Mam problem, spotkam sie z dziewczyna od kwartalu, mieszkamy razem - ogolnie lubie z nia spedzac czas.
Przy czym jako kobieta nie jara mnie, caluje sie z nia tak wiecie z musu, seks w sumie uprawiam tak mechanicznie -> nawet podczas seksu o niej nie mysle, bo mnie nie jara, a czasami nawet mi w trakcie stosunku opada, jak na nia spojrze/ a to nie jest tak, ze tak juz mam -> bo z innymi partnerkami tak nie mam -> tylko z nia nie ma tej namietnosci...
I mam problem, bo chyba jej nie kocham, to nie taki zwiazek z milosci a raczej partnerstwo, dodatkowo ja jestem osoba bardzo zamozna, z dobrej rodziny, ona na odwrot i wydaje mi sie, ze zaangazowalem sie w ten zwiazek, zeby byc jej opiekunem, nic wiecej. I to mi sie zgadza bo to taka bardziej siostrzana milosc...
Co możecie mi poradzić? Jak jej to powiedzieć, zeby jej nie urazic i zostać ewentualnie przyjaciolmi?