowac duzo mniej niz oczekiwala. W miare jenak jak sie moje uczucia do niej rozwijaly zmienialo sie rowniez podejscie do niej oraz to ile bylem jej w stanie zaofiarowac. Moje wyznanie milosci mi sie wyrwalo. Trudno. Tego nie odkrece. Ale reszte z powaznej dyskusji mialem nadzieje przeprowadzic podczas naszego drugiego spotkania. Chcialem jej wowczas wyjawic ze poniewaz okazala sie dla mnie "ta jedyna" to jestem teraz gotow na to aby wyjsc duzo dalej na wprost jej oczekiwaniom niz to poczatkowo deklarowalem. Ze jestem gotow jej dac to wszystko czego ode mnie oczekiwala a nawet wiecej.

Tak wiec obraz jaki ma teraz to zapewne jakis nagrzany facet ktory chce jej dac jedynie czesc z tego co pragnie. W momencie kiedy sie w niej zakochalem bylem gotow dac jej wszystko (tak jak kazdy zakochany facet obiektowi swoich uczuc). Niestety sprawy nabraly takiego przyspieszenia ze nie mialem szansy jej o tym powiedziec.

Zastanawiam sie czy gdybym jej o tym powiedzial to czy by to cos zmienilo? Niestety nie jest to rozmowa na maila a ona nie chce sie juz ze mna spotkac. Czyli mamy typowy "catch 22" problem.

Czy nadal uwazasz ze zostawienie jej w spokoju jest jedynym rozwiazaniem czy tez moge jeszcze jej o tym napisac pomimo tego ze juz nie chce ode mnie nic slyszec?

4

Odp: O co jej chodzi?
Tomek4811 napisał/a:
robingirl napisał/a:

(...) Podejrzewam, że w sumie ja wystraszyłeś. A dodatkowo za mało byłeś przekonywujący podczas tego waszego spotkania, żeby chciało jej się bawić w relacje na odległość tym bardziej między krajami (masz zamiar wrócić do Polski?)... Niewykluczone, że w międzyczasie poznała kogoś, kto przede wszystkim jest NA MIEJSCU i z kim może spędzać czas, a nie tylko mailować.
(...)

Problem jest taki, ze na poczatku kiedy ja spotkalem to bylem bardzo ostrozny z jakimikolwiek deklaracjami na temat przyszlosci. Tak jak wlasnie ludzie w moim wieku. Wiem ze byla z tego powodu zawiedziona. Bo chcialem jej zaofiarowac duzo mniej niz oczekiwala. W miare jenak jak sie moje uczucia do niej rozwijaly zmienialo sie rowniez podejscie do niej oraz to ile bylem jej w stanie zaofiarowac. Moje wyznanie milosci mi sie wyrwalo. Trudno. Tego nie odkrece. Ale reszte z powaznej dyskusji mialem nadzieje przeprowadzic podczas naszego drugiego spotkania. Chcialem jej wowczas wyjawic ze poniewaz okazala sie dla mnie "ta jedyna" to jestem teraz gotow na to aby wyjsc duzo dalej na wprost jej oczekiwaniom niz to poczatkowo deklarowalem. Ze jestem gotow jej dac to wszystko czego ode mnie oczekiwala a nawet wiecej.

Tak wiec obraz jaki ma teraz to zapewne jakis nagrzany facet ktory chce jej dac jedynie czesc z tego co pragnie. W momencie kiedy sie w niej zakochalem bylem gotow dac jej wszystko (tak jak kazdy zakochany facet obiektowi swoich uczuc). Niestety sprawy nabraly takiego przyspieszenia ze nie mialem szansy jej o tym powiedziec.

Zastanawiam sie czy gdybym jej o tym powiedzial to czy by to cos zmienilo? Niestety nie jest to rozmowa na maila a ona nie chce sie juz ze mna spotkac. Czyli mamy typowy "catch 22" problem.

Czy nadal uwazasz ze zostawienie jej w spokoju jest jedynym rozwiazaniem czy tez moge jeszcze jej o tym napisac pomimo tego ze juz nie chce ode mnie nic slyszec?

Tomek, ja nie do końca rozumiem. Czyli ona nie chce się spotkać ale jednak wymieniacie maile? Bo wcześniej zrozumiałam, że to tylko Ty do niej piszesz, a ona Ci jak mantrę powtarza, że nie chce utrzymywać kontaktu. Która wersja jest w końcu u Was? (A przy okazji, skoro nie chce się spotkać a Ty nie chcesz do niej o pewnych sprawach pisać, to może porozmawiacie przez telefon? I tylko mi nie pisz, że rozmowy drogie, bo w dzisiejszych czasach można się zorganizować z rozmowami międzynarodowymi...)

A w kwestii drugiej części Twojej wypowiedzi...

Zostawienie jej w spokoju nie jest jedynym wyjściem, ale moim zdaniem opierając się na tym, co napisałeś - najsensowniejsze.

Owszem, uważam że warto pokazywać, że komuś na relacji zależy. Owszem, uważam że facet powinien mieć odwagę wykazać się zaangażowaniem i czasem "pozdobywać" wybrankę. Ale jeśli brak jest reakcji z drugiej strony, to trzeba sobie kiedyś odpuścić. A tutaj ona - z jakichś tam swoich powodów, których nie znasz i których ona nie chce Ci zdradzić - postawiła ścianę.
W Twoim przypadku możesz jeszcze próbować coś wyjaśniać, głownie dla spokoju własnego sumienia. Może wysłać jej maila z wyjaśnieniem, jeśli nie uda Wam się porozmawiać (skoro tyle ze sobą pisaliście, to argument, że to sprawa nie na maila jest dość słaby w Waszym przypadku).
Jeśli to nic nie zmieni w jej nastawieniu do Ciebie, to ja bym sobie dała spokój ze skutkiem natychmiastowym. W przypadku jasnej deklaracji dorosłej i sensownej kobiety, próby przekonania jej do czegoś czego nie chce, mogą doprowadzić do tego, że zacznie Cię postrzegać jako desperata zapędami na stalkera.

Ja sama wychodzę z założenia, że jak ktoś jest dorosły i ma trochę oleju w głowie, to przynajmniej powinien wiedzieć, co mówi. I jak mówi mi, że nie chce, to zakładam, że a) wie co mówi i nie chce b) może być jakieś nieporozumienie, ale drugiej stronie nie zależy na mnie na tyle, żeby je wyjaśniać. Czyli nie chce. To jest moja prosta filozofia, ale wynika z  mojego pojmowania poszanowania odrębności i inteligencji drugiej strony.

5 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-12 15:36:22)

Odp: O co jej chodzi?

zdalem sobie sprawe z tego ze sie w niej zakochalem o czym jej w koncu powiedzialem (nie klamalem na pradwe ja kocham )

..a raczej: kocham wyobrażenie o niej smile

Powiedziala mi ze jest jej bardzo milo ale nie chce mnie zranic. Watpila ze jestem szczery i ze wolalaby zeby moje uczucie do niej roslo wolniej.


Ja odparlem na to ze znamy sie juz kilka miesiecy i ze choc widzielismy sie tylko raz

LOL.
Bardzo słusznie.
Również nigdy nie wzięłabym na poważnie kolesia, który po jednym (1 !!) spotkaniu wyznaje mi miłość..mailem big_smile
Facet około 30-tki..hit


W koncu mi odpowiedziala ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow i ze z niczego nie musi mi sie tlumaczyc.

Do tego prowadzi wiara, że Miłość =zalofciałem się w niej oraz wryte w glowę scenariusze z filmów romantycznych, gdzie w związek wchodzi się po wymianie kilku (-nastu) mniej lub bardziej namiętnych maili, potem wystarczy się raz zobaczyć, a na koniec koniecznie zalać drugą osobę pełnymi emfazy wyznaniami gdy hormony zalewają przekrwiony ..beret wink


Mamy erę socjal-mediów, to się przekłada na dynamikę relacji i miłości, gdzie 90% relacji toczy się w wyobrażeniach.

6 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-08-12 15:43:46)

Odp: O co jej chodzi?

Elle smile welcome back smile
Ale naprawdę nie wierzysz, że są kobiety, które się też tak mogą zalofciać?
A może trafił swój na swego big_smile W końcu ileś ze sobą pisali...

7

Odp: O co jej chodzi?

robin, Welcome, welcome big_smile

Jasne, że wierzę. Tylko nie raz ten temat już wałkowaliśmy i świadczy to dokładnie o tym samym: życie fantazjami n/t Miłości i przypisywanie jej cech rodem z harlequinowych gniotów.
Chemia = love
Skrajne emocje = love


Jedno co jest wspólne dla takiej perspektywy u tych ludzi to kompletny brak refleksji i automatyczne reakcje na wszystko, co powoduje odczuwanie chwilowej przyjemności.
Kolejnym etapem jest odrazu skok na główkę w relację, bez uprzedniego sprawdzenia kompatybilności choćby na podstawowym poziomie, a potem są wątki w stylu "Kochała mnie wczoraj, a dziś się pożegnała.. Jak to możliwe??? <rwanie szat>"

Możliwe gdyż..Cię nie kochała smile

i tyli

8

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Jedno co jest wspólne dla takiej perspektywy u tych ludzi to kompletny brak refleksji i automatyczne reakcje na wszystko, co powoduje odczuwanie chwilowej przyjemności.
Kolejnym etapem jest odrazu skok na główkę w relację, bez uprzedniego sprawdzenia kompatybilności choćby na podstawowym poziomie, a potem są wątki w stylu "Kochała mnie wczoraj, a dziś się pożegnała.. Jak to możliwe??? <rwanie szat>"

Możliwe gdyż..Cię nie kochała smile

i tyli

Powiedzialem co czuje. Nie jestem profesjonalnym podrywaczem. Poszedlem na zywiol. U kobiet lece na intelekt a nie na wyglad. Nie wiedzialem ze nie wolno powiedziec ze sie kogos kocha kiedy sie to czuje tylko ze trzeba poczekac na moment zeby partnerka potraktowala mnie powaznie. Jestem inzynierem. Doskonale sie znam na swojej profesji ale w sprawach milosci, zakochiwania i uwodzenie nie mam teoretycznego przygotowania. Moze to zle. Nie czytalem ksiazek o tym jak uwodzic kobiety. Jak spotkam kobiete i sie w niej zakochalem to mowie jej to. Pomimo tego ze mam 40 lat powiedzialem to tylko 4 kobietom. 3 przed 25 rokiem zycia i czwarty raz teraz. Tak wiec nie jestem seryjnym kochasiem. Randek z internetu odbylem dosc wiele i wcale sie nie oswiadczalem kazdej napotkanej kobiecie. Nie wiedzialem ze jak wyznam kobiecie za wczesnie milosc to od razu to blokuje wszelki mozliwy dalszy rozwoj zwiazku. Gdybym o tym wiedzial wczesniej to bym sobie usta tasma zakleil a komputer wyrzucil.

9

Odp: O co jej chodzi?

Tomku, niestety muszę Cię rozczarować - w kwestii relacji damsko-męskich wiedza jak to robić jest równie niezbędna, jak w przypadku inżynierii, na której nie wątpię się znasz smile

I rozczarowanie nr 2: Tak, to ważne kiedy wyznajemy komuś uczucia.. Powiedziałabym, że jest to kwestia zasadnicza.


Dowód?
Kiedy zrobimy to zbyt wcześnie, zanim u drugiej strony zakiełkują choćby przesłanki jakichś głębszych emocji w stosunku do nas niż sympatia - "ukatrupimy" uczucie w zarodku.. Po prostu takim wyznaniem można drugą osobę przytłoczyć - jeśli nie jest na tym samym etapie.

Podobnie gdy wyznamy uczucia zbyt późno, podczas gdy druga osoba tak długo na to czekała, że w międzyczasie zdążyła się w tym czekaniu na zaangażowanie "wypalić".

Jest jeszcze wiele innych niepisanych praw i reguł, których trzeba przestrzegać żeby nie zniszczyć Miłości. Ale najpierw ona musi w ogóle być, a tutaj.. cóż, po prostu wyskoczyłeś jak filip z konopii z wyznaniem ,jest nie współmierne do realnego stopnia znajomości z tą osobą, o czym ona bardzo trzeźwo sama Ci powiedziała.

Masz 40 lat, a więc jesteś dojrzałym mężczyzną.. Może czas jednak przemóc się ze schematycznym myśleniem i zainteresować się jak działają relacje d-m, zamiast obruszać się na to, że ktoś nie docenił uczuć? Które nota bene podałeś na złotej tacy, obcej zupełnie osobie, którą znasz z kilku maili i Ci sie spodobała fizycznie.. Przerażające jak łatwo Cię "mieć".. i sądze, że ona pomyślała to co ja.
Ku refleksji.

10 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-12 17:14:42)

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Przerażające jak łatwo Cię "mieć".. i sądze, że ona pomyślała to co ja.
Ku refleksji.

Nie jest mnie latwo miec. Dalem kosza sporej liczbie innych kandydatek. Ale to prawda, jest latwo mnie miec jesli znajde te wlasciwa kobiete ktora na dodatek wyslala wlasciwe sygnaly. Teraz widze, ze za mocno chcialem. Z drugiej strony z innymi moimi milosciami dzialalo to dobrze. Z nimi tez szedlem na zywiol. Wczesniej powiedzialem 3 razy kocham i dostalem raz kosza. Mowilem im kocham nie wtedy kiedy wypadalo ale wtedy kiedy to czulem.

11

Odp: O co jej chodzi?

Najwidoczniej poprzedniczki czuły to samo lub były na dobrej drodze by to poczuć.
W tym przypadku spudłowałeś. Wyszedłeś "przed szereg" długo zanim mogłeś realnie ocenić stosunek tej kobiety do Ciebie, a właściwie pomijając wyraźne sygnały , że się zaczęła po tym wyznaniu odsuwać jeszcze bardziej.

Zrób z tą wiedzą co chcesz, możesz dalej "rzucać się na glówkę do basenu", a możesz też starać się nie szastać uczuciami pod wpływem impulsu.

12 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-12 22:18:43)

Odp: O co jej chodzi?
robingirl napisał/a:

Tomek, ja nie do końca rozumiem. Czyli ona nie chce się spotkać ale jednak wymieniacie maile? Bo wcześniej zrozumiałam, że to tylko Ty do niej piszesz, a ona Ci jak mantrę powtarza, że nie chce utrzymywać kontaktu. Która wersja jest w końcu u Was? (A przy okazji, skoro nie chce się spotkać a Ty nie chcesz do niej o pewnych sprawach pisać, to może porozmawiacie przez telefon? I tylko mi nie pisz, że rozmowy drogie, bo w dzisiejszych czasach można się zorganizować z rozmowami międzynarodowymi...)

Po kolei wiec. Co prawda dala mi numer telefonu ale od samego poczatku nie pozwolila mi na niego dzwonic. Nawet gdy bylo pomiedzy nami jeszcze dobrze. Gdy raz zadzwonilem i wyswietlil sie numer z Holandii to konsekwentnie nie odbierala moich telefonow. Dodzwonilem sie do niej dopiero wtedy gdy ukrylem wyswietlanie numerow. Mailowala do mnie do momentu kiedy odwolala nasze drugie spotkanie. Pozniej otrzymalem juz tylko chyba 3 maile. 1x ze nie chciala mnie zranic i 2x ze mam sie z nia nigdy nie kontaktowac.

Teraz juz nie mam numeru telefonu do niej. Przez pierwsze dni jak mi dala kosz przechodzilem bardzo ciezko. Balem sie ze bede ja zameczal telefonami. Pierwszy raz tak powaznie sie zakochalem od 15 lat i balem sie ze moge dzialac nieliniowo. Dlatego skasowalem na wszelki wypadek jej numer. Zeby nie pogarszac i tak ciezkiej juz sytuacji. Traz pamietam jeszcze jej email.

robingirl napisał/a:

Jeśli to nic nie zmieni w jej nastawieniu do Ciebie, to ja bym sobie dała spokój ze skutkiem natychmiastowym. W przypadku jasnej deklaracji dorosłej i sensownej kobiety, próby przekonania jej do czegoś czego nie chce, mogą doprowadzić do tego, że zacznie Cię postrzegać jako desperata zapędami na stalkera.

To sie wlasnie chyba stalo. Podczas mojej jedynej rozmowy telefonicznej z nia spytala sie mie czy ja jej nie chce skrzywdzic!!!!! Kurcze. Ja jestem powazny facet na poziomie. Nigdy nikogo nie skrzywdzilem celowo. Mam za duzo do stracenia zeby ryzykowac swoja przyszlosc. Boli mnie ze zbudowala sobie jakis totalnie zmutowany obraz mojej osoby. Wlasnie jakiegos stalkera i desperata :-(

robingirl napisał/a:

(...)może być jakieś nieporozumienie, ale drugiej stronie nie zależy na mnie na tyle, żeby je wyjaśniać. Czyli nie chce. To jest moja prosta filozofia, ale wynika z  mojego pojmowania poszanowania odrębności i inteligencji drugiej strony.

Szanuje jej odrebnosc i widzie ze doszlo do jakiegos nieporozumienia. Albo nawet wielu nieporozumien. Ja mieszkam juz od 20 lat w Holandii i przez ten czas bardzo zholendrzalem. W Holandii walimy wszystko otwartym kodem. Kazdy mowi dokladnie to co mysli. W Polsce widze ze sie mowi bardziej niewprost. To podejrzewam doprowadzilo do nieporozumien. Ostatni email to bylby taki gest rozpaczy ktory by mnie juz ostatecznie pograzyl jesli mysli o mnie zle. Z drugiej strony moze by pomogl. Ale sam juz nie wiem. Nie chce posypywac sobie sola rany ktora sie ledwo zagoila.

Z drugiej strony jesli nie sprobuje ten ostatni raz to moze zaprzepaszcze ta ostania szanse. Dlatego spytalem sie Was o rade.

13

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Zrób z tą wiedzą co chcesz, możesz dalej "rzucać się na glówkę do basenu", a możesz też starać się nie szastać uczuciami pod wpływem impulsu.

Nie rozumiem co to znaczy w tym kontekscie  "rzucać się na glówkę do basenu". Uczuciami nie szastam ALE jak widzie ze spotkalem ta wlasnie jedyna to jej o tym mowie. Niestety mowie jej o tym w momencie kiedy ja to czuje....

14

Odp: O co jej chodzi?

Widzę, że nie kumasz o co chodzi, więc nie będę się już produkować smile

powodzenia

15

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Widzę, że nie kumasz o co chodzi, więc nie będę się już produkować smile

powodzenia

Kumam. Po prostu mowisz mi ze nic juz z tego nie bedzie i ze za wczenie sie oswiadczylem. Dzieki w kazdym razie za pomoc!

Ciekaw jestem jeszcze co robingirl powie.

16

Odp: O co jej chodzi?

Za wcześnie i w ciemno smile

pozdrawiam

17 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-12 18:10:31)

Odp: O co jej chodzi?

A ja ci powiem...( moge sie mylic)

Ze ty nie myslisz o tym, czego ona chce
Czego ona oczekuje
Co ona czuje.

Ty ja chcesz, podpasowala ci, to sie oswiadczasz i sprawa zalatwiona.

Tobie sie tak podoba, to ty sobie ja bierzesz.

A co ona na to?
Jak ona odbiera wasze rozmowy, kontakty
Co ona czuje
Do czego ona dazy,...itd

To ignorujesz, albo o to nie zabiegasz.
Nie wystarczy powiedziec " kocham cie", zeby kobieta z marszu to odwzajemnila.

Popatrz- mowisz, ze masz powodzenie, ze znasz inne kobiety.
Jak by ci, z glupia frant jedna z tych innych sie oswiadczyla, to co bys zrobil?
Zwiazalbys sie z nia, tylko z tego powodu?

18

Odp: O co jej chodzi?
Tomek4811 napisał/a:

Czolem Panie,

Mam do Was prosbe o porade. Zaczne od przedstawienia sie. Mam 40 lat. Mieszkam za granica. Jestem po studiach. Wladam kilkom jezykami. Sportuje sie. Mam odpowiedzialna i dobrze platna prace. Do tego jeszcze mam wlasna firme.

Moja żona stwierdziłaby, że zacząłeś od najmniej interesujących szczegółów.

19

Odp: O co jej chodzi?
oldorando napisał/a:

A ja ci powiem...( moge sie mylic)

Ze ty nie myslisz o tym, czego ona chce
Czego ona oczekuje
Co ona czuje.

Ty ja chcesz, podpasowala ci, to sie oswiadczasz i sprawa zalatwiona.

Tobie sie tak podoba, to ty sobie ja bierzesz.

A co ona na to?
Jak ona odbiera wasze rozmowy, kontakty
Co ona czuje
Do czego ona dazy,...itd

To ignorujesz, albo o to nie zabiegasz.
Nie wystarczy powiedziec " kocham cie", zeby kobieta z marszu to odwzajemnila.

Popatrz- mowisz, ze masz powodzenie, ze znasz inne kobiety.
Jak by ci, z glupia frant jedna z tych innych sie oswiadczyla, to co bys zrobil?
Zwiazalbys sie z nia, tylko z tego powodu?

O, a to akurat święte słowa smile
Facet, jak mu kobieta podpasuje, to cięzko mu ten pomysł wypersfadować.. To jest to, o czym w innych wątkach dywagowałyście wink Ja mowię: na początku wystarczy, żeby ją "kupił w całości". I ona sobie może naprawde nic nie robić, lub przynajmniej nie zepsuć tego obrazu jej jaki on sobie zbudował w głowie.

Oczywiście nie mówię teraz o mężczyznach o wysokiej świadomości i inteligencji emocjonalnej, tacy potrafią dobrze 'rozłożyć siły' i czas i widzą sens w poznawaniu partnerki.

20 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-12 19:21:18)

Odp: O co jej chodzi?
oldorando napisał/a:

Popatrz- mowisz, ze masz powodzenie, ze znasz inne kobiety.
Jak by ci, z glupia frant jedna z tych innych sie oswiadczyla, to co bys zrobil?
Zwiazalbys sie z nia, tylko z tego powodu?

Nie. Nie zwiazalbym się z nią z tego powodu. Ale też bym jej nie skreslal. Po prostu przyjabym to do wiadomości. Nie chciałem tej kobiety przywiązać do siebie ta deklaracja. Po prostu jestem extrawertykiem i mowie wprost to co czuje. Zazylo mi się raz ze kobieta mi to oświadczyła jako pierwsza. Powiedziałem jej ze nie odwzajemniam jej uczucia ale jej nie skreslilem. Tego samego oczekiwalem w stosunku do siebie.

Z tego co widzę to jednak zbyt bezpośrednia i zbyt transparent komunikacja zadzialala na moja niekorzyść i straciłem kobietę moich marzen. Nie potrafię się z tym pogodzić :-(

Tak wiec jeszcze raz powtorze moje pytanie czy wysyłając jej jeszcze jednego maila do niej po miesiącu milczenia pograze się jeszcze bardziej czy może jednak warto spróbować?

Profesjonalnie przeprowadzilem w swoim życiu setki job interviews z kandydatami do pracy i potrafię zbudować sobie dość dobry obraz osoby z która rozmawiam w ciągu godziny. Ja miałem do dyspozycji 2 godziny face-2-face plus kilkadziesiąt maili. Jak dla mnie to w zupełności wystarczajace.

21

Odp: O co jej chodzi?

Wysłać możesz, tylko co chcesz tym osiągnąć? I czy taki wymuszony jakby nie było kontakt i przekonywanie kogoś do siebie to jest to o co chodzi w relacji z kobietą?

Inaczej: czy gdyby kobieta, do której nic nie czujesz co miesiąc zadawała Ci pytanie: "Czy mam szanse? Może coś się zmieniło w Twoim podejściu do mnie, Gołąbeczku?:*" To czy sam fakt otrzymania maila by coś zmienił w Twoim postrzeganiu jej?

Sądzisz, że uczucia buduje się konsekwencją w napieraniu?

22

Odp: O co jej chodzi?
Tomek4811 napisał/a:
oldorando napisał/a:

Popatrz- mowisz, ze masz powodzenie, ze znasz inne kobiety.
Jak by ci, z glupia frant jedna z tych innych sie oswiadczyla, to co bys zrobil?
Zwiazalbys sie z nia, tylko z tego powodu?

Nie. Nie zwiazalbym się z nią z tego powodu. Ale też bym jej nie skreslal. Po prostu przyjabym to do wiadomości. Nie chciałem tej kobiety przywiązać do siebie ta deklaracja. Po prostu jestem extrawertykiem i mowie wprost to co czuje. Zazylo mi się raz ze kobieta mi to oświadczyła jako pierwsza. Powiedziałem jej ze nie odwzajemniam jej uczucia ale jej nie skreslilem. Tego samego oczekiwalem w stosunku do siebie.

Z tego co widzę to jednak zbyt bezpośrednia i zbyt transparent komunikacja zadzialala na moja niekorzyść i straciłem kobietę moich marzen. Nie potrafię się z tym pogodzić :-(

Tak wiec jeszcze raz powtorze moje pytanie czy wysyłając jej jeszcze jednego maila do niej po miesiącu milczenia pograze się jeszcze bardziej czy może jednak warto spróbować?

To zalezy od tego, co ona o tym mysli
A skad my mamy wiedziec, co ona mysli??

Nawet ty tego nie wiesz,
A my nie wiemy, co tobie w glowie siedzi.

Bez obrazy, ale ja mam paskudne skojarzenia, jak ciebie czytam....

23

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Wysłać możesz, tylko co chcesz tym osiągnąć? I czy taki wymuszony jakby nie było kontakt i przekonywanie kogoś do siebie to jest to o co chodzi w relacji z kobietą?

Inaczej: czy gdyby kobieta, do której nic nie czujesz co miesiąc zadawała Ci pytanie: "Czy mam szanse? Może coś się zmieniło w Twoim podejściu do mnie, Gołąbeczku?:*" To czy sam fakt otrzymania maila by coś zmienił w Twoim postrzeganiu jej?

Sądzisz, że uczucia buduje się konsekwencją w napieraniu?

Chciałbym żeby zgodziła się na spotkanie face-2-face. W tym jestem na prawdę dobry. Jestem mili, kontaktowy, inteligentny i mam poczucie humoru. Wydaje mi się ze uważa mnie za stalkera i dedsperata :-( Problem jest taki ze każdy dodatkowy mail tylko utrwala ja w tym przekonaniu i tylko spotkanie face-2-face może mi pomoc. Wiecej. Ja wiem ze takie spotkanie by pomogło.

24

Odp: O co jej chodzi?

To tylko Twoje zdanie, że by pomogło.
Ja , jeśli nie jestem zainteresowana mężczyzną, nie widzę sensu żeby on mnie próbował przekonywać podczas spotkania f-2-f.

Ona najwyraźniej też nie widzi.

Ja widzę to tak: długo pisaliście, spotkanie skonfrontowało przykrą dla Ciebie prawdę - z jej strony nie było chemii.

Jeśli nie ma tego podstawowego składnika na początek to Twoje wykształcenie, poczucie humoru, ani inteligencja nie pomogą. To nie działa na zasadach "wymiennych składników" za chemię.

25

Odp: O co jej chodzi?
oldorando napisał/a:

To zalezy od tego, co ona o tym mysli
A skad my mamy wiedziec, co ona mysli??

Nawet ty tego nie wiesz,
A my nie wiemy, co tobie w glowie siedzi.

Bez obrazy, ale ja mam paskudne skojarzenia, jak ciebie czytam....

Nikt nie wie co ona myśli dlatego chciałem Was kobiety poprosić o poradę. Może bylyscie w podobnej sytuacji? Co Twój kobiecy instynkt Ci mówi? Spytac się jeszcze jeden raz czy odpuścić?

26 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-12 19:39:45)

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

To tylko Twoje zdanie, że by pomogło.
Ja , jeśli nie jestem zainteresowana mężczyzną, nie widzę sensu żeby on mnie próbował przekonywać podczas spotkania f-2-f.

Ona najwyraźniej też nie widzi.

Ja widzę to tak: długo pisaliście, spotkanie skonfrontowało przykrą dla Ciebie prawdę - z jej strony nie było chemii.

Jeśli nie ma tego podstawowego składnika na początek to Twoje wykształcenie, poczucie humoru, ani inteligencja nie pomogą. To nie działa na zasadach "wymiennych składników" za chemię.

Właśnie ze nie tak. Po naszym spotkaniu f2f z obu stron były płomienie, chemia i wyznania. W mailach po naszym spotkaniu padały bardzo intymne wyznania. Z mojej i jej strony. Dopiero w ostatniej chwili przed drugim spotkaniem  się wycofała. No i nigdy nie powiedziała dlaczego :-(

27 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-12 19:41:13)

Odp: O co jej chodzi?

Właśnie ze nie tak. Po naszym spotkaniu f2f z obu stron były płomienie, chemia i wyznania. Na koniec randki pocalowalismy się. Dopiero później się wycofała.

Nie wydaje mnie się...

To bardzo częste, że zakochany mężczyzna projektuje swoje zainteresowanie na drugą stronę.
Niejednokrotnie ja byłam kompletnie niezainteresowana na spotkaniu, ale że jestem kulturalna to dałam się pocałowac w policzek i odprowadzić do domu, co on brał za wyraz wielkiego zainteresowania i aprobaty.

I uwierz mi, że wiekszość kobiet robi tak samo.

To podobnie jak z dawaniem numeru tel. jakiemuś natrrętowi.. Daje się na odczepnego, z planem w głowie, że łatwiej będzie go spławić później niz teraz. A na teraz, niech ma i się cieszy.

Gdy jestem zainteresowana to kontynuuję znajomość, proste.

28 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-12 19:47:03)

Odp: O co jej chodzi?

Dobra- bede szczera- jak nie chcesz, to nie czytaj tego.


Ja to widze tak:
Ty sie masz za tak zarabisty target, ze jakzeby jakas miala cie nie zechciec.
W swojej megalomanii szukales tej odpowiedniej. Odpowiedniej, znaczy bystrej i ustawionej zyciowo.
Jak trafiles na taka, to oznajmiles:" biore"

Ona natomiast nie chce byc wybrana za zaslugi na polu zawodowym/naukowym/osobistym- ona chce, zebys ja pokochal za to , jaka jest, za drobnostki, za smiesznistki, za slabosci, za potkniecia....

Ty nie chcesz jej poznac, bo ty sie na nia zdecydowales na podstawie " wstepnego wywiadu", wiec ona rezygnuje.

Ty nic nam o niej nie piszesz( poza tym zyciowym ogarnieciem), nie piszesz, czym cie urzekla, czym oczarowala, co was laczy....no nic.
Za to pytasz jak ona zareaguje na twoja wiadomosc.



Podam ci przyklad:
Czasem zdarzalo mi sie " przedstawic sie facetowi" poznanemu w necie, jako kobieta niezwykle zaradna,
Najczesciej zakochiwal sie, najdalej po 2,3 spotkaniu...
Zakochiwal sie w mieszkaniach, ktore wynajmuje, w wycieczkach, na ktore wyjezdzam, w sprawach, ktorymi sie zajmuje...
( i , natychmiast tracilam panem zainteresowanie)
Bo, on nie byl zainteresowany MNA.

Nawet tu na forum, piszac o straconej milosci, przedstawiasz siebie tak
- ja taki super, hiper, a ona rozgarnieta, to jasne, ze powinna leciec na mnie.

Ona cie nie zna!!!!
Poznaje tylko tak- jak jej siebie przedstawiasz....

I elle ma 100% racji...
Zadne spotkanie nie uratuje kontaktow z niezainteresowana kobieta,...
Ja czasem szlam- jak elle na odczepnego, zzeralam to cholerne ciacho w kawiarni, liczac minuty do wyjscia...
A on sie nakrecal jak sprezyna...

29

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Właśnie ze nie tak. Po naszym spotkaniu f2f z obu stron były płomienie, chemia i wyznania. Na koniec randki pocalowalismy się. Dopiero później się wycofała.

Nie wydaje mnie się...

To bardzo częste, że zakochany mężczyzna projektuje swoje zainteresowanie na drugą stronę.
Niejednokrotnie ja byłam kompletnie niezainteresowana na spotkaniu, ale że jestem kulturalna to dałam się pocałowac w policzek i odprowadzić do domu, co on brał za wyraz wielkiego zainteresowania i aprobaty.

I uwierz mi, że wiekszość kobiet robi tak samo.

To podobnie jak z dawaniem numeru tel. jakiemuś natrrętowi.. Daje się na odczepnego, z planem w głowie, że łatwiej będzie go spławić później niz teraz. A na teraz, niech ma i się cieszy.

Gdy jestem zainteresowana to kontynuuję znajomość, proste.

Znów nie tak. To nie był pocałunek w policzek. I po naszym spotkaniu padały z jej strony deklaracje ze chciałaby to kontynuować. Malem przed nią sporo randek i jestem w stanie odróżnić dziewczynę nie zainteresowana od zainteresowanej.

30

Odp: O co jej chodzi?

Tomek- ona cie zna.
Odrzucila cie
Serio myslisz, ze na widok twojej fizjonomii zmiekna jej nogi????

31

Odp: O co jej chodzi?
oldorando napisał/a:

(...)

Ty nie chcesz jej poznac, bo ty sie na nia zdecydowales na podstawie " wstepnego wywiadu", wiec ona rezygnuje.

Ty nic nam o niej nie piszesz( poza tym zyciowym ogarnieciem), nie piszesz, czym cie urzekla, czym oczarowala, co was laczy....no nic.
Za to pytasz jak ona zareaguje na twoja wiadomo

Nie pisze nic o niej bo szanuje jej prywatność. Zakładami ze nie chciałaby czytać o sobie na tym forum.

Ja właśnie bardzo chce ja poznać że wszystkimi jej wadami. Ja chce kontynuować te znajomość i to nawet bardzo.

Pisząc o sobie chciałem podać kontekst. Nie chce profilowac na super hiper, taki po prostu jestem.

32

Odp: O co jej chodzi?

Przeczytaj co Ci napisała oldorado.
Oraz: podtrzymuję to co powyżej - kobieta nie była Tobą zainteresowana. Myśle, że w swojej megalomanii nadinterpretowywujesz niektóre gesty podczas spotkania.

Sprawa jest prosta: kobieta zainteresowana nie odwołuje spotkania , a jeśli już podaje inny termin. Nie urywa kontaktu!

Prościej się nie da. Przejdź na odbiór.

I dokładnie j/w: Ty piszesz o niej, że "straciłeś  kobietę życia", jak jakiś nawiedzony zdesperowany koleś, który wie o niej tyle, czym się zajmuje i że jest inteligenta - prawie jak przy zakupie butów w sklepie: mają być ładne, robić wrażenie, być wygodne  i tyle, rachunek proszę!
Też nie mają nic do gadania.. po prostu wskakują do pudełka wink

33

Odp: O co jej chodzi?
oldorando napisał/a:

Tomek- ona cie zna.
Odrzucila cie
Serio myslisz, ze na widok twojej fizjonomii zmiekna jej nogi????

Nie. Problem jest taki ze po spotkaniu f2f byla w stosunku do mnie bardzo pozytywna. Dopiero po mailach jej przeszło. Zakladam ze mogło to być spowodowane różnicami kulturowymi. Po 20 latach w Holandii emocjonalnie jestem holendrem. My komunikujemy wszystko bez owijania w bawelne. W mailu takie rzeczy trudno odkrecic. F2f jest łatwiejsze bo mogę widzieć jej body language. Czy się śmieje, czy jest smutna, czy jest podirytowana. W mailu tego nie widać.

34

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Przeczytaj co Ci napisała oldorado.
Oraz: podtrzymuję to co powyżej - kobieta nie była Tobą zainteresowana. Myśle, że w swojej megalomanii nadinterpretowywujesz niektóre gesty podczas spotkania.

Sprawa jest prosta: kobieta zainteresowana nie odwołuje spotkania , a jeśli już podaje inny termin. Nie urywa kontaktu!

Prościej się nie da. Przejdź na odbiór.

I dokładnie j/w: Ty piszesz o niej, że "straciłeś  kobietę życia", jak jakiś nawiedzony zdesperowany koleś, który wie o niej tyle, czym się zajmuje i że jest inteligenta - prawie jak przy zakupie butów w sklepie: mają być ładne, robić wrażenie, być wygodne  i tyle, rachunek proszę!
Też nie mają nic do gadania.. po prostu wskakują do pudełka wink

Megalomanie moglas sobie darować. To nie było mile. Z druga poradę dziękuje. Ta o tym ze kobieta zainteresowana nie odwołuje spotkania a jeśli juz to podaje inny termin było dla mnie uwaga na która czekalem.

35

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

I dokładnie j/w: Ty piszesz o niej, że "straciłeś  kobietę życia", jak jakiś nawiedzony zdesperowany koleś, który wie o niej tyle, czym się zajmuje i że jest inteligenta

Wiem o niej dużo więcej. Mailowalismy długo. Jeszcze raz. Przyjmuje do pracy wiele osób. Jestem w stanie dość szybko zbudować obraz osoby. Dzisiaj przepytywalem dwóch kandydatów.

36

Odp: O co jej chodzi?

Moim zdaniem ona nie była "na nie" na 100% po tym spotkaniu -w znaczeniu właśnie, że nie skreśliła niczego.. Ale też nie była w takiej ekstazie i szału nie było, jak Ty chcesz to widzieć, bo patrzysz przez pryzmat Twojego odbioru jej osoby.
Ale zobaczyła, że Ty się wkręciłeś na maxa i poczuła, że będzie cholernie niezręcznie w takich okolicznościach poznawać się, bo będzie już ta presja - podskórnie "ten facet czegoś ode mnie chce". I ja ją doskonale rozumiem.

37

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Moim zdaniem ona nie była "na nie" na 100% po tym spotkaniu -w znaczeniu właśnie, że nie skreśliła niczego.. Ale też nie była w takiej ekstazie i szału nie było, jak Ty chcesz to widzieć, bo patrzysz przez pryzmat Twojego odbioru jej osoby.
Ale zobaczyła, że Ty się wkręciłeś na maxa i poczuła, że będzie cholernie niezręcznie w takich okolicznościach poznawać się, bo będzie już ta presja - podskórnie "ten facet czegoś ode mnie chce". I ja ją doskonale rozumiem.

Dokladnie!!!

Ona byla pozytywna, bo byla nastawiona na POZNAWANIE SIE
A ty wyskoczyles z miloscia...

To juz nie jest " poznawajmy sie i moze cos z tego bedzie", tylko" poznaje faceta, ktory juz sie zakochal"

A w tej drugiej sytuacji, brak obiektywizmu w poznawaniu,...

38

Odp: O co jej chodzi?

Sluchaj- co innego kontakty z ludzmi, co innego kontakty na randkach.

Ja cale zycie pracowalam z " trudnym klientem", a nie dalo mi to ZADEGO przygotowania do randek...zadnego.

39 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-12 20:23:25)

Odp: O co jej chodzi?

OK. Czyli z tego co widze to Wasza kobieca konkluzja jest taka.

Na poczatku moja milosc byla mna zainteresowana a pozniej jej przeszlo. Nie dowiemy sie nigdy dlaczego. Za wczesnie jej powiedzialem, ze ja kocham i powinienem o niej zapomniec bo tak bedzie szczesliwsza. Spotkanie odwolala nie dlatego ze jej cos wypadlo tylko dlatego ze mnie nie chciala widziec. Jakby mnie chciala na prawde zobaczyc to by mi podala od razu alternatywny termin. Pisac maili nie ma sensu bo sie tylko pograze.

Caly czas jestem ciekaw co robingirl by na ten temat powiedziala.

40

Odp: O co jej chodzi?

Dokładnie.

Znam wielu mężczyzn na eksponowanych stanowiskach (w tym mój Ojciec), którzy używają tego jako argument świadczący niezbicie o ich zdolnościach interpersonalnych i inteligencji emocjonalnej.. Jak śmiesznie to brzmi w sytuacji, gdy podają go w sytuacji, gdzie odnieśli ewidentną porażkę..

Inteligencja emocjonalna MOŻE, ale zbyt rzadko idzie w parze ze stanowiskiem - niestety w większości przypadków wystarczą do tego: ambicja oraz odpowiednio niski poziom empatii, która jak wiadomo potrafi 'rozpraszać' w drodze do celu wink

41

Odp: O co jej chodzi?

Sluchaj-a moze ty napisz do niej, ale zamiec pod dywan troche te swoja milosc.

Wiesz, napisz, jak do kumpeli, bez " kochanie moje", " tesknie za toba"...

Pojecia nie mam, ale chce pomoc, i w sumie dobrze ci zycze.....

42

Odp: O co jej chodzi?
Tomek4811 napisał/a:

OK. Czyli z tego co widze to Wasza kobieca konkluzja jest taka.

Na poczatku moja milosc byla mna zainteresowana a pozniej jej przeszlo. Nie dowiemy sie nigdy dlaczego. Za wczesnie jej powiedzialem, ze ja kocham i powinienem o niej zapomniec bo tak bedzie szczesliwsza. Spotkanie odwolala nie dlatego ze jej cos wypadlo tylko dlatego ze mnie nie chciala widziec. Jakby mnie chciala na prawde zobaczyc to by mi podala od razu alternatywny termin. Pisac maili nie ma sensu bo sie tylko pograze.

Caly czas jestem ciekaw co robingirl by na ten temat powiedziala.

Bo cały czas masz nadzieję, że robin myśli w taki sposób jak Ty. wink Ale poczekajmy, jasne.


Poza tym, wybacz, ale pisząc "moja miłość" o kobiecie, którą RAZ widziałeś na żywo..mając 40 lat na karku... Przerażające.

43

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Dokładnie.

Znam wielu mężczyzn na eksponowanych stanowiskach (w tym mój Ojciec), którzy używają tego jako argument świadczący niezbicie o ich zdolnościach interpersonalnych i inteligencji emocjonalnej.. Jak śmiesznie to brzmi w sytuacji, gdy podają go w sytuacji, gdzie odnieśli ewidentną porażkę..

Inteligencja emocjonalna MOŻE, ale zbyt rzadko idzie w parze ze stanowiskiem - niestety w większości przypadków wystarczą do tego: ambicja oraz odpowiednio niski poziom empatii, która jak wiadomo potrafi 'rozpraszać' w drodze do celu wink


No, elle- jak bys to o moim ojcu pisala!!!!

Facet cale zycie na wysokim stanowisku, wyksztalcony, a potrafi byc taka pi****** zyciowa, ze sie plakac chce!!!!

44

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Bo cały czas masz nadzieję, że robin myśli w taki sposób jak Ty. wink Ale poczekajmy, jasne.

Poza tym, wybacz, ale pisząc "moja miłość" o kobiecie, którą RAZ widziałeś na żywo..mając 40 lat na karku... Przerażające.

Teraz dla odmiany nie powiem wszystkiego co ja mysle. Ale mam wrazenie, ze glos robin w tej sprawie jest kluczowy. Po angielsku nazywa sie to "serendipity" i byl na ten temat bardzo ladny film. Polecam go Wam wszystkim. Co najwazniejsze konczy sie happy endem :-)

45

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Poza tym, wybacz, ale pisząc "moja miłość" o kobiecie, którą RAZ widziałeś na żywo..mając 40 lat na karku... Przerażające.

To byl zart. Dlatego maile sa do d....py. Ja probuje zartowac dla rozladowania sytuacji a Ty bierzesz to doslownie....

46

Odp: O co jej chodzi?
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Dokładnie.

Znam wielu mężczyzn na eksponowanych stanowiskach (w tym mój Ojciec), którzy używają tego jako argument świadczący niezbicie o ich zdolnościach interpersonalnych i inteligencji emocjonalnej.. Jak śmiesznie to brzmi w sytuacji, gdy podają go w sytuacji, gdzie odnieśli ewidentną porażkę..

Inteligencja emocjonalna MOŻE, ale zbyt rzadko idzie w parze ze stanowiskiem - niestety w większości przypadków wystarczą do tego: ambicja oraz odpowiednio niski poziom empatii, która jak wiadomo potrafi 'rozpraszać' w drodze do celu wink


No, elle- jak bys to o moim ojcu pisala!!!!

Facet cale zycie na wysokim stanowisku, wyksztalcony, a potrafi byc taka pi****** zyciowa, ze sie plakac chce!!!!

Mój -przeciwnie, nie jest i nigdy nie był "pii.. życiową", chodziło mi bardziej o kontekst kompletnego braku umiejętności odczytywania ludzkich emocji i prawidłowego reagowania na nie.
znał tylko 2 sposoby reagowania: "trzymanie za mordę" i szantaż, albo obojętność i ignorowanie, oczywiście w zależności od tego , na który mógł sobie pozwolić wink

47

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Dokładnie.

Znam wielu mężczyzn na eksponowanych stanowiskach (w tym mój Ojciec), którzy używają tego jako argument świadczący niezbicie o ich zdolnościach interpersonalnych i inteligencji emocjonalnej.. Jak śmiesznie to brzmi w sytuacji, gdy podają go w sytuacji, gdzie odnieśli ewidentną porażkę..

Inteligencja emocjonalna MOŻE, ale zbyt rzadko idzie w parze ze stanowiskiem - niestety w większości przypadków wystarczą do tego: ambicja oraz odpowiednio niski poziom empatii, która jak wiadomo potrafi 'rozpraszać' w drodze do celu wink


No, elle- jak bys to o moim ojcu pisala!!!!

Facet cale zycie na wysokim stanowisku, wyksztalcony, a potrafi byc taka pi****** zyciowa, ze sie plakac chce!!!!

Mój -przeciwnie, nie jest i nigdy nie był "pii.. życiową", chodziło mi bardziej o kontekst kompletnego braku umiejętności odczytywania ludzkich emocji i prawidłowego reagowania na nie.
znał tylko 2 sposoby reagowania: "trzymanie za mordę" i szantaż, albo obojętność i ignorowanie, oczywiście w zależności od tego , na który mógł sobie pozwolić wink


No, nie u mnie pantoflarstwo, i pizdowatosc do kwadratu.
Do tego stopnia, ze do tej pory trzeba go przeprowadzac bezpiecznie obok promocji...
Bo ten facet z promocji twierdzi, ze to szalona okaxja...

Serio- jak bym go poznala wirtualnie, to W ZYCIU bym nie uwierzyla, ze facet osiagnal max mozliwosci w swoim zawodzie....
( architekt, wiec zawod wymuszajacy kontakt z ludzmi)

48

Odp: O co jej chodzi?

No, nie u mnie pantoflarstwo, i pizdowatosc do kwadratu.
Do tego stopnia, ze do tej pory trzeba go przeprowadzac bezpiecznie obok promocji...
Bo ten facet z promocji twierdzi, ze to szalona okaxja...

Serio- jak bym go poznala wirtualnie, to W ZYCIU bym nie uwierzyla, ze facet osiagnal max mozliwosci w swoim zawodzie....
( architekt, wiec zawod wymuszajacy kontakt z ludzmi)

Widzisz, ale tu może tkwić przyczyna Twojej niechęci do uległych, spolegliwych mężczyzn, ale też takich chyba najbardziej przyciągasz? Z tego co pisałaś..niekonkretnych, niezdecydowanych.

Dla mnie z kolei przez dłuuugi okres atrakcyjni byli tacy "dranie" w stylu Tatusia wink I też, nie ukrywam, że seksualnie reaguję tylko na silnych mężczyzn: fizycznie i psychicznie. Choć tą psychiczną siłę weryfikuje się z czasem i były różne "kwiatki" po drodze wink

Natomiast jakieś dłuższe relacje miałam z tymi 'słabszymi' , bez chemii, bez prawdziwego pociągu.. Ja bym nie miała nic przeciwko być taką właśnie 'kobietką', która oddaje stery facetowi. Bylebym go szanowała..

49

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

No, nie u mnie pantoflarstwo, i pizdowatosc do kwadratu.
Do tego stopnia, ze do tej pory trzeba go przeprowadzac bezpiecznie obok promocji...
Bo ten facet z promocji twierdzi, ze to szalona okaxja...

Serio- jak bym go poznala wirtualnie, to W ZYCIU bym nie uwierzyla, ze facet osiagnal max mozliwosci w swoim zawodzie....
( architekt, wiec zawod wymuszajacy kontakt z ludzmi)

Widzisz, ale tu może tkwić przyczyna Twojej niechęci do uległych, spolegliwych mężczyzn, ale też takich chyba najbardziej przyciągasz? Z tego co pisałaś..niekonkretnych, niezdecydowanych.

Dla mnie z kolei przez dłuuugi okres atrakcyjni byli tacy "dranie" w stylu Tatusia wink I też, nie ukrywam, że seksualnie reaguję tylko na silnych mężczyzn: fizycznie i psychicznie. Choć tą psychiczną siłę weryfikuje się z czasem i były różne "kwiatki" po drodze wink

Natomiast jakieś dłuższe relacje miałam z tymi 'słabszymi' , bez chemii, bez prawdziwego pociągu.. Ja bym nie miała nic przeciwko być taką właśnie 'kobietką', która oddaje stery facetowi. Bylebym go szanowała..

Niestety- pudlo.
To nie ojciec jest moim pierwszym " wzorcem meskosci"Wzorzec mam zupelnie inny....

50

Odp: O co jej chodzi?

To, że kogoś przyciągasz nie jest równoznaczne, że coś jest Twoim wzorcem wink

Ale znaczniej częściej jest tak, że przyciągamy prawie wierną kopię rodzica płci przeciwnej, tyle że nie w skali 1 do 1, dlatego nam te podobieństwa umykają.


Ja również nigdy bym nie posądziła swojego exa o podobieństwo do Ojca, a jednak..po wnikliwym przyjrzeniu się, okazali się - w sposobie odnoszenia się do mnie i odczuciom jakie temu towarzyszyły, niemal identyczni.

51 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-12 21:23:29)

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

To, że kogoś przyciągasz nie jest równoznaczne, że coś jest Twoim wzorcem wink

Ale znaczniej częściej jest tak, że przyciągamy prawie wierną kopię rodzica płci przeciwnej, tyle że nie w skali 1 do 1, dlatego nam te podobieństwa umykają.


Ja również nigdy bym nie posądziła swojego exa o podobieństwo do Ojca, a jednak..po wnikliwym przyjrzeniu się, okazali się - w sposobie odnoszenia się do mnie i odczuciom jakie temu towarzyszyły, niemal identyczni.

Dobra- wytlumacze:
Z ojcem sobie zawsze radzilam( zwlaszcza jako dziecko)
Matka dominowala...

Ale prawdziwe kontakty mialam z bratem.
14 lat starszy- jak ja mialam 3,5 on mial 17, 19
On mi imponowal, z nim zbijalam karmnik, z nim gralam w pilke, jemu powiedzialam o pierwszej miesiaczce,
On poswiecal mi duzo czasu, zajmowal sie mna, zabieral mnie na randki, na wyjazdy,
Bylam zakochana w bracie.

Ojciec- po prostu byl....


PS- moje wybory byly podobne do brata.
Faceci z ktorymi bylam, ....( do dupy nie byli podobni)

52 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-12 21:32:58)

Odp: O co jej chodzi?

Zawsze się wzruszam, jak czytam o takich relacjach z rodzeństwem. To piękna relację miałaś z Bratem - to musi być wspaniały facet smile

I zarazem "ustawił" Cię niejako w tych Twoich wyborach na całe życie, bo z tego co piszesz, robił naprawdę świetną robotę. Pozazdrościć smile

Ja nie miałam żadnego męskiego wzorca dorastając..dodatkowo to brat jest dużo młodszy więc, to ja jestem chcąc nie chcąc 'wzorcem'.
Nie wiem czy najlepszym..ale to inna historia wink


Ale wracając, ja jako że nie miałam żadnego wzorca- Ojciec wiecznie nieobecny, właściwie tylko ciałem i to od czasu do czasu.. musiałam się uczyć mężczyzn i tego, czego chcą i z nimi wchodzenia w relacje sama. Robię to do tej pory.
Jest to ciężka i niekończąca się praca, której nie zrozumie nikt, kto wchodząc w życie miał gotowe zdrowe wzorce.

Ja mam tutaj niejako 'puste miejsce', czystą kartę do zapisania... Pomijając zapisy negatywnej uwagi.

53

Odp: O co jej chodzi?

Kurcze belek, międlicie i międlicie jedno pytanie.

Autorze- co chcesz jej konkretnie napisać w tym mailu?

54 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-12 22:14:11)

Odp: O co jej chodzi?
ad rem napisał/a:

Kurcze belek, międlicie i międlicie jedno pytanie.

Autorze- co chcesz jej konkretnie napisać w tym mailu?

Chcialbym aby mail byl raczej krotki. W skrocie chcialem napisac o:
1. Na poczatku znajomosci bylem oszczedny w obietnicach na przyszlosc. Ona oczekiwala duzo wiecej niz bylem gotow jej zaoferowac. Poniewaz moje uczucia w stosunku do niej ulegly zmianie to ja jestem teraz gotow zaofiarowac jej wiecej niz na poczatku. Nie powiedzialem jej tego przed drugim spotkanie bo nie chcialem juz dalej nakrecac atmosfery. Wolalem przedyskutowac to f2f. A poniewaz drugie spotkanie sie nie odbylo wiec nie mialem szansy jej tego wogole powiedziec.
2. Przeprosic za to ze odjechalem emocjonalnie jak odwolala spotkanie.
3. Poprosic o spotkanie f2f aby pogadac o nas bez zadnych warunkow wstepnych.

Pozdrawiam,
Tomek.

55 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-12 23:15:54)

Odp: O co jej chodzi?

Tomek,

a ja bym zasugerowała takie rozwiązanie (podkreślam, że to jedynie moja idea, nie jedyna słuszna).

1. skoro nawaliłeś- odjechałeś i coś nabroiłeś przy odrzuceniu- to warto przeprosić ( i nawet jeśli zrobi to z Ciebie w jej oczach miękką faję, to jednak świadczy o Tobie i Twoich wartościach). Tylko w formie prostej i jasnej, bez jakiś rozwlekłych historii- proste 'przepraszam za to i za tamto, nie chciałem Cię urazić, zranić i cokolwiek'.
2. nie pisałabym co Ty jej możesz zaoferować, bo ona jasno określiła, że nic od Ciebie nie chce- tak przynajmniej zrozumiałam- że to był jasny przekaz, bez jakiś wątpliwości i podtekstów?
3. nie prosiłabym o kontakt, bo patrz- punkt nr. 2- no i prosiła Cię o brak kontaktu, a Ty nadal pisałeś..
4. jedyne co bym napisała na Twoim miejscu, poza przeprosinami- to że żałujesz iż nie macie już kontaktu, bo sobie ceniłeś, lubiłeś, itp.- znów- bez nadmiernego rozwlekania i emocjonalnych jęków, z ewentualnym zasygnalizowaniem, że jeśli widzi jeszcze jakąś szansę, by ten kontakt mieć, to jesteś na to otwarty. To jedyna forma walki o tę relację jaką bym podjęła.

Z tym że, z tego co pisałeś, to Ty jesteś wkręcony na maksa, zakochany po uszy, zamiłościowany i masz w stosunku do niej oczekiwania, iż ona to odwzajemni. A w oparciu o opis, na to szanse są marne. Więc nawet jeśli będziecie mieć kontakt, Ty będziesz cisnął w wiadomym kierunku ( będziesz, mówię Ci z doświadczenia) i luźne gadki nie będą ci starczać ( a frustracja będzie rosnąć). Więc czy jest sens?

Ja jestem zwolennikiem kończenia z klasą i to Ci mogę polecić. Ale bardziej z przyjęciem, że sprawa jest już przegrana, niż z nadzieją, że coś tym wskórasz.

No i może warto by było jeszcze jednak się z tym wstrzymać i wyciszyć emocje, które w Tobie nadal zdają się buzować. Żeby nie skończyło się desperacko.

56

Odp: O co jej chodzi?

Dokładnie.

I jak mówi stare mądre przysłowie: "Co zostało na samym początku spieprzone, już się nie odpieprzy." wink

A tak bardziej poważnie, to zapamiętaj autorze by w przyszłości tak kierować relacją, a dokładniej swoimi emocjami, by być mniej więcej na podobnych etapach i tej samej stronie, inaczej wystraszysz każdą realnie myślącą i mądrą kobietę. bo to co odwaliłeś, to nie obrażając Cię, ale zachowanie nastolatka, któremu rozsadza jajka z nadmiaru "emocji", a nie poważnego 40-letniego faceta na stanowisku, który powinien emanować energią pewności siebie,  kontroli nad emocjami i po prostu relacje 'prowadzić', a nie podkładać się i podawać na złotej paterze po 1 spotkaniu,nie znając kogoś.
To tak jakbyś nie miał żadnych wymagań, byle Cię wzięła z tej patery, bo Ty się zakochałeś..come on big_smile

57 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-13 08:23:17)

Odp: O co jej chodzi?

@ad rem @elle88 @oldorando @robingirl @...

Goedemorgen dames!

Naar aanleiding van het gesprek met jullie heb ik het besloten. Ik laat het bij deze en ik ga niets meer doen. Ik ga geen emails meer sturen of zo. I.p.v. doe ik alleen nog wat zand erover :-P

A tak po polsku :-) Jak tak patrze na wasze odpowiedzi to pokrywaja sie z tym co mi rozum mowi. Zeby nic wiecej nie robic, nie wysylac zadnych maili, nie skamlac, nie blagac i zamknac sprawe ze skutkiem natychmiastowym. I choc serce kaze mi dalej skamlec to jednak poslucham rozumu.

Tak jak mowila robingirl wykonalem kilka bledow, bylo kilka nieporozumien ale przy dobrej woli obu stron to wszystko bylo do naprawienia. Niestety druga strona nie wykazuje woli do naprawiania => nie zalezy jej.

Odwolanie drugiego spotkania w ostatniej chwili bez podania alternatywy to byl kluczowy moment ze nasza relacja idzie w zlym kierunku. Moj emotional overdrive tylko przyspieszyl agonie tego co i tak juz bylo trupem.

Walczylem o ten zwiazek tak dlugo bo mam dejavu z jedna z moich relacji z lat mlodzienczych. Dziewczyna ktora najpierw odrzucila moje zaloty 8 lat pozniej przyznala sie do bledu i chciala wszystko odkrecic ale ja juz bylem z inna i nie chcialem jej robic zadnego swinstwa tylko dla tego ze sie mojej ex odwidzialo. W tym przypadku mam to samo przeczucie jak wtedy. Ze przy minimalnym wysilku z drugiej strony byloby nam ze soba bardzo dobrze. Z nieznanych mi powodow jednak ta druga strona zyje w przekonaniu ze jestem emocjonalnie niestabilnym stalkerem i desperatem i nie ma ochoty aby skonfrontowac tego przekonania z rzeczywistosciom.

Desperatem ani stalkerem nie jestem. Mam na miejscu w Holandii przynajmniej dwie alternatywy fizycznie moze nawet atrakcyjniejsze i na tym samym poziomie intelektualnym tzn. po studiach i tak samo jak ta z polski sa to samodzielne, wyemancypowane kobiety pracujace w prestizowych zawodach. Niestety moje feromony zagraly dla tej kobiety z Polski a nie dla tych z Holandii. Z tymi z Holandii znam sie juz dosc dlugo. Zaleta tych w Holandii jest rowniez to, ze zadna z nich nie siedzi na internecie i nie szuka w kazdym facecie stalkera i desperata. Uwazaja mnie wlasnie za "poważnego 40-letniego faceta na stanowisku, który emanowuje energią pewności siebie". Czas wiec pogonic swoje feromony i wlaczyc rozum i logike :-))))

W kazdym razie dziekuje za Wasz czas i za Wasze opinie. Choc nie ze wszystkimi opiniami sie zgadzam to jednak sporo sie od Was tutaj nauczylem.

Pozdrawiam,
Tomek.

58 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-13 14:57:21)

Odp: O co jej chodzi?

Ehh, Tomek.

Holenderskiego nie rozumiem.

A z innej paki- jak coś skorzystałeś, to u welcome.
Bieganie przy niechęci drugiej strony niewiele daje- sprawdzone. Niekoniecznie musi być dowodem upokarzania się, ale jednak nie działa. Czasem ta drugą trafi jakaś refleksja po czasie i się objawia znikąd i nie do końca wiadomo po co. Tylko nie ma co czekać na kogoś kto nas nie chce. A często to robimy... I nie ma co zatrzaskiwać się na innych, co też często robimy. (ja kiedyś w mieszance obu spędziłam 4 lata- nie polecam, zmarnowałam kupę czasu nie wiem po co).

Przedstawianie wachlarza możliwości też jakieś jest zbędne tu, przecież nie musisz nam nic udowadniać. Masz kandydatki na oku- to pięknie. Ale moja prośba- weź się wstrzymaj, nie zawracaj im teraz gitary, bo pokrzywdzisz niechcący.
Najpierw wystudź swoje emocje do tamtej, wygaś zaangażowanie, poukładaj sobie wszystko w głowie, wyciągnij wnioski. I jak będziesz gotów sam przed sobą przyznać, że ona już nie wzbudza w Tobie większych porywów, będziesz gotowy na poznawanie kogoś nowego.

A- i brutalnie ale szczerze- z tego co piszesz wychodzi silnie urażone ego własne (ktoś mnie nie chce i uważa mnie za kogoś, kim nie jestem). Weź nad tym popracuj..

59 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-14 16:21:29)

Odp: O co jej chodzi?
ad rem napisał/a:

Ehh, Tomek.

Holenderskiego nie rozumiem.

A z innej paki- jak coś skorzystałeś, to u welcome.
Bieganie przy niechęci drugiej strony niewiele daje- sprawdzone. Niekoniecznie musi być dowodem upokarzania się, ale jednak nie działa. Czasem ta drugą trafi jakaś refleksja po czasie i się objawia znikąd i nie do końca wiadomo po co. Tylko nie ma co czekać na kogoś kto nas nie chce. A często to robimy... I nie ma co zatrzaskiwać się na innych, co też często robimy. (ja kiedyś w mieszance obu spędziłam 4 lata- nie polecam, zmarnowałam kupę czasu nie wiem po co).

Przedstawianie wachlarza możliwości też jakieś jest zbędne tu, przecież nie musisz nam nic udowadniać. Masz kandydatki na oku- to pięknie. Ale moja prośba- weź się wstrzymaj, nie zawracaj im teraz gitary, bo pokrzywdzisz niechcący.
Najpierw wystudź swoje emocje do tamtej, wygaś zaangażowanie, poukładaj sobie wszystko w głowie, wyciągnij wnioski. I jak będziesz gotów sam przed sobą przyznać, że ona już nie wzbudza w Tobie większych porywów, będziesz gotowy na poznawanie kogoś nowego.

A- i brutalnie ale szczerze- z tego co piszesz wychodzi silnie urażone ego własne (ktoś mnie nie chce i uważa mnie za kogoś, kim nie jestem). Weź nad tym popracuj..

Toche o tym poczytalem (bez przygotowanie teoretycznego chyba mnie rzeczywiscie zjedza na internecie) i teraz zrozumialem wiecej jakie bledy popelnilem. Moje zyciowe motto to "Everyone is a good person until otherwise is proven". Poczas gdy na internecie to tak nie dziala. Motto powinno byc "Don't trust anyone until they've earned your trust". Dalem tej kobiecie ogromny kredyt zaufania podczas gdy ona to po prostu uzyla przeciw mnie zeby sie mna zabawic.

Moje urazone ego wynika z tego ze udalo sie tej kobiecie naruszyc sie moje poczucie wlasnej wartosci. Dwa kardynalne bledy jakie popelnilem to:
1. Tak jak mowi @elle88 za wczesnie odkrylem wszystkie karty. Podalem sie na tacy. To byla moja naiwnosc. Ta strategia dzialala w realu w przypadku dziewczyn ktore znalem od lat ale jest zupelnie do bani w internecie.
2. Nie zerwalem kontaktu blyskawicznie gdy odwolala druga randke. W tym momencie dalem jej mozliwosc do naruszenia poczucie mojej wlasnej wartosci. Wiedziala ze ma mnie na wlasnosc i moze sie mna zabawic no i to wlasnie zrobila. Najpierw powiedziala zebym sie do niej wiecej nie odzywal a pozniej gdy sie na to zgodzilem to mnie opieprzyla jaki jestem bezdusznym potworem. Gdy chcialem udowodnic ze nie jestem bezduszmym potworem to powiedziala ze jestem emocjonalnie niestabilny bo skoro najpierw chialem zamknac kontakt to dlaczego teraz jej truje d...pe? Czyli przejechala sie po mnie jak po lysej kobyle.

Tak jak mowi @robingirl zapewne znalazla sobie kogos innego albo po prostu stracila zainteresowanie mna.

W kazdym razie "what doesn't kill you makes you stronger". Teraz sobie rzeczywiscie musze od tego wszystkiego odpoczac. Zajalem sie spowrotem moim zyciem. Powoli coraz bardziej przychodzi mi otrzezwienie i coraz bardziej zdaje sobie z tego sprawe jak sie zfrajerowalem i ze gdyby rzeczywiscie byla tym kim chcialem zeby byla to by sie po mnie tak nie przejechala. Ale spoko. Pomimo tego, ze niezle juz zholendrzalem to jednak "madry Polak po szkodzie" :-)

60

Odp: O co jej chodzi?

Moje urazone ego wynika z tego ze udalo sie tej kobiecie naruszyc sie moje poczucie wlasnej wartosci.

(..) W tym momencie dalem jej mozliwosc do naruszenia poczucie mojej wlasnej wartosci.

I co nam te 2 cytaty mówią o Twoim poczuciu wartości?
Ano to, że jest ono uzależnione od opinii z zewnątrz i bardzo kruche.. To stanowisko, wykształcenie, języki.. wszystko psu na budę, w momencie gdy pojawia się kobieta, która Ci się podoba i jednym słowem (zachowaniem) burzy całą Twoja pewność siebie.
And that`s how it really is. (ćwiczę ang. wink)

Lekcja dla Ciebie: Nikt nie jest w stanie zrobić Ci czegoś, na co wcześniej nie uzyskał przyzwolenia od Ciebie."

61

Odp: O co jej chodzi?

Autorze- wybacz szczerosc, ale budzisz antypatie.

Twoja postawa jest egocentryczna
Ty zaj.bisty
Ty zabiegajacy
Ty zraniony

Gdzie ona twoje zaufanie naduzyla??
Okradla cie?
Oklamala?
Wywiozla do ladu i zgwalcila?

Noooo, litosci!!!

Dziewczyna w realu by takich trudnosci nie robila.
- ja bym robila.
Oswiadczyny po tak niklej znajomosci, swiadcza, ze to ty masz cos z glowa, a nie ona.

Chlopie, z tego co cie znam tu- z tego co sam o sobie piszesz, to ja bym cie nie chciala, nawet jak bys byl ostatnim facetem na swiecie. Trudno- ludzkosc by wymarla, a az tak, to bym sie nie poswiecila.....

Idz, sportuj sie, rozwijaj sie, doskonal sie, tylko uwazaj, zebys nie spadl ze swojego piedestalu.....

62

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Moje urazone ego wynika z tego ze udalo sie tej kobiecie naruszyc sie moje poczucie wlasnej wartosci.

(..) W tym momencie dalem jej mozliwosc do naruszenia poczucie mojej wlasnej wartosci.

I co nam te 2 cytaty mówią o Twoim poczuciu wartości?
Ano to, że jest ono uzależnione od opinii z zewnątrz i bardzo kruche.. To stanowisko, wykształcenie, języki.. wszystko psu na budę, w momencie gdy pojawia się kobieta, która Ci się podoba i jednym słowem (zachowaniem) burzy całą Twoja pewność siebie.
And that`s how it really is. (ćwiczę ang. wink)

Lekcja dla Ciebie: Nikt nie jest w stanie zrobić Ci czegoś, na co wcześniej nie uzyskał przyzwolenia od Ciebie."

To nie jest takie proste. Na codzien nosze zakladam na siebie skore nosorozca, na to zakladam skore slonia no i jeszcze dla pewnosci obkladam sie kolcami jezozwierza. Jestem nie do ruszenia i nie do ugryzienia. Wszystko po mnie splywa. Z calym szacunkiem. Jestes dla mnie tutaj delikatnie mowic bezposrednia ale mnie to nie rusza.

Zeby jednak zbudowac jakas relacje z kobieta to ja te wszystkie pancerze z siebie sciagam i zapraszam ja do intymnej czesci mojego zycia. Otwieram sie na nia. No i w tym momencie jesli do intymnej czesci mojego zycia zaprosze osobe ktora naduzyje mojego kredytu zaufania to jestem wtedy ugotowany. Tak jak wlasnie sie teraz stalo.

63

Odp: O co jej chodzi?

Wiem, dlatego Ci napisałam, że Twoje poczucie wartości jest fasadowe.

Gdyby było na normalnym poziomie, nie musiałbyś zakładać żadnych "skór" czy innych masek i nie było by tak ogromnej rozbieżności w kontaktach w zależności od tego jak bardzo czujesz się zaangażowany emocjonalnie w daną osobę.

Pewność siebie, jeśli opiera się na właściwych fundamentach -nie są nimi "protezy" typu: dyro przed nazwiskiem czy $$ na koncie- jest wartością constans i nie sypie się jak domek z kart, gdy przystojny pan czy seksowna pani da nam odprawę.
Rozumiesz?

64 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-14 17:01:59)

Odp: O co jej chodzi?

Czarownice wstały i świrują:D

Elle- moja droga- w ust mi to wyjęłaś.
Autorze- jeśli byłbyś tak pewny siebie jak piszesz i miał wysokie poczucie wartości, to jej odrzucenie nic by Ci nie zrobiło.
Byś powiedział- fajna babka, ale jak nie chce to nie- jej strata. ( i byłoby to powiedziane nie z ironią czy oburzeniem, a zupełnie zwyczajnie).
Ty natomiast czujesz się mocno dotknięty, i to jak moja przedmówczyni napisała, świadczy o kruchości ego ( i nie piszę tego żeby Ci dokopać czy coś, z boku po prostu czasem widać lepiej).
I tym podkreślaniem swoich zalet tworzysz- samemu sobie głównie- taką zasłonę dymną, żeby zakryć coś co niedomaga. Tylko to nie zadziała, ten dym się rozwieje, a fakty wyjdą na jaw. I żadna kobieta tu nie pomoże.

Dla mnie to trochę skoczyłeś na główkę do basenu, bo miałeś straszną ochotę popływać, tylko nie sprawdziłeś czy jest na tyle głęboki, by się nie połamać.

Oldo- nie szalej:) Nie gryź:)

65 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-08-14 17:05:05)

Odp: O co jej chodzi?
Elle88 napisał/a:

Wiem, dlatego Ci napisałam, że Twoje poczucie wartości jest fasadowe.

Gdyby było na normalnym poziomie, nie musiałbyś zakładać żadnych "skór" czy innych masek i nie było by tak ogromnej rozbieżności w kontaktach w zależności od tego jak bardzo czujesz się zaangażowany emocjonalnie w daną osobę.

Pewność siebie, jeśli opiera się na właściwych fundamentach -nie są nimi "protezy" typu: dyro przed nazwiskiem czy $$ na koncie- jest wartością constans i nie sypie się jak domek z kart, gdy przystojny pan czy seksowna pani da nam odprawę.
Rozumiesz?

Rozumiem Cie ale ja jestem inaczej skonstruowany. Dla uproszczenia mam w swoim zyciu dwie kategorie ludzi:
1. Takich na ktorych mi zalezy i z ktorych opinia sie licze. Np. to co mi najblizsza rodzina powie jak np. matka czy ojciec to jest dla mnie wazne. Mam rowniez swoich mentorow i doradcow. Dla mnie jest wazne co oni powiedza.
2. Calej reszcie ktora moze mowic na moj temat co chce. Ty mozesz mnie tutaj jeszcze dlugo okladac ale ja caly czas mam dobry humor.

Ja ta kobiete zbyt szybko zaliczylem do kategorii 1. Powinienem ja dluzej trzymac w kategorii 2.

Posty [ 1 do 65 z 126 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026