Czolem Panie,
Mam do Was prosbe o porade. Zaczne od przedstawienia sie. Mam 40 lat. Mieszkam za granica. Jestem po studiach. Wladam kilkom jezykami. Sportuje sie. Mam odpowiedzialna i dobrze platna prace. Do tego jeszcze mam wlasna firme. Do swoich minusow zaliczam raczej przecietny wyglad. Taki sobie zwykly facet jestem.
Niedawno poznalem Polke mieszkajaca w Polsce. Osoba mojego kalibru. Po studiach, rowniez na odpowiedzialnym stanowisku. Toche ze soba mailowalismy no i wreszcie zdecydowalismy sie spotkac na niezobowiazujaca randke. Randka byla super! Dwie godziny minely jak kwadrans. Na koniec pocalowalismy sie. Niestety ja musialem sie spieszyc na samolot a ona do swojej pracy. Zanim sie rozstalismy zaproponowala ze powinnismy spotkac sie znow razem. Poznej dalej ze soba wymienialismy coraz bardziej namietne maile az w koncu zdalem sobie sprawe z tego ze sie w niej zakochalem o czym jej w koncu powiedzialem (nie klamalem na pradwe ja kocham). Powiedziala mi ze jest jej bardzo milo ale nie chce mnie zranic. Watpila ze jestem szczery i ze wolalaby zeby moje uczucie do niej roslo wolniej. Ja odparlem na to ze znamy sie juz kilka miesiecy i ze choc widzielismy sie tylko raz to jest to jednak sporo czasu zeby rozwinely sie uczucia. Po pewnym czasie jednak temperatura uczuc w jej mailach zaczela opadac i byly one coraz zadsze i coraz bardziej oschle. Na kilka dni przed naszym zaplanowanym drugim spotkaniem powiedziala mi ze nie moze sie ze mna spotkac i podala tak nieprawdopodobny powod ze nie uwierzylem w to i uznalem ze jest to zakamuflowany sygnal ze chce ze mna zerwac. Musze przyznac ze odjechalem wtedy. Tym bardziej ze po wyslaniu do mnie tej wiadomosci przestala sie do mnie odzywac. Nie obrazilem jej ale emocjonalnie moje maile byly over the top. Dzwownilem do niej ale nie odbierala moich telefonow. Jak juz mi emocje opadly przeprosilem ja.
Nie przestalem jednak mailowac. W koncu mi odpowiedziala ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow i ze z niczego nie musi mi sie tlumaczyc. Odpowiedzialem jej, ze dziekuje jej za to odpowiedz i ze wbrew pozorom mi ulzylo bo nawet negatywna odpowiedz jest lepsza niz zawieszenie w prozni. No i ze zgodnie z jej zyczeniem zerwe wszystkie kontakty z nia. Na co ona sie strasznie na mnie wkurzyla. Troche zbaranialem. Pomyslalem wiec ze jej na mnie nadal zalezy. Nie przestalem wiec do niej pisac. Po pewnym czasie powtorzyla ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow. No i od okolo miesiaca przestalem do niej wogole pisac.
Emocjonalnie jestem teraz w d....ie. Jestem nieszczesliwie zakochany ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czyli hustawka nastrojow, nieprzespane noce itp. itd. Ale poniewaz jestem twardy facet to powoli sobie z tym radze.
No i teraz pytania do Was:
1. Jak myslicie. Czy jej zamiary do mnie byly szczere? Zatanawiajace jest ze w momencie kiedy wyznalem jej milosc to jej pierwsza reakcja bylo to ze nie chce mnie zranic.
2. Wiem, ze kobiety czasem zaluja jesli odrzuca prawdziwa milosc. Zastanawiam sie czy ma to sens skontaktowac sie z nia jeszcze raz za miesiac kiedy emocje opadna? Jesli jednak sie nie odezwie albo powtorzy, ze nie chce ze mna utrzymywac zadnych kontaktow to bedzie ponizajace dla mnie. To bedzie wygladalo jakbym skamlal o jej uczucia.
Oprocz wygladu jestem raczej dobra partia. Tak wiec na brak zainteresowania nie narzekam. Problem jest tylko taki ze ona byla dla mnia ta jedyna. Przynajmniej dzisiaj tak mi sie wydaje.
Z gory dziekuje,
Tomek