złe, toksyczne zauroczenie :((( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » złe, toksyczne zauroczenie :(((

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: złe, toksyczne zauroczenie :(((

przede wszystkim jestem tu po raz pierwszy, więc witam się na wstępie ze wszystkimi!!! o sobie powiem tyle, że na co dzień pracuję, w marcu obroniłam magisterkę i prowadzę typowy tryb życia dla tego wieku czasem impreza, ale bez przesady, bo nie przepadam, jakieś kino, kręgle, dobra knajpa, uwielbiam wypady nad Zegrze i jazdę na rowerze szczególnie w gorące letnie wieczory, przy czerwonym ognistym zachodzie słońca typowo przeżywam również ciągle swoje sercowe rozterki i właśnie w takiej sprawie postanowiłam napisać. widzę, że tu sobie solidarnie pomagacie, więc może pomożecie i mi. na jednym portalu jak opisałam swój problem zostałam zbluzgana, a widzę, że tutaj jest trochę więcej kultury. a więc:
pracuję w pewnej firmie od 3 lat, w miarę dobra praca, od pierwszego dnia moją uwagę przykuł jeden z kolegów sporo starszy ode mnie, kawaler, pod 40,  ale w jakimś związku ze sporo starszą od siebie kobietą. lubiłam z nim rozmawiać, żartować, zauroczyłam się. on zaczął sobie pozwalać z czasem na coraz więcej, jakieś niewinne dotknięcia, a w końcu regularnie zaczął mnie obmacywać. z jednej strony czułam szaloną przyjemność, jego dotyk sprawiał mi przyjemność, a z drugiej strony ogromne wyrzuty sumienia, że porządna dziewczyna nie powinna zgadzać się na coś takiego. do tej pory nie pozwalałam żadnemu facetowi na coś takiego. kłóciły się we mnie skrajne emocje i w końcu nie wytrzymałam, przeprowadziłam z nim rozmowę. on od razu zaczął się bronić i wycofywać, mówić, że mnie bardzo lubi, podobam się, ale ma kobietę i nic z tego nie będzie, przepraszał, że mnie skrzywdził i że to się nie powtórzy. później w domu ryczałam, zależało mi na nim. przez jakiś czas dotrzymywał słowa, wręcz mnie unikał, po jakimś miesiącu znowu. jak gdyby nigdy nic znowu. ja naprawdę nie wytrzymuję tego, ja ciągle jestem w nim zakochana, nie chce mi to minąć, walczę z tym, na domiar złego nie jestem w stanie zainteresować się nikim innym, odrzucam kolejnych chłopaków, mam już 25 lat. od pewnego czasu stara się o mnie pewien chłopak mój równolatek, jest opiekuńczy, próbuje być czuły, ale oczywiście ja mu nie pozwalam na nadmierne czułości, mówi, że nie chce być dłużej tylko moim przyjacielem, a ja nie potrafię go docenić i nic do niego nie czuję. jakiś czas temu kolega z pracy wpadł za mną do pustego pomieszczenia, miałam sukienkę, zaczął gładzić mnie po udach, biodrach, podziwiać, że mam niesamowicie jędrne ciało itp. przeprowadziłam z nim drugą rozmowę, powiedział, że tym razem na pewno się ograniczy, że więcej tak nie zrobi. i taki on właśnie jest, najpierw łazi koło mnie, zaczepia, zagaduje, a potem unika jak ognia, wręcz jest oschły, a kiedy ja staram się dojść do siebie i wyrzucić go z głowy, znowu nie daje mi spokoju. najgorsze jest to, że jestem w nim zakochana i nie umiem tego zwalczyć, mimo że wiem, że nic z tego nie będzie. z jednej strony chcę mieć z nim kontakt, ale taki normalny, oparty na rozmowie, żartach, a widzę, że on woli coś innego. a jak się sprzeciwiam na obmacywanie, to traktuje jak powietrze. właściwie nigdy nie wiem, czego można się po nim spodziewać danego dnia, a najgorsze jest to, że on strasznie mnie omotał i zdaje sobie z tego sprawę. bywają momenty, że on aranżuje sytuacje, żebym znalazła się z nim sam na sam w jakimś gabinecie, gdzie nikt nie wchodzi. do tej pory dotykał głównie mnie, można właściwie nazwać, że pieścił, a od jakiegoś czas daje mi do zrozumienia, żebym i ja pieściła jego. ja wiem, że może wam się wyda chore to co piszę, ale to nie jest żadna prowokacja i potraktujcie mój problem poważnie. nie chciałabym zwalniać się z pracy, ale co mam robić????? jak się odkochać? jak nabrać wiary w siebie i pewności siebie, bo dodam, ze cierpię na niską samoocenę, nie mam wiary w siebie i swoją atrakcyjność sad((

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Dziwię, się , że któś mógł zbluzgać Cię za takie coś smile
Kochana, po pierwsze to powinnaś bardzo poważnie z nim porozmawiać i powiedzieć, że nie życzysz sobie takiego zachowania. Kiedy następnym razem będzie próbował Cię dotknąć nie pozwól mu na to. Możesz zagrozić, że powiesz Jego partnerce o tym co wyprawia. Unikaj Go, staraj się o nim nie myśleć.
No i otwórz się na Twojego adoratora. MOże teraz nie zwracasz na niego uwagi bo jesteś zakochana, ale może z biegiem czasu Twoje uczucie do niego się zmieni... Poproś Go o trochę czasu... NO i głowa do góry- będzie dobrze smile

02.02.2015 ET
09.02.2015 Beta 74
12.02.2015 Beta 323,3
17.02.2015 Beta 2349

3

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

hmm, podejrzewam ze trzeba albo w jedną albo w drugą stronę podjąć kroki. Jesli nie chcesz być obmacywana/dotykana z resztą jak zwał tak zwał to sprowadź Wasze kontakty do minimum bo on jest chyba zdania że Twoja osoba go prowokuje.Dlatego w momecie kiedy mówisz że nie zyczysz sobie takiego zachowania on Cie unika bo inaczej nie potrafiłby się powstrzymać zeby Ciebie nie dotknąć.

Myślę że nie dacie rady zbudować relacji na zasadzie samej rozmowy bo za bardzo na niego "działasz".

nasuneły mi się pewne wątpliwości co do tego Twojego kolegi, czy on Tobą przypadkiem nie manipuluje...moze celowo zagrywa?

jedno jest pewne, musisz być konsekwetna bo z tego co przeczytałam że masz mały problem z tym ale rozumium smile

4

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

dzięki za odzew, no niestety jak zamieściłam posta na kafeterii, to zostałam obrzucona błotem sad(( mam z tym facetem z pracy niemały problem, gorzej ja mam problem ze sobą. najgorsze jest to, że w pewnym sensie jego dotyk sprawia mi dużą przyjemność, on zapewne to widzi. to sprawia mi przyjemność i mam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo wiem, że nie powinno się to odbywać w taki sposób i w takiej dziwnej relacji. jestem nim zauroczona. ten facet to tak naprawdę bardzo nieciekawy typ, mający problemy z nałogami. wydaje mi się nieraz, że fakt, że pozwalam mu na coś takiego wynika z mojej niskiej samooceny, z którą walczę. ciągle się zastanawiam, czy ja mu się na pewno podobam, jaki cel mają jego dziwne zagrywki, czy przypadkiem "nie robi sobie ze mnie jaj", a jeśli już tak robi, to pewnie dlatego, że jestem tak mało atrakcyjna. nie wiem skąd mam takie myśli, jestem filigranową, szczuplutką blondynką, staram się ładnie ubierać, więc nie jest chyba ze mną tak źle, ale gdzieś głęboko w głowie tkwi we mnie lęk, że nie jestem wystarczająco ładna, by mógł się zainteresować mną mężczyzna. stąd moje problemy z facetami, jestem w tym wieku jeszcze dziewicą, wstydzę się już trochę tego. wstydzę się tym bardziej, że w tym wieku to już niespotykane i wygląda na to, że jednak jestem trochę "nienormalna" i mam ze sobą problemy. zastanawiam się nad wizytą u psychologa. ten facet z pracy wie o moim dziewictwie, w ogóle sporo o mnie wie, bo dużo z nim rozmawiałam nieraz i... właśnie on tak potrafi mną zmanipulować, że mu wszystko wyśpiewałam, co zazwyczaj skrzętnie skrywałam przed facetami. niby z jednej strony jest dla mnie bardzo uprzejmy, stara się mnie dowartościować, mówi, że niepotrzebnie mam kompleksy, że jestem śliczną, atrakcyjną dziewczyną i mogę podobać się facetom, działać na nich, że nie ma nic złego w dziewictwie w moim wieku, a potem zastanawiam się, czy przypadkiem on mówi mi szczerze, czy może naśmiewa się ze mnie. pomyślicie sobie, że mam 25 lat a problemy na etapie jakiejś 17latki... a z chłopakiem, z którym teraz się spotykam, znam się od ponad roku i do tej pory nawet nie pozwoliłam mu się pocałować, chociaż namawiał mnie delikatnie na seks, albo pieszczoty, po prostu...nie czuję do niego ani krzty pożądania, nie czuję do niego tego, co do tego faceta z pracy, wręcz złości mnie jak on próbuje mnie dotknąć. powiedzcie, czy ja jestem nienormalna?

5

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

korrrba to że jesteś dziewicą to nic złego! Powiem Ci że bardzo cenie sobie takie osoby i podziwiam. Nie wiem skad się wzieło to że w dzisiejszych czasach wstyd jest być dziewicą... lepiej poczekać z tym niż miało by sie żalować ze poszło się z pierwszym lepszym do łózka. faktycznie masz niska samoocenę... ja nawet nie wpadłabym na taki pomysł żeby sobie wytłumaczyć dlaczego facet może się mną interesować..

czy jesteś nie normalna? jesteś nie normalna jak wszyscy, znasz normalne osoby? tongue Nie przejmuj się tak swoim wyglądem a co do kolegi to lepiej bądź ostrożna pomimo wszystkiego

6

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Kochana, zazwyczaj tak jest, że olewamy facetów którzy nas adorują a czujemy pociąg do tzw. ,,zimnych drani" tongue
Myślę, że w Twoim przydadku dobrze byłoby zignorować Pana z pracy, na pewno nie umawia się z Tobą żeby się z Ciebie nabijać, ale wykorzystuje twoją słabosć do niego i to że zwierzyłaś mu się i zaufałaś. Taki typ za przeproszeniem- stary dziad w tym wieku ma etap szukania ,,ofiar" zanim mu oklapnie:P:P bo potem nie będzie mógł, cholera go wie ile jeszcze innych kobiet tak bajeruje. Myślę również, że jeśli nie ciągnie Cię nic do kolegi z którym się spotykasz to nie ma co zawracać sobie nim głowy, niepotrzebnie narobisz mu nadzieji. Jeśli myślisz, że wizyta u psychologa Ci pomoże, to zrób to idź do psychologa może on Ci coś rozjaśni i nakreśli sytuację w inny sposób. Ale pamiętaj psycholog nigdy nie da Ci antidotum na rozwiązanie swoich problemów.
To nic złego, że jesteś jeszcze dziewicą, chwała ci za to, znajdź kogoś kto będzie odpowiedni dla  Ciebie, pomyśl czy na pewno nie ma kogoś kto Ci się podoba lub podobał( oprócz tego pana z pracy oczywiście) i możesz u niego mieć jakieś szanse??
Pozdrawiam, pisz na bierząco big_smile
:*

,,Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne"

7

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

mi się zdaje że przez swe kompleksy odrzucasz fajnego kolesia swego równolatka smile a szkoda... a ten kolega z pracy po 40 ma kryzys i cie tylko wykorzystuje tym bardziej że duzo mu o sobie nagadałaś więc jestes jego zabaweczką a że koleś stary ma już sposoby na babki to przechodzi do ataku i cię rozpała zaciąga dotyka itp. gdybyś z tym równolatkiem też tak gadała o sobie itp to na bank byś wtedy coś poczuła do niego smile a że równolatek może nie jest taki szybki i liczy się z twoim zdaniem namawiając cię na czułości itp a ty że nie, to nic dziwnego że nie czujesz tego co do starego kolesia, bo widocznie lubisz może podświadomie jak to koleś wychodzi z inicjatywą i cię "napastuje" że tak powiem bez twej woli smile no chyba że ten stary pytał cię czy masz ochotę na pieszczoty z nim? czy sam się rzuca na ciebie?

Ludzie...z każdą minutą zaskakują mnie coraz bardziej smile

8

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

cześć dziewczynki smile

tak jest, że odrzucamy tych, którym na nas zależy, a ciągnie nas do takich, co nas olewają sad(( nie wiem, co właściwie tak silnie pociąga mnie w tym kolesiu z pracy, że tak "zawładnął" moją psychiką. on się nie umawia ze mną poza pracą, w sumie raz się spotkaliśmy na gruncie prywatnym, te wszelkie "macanki", pieszczoty odbywają się...w pracy, w wolnych chwilach, w pustych pokojach, jak nikt nie widzi. i to właśnie wydaje mi się chore. to chyba trochę chore na coś takiego pozwalać. i mam strasznie sprzeczne uczucia w sobie. mam wrażenie, że to mnie upokarza i chyba jeszcze bardziej zaniża moją wartość. z drugiej strony jak już wspominałam, jego dotyk mnie w pewien sposób rozpala, sprawia przyjemność i chcę jeszcze, jeszcze. nie mamy się co oszukiwać, mam 25 lat, zero doświadczeń, w tych sprawach jestem niemal jak dzikie zwierzątkom, a mam swoje potrzeby też, bliskości, czułości itp. i jak zdarzają się sytuację, że gość z pracy nagle robi "w tył zwrot" i zaczyna mnie unikać, ignorować i trwa to jakiś czas to ja wtedy jakoś zaczynam...tęsknić za nim, za jego dotykiem, jakoś tak nakręcam się, nie mogę wytrzymać i często szukam jakichś pretekstów, żeby się z nim skontaktować. on zapewne wyczuwa to, że szukam pretekstów i traktuje lekko z góry jakoś, przynajmniej ja tak to odbieram. kiedy jest mi już maksymalnie przykro i postanawiam się wycofać i jakiś czas nie kontaktuję się z nim, on znowu wkracza do akcji. po prostu mam wrażenie, że traktuje mnie jak dmuchaną lalę, którą bawi się jak naleci go ochota. dzisiaj na przykład ignorował mnie, odzywał się coś, ale w ogóle trzymał dystans. pewnie potrwa to teraz jakiś czas, albo w ogóle mu się znudziłam. myślę już o psychologu, bo nieraz wydaje mi się, że chyba kwalifikuję się, żeby się do niego zapisać. zaczynam się bać, że jak tak dalej pójdzie, to zostanę starą panną i dziewicą też. w dodatku z mnóstwem problemów emocjonalnych sad((

9

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

bliźniaczka, koleś z pracy nie pytał wprost, czy mam ochotę na pieszczoty itp, po prostu stopniowo wszystko następowało: najpierw jakieś żarty, wygłupy, potem dotknięcie nóg, bioder, talii, potem jeszcze dalej i jeszcze dalej...

10

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Korrrba
Twój kolega z pracy wykorzystuje wszystko co mu o sobie powiedziałaś. Wie, że jestes dziewicą i domyśla się, że bardzo Ci brakuje cielesnych doznań. Na początku zaczynał od zdobywania Twojej sympatii, poźniej zaczynal dotykać najpierw tu, potem tam. Widzial, że sprawia Ci przyjemność, ze Ty nie negujesz jego postępowania, robil to coraz częściej. Wie, że CI się podoba i czeka aż mu ulegniesz tak całkowicie. Nie dopuść do tego. On się Tobą bawi.
Myślę, że Ty potrzebujesz bliskości z facetem i niekoniecznie z tym z pracy. Spróbuj otworzyc się na chłopaka, z którym sie obecnie spotykasz. To może ci pomóc w zerwaniu emocjonalnych więzi z kolesiem z pracy.

11 Ostatnio edytowany przez korrrba (2009-12-11 00:05:25)

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

sanders, wyglądało to tak mniej więcej jak napisałeś (łaś). piszesz, że koleś z pracy po prostu mnie wykorzystuje i bawi się mną? ale po co to robi? po co ma takie huśtawki? raz tak, raz w tył zwrot. nie wiem w ogóle jaki to wszystko ma cel, to jego zmienne zachowanie... kompletnie straciłam obiektywizm w tej sytuacji. staram się obserwować to wszystko z boku i wydaje mi się, że nie widzę jak jest naprawdę. nie wiem, czy może ja jestem przewrażliwiona, czy może faktycznie on jest jakiś dziwny. zauważyłam też, że wpływ na moje zachowanie względem niego ma moja samoocena, poczucie własnej wartości. miewam huśtawki, jeśli chodzi o samoocenę. są dni, kiedy czuję się fajną laską, ładną, zgrabną, mądrą (zazwyczaj dzieje się tak, kiedy jestem obsypywana komplementami), a są dni, kiedy czuję się kompletnie do kitu, brzydka, niezgrabna, tępa i w dodatku mam wyrzuty sumienia, że pozwalam na coś takiego. kiedy czuję się ze sobą dobrze, to wtedy nie czuję takiego jakby przymusu wewnętrznego, parcia na tego kolesia. potrafię wtedy podchodzić do tej sytuacji bez emocji, albo przynajmniej bez takiej dawki emocji. a kiedy mam dni, że czuję się szarą myszką, wtedy bardziej obsesyjnie myślę o nim i jak on akurat mnie ignoruje, omal mnie nie skręci, żeby jakoś złapać z nim kontakt. oczywiście takich dni, kiedy czuję się ze sobą dobrze jest niestety dużo, dużo mniej.

piszesz, żebym otworzyła się na chłopaka, z którym obecnie się spotykam. napisz mi jak to zrobić? bo tak mi radzą wszyscy, znajomi, przyjaciółki, ale nikt nie wie jak to zrobić. bo dla mnie oznaczałoby to przymus na pocałunek, przymus na dotykanie i przymus na inne rzeczy. mimo, że on jest niebrzydkim i inteligentnym chłopakiem kompletnie nie pociąga mnie fizycznie. wzbraniam się przed najmniejszym dotykiem z jego strony i już sama nie wiem, czy to ze mną jest problem, czy problem jest w tym, że po prostu gość nie jest w moim typie???

12 Ostatnio edytowany przez sanders (2009-12-11 12:44:42)

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Widzę, że masz wątpliwości co do mojej płci. Jestem kobietą, mam męża i syna.
Pytasz dlaczego Twój kolega z pracy tak sie zachowuje wobec Ciebie. Przecież taka jest natura faceta, no może są wyjątki ale ogólnie facet potrafi tak zakręcic w głowie kobiecie, że prędzej czy później mu ulegnie. Ten facet robi to, bo tak jak pisałam zna Ciebie, Twoje potrzeby itd.
Jeżeli chodzi o chłopaka z którym się spotykasz. Niby nic na siłe, bo po co sie katowac jezeli nie ma żadnego uczucia. Tylko jeżeli nie przełamiesz tej bariery nigdy nie odpędzisz swoich mysli od tego faceta z pracy. Teraz bedzie sylwester, moze jakos uda Ci się otworzyć na chłopaka, któremu na Tobie zależy. On jest z Tobą, przy Tobie rok mimo, że nie dalaś mu się nawet pocałować, nie mówiąc już o czymś więcej. Masz blokadę ale warto się jej pozbyć.
Jak ulegniesz koledze z pracy to jestem pewna, że bedziesz tego załowala do konca życia. Kto wie co on zacznie o Tobie opowiadać skoro stac go na takie akcje w pracy, tylko wtedy kiedy jestescie sami i jest pewiem, że nikt Was nie nakryje.
Bawi się Tobą, traktuje jak przygodę. Wg mnie chce Cie zaciągnąć do łózka, wie że jest na dobrej drodze bo jest dla Ciebie atrakcyjny. Ma starsza kobietę, ale potrzebuje też jakiejs "swieżej" przekąski, którą masz być Ty. Pisała, że mówił, że z tamtą kobietą jest i bedzie. Nie pozwól na to by być tą drugą. Dla faceta musisz być tą jedną jedyną.

13

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

normalnie powiedz mu żeby też cię tak zaczepiał czule z nienacka bez pytania smile

Ludzie...z każdą minutą zaskakują mnie coraz bardziej smile

14

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

myślę, że sprawa między nami właśnie dzisiaj została zakończona. tak się złożyło, że doszło między nami do rozmowy, miałam dosyć tej huśtawki. raz tak, a raz inaczej. powiedział, że mu ciężko o tym mówić, dlatego czasem unika mnie. powiedział mi wprost, że to nie on powinien być tą osobą, która robi ze mną takie rzeczy. jak go spytałam, czemu więc to robi, odpowiedział, że po prostu trudno mu utrzymać ręce przy mnie, że jestem fajną i podniecającą dziewczyną, dlatego doszedł do wniosku, że lepiej jak będzie mnie unikał i nie będzie miał okazji. twierdzi, że czasami wyrzuca sobie, że mnie krzywdzi, a skrzywdzić by mnie nie chciał, bo mnie lubi itp. wydaje mi się, że teraz to już definitywnie się zakończy to wszystko. napisałam po tej rozmowie do niego smsa, ale niestety nie odpisał już sad tylko jak teraz wyrzucić go z serca??? bo ja mimo wszystko, pomimo tego jaki on jest, strasznie to jakoś przeżywam. jakoś ciężko pogodzić mi się z tym, że to nie jest ten facet. i on tak naprawdę jest pierwszym facetem, który na mnie podziałał i w tej chwili myślę, że już nigdy żaden nie spowoduje u mnie szybszego bicia serca, że po prostu nie zakocham się, że jedyne co mnie czeka to staropanieństwo, albo zamążpójście z rozsądku. jestem w tej chwili bardzo nabuzowana różnymi emocjami....

15

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Witam! Długo nie pisałam, pomyślałam, że napiszę co u mnie słychać, a może też po to, by ostrzec inne dziewczyny przed pakowaniem się w coś takiego, w co ja się wpakowałam. Niestety sporo czasu upłynęło a u mnie jest jeszcze gorzej sad( Facet mnie wykorzystywał kiedy chciał, z "przerwami" ode mnie dłuższymi lub krótszymi. Ostatnio "korzystał" ze mnie gdzieś tak do połowy maja, a potem kopnął w dupę, odzywał się jak chciał, a jak nie to nie. A ja dostawałam szału, parokrotnie nie mogłam wytrzymać, łaziłam, płakałam, prawie żebrałam, żeby mnie tak nie odstawiał, ale jego to tym bardziej jakoś napuszało. Od jakichś 3 miechów w ogóle nie łażę do niego, nie robię absolutnie nic w jego kierunku, ale zauroczenie mi nie przeszło sad Cierpię w milczeniu jak widzę jak on pięknie rozmawia z innymi koleżankami. Do mnie nie odzywa się nawet jednym słowem. Czasami rzuci cześć, ale to też zależy od jego humoru. Staram się nie pokazywać po sobie jak mnie to boli, ale nie wiem jak długo wytrzymam, czuję, że jestem u kresu wytrzymałości psychicznej. To może być śmieszne dla kogoś, kto czyta to z boku, a dla mnie to psychiczna tortura. Dokładnie, mam wrażenie, że ten facet znęca się nade mną psychicznie.O po prostu chyba udaje, że mnie nie ma tam. I chociaż nie narzucam mu się, nie robię scen to on tym bardziej jakoś powiększa dystans między nami. Od zeszłego tygodnia już nawet na mnie nie patrzy, nawet służbową sprawę załatwiał ze mną nie patrząc na mnie. Ja już nie wiem, czy on robi to celowo, czy ja jestem nadwrażliwa, ale boli mnie to tak jakby wbijał mi sztylet w serce sad(( Chodziłam do psychologa na terapię, ale mi nie pomogła. Od stycznia będę chodzić do innego terapeuty. Schudłam, zmizerniałam, w pracy dostaję furii jak widzę jego żartującego z innymi koleżankami, chociaż wiele wysiłku mnie kosztuje "nie pokazywanie" po sobie. Czemu on mi to robi??? Co ja mam dalej robić ze sobą? Strzelić sobie w łeb???

16

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Zmień pracę!

Nie chcesz mieć rodziny? Ułożyć sobie życia? Jeżeli nie to ok taka ciuciubabka jest w porządku.
Piszesz jednak, że cierpisz, więc nie pozwalaj mu na to. To nie on to robi tobie, ale ty sama sobie to robisz, bo się na to godzisz.

17

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Nie mogę wytrzymać jego milczenia... Pal sześć ten cały romans, w końcu jestem dorosła, nie można zrzucać całej winy na niego, powinnam wziąć to na klatę i wypić piwo, które nawarzyłam. Ale mi jest przykro, że on po tym wszystkim tak się zachowuje... Bo dla mnie to nie jest do końca normalne, żeby po czymś takim teraz nie odzywać się ani jednym słowem od miesięcy. Ani jednym słowem. To nie jest normalne chyba, żeby zagadywał inne koleżanki, które mija na korytarzu itp., a mnie zlewał, albo wcale się nie patrzył, albo patrzył w dziwny sposób. Albo jak wejdę do pomieszczenia socjalnego po naczynia, a on też wejdzie robić sobie kawę i jest milczenie, bo on nic się nie odezwie. A ja do niego odezwać się boję. Dla mnie nie jest to normalne i psuje atmosferę. Ja się źle czuję sama ze sobą potem. Czuję się niestety traktowana jak psie gówno. I to naprawdę CHOLERNIE, ZAJEBIŚCIE BOLI!!! Człowiek, z którym miałaś intymne chwile nagle od wielu miesięcy zbywa Cię milczeniem. Zajebiste uczucie... Nie mam pojęcia, czy on to sobie uświadamia i robi to z premedytacją, czy może nie, ale jeśli z premedytacją to ja w takich momentach mam ochotę go po prostu zabić, autentycznie pragnę aby zginął, przepadł, zapadł się, rozsypał, rozpuścił, spalił albo cokolwiek, byleby go nie było. Albo inaczej, wytłumaczcie mi jak to jest z Waszej perspektywy, z perspektywy osób, które patrzą na to z boku? Bo może ja rzeczywiście dramatyzuję niepotrzebnie? Czy Waszym zdaniem takie milczenie, nie odzywanie, zbywanie, nie patrzenie się jest normalnym i neutralnym zachowaniem?

Jak go widzę to nie jestem w stanie kierować się rozsądkiem, nie wytrzymuję tego milczenia, mam chęć choćby spytać go, czy jest obrażony, albo zły.

Dodam również, że odnoszę nieodparte wrażenie, że on chyba zaczął "urabiać" w podobny sposób inną koleżankę... Mężatkę z dzieckiem. Kilka osób już zauważyło, że ona ma straszną słabość do niego...

18

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Myślę, że ta grupa wsparcia będzie Ci pomocna :    http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Pisałaś, że chodziłaś do psychologa. Ile razy byłaś na terapii?? "Liznęłaś" choć trochę problemu z samą sobą. To tkwi w Tobie i na podstawie tego co przeczytałam i tego jak gługo juz trwa, jest poważne. A on .... hm trudno wywnioskować, ale z tego jakie sinusoidy emocjonalne Ci fundował to czuć go psychopatą. Tacy lgną do kobiet kochających za bardzo jak muchy na lep. Teraz ma inną ofiarę i to dobra wiadomość dla Ciebie. Kolejny krok to terapia.

19

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Chodzilam na terapie od wrzesnia do polowy grudnia. W ten czwartek bylam na pierwszej wizycie u nowego terapeuty z nurtu behawioralno-poznawczego. Zmienilam psychologa, poniewaz pani, do ktorej chodzilam odeszla z przychodni i otwiera prywatna praktyke, ale rowniez nie bylo sensu dalej do niej chodzic, gdyz kompletnie nic a nic mi nie pomogla. Trudno mi stwierdzic, czy to jej wina, ze nie potrafila mi pomoc, czy moze moja. Mam nadzieje, ze nowy terapeuta w innym nurcie bardziej do mnie trafi.

Jesli chodzi o tego faceta to ciezko go rozgryzc. Czasami tez pojawialy mi sie mysli, ze ma jakies psychopatyczne sklonnosci skoro funduje mi takie jazdy. Z drugiej strony chociaz czuje do niego olbrzymi zal i wscieklosc to jednak wiem, ze nie moge zwalac na niego cala wine za wszystko. W koncu jestem dorosla osoba, mam swiadomosc tego, co robie, tego co robilam i on nie bedzie przeciez brac za mnie odpowiedzialnosci. Jednak to jak on sie teraz zachowuje nie wydaje mi sie takie calkiem do konca normalne i neutralne. Rozumiem, ze moze ma tego wszystkiego dosyc, ze moze nie chce robic mi nadziei, ale zeby calkiem zupelnie sie nie odzywac, nawet jednym slowem, nie patrzyc, udawac, ze mnie nie ma, milczec to jednak co najmniej zastanawiajace. Ja odbieram to jako chec dreczenia mnie psychicznego. Tym bardziej, ze on zdaje sobie sprawe z tego, ze mnie to boli i ze jest mi przykro. Normalnie w takich chwilach zycze mu WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO, to okropne, zeby takie kreatury stapaly po tej ziemi i ze wszystko uchodzi im bezkarnie.

20

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

korrrba przyznam , że przeczytałam Twoją historię z zaciekawieniem. No cóż smutna, ale niestety takie sytuacje przytrafiają się nawet sporej liczbie kobiet. A to dlatego, ze kobiety są wrażliwe i niestety często bardzo naiwne. Korrrba może to zabrzmi okrutnie to co napiszę, ale czemu on CI to robi? Otóż dlatego, że prawdopodobnie mu na to pozwoliłaś. Pamiętaj, ze mężczyźni myślą zupełnie inaczej niż kobiety. Przede wszystkim kobiety często myślą o bliskości , czułości a mężczyźni po prostu o seksie. Im do seksu uczuć nie potrzeba. A Ty sama napisałaś, ze sprawiało Ci przyjemność jego obmacywanie, po czym jak już tego nie robił to sama szukałaś pretekstów, zeby być z nim w kontakcie. Kochana takie zachowanie faceci Odbierają jednoznacznie! Mężćzyźnie nie analizują każdego zachowania kobiet tak jak kobiety analizują zachowanie mężczyzn. On Ci powiedział, że to nie ma sensu, że nie będziecie razem i ucina z Tobą kontakt. Koniec. Finito. A Ty tym czasem szukasz mimo tego pretekstu do kontaktów z nim. On to widzi i odbiera to jednoznacznie, ze to co było do tej pory po prostu CI pasuje i jesteś dalej zainteresowana ciągnięciem takiego układu o dlatego też kontynuował to obmacywanie za Twoim POZWOLENIEM. Pomyśle sobie zdrowy facet, jeżeli mu pozwalasz, to czemu miałaby nie skorzystać? Uwierz mi większość facetów by skorzystało. Teraz zupełnie się jednak od Ciebie odciął. A Ty w odpowiedzi na to dostajesz furii, tupiesz nóżkami i źle mu życzysz. Ale jeszcze raz powtarzam, on CI niczego nie obiecywał i nie ma wobec Ciebie żadnych zobowiązań. Na tym etapie myślę, ze to z korzyścią dla CIebie. Jeśli Ty tego nie potrafiłaś skończyć on to zrobił za Ciebie. A może on wcale właśnie nie jest taki zły. Może zauważył w końcu, że Ty się za mocno zaangażowałaś i przestało to być dla niego "zabawą" i postanowił to uciąć. Może się po prostu przestraszył, ze Ciebie to przerasta. Korrrba facecie myślą i rozumieją bardzo prosto i nie rozkładają czynników na części i cząsteczki. Facet nie myśli, ze Cię krzywdzi dotykając CIę za Twoim pozwoleniem przy wcześniejszym poinformowaniu CIę, ze nic z tego nie będzie. On mógł myśleć bardzo prosto, jeżeli się na to godzisz i chcesz tego to sprawia Ci to przyjemność, jeżeli sprawia Ci to przyjemność, to czemu jej sobie i Tobie nie odmówić!!! Pamiętaj faceci myślą prostymi schematami. Uważasz, teraz , ze on Cię skrzywdził i z kobiecego punktu widzenia Cie rozumiem. Ale czy jesteś pewna, ze on też o tym wie? Że on ma tego świadomość? Z jego punktu może po prostu wynikać, że mimo wszystko chciałaś fajnie było ale teraz z jakiś powodów nadszedł czas, zeby to zakończyć. I miał do tego prawo bo nic Ci nie obiecywał. Nawet już wcześniej chodziło mu po głowie zakończenie tego, ale w jego odczuciu Ty nie chciałaś więc nadchodziła kontynuacja.
Przykro mi Korrrba, ze nie pogłaskałam CIę po głowie i nie napisałam że on jest okrutny a Ty niewinna. Sięgnij pamięcią wstecz. Zastanów się czy nie dałaś mu mylnych sygnałów, ze Tobie to pasuje (ale nie z Twojego punktu widzenia, bo wiadomo, ze CI nie pasuje, TYLKO Z JEGO PUNKTU WIDZENIA. Zastanów się czy na samym początku tego "obmacywanie nie zwierzałaś się przyjacielom i co oni CI wtedy mówili. Może mówili daj sobie spokój. Jeśli tak było to znaczy, ze oni widzieli wszystko z boku obiektywnie a Ty byłaś zaślepiona zakochana i niestety mu na wszystko pozwoliłaś nie zdając sobie z tego do końca sprawy albo raczej nie przyjmując do wiadomości, że z jego strony to chodziło tylko o seksualność.
Myślę, że ta historia dużo Cie nauczyła i że następnym razem takiego blędu nie popełnisz. Czas się podnieść, wiem, ze to boli bo mocno z jego powodu cierpiałaś. Ale im szybciej się podniesiesz i ruszysz do przodu tym szybciej się rany zagoją.
Pozdrawia CIę i życzę żeby jka najszybciej udało CI się o nim zapomnieć.

21

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Jeszcze nasunęło mi się pytanie. Czy ktokolwiek z pracy wie o Twoich problemach, czy zwierzyłaś się komukolwiek w pracy, że chodzisz do psychologa? Czasami w pracy nie wszystkim można ufać. Może ktoś mu życzliwie doniósł, ze Ty aż na terapię uczęszczasz i wskutek tego poważnie się wystraszył, ze to z jego powodu, zdał sobie sprawę, że to nie była dla CIebie tym co on myślał i dlatego definitywnie postanowił się odciąć.

22

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Hej!!! Dzieki za dluga i wyczerpujaca odpowiedz. Ja wiem, ze nie moge calkiem obrzucac go blotem i zwalac winy na niego. Moje zachowanie mogl odczytac jednoznacznie, mozliwe, ze uznal, ze go prowokuje. Nie bylo to jednak tak do konca. Miedzy nami bylo kilka takich epizodow "romansowych". Za kazdym razem trwalo to jakis czas, po czym ja sie angazowalam coraz bardziej, a on jak to widzial, wycofywal sie rakiem z tego ukladu i ot tak sobie bez slowa odsuwal mnie od siebie. Ja nie moglam wytrzymac, wiec napraszalam mu sie i dopytywalam, czy sie obrazil. On zbywal mnie twierdzac, ze nie, ze jestem przewrazliwiona, po czym nadal mnie unikal. To ponownie mu sie napraszalam, a on coraz bardziej mnie unikal. Nie moglam sobie tego darowac, ale zazwyczaj w koncu po jakims czasie dochodzilam do siebie i postanawialam dac sobie spokoj. I za kazdym razem on jakby to wyczuwal i ponownie mnie nagabywal, czarowal. Ja niestety ulegalam jak glupia. I potem znowu mnie odsuwal od siebie i tak w kolo Macieju ladnych pare razy. Az do tej pory. Teraz on sprawia wrazenie o wiele bardziej kosekwentnego w swoim zachowaniu. Od kilku miesiecy nie odzywa sie nawet jednym slowem, taki skonczony, zawziety zakapior!!! Ja jakos to wytrzymuje, ale ledwo, ledwo. Nasuwaja mi sie podobne obawy jak Ty dzisiaj napisalas. Obawiam sie, ze ktos mnie musial obsmarowac do niego. U mnie w pracy nikt nie wie o tym, co bylo miedzy mna a nim. Duzo osob domyslalo sie, ze jestem po prostu zauroczona. O wszystkim wie jedynie jedna kolezanka, taka zaufana bardziej. Zwierzalam sie jej z roznych spraw i jak dotad nigdy mnie nie zawiodla. Jednak teraz mam juz taki metlik w glowie, ze zaczynam sie obawiac, ze moze nawet nieswiadomie cos komus chlapnela ;(( Moze roznymi kanalami cos dociera do niego, ze mam z nim problem? A ja o wielu rzeczach jej mowilam na jego temat, ca ostatnio to w ogole jestem na niego wsciekla i rozne epitety na niego slalam do niej. Ja tego nie wytrzymam. Psycholog odradzal mi probe nawiazywania kontaktu z nim, ale ja zwariuje jak tego nie wyjasnie. Nie wyobrazam sobie, ze on juz na zawsze, na wieki wiekow nie bedzie sie do mnie odzywal!!! Ja chyba umre jak tak bedzie!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja tego po prostu nie wytrzymam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

23

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Wytrzymasz, musisz wytrzymać!!! Nie możesz zakładać, że Twoim celem w życiu jest to, żeby on się do Ciebie odzywał. To Cię przecież wykańcza i nie może być Twoim priorytetem!
Bardzo dobrze, ze masz w pracy przyjaciółkę której możesz się wygadać i nie podejrzewaj jej, ze mogła coś "chlapnąć" bo to Cię niepotrzebnie tylko nakręca. Ja pisząc, że może coś koleżanki powiedziały nie miałam na myśli tego, że jedna z nich mogła mu donieść co Ty na niego mówisz. Chodziło mi tylko i wyłącznie o fakt chodzenia do psychologa, ze może mówiłaś komuś jeszcze innemu, ze do niech uczęszczasz i ktoś mu mógł to powiedzieć. A chłopina sam się mógł domyśleć, że to z jego powodu i zorientować się, że to za daleko zabrnęło i się pohamować. Nie rób koleżance wyrzutów, nie oskarżaj jej bo stracisz także i ją i zupełni będziesz samotna. Jeżeli zwierzasz jej się od dawna i nie miałaś powodów, żeby jej podejrzewać i nielojalność to teraz tego nie rób!!!
Przede wszystkim zacznij decydować sama o sobie a nie słuchać innych. Piszesz, że cięzko CI się powstrzymać, żeby z nim nie pogadać. Zastanów się spokojnie czy na pewno chcesz z nim rozmowę odbyć. Jeśli ma CI to pomóc i dzięki temu masz się poczuć lepiej to po prostu z nim pogadaj. Przeanalizuj za i  przeciw i sama zdecyduj. Może zamiast skupiać cały swój czas na myśleniu o nim wyjdź do ludzi. Spotkaj się z koleżankami, zaszalej gdzieś, staraj się poznawać nowych ludzi. Bo siedzenie i myślenie stale o nim naprawdę w końcu doprowadzi CIę do obłędu. Pozdrawiam i daj znać jak się czujesz.

24 Ostatnio edytowany przez korrrba (2012-03-13 13:33:15)

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Hej dziewczyny, chciałam Wam opisać, co się dzieje u mnie. Niestety nie jest dobrze sad(( Wiem, że ten facet z pracy ma romans z tą kobietą, z którą podejrzewałam. Na razie próbują utrzymywać to w tajemnicy, ale wszystko już wychodzi na jaw. Najpierw kilka koleżanek zauważyło, że on ją zabiera z pracy, potem, że podwozi. Potem ja zauważyłam ich razem w drogerii, speszyli się, ten facet jak mnie zobaczył, to odwrócił głowę w drugą stronę. Od tamtej pory nie mówią mi nawet cześć. Unikają mnie, a ta kobieta zrobiła się wobec mnie wręcz opryskliwa. A na zewnątrz udaje milutką, sympatyczną koleżankę. Przestali się też tak afiszować, on jej nie podwozi pod samą pracę, umawiają się kilka uliczek dalej od firmy.  Ale też już ktoś ich zauważył. Facet ten wyprowadził się do osiedla, w którym mieszka ta kobieta, ale nie wiem, czy razem mieszkają. Nie wiem, czy to romans, czy raczej poważny związek. Ta kobieta ma męża i 10-letnią córkę. W sierpniu wyszła za mąż. Ten mąż jest od niej dużo starszy, bo ona tego męża odebrała innej żonie. Ta żona robiła jej awantury w poprzedniej pracy, dlatego ona przeniosła się do naszej firmy. Tak walczyła o tego faceta, wyszła za niego za mąż, a teraz go zdradza. Dlatego to taka dziwna historia. Mam wrażenie, że ta kobieta mnie obserwuje, wystarczy, że porozmawiam z jakąkolwiek koleżanką, to potem ona atakuje tą koleżankę i wypytuje o treść rozmowy, o czym ja mówiłam. Te koleżanki powtarzają mi to, bo domyślają się o co chodzi. Ostatnio kolejna koleżanka widziała ich razem w centrum handlowym, ale oni jej nie widzieli. Wszystko zaczyna wypływać na wierzch, ale nie wiem, czy ten jej mąż wie już o wszystkim, nie wiem też co się stało z tą starszą kobietą, z którą związany był ten facet. Ona dla niego przeniosła się z innego miasta, zostawiła rodzinę, znajomych, pracę. Generalnie wszyscy u nas w pracy śmieją się z tego wszystkiego, a ja niestety się pochorwałam sad(( Masakrycznie to przeżywam sad(( Nie umiem jakoś popatrzeć na to logicznie, wręcz przeciwnie, porównuję się z tą kobietą i czuję się od niej gorsza, bo on wybrał ją, nie mnie. Mężatka z dzieckiem jest atrakcyjniejsza dla niego, ma więcej do zaoferowania niż ja, która jestem panną. W taki sposób o tym myślę. Mam natrętne myśli o nich, jak się kochają, okazują sobie czułość, o ich ślubie. Moi znajomi jak im to opowiadam zabijają mnie śmiechem, twierdzą, że jestem zaślepiona i nie widzę jak jest naprawdę, ale ja rzeczywiście myślę, że może w niej naprawdę się zakochał i zmienił. Miał mnóstwo romansów, skoków w bok, ale może ona jest kobietą, którą pokochał. I to mnie boli, że można było sprawić, aby on się zmienił... Pewnego dnia nie wytrzymałam i zrobiłam głupotę. Poszłam do tego faceta i spytałam, czemu tak mnie traktuje, jak trędowatą i nie powie nawet cześć. Zbywał mnie, że ja równie dobrze mogę powiedzieć cześć, że on nie ma obowiązku. Wtedy wypaliłam, że domyślam się, że coś go łączy z tą kobietą. Wtedy on najpierw się żachnął, że teraz to dopiero rzuciłam tekst. Potem powiedział, że nie powie ani tak, ani nie, bo sprawa między nimi. Ja jeszcze gorzej się spłaszczyłam i spytałam, co ze mną nie tak i w czym jestem gorsza, żeby mi to powiedział. On odparł, że nie może odpowiedzieć mi wprost, bo to tak jakby się przyznał, ale ogólnie to nie jest kwestia "gorszy" i nie powinnam myśleć o sobie w takich kategoriach. Wtedy wyszlam. Dotrwałam jakoś do końca dnia pracy, następnego dnia wzięłam urlop na żądanie. Tego dnia miałam też wizytę u psychologa, ale ryczałam całą wizytę, nie byłam w stanie sklecić żadnego sensownego zdania. Psycholog mi tłumaczył, że mam klapki na oczach i nie widzę tego jak jest naprawdę. Powiedział, że myśli o mnie i chce mi pomóc, zapisał mnie nawet dużo szybciej na kolejną wizytę, którą mam dzisiaj. Kolejnego dnia mama poprosiła mnie, bym zawiozła ją do sklepu. W sklepie dostałam ataku paniki. Zaczęłam mieć negatywne myśli, że nic dobrego mnie nie czeka, że jestem nikim, że nikt nie będzie chciał kogoś takiego jak ja, że czeka mnie tylko depresja, albo inna choroba psychiczna i pojawił się lęk, że zrobię sobie coś złego. To z kolei wywołało kolejne negatywne reakcje, trzęsłam się, zrobiło mi się duszno, serce mi waliło. Nie udało mi się ukryć tego stanu przed mamą, która się przestraszyla, co ze mną się dzieje, musiałam jej opowiedzieć o wszystkim. Tego samego dnia zapisałam się do znajomego internisty, on zapisał mi jakieś tabletki na uspokojenie, ale takie lżejsze, kazał pobrać kilka dni, a w razie nasilenia objawów polecił zgłosić się do psychiatry. Jednocześnie mi tłumaczył, że cała ta sytuacja nie jest warta tego bym wpędzała się w taki stan. W weekend doszedł mi totalny zacisk w klatce piersiowej i w żołądku. Nie mogłam nic przełknąć. Schudłam, chociaż i tak jestem szczupłą osobą. Na szczęście moi znajomi nie dali mi być samej. W sobotę koleżanka wyciągnęła mnie do kina, w niedzielę zaprosił mnie do siebie kuzyn, potem jeszcze wpadłam do koleżanki. Wszyscy mi tłumaczyli. Wzięłam zaległy urlop na cały ten tydzień. Czuję się odrobinę lepiej, nieco więcej jem. Nie wiem, czy poprawa jest od leków, ale biorę tylko jedną tabletkę na noc, w dzień nic nie biorę. Czuję się lepiej, bo nie jestem w pracy i nie widzę ani tego faceta, ani tej kobiety. I aż się boję tam wrócić sad(( Boję się w tym tkwić, słyszeć te komentarze, plotki na temat romansu, boję się, że w ten sposób ja ciągle będę chorować!!! Na dodatek ja jestem straszną panikarą, wpadam w panikę jak coś się ze mną dzieje, jak nie mogę jeść, wszystko się wtedy mnie czepia, lęk o zdrowie, o to, co dalej będzie i tak się to nakręca. Psycholog twierdzi, że absolutnie nic mi nie jest, że nie widzi po mnie żadnej nerwicy, ani innej choroby, że jestem po prostu bardzo, bardzo wrażliwa i że ta moja wrażliwość jest wręcz "nie z tego świata", że większość kobiet nie przejęłaby się takimi rzeczami jakimi ja się przejmuję. Niedługo jadę na kolejną wizytę. Podjęłam decyzję, że nie chcę tam dalej pracować. Chcę zmienić pracę. Uruchomiłam już wszystkie znajomości, ale jednocześnie wiem, że w dzisiejszych czasach jest masakrycznie ciężko o pracę. Boję się, że to nie będzie takie proste. I że jeszcze długo będę musiała tam tkwić. A nie wiem, czy to wytrzymam... Przepraszam, że tak się rozpisałam, mam nadzieję, że nikt się nie zniechęci od tego...

Pozdrawiam

25 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-03-13 13:53:05)

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Możemy wysłuchać, ale jeżeli nawet profesjonalista - psycholog nie może przebić się i przemówić Ci do rozsądku to nasze rady niespecjalnie Ci pomogą... ale wygadzasz się
Na wlasne życzenie umartwiasz się i szukasz sobie problemow.
Ludzie walczą z codziennością, z brakiem pieniędzy, z samotnym wychowaniem dzieci, a i tak maja w sobie więcej radości i chęci życia niż Ty...
Tworzysz sztuczne problemy i czerpiesz z tego masochistyczna przyjemność... Czy wokół Ciebie naprawdę nie ma przyzwoitych facetów, że tak się przypielaś do tego, który akurat Cię nie chce?
Powodzenia w szukaniu dziury w całym

26 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-03-13 14:09:08)

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Cześć. Tak tylko przyszło mi do głowy. A może gdybyś poprosiła lub dała do zrozumienia temu chłopakowi który cię adoruje żeby Cie tak podotykał jak tamten? Może zaaranżowanie podobnie ekscytującej sytuacji, pomogłoby wybić Ci go z głowy?
Wydaje mi się, że kręcą Cie takie rzeczy (to nic wstydliwego), więc to się przelewa też na podłoże emocjonalne i wzmacnia twoje zauroczenie nim.
Myśle też, że dobrze zrobiłaś decydując się na zmianę pracy.

P.S: Daj też szanse innym facetom smile Poczuj się troche jak kobieta!

Tendre77 - Nie bądz taka surowa! Każdy ma inne problemy a ty wrzucasz wszystko do jednego garnka.

27

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Chciałam bardzo "podziękować" Tendre za jej posta... Dziękuję Ci bardzo, nie pomogło mi to, a spowodowało, że się jeszcze bardziej zdołowałam. Mam nadzieję, że jesteś zadowolona. Wygląda teraz na to, że jestem beznadziejnym przypadkiem, który stosuje samobiczowanie. Nie myślałam tak wcześniej o sobie, ale dzięki Tobie to się zmieniło. Byłam dzisiaj u psychologa, który stwierdził, że jestem w pełni zdrowa, że nic takiego mi nie jest, jakoś nie stwierdził masochistycznych skłonności. Ja chyba jednak źle robię pisząc na forach, to wcale nie wychodzi mi na dobre, a wręcz odwrotnie. Każdy ma swoją prawdę objawioną i można zwariować od tych cudownych rad!

Fuorviatos dziękuję za normalnego posta, w którym starałeś się normalnie doradzić bez dodatkowego dołowania mnie. Też uważasz, że jestem masochistką???

28

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((
korrrba napisał/a:

Chciałam bardzo "podziękować" Tendre za jej posta... Dziękuję Ci bardzo, nie pomogło mi to, a spowodowało, że się jeszcze bardziej zdołowałam. Mam nadzieję, że jesteś zadowolona. Wygląda teraz na to, że jestem beznadziejnym przypadkiem, który stosuje samobiczowanie. Nie myślałam tak wcześniej o sobie, ale dzięki Tobie to się zmieniło. Byłam dzisiaj u psychologa, który stwierdził, że jestem w pełni zdrowa, że nic takiego mi nie jest, jakoś nie stwierdził masochistycznych skłonności. Ja chyba jednak źle robię pisząc na forach, to wcale nie wychodzi mi na dobre, a wręcz odwrotnie. Każdy ma swoją prawdę objawioną i można zwariować od tych cudownych rad!

Fuorviatos dziękuję za normalnego posta, w którym starałeś się normalnie doradzić bez dodatkowego dołowania mnie. Też uważasz, że jestem masochistką???

Nie Korrba, skąd -:). Zwróciłem uwagę Tendre bo potraktowała Cię surowo, ale ty też pamiętaj że każdy ma prawo do własnego zdania, ona też. To ty musisz wiedzieć jaka jesteś i nie sugerować się opinią jednej osoby. Nie sądzę żeby moja porada była całkiej "normalna", poprostu przyszła mi do głowy taka możliwość.

Spokojnie wink

29 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-03-14 11:47:07)

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

korrrba wyluzuj... chcesz, żeby zamiast dać Ci kopa do działania wszyscy jak jeden mąż głaskali Cię po główce i zapewniali, że facet, który jest egoistą i Cię wykorzystuje przejrzy na oczy i pokocha Cię i będziecie żyli szczęśliwie do końca życia? Jeżeli tak - to trzeba było napisać na początku, ze tylko takich postów oczekujesz...
Czym ty sie dołujesz? Jesteś młodą, zaradna dziewczyną i już wcześniej pisałam Ci, żebyś zmieniła pracę, otoczenie i zaczęła życ pełnią życia, a obok tego człowieka jest to dla ciebie trudne albo wręcz niewykonalne...
Chodzisz do psychologów i mówisz, że oni twierdzą, że jesteś ok... ale jednocześnie piszesz, że ci nie pomagają...
Nie piszę po to by Ci słodzić, tylko by powiedzieć swoje zdanie, ktore według mnie może Ci pomóc i otworzy oczy... a co zrobisz decyzja należy do Ciebie...
Nie będę wypowiadała się więcej, bo i tak nie słuchasz... życzę powodzenia smile

30

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Tendre, ok, trochę za bardzo mnie poniosło. Trochę się wkurzyłam jak mi dowaliłaś z tym masochizmem... Poniekąd masz rację, nie można się użalać nad kimś w takim przypadku. Każdy przeżył zawód miłosny. Mam natrętne myśli, myśli o tym facecie i tej kobiecie. Wciąż mam wrażenie, że w niej naprawdę się zakochał, dla niej się zmieni itp. Po prostu porównuję się z nią i czuję się gorsza, bo widzę, że była "szansa", możliwość, aby on się zmienił itp. W dodatku tym bardziej źle się czuję, że mężatka z dzieckiem jest atrakcyjniejsza niż ja, ma więcej do zaoferowania niż ja... Poza tym dużo osób z pracy niestety widziało, że mam do niego słabość. A teraz jak za moment to wszystko wybuchnie, a wybuchnie na pewno to będę się czuła niezręcznie, że wszyscy będą mówić o tym w taki sposób, że wolał mężatkę niż wolną pannę...

Podjęłam decyzję o zmianie pracy. Uważam, że to i tak wiele, bo dotąd nie chciałam o tym myśleć. A teraz bardzo chcę zmienić pracę. Jak wspominałam uruchomiłam już wszystkie znajomości, jeden ze znajomych mi obiecuje, że pogada ze swoim szefem. Ale to nie jest takie proste niestety. W dzisiejszych czasach znalezienie pracy niemal graniczy z cudem, także muszę uzbroić się w cierpliwość i wytrzymać do czasu zmiany pracy. Z tym, że mój psycholog jest innego zdania. On jest przeciwny zmianie pracy. Uważa, że w ten sposób uciekam zamiast stawić temu czoła. Twierdzi, że nadal nie dociera do mnie jaką szują jest ten facet i dlatego nie potrafię spokojnie na niego patrzeć...

31

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

No własnie... dlaczego nie widzisz jakim jest szują? Dlaczego pozwalasz się krzywdzić? Co takiego ten facet w Tobie wyzwala? Może powinnaś poczytać wątek kobiet kochajacych za bardzo, bo tam wypowiadaja się kobiety, które dają się krzywdzić w imię miłości...
Uważam, że zmiana pracy odizolouje Cię od czynnika zapalnego - czyli od Niego...
Ale ja psychologiem nie jestem... natomiast kkzb mowią, 90 dni bez niego... bez kontaktu, rozmowy... wtedy masz szansę na wyzdrowienie...
Wiem jak cierpiesz, bo sama tego doznałam, ale wstałam , otrzepałam się i zaczęłam żyć pełnią życia...
Co do masochizmu to chodziło mi o to, ze jeżeli coś mnie boli to staram się unikać, uciekać od tego bólu, a Ty ewidentnie jeszcze "nakręcasz" sie i zadajesz sobie psychiczne tortury mysląć o niej i o nim.

32

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((
Tendre77 napisał/a:

No własnie... dlaczego nie widzisz jakim jest szują? Dlaczego pozwalasz się krzywdzić? Co takiego ten facet w Tobie wyzwala? Może powinnaś poczytać wątek kobiet kochajacych za bardzo, bo tam wypowiadaja się kobiety, które dają się krzywdzić w imię miłości...
Uważam, że zmiana pracy odizolouje Cię od czynnika zapalnego - czyli od Niego...
Ale ja psychologiem nie jestem... natomiast kkzb mowią, 90 dni bez niego... bez kontaktu, rozmowy... wtedy masz szansę na wyzdrowienie...
Wiem jak cierpiesz, bo sama tego doznałam, ale wstałam , otrzepałam się i zaczęłam żyć pełnią życia...
Co do masochizmu to chodziło mi o to, ze jeżeli coś mnie boli to staram się unikać, uciekać od tego bólu, a Ty ewidentnie jeszcze "nakręcasz" sie i zadajesz sobie psychiczne tortury mysląć o niej i o nim.

Zgadzam się z Tendre.

33

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Zastanawiam się, czemu psycholog tak uparcie twierdzi, że zmiana pracy będzie tylko ucieczką, on nie uważa zmiany pracy za rozwiązanie problemu. I nie tylko on, zanim trafiłam do niego, chodziłam do innej pani psycholog, która uważała tak samo. W ogóle mam nieraz wrażenie, że psycholodzy troszkę bagatelizują mój problem, nie wydaje im się to poważną sprawą. Albo mam tylko takie wrażenie. Ostatnio psycholog powiedział mi, że jestem w pełni zdrową osobą, że nic mi nie jest, jedynie mam skłonność do popadania w lęk i osobowość zależną-to znaczy, że łatwo uzależniam się np. od facetów.

34

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Nie wiem co psycholodzy mają na myśli, ale wydaje mi się, że dla psychologa zdrowe podejście to nie uciekać od problemu, tylko stawić mu czoło i nauczyć się na przyszłość rozwiązywać takie sytuacje. Mają obawy, że w kolejnej pracy możesz przyciągnąć podobnego mężczyznę, a ponieważ masz skłonności do /jak to ujełaś/ uzależniania się od facetów... może nastąpić powtórka z rozrywki... a całe życie uciekać nie możesz... tylko praca nad sobą da długotrwałe efekty

35

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Twoja cała historia jest bardzo smutna :(

Przeczytałem również inne Twoje posty w innych wątkach i jestem pewien, że jesteś atrakcyjną i wartościową kobietą. Niszczysz siebie i swoje życie mając tego faceta w głowie, choć rozumiem, że nie jest Ci łatwo o nim zapomnieć.

Dużo od siebie wymagasz i gdzieś pisałaś, że mężczyźni wymagają modelkowej urody od każdej kobiety. Sam wychodzę z założenia - wymagaj od innych tyle, ile od siebie wymagasz. Zatem jeśli dbam o swoją sylwetkę, oglądam się za szczupłymi dziewczynami, jeśli sam nie palę, nie toleruję palących dziewczyn, itd.

To normalne, że chcesz bliskości z mężczyzną, nie jesteś też aseksualna, więc wszystko w porządku z Tobą.

Daj sobie szansę i pozwól zakochać się w kimś kto jest Ciebie wart.

36

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

No i wyszło szydło z worka... Oni faktycznie są razem i ona jest w ciąży!! Długo to wszystko ukrywali, ludzie widzieli ich na mieście, a oni wraz się ukrywali. Koleżanki bezpośrednio przyparły ich do muru i ta kobieta przyznała, że jest w 4 miesiącu ciąży (!!!) że nie obnosi się z tym, ale przestaje już to ukrywać. Zrobił się kolejny szum. Wygląda na to, że to była wpadka, ale wiele osób jest przekonanych, że ona z wyrachowania "wpadła". Pewnie dlatego, że już kiedyś tak zrobiła, powtórzyła historię, w poprzedniej pracy też przecież zaszła w ciążę z tym żonatym facetem, a jego żona przychodziła do pracy, robiła jej awantury i ciągnęła ją za włosy przez korytarz... On jeszcze Sylwestra spędzał ze swoją dotychczasową partnerką, potem jeszcze był z nią na zabawie karnawałowej. A w międzyczasie sypiał już z tamtą, bo sam przyznał, że zaczął z nią "kręcić" w grudniu. U nas nikt tego nie ogarnia, wszyscy się śmieją raczej z tego, twierdzą, że ten casanova nie wygląda na zbyt szczęśliwego... Ciekawe skąd mogą to wiedzieć, co siedzi w jego głowie. A może jest zadowolony? Śmieją się również z tego jaką kobietę wybrał na matkę swojego dziecka i najprawdopodobniej przyszłą żonę. Wszyscy się śmieją, a ja jedna przeżywam katusze sad( Nikt nie może też tego zrozumiec, bo on zawsze podkreślał, że nie lubi dzieci i za nic nie chce mieć dzieci. Wręcz złościł się jak ktoś mu życzył potomstwa! A tu taka odmiana???  Koleżanki robią mi pranie mózgu, próbują tłumaczyć, dzisiaj nawet chciały dosłownie mnie uderzyć w głowę, wszystkie jak jeden mąż twierdzą, że one nie chciałyby być na miejscu tej kobiety. Wszak brała ślub w sierpniu, jeszcze nie zdążyła się rozwieść z mężem.. A ja jako jedyna żałuję, że nie jestem na jej miejscu, że to nie ja spodziewam się dziecka z nim i że to nie ja będę jego żoną sad( Rozmawiałam ze znajomym, co miał mi załatwić pracę, powiedział, że wszystko jest na dobrej drodze, żebym się nie denerwowała, bo raczej powinno się udać z tą pracą. Wkrótce wybieram się również na urlop wypoczynkowy i chyba pójdę do psychiatry sad((

37

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

ech dramat...
wszyscy mają ubaw... a Ty zamiast o sobie to robisz psychoanalizę ich związku... co cię obchodzi czy planowali to dziecko czy nie... skoro matką chrzestną raczej nie będziesz...
trzymam kciuki aby klapki z oczu spadły Ci szybciej niż pojawią się zmarszczki, bo Ty zamiast przeżyć własne życie, żyjesz cudzym

38

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Ale co konkretnie masz na myśli, żeby spadły mi klapki z oczu? W jakim sensie?

39

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Witam Cię korrrba

Minęło już tyle czasu od kiedy napisałaś pierwszego posta w tym temacie i nadal nic nie rozumiesz. Nie rozumiesz i mam wrażenie, że wciąż Twoim jedynym celem jest obserwacja zachowań i życia kolegi z pracy. Masz klapki na oczach bo właśnie widzisz tylko jego poczynania i jego obecnej partnerki, podczas gdy wokół Ciebie toczy się życie i ucieka Ci między palcami. Zrozum, że tracisz czas i energię na dawno już przegrana sprawę. Tej dwójce ludzi pewnie przewrócił się świat do góry nogami, ale to oni muszą sobie z tym poradzić.

To nie jest zauroczenie moim zdaniem, według mnie to Twój pokarm.

40

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Planuję zmienić pracę, a właściwie byłam już pewna, że już teraz uda mi się ją zmienić, bo tak miało być, mam znajomego, który obiecał mi etat w swojej firmie. Dzisiaj mam ostatni dzień urlopu i myślałam, że złożę wypowiedzenie. Niestety szef tej firmy powiedział, że był przekonany, że stanowisko dla mnie ruszy od 1 lipca, ale niestety będzie poślizg 2 lub 3-tygodniowy, w związku z tym powiedział bym wstrzymała się z wypowiedzeniem, bo nie jest w stanie podać mi teraz konkretnej daty przyjęcia mnie. Powiem szczerze, że zdołowałam się... Naprawdę liczyłam na zmianę pracy, a teraz mam obawy, czy to stanowisko dla mnie w ogóle będzie, skoro to się tak dziwnie wydłuża... Nie wiem czy zmiana pracy to będzie dla mnie lekarstwo, są osoby, które twierdzą, że to będzie najlepsze, ale są też osoby jak np. mój psycholog, które uważają, że to nie jest żadne rozwiązanie, tylko ucieczka. Będąc teraz na urlopie i nie widząc tego człowieka, tej kobiety czułam się o wiele lepiej. Potrafiłam skupić się na czymś innym, np. na mistrzostwach, zrelaksowałam się. Dzisiaj zadzwoniła do mnie koleżanka z pracy i przy okazji poinformowała mnie, że ta kobieta złożyła pozew o rozwód i na jesieni będzie miała rozprawę a teraz wybiera się z tym facetem na jakieś wesele... Wystarczyło, że mi wspomniała na ich temat i już zaczęłam się trząść i płakać sad( To jest silniejsze ode mnie, ja nad tym po prostu nie panuję!!!

41

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

A w ogóle przed moim urlopem doszło do nieprzyjemnej scysji między mną a tą kobietą. Odkąd jako jedna z pierwszych odkryłam, że coś ją łączy z tym facetem przestała się do mnie odzywać, mówić cześć. Zdarzało się, że trzaskała mi drzwiami przed nosem. Odkąd wyszło na jaw, że jest z nim w ciąży powiedziała kierowniczce, że nie wybiera się na zwolnienie lekarskie, ale chce odciążenia z niektórych obowiązków. I kierowniczka jej obowiązki przekazała mi. I przed moim urlopem któregoś dnia jak przechodziłam korytarzem nagle ta kobieta widząc mnie powiedziała do swojej koleżanki głośno, że "wreszcie będę miała więcej pracy i mniej czasu na spacerki". Nie wytrzymałam tego, bo dla mnie już było za wiele i odparowałam jej, że co poniektóre koleżanki miały czas na spacerki i nie tylko jak widać. W nią wstąpiła agresja, zaczęła krzyczeć na mnie na korytarzu, że nie mam prawa z nią dyskutować i wtrącać się w jej rozmowę. Po czym przyszła do mnie do mojego gabinetu i wrzeszczała, że pójdzie na skargę na mnie do kierowniczki, wtedy ja jej odpowiedziałam, że też pójdę, bo nie życzę sobie, by ktoś mi trzaskał drzwiami przed nosem i rzucał takie komentarze. Wtedy wrzasnęła, że nie mam prawa jej przerywać, że jestem dla niej gówniarą, zresztą nie będzie się ze mną kłócić, bo to nie jest jej poziom. Wtedy odpowiedziałam, żeby o swoim poziomie mi lepiej nie wspominała. Następnego dnia spotkałam tego faceta przed windą, powiedziałam "dzień dobry" i on nawet mi nie odpowiedział, odwrócił się ode mnie w windzie. Powiedziałam tylko, że to nie ja prowokuję te konflikty, on tylko wzruszył ramionami. Jakim cudem ja mam nie mieć nerwicy, skoro tak mnie traktują? Chociaż Waszym zdaniem pewnie zasłużyłam na to... Chociaż ja tak nie uważam... To ona zaczęła mnie pierwsza tak traktować...

42

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Zastanawiające jest Twoje uparte, wieloletnie, trzymanie się tego mężczyzny i jego spraw.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Właśnie, mnie tez to zastanawia, czemu żyjesz czyimś życiem ?
Jeżeli ta praca nie wypali od znajomego, to zacznij szukać innej w internecie, masz doświadczenie zawodowe, będzie Tobie łatwiej.

44

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Witam!Mam wielki problem!Jestem po operacji usuniecia raka macicy!Bylam pacjentka w akademickim szpitalu -gdzie moim "zdrowotnym mentorem" jest profesor.W czym tkwi problem?To atrakcyjny mezczyzna,ale ja o tym pamietam ze to moj lekarz.Problem w tym ze odnosze wrazenie ze on sie dziwnie zachowuje i dzieki temu wprawia mnie tym w zaklopotanie!
Kiedy patrzy na mnie i mowi do mnie -to patrzy mi prosto w oczy z usmieszkiem na twarzy.Zawsze przy wyjsciu przy pozegnaniu dlugo trzyma moja reke w swoich dloniach -mam obawy ze ktos to zauwazy.Raz mialam sytuacje,kiedy ostatniego dnia mojego pobytu w szitalu pojawil sie na obchodzie.Nigddy go nie widzialam -ale mozna uznac za przypadek.Slyszalam na korytarzu tylko rozmowe z pielegniarka -spytala go -to gdzie zaczynamy-a on -to moze tu i wparowal prosto do mnie-podczas gdy wszyscy zaczynali od mojej sasiadki -mial takie szczesliwe oczy i usmiech -po czym odszedl do sasiadki i tam stal sluchal co ona mowi i patrzyl na mnie caly czas -jakby byl zamyslony-bo czulam na sobie jego wzrok i spojrzalam -widzac ze sie bezczelnie "gapi"to ja zaczelam mu z kamienna twarza patrzec prosto w oczy -po czym zajelam sie czytaniem -przy wyjsciu -lekko sie odwrocil w moim kierunku -wymowil pani i moje nazwisko -po czym skinal glowa i wyszedl.To bylo dla mnie tak zaskakujace i wstydliwe ze chcialam sie zakopac pod podloge.
Tlumaczylam sobie ze mi sie cos wydaje i postanowilam byc dlatego przy kazdym spotkaniu surowa i zeby miec panowanie nad sytuacja -patrzec mu w twarz surowo -nie uciekac wzrokiem ,nie peszyc sie,ale to jest zenujace.
Pozatym mam byc kontrolowana przez 3 lata pooperacyjnie -ostatnio slyszalam od niego ze to bedzie 5 lat i terminy kontrolne tez mam co 1,5 miesiaca praktycznie.Plus przy ostatnim spotkaniu -musialam czekac w recepcji na umowienie sie na spotkanie -wyszedl z gabinetu -zostawil asystentke sama i stal przy recepcji rozmawiajac z pielegniarka i patrzac niby -gdzies na bok.Ja nieswojo sie czuje i chcialabym od tego uciec.Moze wie ze jest atrakcyjny i blyskotliwy i sie tym bawi-choc nie powinien.
Moje pytanie -co mam robic zeby jakos pokazac mu ,czy dac do zrozumienia zeby jakos to wszystko przystopowac-bo mam wrazenie ze to rodzaj flirtu-mi to samej nie przeszkadza-alle obawiam sie o otoczenie -ze inni to zauwaza.

45

Odp: złe, toksyczne zauroczenie :(((

Witam!Mam wielki problem!Jestem po operacji usuniecia raka macicy!Bylam pacjentka w akademickim szpitalu -gdzie moim "zdrowotnym mentorem" jest profesor.W czym tkwi problem?To atrakcyjny mezczyzna,ale ja o tym pamietam ze to moj lekarz.Problem w tym ze odnosze wrazenie ze on sie dziwnie zachowuje i dzieki temu wprawia mnie tym w zaklopotanie!
Kiedy patrzy na mnie i mowi do mnie -to patrzy mi prosto w oczy z usmieszkiem na twarzy.Zawsze przy wyjsciu przy pozegnaniu dlugo trzyma moja reke w swoich dloniach -mam obawy ze ktos to zauwazy.Raz mialam sytuacje,kiedy ostatniego dnia mojego pobytu w szitalu pojawil sie na obchodzie.Nigddy go nie widzialam -ale mozna uznac za przypadek.Slyszalam na korytarzu tylko rozmowe z pielegniarka -spytala go -to gdzie zaczynamy-a on -to moze tu i wparowal prosto do mnie-podczas gdy wszyscy zaczynali od mojej sasiadki -mial takie szczesliwe oczy i usmiech -po czym odszedl do sasiadki i tam stal sluchal co ona mowi i patrzyl na mnie caly czas -jakby byl zamyslony-bo czulam na sobie jego wzrok i spojrzalam -widzac ze sie bezczelnie "gapi"to ja zaczelam mu z kamienna twarza patrzec prosto w oczy -po czym zajelam sie czytaniem -przy wyjsciu -lekko sie odwrocil w moim kierunku -wymowil pani i moje nazwisko -po czym skinal glowa i wyszedl.To bylo dla mnie tak zaskakujace i wstydliwe ze chcialam sie zakopac pod podloge.
Tlumaczylam sobie ze mi sie cos wydaje i postanowilam byc dlatego przy kazdym spotkaniu surowa i zeby miec panowanie nad sytuacja -patrzec mu w twarz surowo -nie uciekac wzrokiem ,nie peszyc sie,ale to jest zenujace.
Pozatym mam byc kontrolowana przez 3 lata pooperacyjnie -ostatnio slyszalam od niego ze to bedzie 5 lat i terminy kontrolne tez mam co 1,5 miesiaca praktycznie.Plus przy ostatnim spotkaniu -musialam czekac w recepcji na umowienie sie na spotkanie -wyszedl z gabinetu -zostawil asystentke sama i stal przy recepcji rozmawiajac z pielegniarka i patrzac niby -gdzies na bok.Ja nieswojo sie czuje i chcialabym od tego uciec.Moze wie ze jest atrakcyjny i blyskotliwy i sie tym bawi-choc nie powinien.
Moje pytanie -co mam robic zeby jakos pokazac mu ,czy dac do zrozumienia zeby jakos to wszystko przystopowac-bo mam wrazenie ze to rodzaj flirtu-mi to samej nie przeszkadza-alle obawiam sie o otoczenie -ze inni to zauwaza.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » złe, toksyczne zauroczenie :(((

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018