Temat rzeka, jednak chciałbym się podzielić tym, jak wygląda to u mnie. Mamy po 21 lat, jestesmy w rocznym zwiazku. Oboje jestesmy swoimi pierwszymi partnerami na powaznie. Zwiazek calkiem normalny, bez spin. Cieszymy sie soba jak jesteśmy razem i planujemy juz przyszlosc. Dosyc szybko to idzie. Moze dlatego ze znalismy sie bardzo Dobrze zanim zostalismy para. Zwiazek chyba dosc typowy. Duzo czulych slowek, przytulania. Czasem wrazenie ze dosc gimnazjalny, o czym napisze za chwile.
Raczej w wszystkim dobrze sie dogadujemy, widzimy sie codziennie. Mamy wakacje wiec albo ja u niej spie, albo ona u mnie. Spimy w 1 lozku; mimo tego nie ma "pozaru". Zawsze powodem jest zmęczenie albo to, ze ktos jest w domu.
Problem tyczy sie tego, ze jak kazdy facet mam potrzeby. Tyle czasu spedzamy razem (wycieczki, jezioro, znajomi) a seks u nas jest taki jakby go nie bylo. 1 raz w ciagu calego zwiazku. Petting byl moze z 15 razy i zawsze z mojej inicjatywy. A jak to wyglada? Ja staram sie, by bylo jej jak najlepiej z dluga gta wstepna. Z jej strony wyglada to tak, jakby chciala bym doszedł jak najszybciej. Do tego dochodzi narzekanie ze ja reka boli. Mam wrażenie ze wiecej przyjemnisci czerpie z masturbacji przy pornosie... Jakis czas temu spytala sie czy masturbuje sie u niej pod prysznicem bo dlugo tam siedziałem. Przyznalem ze tak, bo tak bylo. Moze mam za wysokie libido i chcialem rozladowac napiecie. Partnerka nic sobie z tego nie zrobila. Jest swiadoma ze to sie powtarza jak u niej jestem i co? I nic.
Problemem moze byc faktycznie to, ze zawsze ktos jest w domu. Jednak za kazdym razem kiedy to robimy to i tak ktos w domu jest (poza tym za kazdym razem ktos wola nas a nie wchodzi do pokoju). Co ciekawe gdy partnerka ma ochote (a twierdzi ze gdybyśmy mieszkali razem to najlepiej 3 razy dziennie) to robilismy to ostatnio na podlodze mimo ze ludzie byli w drugim pokoju. Wydaje sie ze bardzo lubi petting. Kiedy widzimy sie po np. Tygodniu to dzieja sie akcje o ktorej pisalem 2 zdania temu. Twierdzi ze moglaby 3 razy dziennie, co byloby dla mnie marzeniem. Jednak z realiow powiedziałbym, ze dla niej 1 na tydziem to gora.
Twierdzi ze ma duza ochote, jednak nie ma to pokrycia w rzeczywistości. Za kazd razem jest zmeczona a prawdziwe perelki sa wtedy, gdy ja ja zaspokoje a ona twierdzi ze odwdzieczy sie jak wszyscy zasna, po czym rowniez zasypia.
Jesli chodzi o samą partnerke to ciekawa dziewczyna. Przed zwiazkiem prowadzila dosc nudne zycie przed komputerem. Zawsze dosc duzo ja rozpieszczalem, zabieralem w rozne miejsce, kwiaty, jezioro, znajomi. Mimo tego zaru w lozku nie ma. Nie jest to typ dziewczyny co mowi o sprosnych rzeczach, nie potrafi powiedziec co najbardziej lubi w lozku. Jednak czesto dotyka mnie w krocze, bawi sie malym, jednak do niczego wiecej nie dochodzi. Rozmawiałem z nia o tym, dlaczego tak a nie inaczej to niczego konkretnego sie nie dowiedziwlem.
Jesli chodzi o zwiazek to poza lozkiem udany. Doskonale dogadujemy sie z tesciami. Klotni żadnej nie bylo bo nie bylo o co. Byc moze do tej pory bo problem ktory opisuje coraz bardziej mi doskwiera. Dziewczyna właśnie spi obok mnie w samej bieliznie a ja wylewam swoje zale w internety. Ehh.
Dodam tez, ze partnerka mocno przezywa miesiaczki. Brzuch ja boli kilka dni przed i kilka po. Kilka lat wczesniej przez 3 dni wymiotowala podczas okresow, nie mogla chodzić, jesc. Teraz jest niby lepiej, ale wystarczy ze w kazdy inny dzien zje cos i albo nic sie nie dzieje albo brzuch ja boli. To akurat u niej rodzinne. Pisze o tym, by ja troche usprawiedliwic. Mimo to problem opisywany w temacie występuje wtedy, kiedy czuje sie wyśmienicie. Coraz bardziej zaczynam sie czuc jak kolega ktory zabierze ja w ciekawe miejsca, pokaze inny swiat i tyle. Dlaczego? Nie wiem.
Nie zrozumcie mnie zle. Nie chodzi mi wylacznie o seks, ale przez jego slaba częstotliwość trace motor by byc ksieciem dla niej. Mam wrazenie ze ja sie bardzo staram a ona od siebie daje malo.