Hej,
dlaczego kolega, znajomy po wspólnej nocy ze mną się nie odzywa? Jednak mówi naszej wspólnej znajomej, że on ode mnie nic nie chce.
Później nie kontaktuje się ze mną, na wiadomość czy się widzimy odpowiada pozytywnie- jednak do spotkania nie dochodzi. Zamiast tego jedzie z tą wspólną znajomą do innych znajomych. Od tej pory nikt z grupy się do mnie nie odzywa.
On raz pisze w sprawie zawodowej. Później widzę go na mieście- nie wiem czy naćpany (???) czy pijany ale nie patrzy mi się w oczy jak do mnie mówi, rozmowa znowu o sprawach zawodowych. On szybko odchodzi.
Dzień po naszej intymnej sytuacji widzieliśmy się w grupie znajomych- zachowywał się tak jakby mu zależało. Ja jednak zachowywałam się normalnie- może to też moja wina jest , że np nie pogadałam z nim wtedy. Wolałam np spotkać się na neutralnym gruncie i z nim porozmawiać sama. Dlatego napisałam, ale jak widać nie chciał. Później czułam jakby zachowywał się w stosunku do mnie jak do obcej osoby.
Mam 3 teorie:
1. on po prostu nic ode mnie nie chciał, a nastęnego dnia chciał się 'elegancko' zachowywać i po prostu 'nie mógł' mnie olać na tym spotkaniu aby nie było kwasu bo to był dzień po
2. jest w rzeczywistości nieśmiały i np nie chciał robić mi przykrości mówiąc, że nic z tego nie będzie i powiedzial to znajomej zamiast mnie ![]()
3. chciał mi pomóc w ogarnięciu tego projektu w zamian za seks, bo podobałam mu się już od bardzo dawna. ale jest dziwny ( tak się poczułam, trochę wykorzystana, że coś za coś- napisałam mu wiadomość- nie odniósł się do tego co napisałam mu).
Ogólnie od tamtego momentu zauważyłam, że nasi znajomi nie piszą do mnie. Tzn czasem pisze jeden kolega ale on ma dziewczynę więc już nie ma czasu. Ta koleżanka nie pisze do mnie w ogóle ( podobno ma nowego faceta). Nie powiedziała mi, mimo, że była bardzo zainteresowana moim 'wyskokiem' z tmatym jej przyjacielem... Nie wiem o co chodzi. Widzę, że albo za dużo analizuję i się przjemuję, albo coś było i teraz ludzie się do mnie nie odzywają.
Ja tych ludzi znam, ale np nie jestem zapraszana na jakieś spotkania. Nie dzwonią do mnie. Może powinnam im po prostu uświadomić, że TAK ZAPRASZAJCIE MNIE, bo ja nie mam co robić, bo tylko pracuję i moje kontakty towarzyskie się walą?